... i stanęły naprzeciw siebie Hasselblad H3, Mamiya AFDIII, Sony Alpha 900 - test porównawczy

... i stanęły naprzeciw siebie Hasselblad H3, Mamiya AFDIII, Sony Alpha 900 - test porównawczy

Dla spragnionych krwi i sprzętowych igrzysk nie przetestuję, czy AF poradzi sobie z nadlatująca armatnią kulą. Czy możliwe jest zrobienie portretu Nigeryjczyka w ciemnej piwnicy norweskiej chaty zimą za kołem polarnym w blasku jego ostatnich trzech białych zębów? Nie sprawdzę, czy szumi do okoła las podczas pleneru na Pustyni Błędowskiej, a matryca szumi razem z nim? Nie dowiem się, czy puszka Sony odporna jest na podpalenie i utopienie w bagnie. Nie odpowiem na pytanie, czy półtoraroczny synek sąsiada intuicyjnie obsłuży menu aparatu? Nie odkryje czy monitor LCD Sony Alpha 900 odporny jest na zarysowania śrubokrętem, oraz czy stabilizacja matrycy działa podczas upadku aparatu z trzeciego piętra? Skupie się na prozaicznej i banalnej dla wielu internautów jakości obrazu.


Wprowadzenie


Odkąd Sony Alpha 900  pojawiła się w sprzedaży to nie słabną spekulacje o jakości zdjęć z matrycy tego aparatu. Pojawiają się opinie skrajne od euforii do krytyki. Często wyrok ferują osoby, które nawet nie miały zbyt dużego kontaktu z aparatem lub ? co ciekawe ? nie zrobiły nim ani jednego zdjęcia. Swoje opinie wyrażają na podstawie wpatrywania się w fusy lub po analizie jakichś sampli. Fascynujące jest to, że społeczeństwo fotograficzne ogarnięte spiskową teorią dziejów bardziej jest skłonne wierzyć w negatywne opinie niż pozytywne czy nawet obiektywne. Ale trudno się dziwić. Od lat media bombardują nas negatywnymi treściami, bo dobre wieści to przecież znienawidzona propaganda lub sponsorowane ble-ble-ble. A wiadomo, że dla mediów im gorzej, tym lepiej, więc zalewają nas trwogą, jakbyśmy żyli po ciemnej stronie. Tyle dygresji o złych i dobrych wiadomościach.

Większość zainteresowanych fotografią dostrzega profesjonalistów,  jako fotoreporterów z super AF i superklatkami na sekundę. Wiadomo, że reporterzy niechcący mają ?parcie na szkło?, bo wszystkie kamery chętnie wykorzystują, ich jako przebitki w relacjach TV. Lecz odsetek reporterów wśród wszystkich fotografów to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Profesjonalną fotografię w Polsce na barkach dźwigają głównie właściciele studiów, rzemieślnicy oraz zawodowcy, którzy używają aparatu do wszystkiego, czyli artyści. Niestety, cała ta populacja sprzęt musi sobie zakupić sama, bo nie ma wsparcia redakcji. Stąd dla nich cena ma kolosalne znaczenie. A sprzęt z najwyższej półki często jest dla nich niedostępny lub skazany na amortyzację przez wiele lat, czyli nigdy, bo współczesne aparaty cyfrowe szybko się moralnie starzeją. Często zapomina się przy tym, o co tak naprawdę chodzi w profesjonalnej fotografii? A sprawa dotyczy jakości zdjęć.

Zawodowe aparaty od dawna nie mają żadnych spektakularnych nowych rozwiązań. Przez długie lata broniły się przed AF i nawet automatyką ekspozycji. Miały być niezawodne i gwarantować najwyższą jakość zdjęć. Natomiast w Polsce w umysłach wielu pokutuje przekonanie, że profesjonalny sprzęt musi mieć wszystko, co przyszło do głowy inżynierom, łącznie z wyzwalaniem migawki na beknięcie. Kompletnie zapominając o mocnym sprofilowanym docelowym odbiorcy. To tak, jak dzida z silnikiem, radarem, GPS i beczką trotylu...,ale to już wtedy jest międzykontynentalna rakieta, a nie dzida.

Sony Alpha 900  w tych rozważaniach jest gdzieś po środku. Niby ma wszystko: sprawny AF, pełną automatykę, ale nie jest przepełniona gadżetami. Zamiast tego posiada matrycę o bardzo dużej rozdzielczości, doskonały wizjer i wszystkie cechy niezbędne do komfortowej pracy. Natomiast szybki AF i możliwość wykonywania 5 klatek na sekundę, czynią z Sony Alpha 900  aparat skrajnie uniwersalny do zastosowania w każdej dziedzinie fotografii, nie tylko studyjnej.

Postanowiłem przetestować Sony Alpha 900  w zawodowej sesji. Zdecydowałem sie porównać nową lustrzankę Sony do kamer profesjonalnych i to średnioformatowych, czyli Hasselblada H3 i Mamiya AFDIII. Bynajmniej nie chodzi tu o udowodnienie, że Sony Alpha 900 jest lepsza, bo nawet z teoretycznego punktu widzenia średni format powinien być lepszy. Mały obrazek znacznie ustępuje mu nie tylko ceną, ale i fizyczną wielkością matrycy. Chodziło mi o sprawdzenie, ile małemu cyfrowemu obrazkowi jeszcze brakuje do poziomu profesjonalnych aparatów cyfrowych.


Reklama

Autor: Jacek Bonecki



1 2 3 4 5 6 ... 7



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Najnowsze fotografie

Odbicie na lodzie II WIELCY MALARZE KANTOR TURBO ACID DRINKERS-JAN CYBIS sunset spacer pod chmurami this way pod drzewem