Analiza fotografii, jako przedmiotu artystycznego i estetycznego

Analiza fotografii, jako przedmiotu artystycznego i estetycznego

Dlaczego analiza fotografii została przedstawiona na przykładzie dzieła malarskiego zwłaszcza, że artykuł ukazuje się w portalu branżowym o fotografii? Przyczyna jest dosyć prozaiczna. Wynika z mojego wrażenia, że bardzo duża część ludzi interesujących się fotografią nie docenia malarstwa, jednocześnie zachłystując się nowym sprzętem i oprogramowaniem do obróbki plików zdjęciowych. Mało tego, ocenia fotografie bez użycia odpowiednich kategorii estetycznych oceny obrazu, często nad wyraz emocjonalnie, tym samym krzywdząc twórców. Najpierw trzeba zrozumieć podstawowe kategorie estetyczne.


Wskazówki Romana Ingardena


Reklama

Wybrane kategorie R. Ingardena, które można przypisać dziełu w tej części interpretacji to:
II a – harmonijność, niesymetryczność (opisywane wcześniej przesunięcie), lecz także spoistość.
I c - niejasność barwowa, moment wartościowy artystycznie w postaci wrażenia, jakie wywołuje jaskrawość i czystość na tle innych elementów obrazu barwa żółto – pomarańczowa.
III Analiza kompozycji treściowej – opis literacki

Poniższy opis wydaje się znacznie prostszy od przedstawiania poszczególnych elementów konstrukcji formalnej, lecz to jedynie pozory. Opis literacki wymaga już nie tylko wiedzy na temat teorii sztuki, wymaga pewnego zrozumienia obrazu. Właśnie tu ma miejsce właściwa interpretacja.
Obraz Stanisława Masłowskiego można zaklasyfikować do malarstwa realistycznego. Jest to pejzaż, którego temat został wzięty z realnie istniejącego świata, aczkolwiek środki techniczne zastosowane do jego przedstawienia mogą wywoływać zgoła inne wrażenie.

Masłowski łączy ze sobą przedmioty naturalne, znane, łatwe do rozpoznania, natomiast ich przedstawienie w pewnym sensie zrywa z realistycznością wczesnego okresu malarstwa artysty. Zatem drzewa wyrażone za pomocą wyraźnej linii (zanika ona, im dalej cofamy się w kierunku horyzontu – perspektywa malarska), wschodzący księżyc, którego barwa zupełnie nie przystaje do potocznego doświadczenia jedynego naturalnego satelity ziemi. Wreszcie gra światła i cienia, z jakich "wykonane" są tafla wody, rozchodzące się na niej refleksy, horyzont i niebo z zalęgającymi na nim rozproszonymi chmurami, kolorystycznie złamanymi księżycową łuną. Efekt tajemniczości pogłębia się i być może malarskim paradoksem jest to, że takie wrażenie wywołuje kompozycja realistyczna, zrealizowana z niewielu części. Pamiętać jednak należy o subiektywności opisu literackiego. Cała tajemniczość obrazu może być wrażeniem, a obraz pozostawać zwykłym odwzorowaniem świata.

Stanisław Masłowski Roman Ingarden

Stanisław Masłowski, Wschód Księżyca

Katalog R. Ingardena – kategorie zastosowane do opisu literackiego:
V – Nieoryginalny - ze względu na tematykę (realizm, klasyczne przedstawienie).
Świeży – jedynie pod względem wrażenia jakie wywołuje. Ono nie jest stare, szablonowe, ani przestarzałe.
VI – Naturalny – określona prezentacja malarska przedmiotów rzeczywistych (nie należy mylić z szablonowością).
Prosty – nie chodzi o interpretację, lecz o zastosowanie składników obrazu.
Afektowany – przynajmniej takim go można odebrać, a to z powodu pewnego zaciemnienia kolorystycznego i nagłego wdarcia się barwy ciepłej w ten niemalże monotonny krajobraz.
Wyidealizowany – światło nie wydaje się realne. Być może jest to impresja na temat wschodu księżyca
VII – prawdziwy – mimo istniejącego zakresu interpretacji subiektywnej, Wschód księżyca przedstawia rzeczywistość, nie świat zmyślony.
VIII – realny – odróżniamy go od rzeczywistego, ponieważ określenie czegoś jako "rzeczywiste" oznacza odwzorowane, natomiast tu mamy jeszcze subiektywność, czyli realność.
Baśniowy – może lepiej wyraża dzięki temu realność, bowiem odwołuje się do jej doświadczenia, a ono nigdy nie jest do końca odarte z nierzeczywistości.

IV Interpretacja przedmiotu estetycznego
Cechą ludzkiego umysłu jest estetyzowanie rzeczywistości, zatem każda interpretacja zakłada wyraźną wielość sądów. Odsuwamy z pierwszego planu oceny technicznych cech obrazu. Największe znaczenie mają elementy związane z upodobaniem, określające wrażenia zmysłowe i intelektualne . Z tego powodu nie ma zjawiska interpretacji obiektywnej.


Stanisław Masłowski Roman Ingarden

 Kevin Pinardly, Red Evening

 

Wybrane kategorie opisu estetycznego R. Ingardena:

I a - smutny – przyczyną jest m.in. tonacja barw, ale i zamierzona przez artystę konstrukcja – wschodzący i mało realny księżyc, woda, która go odbija, złowrogi wizerunek drzew na planie pierwszych i zanikające w swoim kształcie odosobnione drzewo na granicy horyzontu. Inne zbliżone określenia to: ponury, rozpaczliwy, dramatyczny, poważny.
I b – ciężki – intelektualne wrażenie ciężaru spowodowane jest nadmiarem emocji w obrazie. Tak naprawdę Wschód księżyca nie przemawia do rozumu, lecz wyłącznie do sfery uczuciowej.
II b – nieprzejrzysty, zawikłany, ciemny, niespokojny, statyczny – te określniki przedstawiają odczucia dochodzące przez zmysły za pomocą ich zdolności odbierania np. kolorystyki.
III – subtelny – mimo swojej ciężkości pejzaż wydaje się delikatny, misterny, łatwy do zakłócenia (tafla wody, dodatkowy cień przesłaniający księżyc).
IV – narzucający się – z powodu ciemnej tonacji całości i złamania jej barwą żółto-pomarańczową. Poza tym plan nieba jest miękki w porównaniu z konstrukcją linii drzew.
IX – niepokojący, przenikający – aura "tajemniczości realistycznego przedstawienia" wzmacnia te cechy płótna.

Globalne momenty występowania jakości estetycznych
1. piękny – oczywiście w pewnym zakresie. Porównywać można go z innymi obrazami tego typu. Piękno może być jednak związane wyłącznie z podobaniem się, a to oznacza, że ocena krytyka sztuki będzie druzgocąca dla przeżycia estetycznego.
2. wielki – nie ze względu na fizyczne rozmiary. Przedstawiona przestrzeń jest obszerna i pusta w dziele Masłowskiego. Wielkość nie jest do końca wykorzystana.
3. dojrzały, mający w sobie coś z surowości - niewielka liczba elementów, dosyć proste kształty.
4. posiadający urok – jego wewnętrzna sprzeczność; przyczyna leży w smutku i niejasności.

Autor: Odys J. Korczyński



1 2 3



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar To nie jest analiza, to jest wyjątkowo mętny opis tego, co przedstawia obraz - co jest rzeczą samą w sobie absurdalną, ale dla ludzi z wykształceniem z zakresu tradycyjnej historii sztuki całkowicie normalną.



Jednakże jest to zupełny i potworny pseudo-naukowy i intelektualny bełkot (przepraszam za ostre słowo).
2010.05.27 15:23, guerilla # 

Domyślny avatar Dziękujemy za wypowiedź. Ciekawi jesteśmy opinii pozostałych czytelników. 2010.05.27 15:56, bogusia - Redaktor SwiatObrazu.pl # 

Domyślny avatar Niestety mogę tylko zgodzić się z przedmówcą.

"Linia horyzontu została umieszczona nieco powyżej symetralnej krótszych boków prostokąta obrazu". Toż to nawet "niedzielny fotograf" zauważy, ale autor chyba się chciał pochwalić rozbudowanym słownikiem, albo napisał nową funkcję do e-słownika synonimów - znajdź najrzadziej używany synonim...



Pseudointelektualne nudy. Nie dało się dobrnąć do końca tekstu...
2010.05.30 00:21, ANONIM # 

avatar Karalus Interpretacja obrazu, estetyka to dziedziny bardzo skomplikowane zarówno w rozumieniu, jak i samej interpretacji - mam tego świadomość. W samej filozofii i sztuce uchodzą, nawet dla niektórych profesorów tych dziedzin, za tak wolne w sensie języka i wyobraźni, że aż graniczne w sensie zrozumienia.



Dla osób z wykształceniem klasycznym, to całkowicie normalne.





W tym tekście starałem się używać prostych zdań, wręcz opisywać obraz, a nie fantazjować. Są w nim także opisane konkretne kategorie estetyczne. Wszystko jest konkretnie odniesione do jednego z najbardziej znanych w Polsce, i to nie tylko z filozofii, profesorów estetyki i interpretacji sztuki malarskiej - Ingardena. Wiem jednak, że, by ten tekst przyjąć, trzeba mieć wiedzę z zakresu podstaw malarstwa, estetyki i kompozycji - nie sądzę, by użytkownik zainteresowany testami i techniką taką wiedzę posiadał. Mało tego, trzeba mieć świadomość, że hermeneutyczny tekst na temat sztuki, literatury, języka, analityki semantycznej zawsze będzie tak wyglądał - będzie intertekstualnie trudny.





Rozbijamy się tu o dwa nurty pisania. Pisanie czysto techniczne i pisanie interpretacyjne. Ubolewam nad tym, że technika funkcjonuje w stosunku do interpretacji i sztuki zupełnie dysjunktywnie. Nie powinno tak być. Dlatego tez chciałem pokazać w tym tekście, że artystyczność fotografii jest artystycznością obrazu fotograficznego i odwrotnie. Mam wrażenie, że zarówno w główce tekstu, analizie jak i zakończeniu, jest to zaakcentowane.



Niestety jednak w dzisiejszych czasach, jak pisał Swetoniusz, "Acta est fabula" na rzecz technicznego, prostego języka.





Pozdrawiam,





Odys J. Korczyński

2010.05.30 17:54, Karalus # 

Domyślny avatar guerilla & wawer1

Podajcie swoje imiona i nazwiska! Zaprezentujcie swoją interpretacje obrazów : niebanalną i wciągającą, pozbawioną intelektualnego bełkotu, elokwentną i intelektualno-naukową.

Ba, chciałbym zobaczyć Wasze prace, cokolwiek malarstwo, fotografię, wydzieranki, pisanki...cokolwiek.



Zastanawiam się dlaczego nie jesteście w stanie wejść w merytoryczny, interpretacyjny dyskurs o zaprezentowanych obrazach przedstawiając własny osąd i analizę?



Znakomicie sprawdzacie się w roli egzekutora tego, co winno a co nie mieścić się w zakresie interpretacji, czyli "wszystko o niczym".



Artykuł świetny! Świetna analiza! Życzę sobie więcej.





2010.06.01 13:43, whitesloope # 

Domyślny avatar Szanowny Autorze, przepięknie zastosował Pan zalew pustosłowia, żeby przykryć brak odpowiedzi na zarzuty postawione przez pierwszych dwóch komentujących. W istocie, wciąż czekam na wyjaśnienie czemu usiłuje Pan mydlić oczy laikom. Po pierwsze, argument, że czytelnikowi Brzytwa Ockhama się w kieszeni otwiera na widok zbył Pan niezbyt mądrą uwagą, że taki tekst "musi być intertekstualnie trudny" (nawiasem mówiąc, czy Pan w ogóle wie czym jest "intertekstualność"?). Po drugie, nie ustosunkował się Pan nawet do zarzutu, że Pański tekst nie jest nawet analizą.



Jako osoba z wykształceniem humanistycznym wiem, co analizą jest, a co nie jest. To co Pan napisał to tylko wstęp do pełnej interpretacji dzieła. Skupił się Pan na aspekcie formalnym, ani słowem nie wspominając o kontekście powstania dzieła. Pańska "analiza" jest wyzuta z jakiejkolwiek refleksji, jest tylko mechanicznym ubieraniem w piękne słówka tego, co każdy na obrazie może zobaczyć sam.



Więcej, usiłuje Pan stworzyć wrażenie, że swoim tekstem zapewnił czytelnikowi wzorzec analizy, dostarczył narzędzia dla jej samodzielnego wykonania. Jest to wprowadzenie go w błąd. Innymi słowy okłamuje Pan zarówno użytkowników tego serwisu, jak i swoich pracodawców. Czy jest do działanie świadome - nie mi to roztrząsać. Niemniej gdy w wolnej chwili zasiadłem do lektury Pana tekstów ze znajomą pracownicą Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktorem nauk humanistycznych i dziennikarką, oczy otwierały nam się coraz szerzej ze zdumienia. Pański styl przypominał nam zgorzkniałych cyników (w potocznym rozumieniu tego słowa, gdyż szkołę filozoficzną darzę głębokim szacunkiem) z redakcji poczytnych gazet, cyników, którzy wylewają na papier potoki pustosłowia, wiedząc, że niewiele znajdzie się osób, które powiedzą wprost: "na kilku stronach zmieścił pan treściową pustkę". Nieczęsto spotyka się takich krytyków, gdyż zdają sobie oni sprawę ze smutnej prawdy: mało jest ludzi o warsztacie humanistycznym umożliwiającym oddzielenie ziaren od plew.



Analizując Pański styl mógłbym złośliwie pomyśleć, że dostał Pan niekorzystne warunki na akord, więc mści się na pracodawcy pisząc długie akapity o niczym. Nie rozumiem tylko, dlaczego w Pańskich tekstach zakończenia niejako dopisywane są na chybcika, jakby się Pan z nagła zorientował, że trzeba już z jakiegoś powodu kończyć. Czasem tekst wręcz urywa się nagle, bez konkluzji, jakby ktoś przerwał Panu pisanie wpół myśli - co raczej świadczyłoby, że nie pieniądze są tu problemem, bo przecież ciągnięcie wątku (chyba łatwe, z tego co widzę) powinno się Panu bardziej opłacić. Więc jak to w końcu jest?



Na marginesie: myślę, że sam sposób, w jaki tu trafiłem powinien dać Panu do myślenia. Łącze do Pańskiej "analizy" zaserwował mi przyjaciel, niemal płacząc ze śmiechu i próbując opowiedzieć z grubsza w czym rzecz. Niestety, jego rozbawienie uniemożliwiło mu to, więc musiałem przekonać się na własne oczy. Proszę przemyśleć dobrze, czy w taki sposób chce Pan zdobywać zainteresowanie odbiorcy - nawet najlepszy kabaret może się z czasem znudzić.
2010.06.02 16:08, CyrylL # 

Domyślny avatar Szanowny Panie!

Chyba skasowało Pana komentarz podczas zmiany grafiki na stronie, lecz na szczęście mam w zwyczaju pisać repliki w edytorze tekstu. Dlatego wklejam w oryginale Pańską odpowiedź:
"1. Nie widzę żadnych argumentów, do których musiałbym się odnosić i to jest problem, ale Państwa, nie mój
2. Tekst jest opisem formalnym i nie ma być niczym więcej
3. Jeśli się komuś podoba, jest mi bardzo miło, jeśli nie, nie będę rozdzierał szat na swojej piersi
4. Uwielbiam kabaret
5. Wszelkie dyskusje na temat formalizmu w sztuce uważam za głęboko bezpłodne
6. To ciekawe, że niezrozumienie zwykle łączy się z agresją
7. Podzielę się z Państwem taką moją małą tajemnicą - Moim językowym wzorem jest Ludwig Wittgenstein, a kabaretowym Joker z Batmana"

A oto więc odpowiedzi:
Ad 1. Oto one, cieszę się, że mogę pomóc:
- "To nie jest analiza, to jest wyjątkowo mętny opis tego, co przedstawia obraz"
- "jest to zupełny i potworny pseudo-naukowy i intelektualny bełkot" i "Pseudointelektualne nudy. Nie dało się dobrnąć do końca tekstu"
Fukaniem na czytelników niczym urażona pannica nic Pan nie zdziała, a tylko bardziej zniechęci do czytania.
Ad 2. Jeśli tekst jest opisem formalnym i nie ma być niczym więcej, to proszę nie tytułować go analizą.
Ad 3. Zostały przeciw Pana tekstom wysunięte argumenty merytoryczne (choć w niektórych przypadkach w emocjonalnej otoczce), a nie cudze widzimisię.
Ad 4. Chwali się to Panu.
Ad 5. Nikt prócz Pana nie dyskutuje na temat formalizmu, a nawet Pan mówi o nim w tekście - nie zaś w komentarzach. Proszę odnosić się do argumentacji, która faktycznie padła, nie zaś do własnych wyobrażeń na jej temat.
Ad 6. Proszę wyjaśnić pod czyim adresem była ta uwaga? Czy właśnie obraził Pan czytelnika sugerując, że krytykuje tekst, którego nie zrozumiał? Źle to świadczyłoby nie tylko o Panu, ale o całym serwisie w ogóle.
Ad 7. Ludwig Wittgenstein był niewiarygodnie inteligentnym człowiekiem, a jeden akapit w jego tekstach, zawierał w sobie więcej treści niż niejedna książka. Zachęcam do długiego zastanowienia nad tym zdaniem, a także do nabrania dystansu i pokory.
2010.06.03 22:33, CyrylL # 

avatar Karalus 1. Dziękuję za opinie. Uważam, że nie ma żadnych merytorycznych przyczynków do odpowiedzi, Państwo uważacie, że są - każdy ma prawo do własnego zdania.

2. Proszę mi nie zarzucać braku dystansu i pokory, ponieważ nie ma Pan podstaw empirycznych do tego, nie zna mnie Pan osobiście. Formułowanie takich twierdzeń w stosunku do kogoś, kogo się nigdy na oczy nie widziało, moim zdaniem jest wysoce niewłaściwe.

3. Znam doskonale życie i twórczość Ludwika Wittgensteina i z poziomu specjalizacji magisterskiej, i z poziomu pracy doktorskiej, łącznie z tekstami oryginalnymi, a nie tłumaczeniami na język polski.

4. Sądzę, że wszelkie dalsze ciągnięcie tego wątku nic nie wniesie do problemu. Być może spotkamy się na jakimś szkoleniu z zakresu DTP albo fotografii, które będę prowadził, i wtedy podyskutujemy (lub wykładzie z zakresu semiotyki).

Pozdrawiam,

Karalus
2010.06.04 11:57, Karalus # 

Domyślny avatar Zważywszy na ton Pana odpowiedzi sądzę, że nie musi się obawiać mojej obecności na Pańskich wykładach, nieistotne czy będą one dotyczyć fotografii czy LudwiGa Wittgensteina. Będę je też odradzał przyjaciołom, podobnie jak wizyty w tym portalu i udział w jego przedsięwzięciach - Pana tekst trafia do moich zakładek jako argumentacja, której będę używał.

Do moderatora: proszę się nie kłopotać z kasowaniem komentarzy, na wszelki wypadek dokumentuję je zrzutami ekranu.
2010.06.04 12:08, CyrylL # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Najnowsze fotografie

Z rozanego ogrodu (2) Schronisko Potwór z Loch Ness? SPACER Ulubione miejce fotografów... Lepszy profil Lilija