Fotografowie z telefonami

Fotografowie z telefonami

"Fotografując komórką ujawnia się u mnie łowiecki instynkt fotograficzny. Telefon z wbudowanym aparatem traktuję jako rodzaj notatnika. To taki bank wrażeń, wspomnień, informacji - przypomina mi o czymś, ale też inspiruje." - mówi Basia Sokołowska. Sprawdź kto jeszcze fotografuje telefonem komórkowym.





Przypominamy, że do północy 22 lutego 2012 roku trwa konkurs fotograficzny "Niezwykły każdy dzień" zorganizowany przez firmę Nokia i serwis SwiatObrazu.pl, na zwycięzców czekają telefony Nokia Lumia 800.

 

Tomasz Wojciuk: Czym jest dla Pani fotografia?

Basia Sokołowska: To podróż w nieznane, proces składający się z ciągu nieprzewidywalnych, czasem trudnych do opisania objawień, myśli i emocji kłębiących się zarówno w sferze świadomości, jak i podświadomości.

T.W.: Jaka jest w tym procesie rola aparatu fotograficznego? Czy jest tylko narzędziem?

B.S.: Niezupełnie. Dla mnie aparat to partner, którego najpierw muszę oswoić. Kiedy już to się stanie, wówczas bardzo trudno mi się z nim rozstać. Przywiązuję się do sprzętu. Jest to może nieco archaiczne podejście, zwłaszcza w erze fotografii cyfrowej, gdzie wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Mnie nowinki fotograficzne tak bardzo nie interesują, nie rzucam się na wszystko  co nowe. Bardziej liczy się dla mnie funkcjonalność. Tak w ogóle to uważam, że technologia ma służyć nam, a nie my technologii.

T.W.: Do innych przedmiotów też tak Pani podchodzi?

B.S.: To zależy. Samochód ma być przede wszystkim wygodny i niezawodny. Jego parametry mają dla mnie znaczenie drugorzędne. Ale już telefony komórkowe z wbudowanymi aparatami fotograficznymi traktuję nieco inaczej, zmieniam je bez porównania częściej...

T.W.: Dlaczego? Co takiego w nich jest?

B.S.: Zawsze je mamy przy sobie. Fotografując komórką ujawnia się u mnie łowiecki instynkt fotograficzny. Telefon z wbudowanym aparatem traktuję jako rodzaj notatnika. To taki bank wrażeń, wspomnień, informacji - przypomina mi o czymś, ale też inspiruje. Działa to tak, że gdy widzę coś interesującego, to wyciągam mojego Sony Ericssona i to rejestruję. Potem albo do tego wracam, albo nie. Kiedyś podobną funkcję spełniał u mnie analogowy Olympus mju II.


Fot. Basia Sokołowska


Reklama

Krzysztof Niesporek: Zdjęcie, na którym nie jest ważna ostrość, gdzie nie jest ważne dobre naświetlenie, a ważny jest obraz, ważne jest to, co chcę przekazać – mogę zrobić telefonem komórkowym, bo telefon też jest sprzętem. Niemniej, jeśli robi się wysokiej jakości zdjęcia do jakiejś gazety, czy dla jakiegoś wydawnictwa, to bez dobrego sprzętu się nie obejdzie.

Bogusława Słota: Masz na myśli bardziej aparat czy obiektywy?

K. N.: Myślę, że ważniejsza jest jakość obiektywu, ale jedno i drugie jest istotne. Aparat musi być niezawodny, a równocześnie nie może w trakcie fotografowania zajmować moich myśli, nie mogę skupiać się na tym, czy potrafię go dobrze obsłużyć czy nie. Dlatego dla mnie akurat aparat powinien być w miarę prosty. Ja chcę mieć aparat łatwy w obsłudze, jak telefon komórkowy. W telefonie wystarczą mi funkcje "zadzwoń" i "odbierz" i duża klawiatura, żebym nie musiał zakładać okularów kiedy piszę sms. I takie funkcje mi wystarczają. Natomiast wszelkie gry i inne aplikacje w telefonie nie są mi potrzebne. Tak samo traktuję aparat fotograficzny. Nie potrzebuję do studia takiego, który ma automatykę czy inne luksusowe dodatki. Idealnym dla mnie aparatem był kiedyś, przed erą fotografii cyfrowej, Mamiya. Każdy aparat średnioformatowy; w takich aparatach był manualny czas naświetlenia, była manualna przysłona, no i była cała gama obiektywów, czyli tych "oczu" aparatu. W zależności od tego jaki chciałem uzyskać efekt, dobierałem sobie obiektyw. Oczywiście w pewnych granicach, bo nie miałem wszystkich obiektywów, miałem bodajże cztery, ale na moje potrzeby to wystarczało.


Fot. Krzysztof Niesporek


Robert Danieluk od dłuższego czasu fotografuje głównie rzeczywistość zastaną, bez żadnych ingerencji. Uwielbia rejestrować industrial, opuszczone i zapomniane miejsca, elementy poprzedniej epoki. Jest autorem projektu fotograficznego Pod Ziemią, realizowanego przez 10 miesięcy w warszawskim metrze. Setki zdjęć wykonanych telefonem komórkowym są swego rodzaju "pamiętnikiem pasażera", stanowią dokument codziennych podróży autora.

Fotograf tak mówi o swoim projekcie: "Pomysł na zrealizowanie bliżej w czasie nieokreślonego projektu "Pod Ziemią" wpadł całkiem przypadkowo, kiedy wyjęta z kieszeni komórka z wbudowanym aparatem ukazała pierwszy obraz: wagon metra pełen nieznajomych pasażerów. Spojrzałem na ten mały wyświetlacz, rozejrzałem się wokoło patrząc z przyzwyczajenia po wykonaniu zdjęcia tradycyjnym sposobem czy ktoś na mnie patrzy, czy ktoś chce mi coś powiedzieć w sprzeciwie, czy ktoś wyciąga rękę w moim kierunku by szybko zakryć sobie twarz. Jednak panowała cisza. Taka sama jak na tym małym zdjęciu. Nie było emocji na nim zawartych, nie było ruchu, nie było nic poruszającego odbiorcę, a jednak otworzyło to nowe możliwości w codziennym fotografowaniu tego, co nas i mnie w szczególności otacza.(...) Fotografowanie w projekcie "Pod Ziemią" miało tę przewagę nad tradycyjną fotografią, że fotografowani ludzie byli i są naturalni. Prawdziwi. Nie było żadnych inscenizacji, nie mówiłem nikomu gdzie ma patrzeć, jak stać, jak się ubrać. Była to czysta rejestracja tego co widziałem."


Fot. Robert Danieluk


Innym projektem fotograficznym wykonanym przy użyciu telefonu komórkowego jest Lovebook, którego autorką jest Karolina Breguła. Lovebook to opowieść o niezrozumieniu, pustce, samotności, tęsknocie i rozpaczy, która – choć wydaje się mieć początek i koniec – zbudowana jest z luźno poukładanych obrazów będących jakby strumieniem świadomości smutnej osoby. Aparat fotograficzny wbudowany w telefon komórkowy ma dzisiaj prawie każdy, przez co niedobre, rozmyte zdjęcie stało się nieodłącznym świadkiem ważnych chwil w życiu większości ludzi. Wykorzystując ten rodzaj narzędzia artystka stworzyła projekt jakby wyciągnięty z karty aparatu przypadkowej osoby. Rozmycie obrazu ma tu mieć nie tylko wartość estetyczną ale też ma uniemożliwiać widzowi dokładne czytanie treści i rozpoznawanie bohaterów, by seria Lovebook stała się uniwersalną opowieścią o smutku, który przeżywa każda kobieta. 


Fot. Karolina Breguła

 

 

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl



Najnowsze fotografie

Ząb czasu... Wiosna, ach to ty... Ktoś mi zakosił jabłko;) KENIA A świstak siedzi i zawija te listki;) W GÓRACH HALNY ..............