Fotoreporter powinien być stuknięty - rozmowa z Adamem Lachem

Fotoreporter powinien być stuknięty - rozmowa z Adamem Lachem

O stawaniu się fotoreporterem, szukaniu siebie poprzez zdjęcia oraz sytuacji na rynku pracy opowiada Adam Lach z NAPO Images, tegoroczny laureat BZ WBK Press Foto oraz Grand Press Photo.



 

Jesteś najmłodszym z założycieli agencji NAPO Images. W wieku 21 lat miałeś pierwszą znaczącą wystawę i niedługo potem pierwszą istotną nagrodę. Pamiętasz, jak zaczęła się twoja odyseja z fotografią?
Pytano mnie o to, gdy zdawałem na studia fotograficzne. Już wówczas nie pamiętałem, dlaczego się zainteresowałem fotografią. Wiem, że mając czternaście lat, bawiłem się pierwszy raz aparatem ojca. Zepsułem go wtedy i drugi musiałem kupić za własne pieniądze. I tak zacząłem się fascynować fotografią.

 

Adam Lach Fotoreporter
fot. Adam Lach

 

Większość zaczynała fotografowanie od kwiatków i motylków. Jakie byłe twoje pierwsze ujęcia?
Z pewnością nie kwiatki i motylki. Chodziłem z aparatem po wrocławskich ulicach, interesowali mnie ludzie. Zresztą nie lubię fotografować przyrody. Jest zbyt piękna i ciężko mi się do niej zdystansować. Tylko subiektywnie jestem w stanie ją pokazywać, ale ma to wtedy inny wyraz niż pokazywanie natury piękna.

Wiedziałeś od początku, że chcesz zająć się fotografią?
Nie, chciałem zostać lekarzem, jak mój ojciec. Kiedy miałem szesnaście lat stwierdziłem jednak, że nie pokonam biologii, choć anatomią interesuję się od zawsze. Wówczas zdecydowałem, że chcę się fotografią zająć profesjonalnie.

 

Adam Lach Fotoreporter
fot. Adam Lach

 

Ojciec nauczył cię fotografować?
Nie, nikt mi w tym nie pomagał. Rodzice pozwolili używać łazienki jako ciemni, czytałem instrukcję obsługi ciemni i to wszystko. Fachu reporterskiego jednak nauczyły mnie dopiero studia fotograficzne. Wcześniej robiłem jedynie zdjęcia pojedyncze, takie "streety", a w szkole nauczyłem się myśleć w wymiarze opowieści.

Polecasz zatem wykształcenie fotograficzne?
Polecam i nie polecam. Studia fotograficzne nie są wyznacznikiem, że czegokolwiek się nauczymy. To tak samo jak z malarstwem na ASP, uczą nas warsztatu, a nie myślenia o indywidualnej twórczości. Tym samym na zaliczeniach widać odtwórcze działanie zainspirowane własnym profesorem. Ja wiedziałem, że chcę zostać reportażystą, byłem ukierunkowany. Skoro na uczelni takiego mnie zaakceptowali, czerpałem dużo z możliwości, które mi dano podczas studiów. Przede wszystkim trafiłem na Marka Śniecińskiego, który nauczył mnie myśleć o fotografii i z jej pomocą wyrażać siebie. Ponadto miałem cel i byłem chętny do pracy, a to wymaga sporej wytrwałości. Z mojego roku były tylko dwie osoby, które potem zostały fotografami. Kolega i ja. Za to w NAPO tylko ja skończyłem studia fotograficzne, reszta członków jest po studiach, które nie mają nic wspólnego z fotoreportażem, a proszę spojrzeć: są jednymi najlepszych fotoreporterów w tym kraju.
Wierzę, że jeśli jest się zdeterminowanym, można zaciekawić odpowiednie osoby, które cię wypromują. Właśnie na uczelni czy na kursach prowadzonych przez ludzi z rynku, jest taka szansa. W jakim stopniu ją wykorzystasz, to zależy tylko od ciebie.

 

Adam Lach Fotoreporter
fot. Adam Lach

 

Obecnie rynek jest w nie najlepszym stanie. Czy chęć i pracowitość jeszcze wystarczy, by się przebić?
Oczywiście. Rynek nie jest trudniejszy niż kiedyś, tylko bardziej selekcjonujący. Ważne, by mieć niecodzienne pomysły. Tygodniki i dzienniki cały czas szukają dobrych tematów do publikacji. Kreatywność w wyborze tematów, umiejętność robienia z nich skończonych materiałów oraz ciekawy dobór formy fotograficznego opowiadania – to jest klucz do publikacji i wygranych w konkursach. Z tym, że u nas konkursy nie są jeszcze na takim poziomie, że finansują kolejne projekty. Polski rynek jeszcze koncentruje się na publikacjach. Dla każdego, komu się to udaje, jest miejsce. A to jest proces, tego można się nauczyć. Tylko jest to bardzo ciężka robota.

Czyli różnicą pomiędzy tymi, którzy chcieliby zostać reportażystami a tymi, którzy faktycznie nimi zostaną jest jedynie zawziętość?
Nie tylko. Praca reportażysty polega nie tylko na robieniu zdjęć. Do ich publikacji potrzebnych jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy, które trzeba zrobić. Na pewno potrzebujemy dobrych zdjęć, do tego edycja materiału, ale musimy pokazywać swoje prace innym, inaczej się tego nie nauczymy. Często na naszych warsztatach ludzie wyrzucają z selekcji najważniejsze zdjęcia. Myślą, że układ złożony wyłącznie z najpiękniejszych fotografii załatwi wszystko – nie ma nic bardziej mylnego. Poza tym trzeba być otwartym na ludzi. Większość reportażystów jest przynajmniej trochę stukniętych – im bardziej, tym lepiej.


Adam Lach Fotoreporter

fot. Adam Lach

Tzn.?
Jest takie stare powiedzenie – fotograf na zdjęciu poszukuje najbardziej siebie.
Kiedy realizuję materiał, tak naprawdę dowiaduję się o życiu przez innych. Zadając poprzez moją pracę pytania społeczeństwu, zadaję pytania też sobie. Szukam siebie. To mnie napędza.
Pamiętajmy, że fotoreportaż może stawiać tezę bądź pytanie. Tylko to co istotne, należy to mówić w autorski sposób. To stuknięcie pomaga właśnie w pokazywaniu historii w bardzo intymny sposób, bardzo subiektywny, niekiedy przykry, albowiem to bardziej o sobie mówimy niż o bohaterach.

Potrzebna jest jakaś szczególna predyspozycja psychiczna do tego zawodu?
To jest jakiś rodzaj spaczenia, który ma się od dzieciństwa. Bez tej świadomości fotografia polega tylko na łapaniu światła. Trzeba się nauczyć robić zdjęcia tak, jak osobiście widzi się świat.

Zajmujesz się najczęściej historią osób, których można by określać jako outsiderów. Dlaczego?
Chcąc opisywać społeczeństwo, trzeba je ująć w ciekawy sposób. A ponadto prawdziwa natura człowieka wychodzi w sytuacjach trudnych. Jeśli w swojej pracy chce się o nim opowiedzieć, to są to właśnie te trudne dla niego sytuacje, których należy poszukiwać. Może wewnętrznie szukam dowodów na to, że nie jesteśmy jednak tacy źli? Ale tak naprawdę badam siebie.

 

Adam Lach Fotoreporter

fot. Adam Lach

 

Adam Lach Fotoreporter

fot. Adam Lach

Nie utrudnia to pracy reportażysty?
Jestem typem samotnika. Nie przepadam za ludźmi, ale nie miałem też problemów podchodzić do nich i robić zdjęcia. Przebywanie cały czas z osobą, za którą nie przepada się tak do końca, bo tak często w tej pracy jest, to dodatkowe wyzwanie. Nie trzeba kochać swojego bohatera, ale trzeba po prostu chcieć to robić. Jak już go lubimy, to musimy zapomnieć o emocjach, więzi czy miłości jaka jest między nami.  Praca musi być pasją, by móc przetrwać. Trzeba wiedzieć, dlaczego się to robi. Trzeba być trochę stukniętym.

 

Adam Lach Fotoreporter
fot. Adam Lach

 

Czy twoja praca ma też jakiś wpływ na życie ludzi, którym robisz zdjęcia?
Transseksualistka, o której robiłem materiał, przeraziła się, widząc siebie na moich fotografiach. Samotna, zagubiona, inaczej je sobie wyobrażała. Nie widziała siebie wcześniej w ten sposób. No i załamała się. Fotoreporter musi wówczas wyciągnąć konsekwencje i rozmawiać z tą osobą. Przekonywać ją do własnej fotografii. Jeżeli się nie uda, to należy zrezygnować z tematu. Żaden bohater nie może mieć wpływu na waszą fotografię. Wymaga to ogromnej cierpliwości i świadomych wyborów. Robienie zdjęć to zarazem rozmowa przez cały czas.

NAPO Images założyliście nie tylko, by wspomagać się w pracy reportera, ale by również promować i uczyć fotoreportażu. Nie obawiacie się konkurencji, zwłaszcza teraz, gdy i tak każdy ma lustrzankę myśląc, że jest darmowym reporterem dla serwisów informacyjnych?
Nieee! Najwspanialsze jest uczucie, kiedy ktoś mówi mi, że ma wystawę. To wspaniałe, kiedy ludzie po warsztatach nagle zaczynają widzieć wiele tematów dookoła siebie, robią wystawy czy publikują. Problemem rynku nie jest ilość fotografów, ale brak dobrych materiałów. Jedyną drogą do uzdrowienia rynku, osiągnięcia lepszych cen, jest podniesienie jego poziomu! A poprzez kursy często tworzą się grupy dyskusyjne, ludzie jeszcze długo potem spotykają się, wymieniają opiniami. To jest ważne i piękne. Nauka zawsze działa w obie strony i zawsze jest to proces. Fotografia jest uczeniem się przez całe życie. W ten sposób i ja mogę się rozwijać.

 

Rozmawiał Jan Grabek, Akademia fotoreportażu

 

Adam Lach Fotoreporter

fot. Adam Lach

 

Adam Lach Fotoreporter

fot. Adam Lach



Adam Lach prowadził zajęcia w Akademii fotoreportażu (edycja 2009/2010) oraz był gościem pleneru w Lublinie (10-16 lipca). Więcej: www.fotoreportaz.org.pl.

 

 Adam Lach Fotoreporter

Transseksualista Marina Till w swoim domu. Przeszła już setki kuracji hormonalnych i badań psychoterapeutycznych, które w znaczny sposób wycieńczyły jej organizm. Od wielu lat marzy o zmianie płci lecz najzwyczajniej nie stać ja na zbyt kosztowną operację. Nie akceptuje siebie, nie akceptuje swojego ciała. Częste próby samobójcze i znaczne ilości alkoholu są dla niej sposobem na ucieczkę, przede wszystkim od świadomości, że ciało, w którym żyje, nie należy do niej. Fot.: Adam Lach/Napo Images

 

 

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl





Oceny artykułu: 100% 0% ocen: 5
Komentarze użytkowników

Musisz się zalogować, aby dodawać komentarze i oceniać artykuły

Domyślny avatar Witam serdecznie!!!

> > > Uwaga! Zmiana terminu warsztatów Napo Images w Pucku
> > > Nowy deadline dla kandydatów!

W związku z wieloma prośbami o przedłużenie czasu na składanie portfolio zdecydowaliśmy się na zmiany ostatecznego terminu dla nadsyłających. Z tego też powodu zmieniliśmy datę rozpoczęcia warsztatów.

> > > Nowa data pleneru: 12 – 19 października
> > > Nowy deadline dla nadsyłających: 19 września
> > > Ogłoszenie wyników selekcji: 22 września

http://www.napoimages.com/warsztaty/warsztaty_Puck_PL.pdf
2010.08.10 13:06, Adam Lach # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Fotoblog 2010

Czytaj także

ten artykuł jest o

fotoreporter, adam lach,

Najnowsze fotografie

Złoty obłok Zachód słońca /Świnoujście/ Świnoujście Lot... Sambodrom -Manus harmoszka Słonecznik