1 kwietnia 2008, 15:41
Autor: Anna Cymer
czytano: 2119 razy

Między portretem a socjologią – zdjęcia Mary Ellen Mark

Między portretem a socjologią – zdjęcia Mary Ellen Mark

Uwielbiana przez publiczność, ceniona przez krytyków, Mary Ellen Mark umie połączyć w fotografii chęć socjologicznej analizy z pełnym empatii, zwykłym ludzkim zainteresowaniem dla drugiego człowieka.

Mary Ellen Mark interesują ludzie – to o nich są jej zdjęcia, to o nich fotografka chce opowiadać. I mogą to być zwykli przechodnie, mogą być najsławniejsi na świecie pisarze czy politycy, mogą być zakonnice lub bawiące się na podwórku dzieci – według Amerykanki absolutnie każdy człowiek jest interesujący, każdy ma przecież swoje życie, o którym może opowiedzieć innym.

Mark urodziła się 20 marca 1940 roku w Filadelfii. Studiowała na Uniwersytecie Pennsylvania, najpierw malarstwo i historię sztuki, później skończyła również specjalizację w fotoreportażu. Podobno Mark robi zdjęcia od 9. roku życia, jednak nie od razu wiedziała, że zostanie fotografką. Najpierw malowała i rysowała – to były jej pasje i jako młoda osoba odnosiła w tych dziedzinach nawet sukcesy. Podczas studiów dostała Stypendium Fulbrighta  i wyjechała realizować projekt fotograficzny do Turcji, wtedy dopiero dostrzegła, że fotografia jest dla niej najbliższą formą wypowiedzi. 

Myślę, że każdy fotograf ma swój sposób patrzenia na świat. Jest on związany z tym, jaki temat go interesuje i jak chce go pokazać. Ja po prostu pozwalam mówić ludziom poprzez moje zdjęcia – mówi Mary Ellen Mark.

Fotografka nie boi się tematów „trudnych”. Już w latach 60. fotografowała czarnoskórych mieszkańców USA, a trzeba pamiętać, że wtedy jeszcze ich równouprawnienie nie było tak oczywiste. Śmiertelnie chorzy pacjenci, bezdomni, prostytutki – Mark interesują ludzie, żyjący na obrzeżach społeczeństwa. Ale jednocześnie lubi fotografować znane osobistości oraz beztrosko żyjących mieszkańców wielkich miast.

Kolejnym tematem, który często się pojawia w jej twórczości, są dzieci. Czasem fotografka pokazuje trudy dzieciństwo, często też przez niewinne twarze przebija okrucieństwo lub bezczelność. Tak jak w życiu, gdy wciąż miesza się dobro ze złem, gdzie obok bogaczy egzystują biedni i chorzy, a nawet dzieci potrafią krzywdzić siebie lub innych.

 


fot. Mary Ellen Mark, http://www.maryellenmark.com/ 

Mark nie komentuje tego, co pokazuje na zdjęciach. Nie przemyca tam swoich uwag na temat bohaterów, nie ocenia ich. To niezwykła umiejętność, by stanąć poza fotografowanym tematem. Nie chcę być foto-eseistką, interesuje mnie dokumentalna rejestracja - mówi Mark.

Fotografka pracowała i pracuje dla takich pism, jak "Life Magazine", "Rolling Stone", "The New Yorker", "Vanity Fair", jednak jej najważniejsze cykle, te najtrudniejsze, mówiące o ludziach z krwi I kości, Mark publikuje głównie w albumach i książkach. Tomy ze zdjęciami, które wydaje, trudno nazwać tylko albumem – fotografiom często towarzyszą teksty.

Najczęściej czarno-białe zdjęcia Mark są skupione na bohaterze, fotografka nie daje się uwieść atrakcyjnym wizualnie detalom i scenografiom – to człowiek jest zawsze najważniejszy, a to co dookoła, jest tylko mało znaczącym tłem. Niezależnie od tego, czy uważamy, że istnieje „fotografia kobieca” czy nie, zdjęcia Mary Ellen Mark są pełne przypisywanej głównie kobietom empatii, łagodności i szacunku dla drugiego człowieka.

Więcej zdjęc na http://www.maryellenmark.com/
 


fot. Mary Ellen Mark, http://www.maryellenmark.com/



www.swiatobrazu.pl