Po odebraniu paczki od kuriera, natychmiast zapoznałem się z jej zawartością. Przez chwilę miałem nadzieję, że, zgodnie z obrazkiem na pudełku, wraz z korpusem GF1 dostanę do testowania obiektyw 20/1,7, jednak okazało się, że opakowanie zawiera podstawowe szkło 14–42. No cóż, może kiedy ceny "naleśnika" spadną do akceptowalnego poziomu, będę miał okazję nacieszyć się jego zaletami.
Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Aparat przyjemnie ciąży w dłoni (rama korpusu została wykonana z aluminium) i sprawia wrażenie bardzo solidnie i dokładnie wykonanego. Duży wyświetlacz, dobrze rozmieszczone przyciski i przyjemna w dotyku powierzchnia body – to kolejne zalety obudowy. Trochę mniej czuć ekskluzywność w przypadku plastikowego "kitowego" obiektywu, jednak jego użytkowanie sprowadza się do kręcenia pierścieniami ogniskowej i ostrości, a tu naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Pierścienie kręcą się z przyjemnym oporem, precyzyjnie ustawiając się w pożądanym położeniu.
Po włączeniu aparatu i przejściu do wstępnych ustawień, można nieco zepsuć sobie początkowe dobre wrażenie. Mało przyjemny jest głośny, plastikowy "klik" pokręteł – górnego, z wyborem trybu fotografowania oraz tego na tylnej ściance, służącego do ustawienia parametrów. W porównaniu do poprzedników mechanizm wydaje się tandetny i nieprzemyślany. Nie żeby ten fakt utrudniał pracę, jednak w tym modelu wygląda trochę nieelegancko. Zwłaszcza podczas nagrywania filmów należy wystrzegać się jakichkolwiek zmian parametrów, skutkuje to bowiem serią nieprzyjemnych, głośnych trzasków w tle filmu.

Kolejny minusik – za umieszczenie przełącznika napędu w taki sposób, że umożliwia on przypadkową zmianę ustawienia przy naciskaniu spustu migawki. Zdarzyło mi się to kilkakrotnie podczas fotografowania, mimo że moje dłonie do największych nie należą. Po dłuższym użytkowaniu pewnie można się przyzwyczaić, jednak na początku jest to trochę irytujące.
No i wreszcie największa wada korpusu – mikroskopijny grip, który działa jako tako przy założonym podstawowym obiektywie 14–42, jednak kompletnie nie pomaga w trzymaniu aparatu przy cięższym i większym szkle 45–200. Wykonanie zdjęcia jedną ręką w takiej konfiguracji jest praktycznie niemożliwe. Wyeksponowanie gripa choćby o centymetr do przodu (i tak nie wystawałby wtedy nawet poza "najchudszy" obiektyw – "naleśnik" 20/1,7) ułatwiłoby i uprzyjemniło pracę z GF1, zwłaszcza, że plastik obudowy jest dość śliski, a uchwyt nie został pokryty materiałem antypoślizgowym.
Miniaturyzacja obudowy pozbawiła GF1 dwóch, moim zdaniem niezbędnych, elementów – obracanego ekranu i elektronicznego wizjera. Uważam, że bez trudu producent zdołałby zmieścić oba rozwiązania w tym modelu, bez ujmy dla jego wzornictwa. No, ale wtedy zatarłyby się techniczne różnice pomiędzy tym i pozostałymi modelami Panasonikowych "bezlusterkowców".
To tyle, jeżeli chodzi o (w większości subiektywne) wady sprzętu. Przejdźmy do tego co najważniejsze – a więc do zdjęć. Tu bowiem Panasoniki z serii G* sprawują się znakomicie, niezależnie od modelu, konstrukcji korpusu i wyposażenia.

Aparat jest gotowy do pracy niemal natychmiast. Może to być oczywiste dla posiadaczy lustrzanek, jednak nie musi dla osób przerzucających się na GF1 z tradycyjnego kompaktu, który po włączeniu testuje komunikację z kartą pamięci, działanie obiektywu, czy też z innego powodu ma skomplikowany algorytm startowy.
Menu jest przejrzyste, intuicyjne i, poza kilkoma drobiazgami, dobrze spolszczone. Objętością i ilością ustawień jest raczej zbliżone do lustrzanek, niż do aparatów stricte amatorskich, jednak nadmiar ustawień nie wywołuje bólu głowy.
Nie wdając się w szczegóły techniczne – w GF1 można dostosować do swoich preferencji wszelkie możliwe parametry. Mnie osobiście, jako że nie unikam w swoich fotografiach kwadratowych kadrów, ucieszyła możliwość wyboru formatu 1:1. To smaczek, o którym nie wspomina się w testach tego aparatu, a który bardzo ułatwia kadrowanie w tej klasycznej, choć mało popularnej w fotografii amatorskiej, proporcji ekranu.
Jakości zdjęć wykonanych w pełnym świetle nie da się nic zarzucić. Są ostre i wyraziste, nawet przy wyłączonych "ulepszaczach", których w Panasoniku jest całkiem sporo. Automatyczne wyostrzanie, odszumianie, ekspozycja czy nasycenie kolorów sprawiają, że wykonane zdjęcie jest praktycznie gotowe do wydruku. Jednak po wyłączeniu tych funkcji, zdjęcia nadal są bardzo dobrej jakości i stanowią świetną bazę do samodzielnej obróbki w programie graficznym.
Nie mogłem oprzeć się w wielu przypadkach wyborowi trybu iA (inteligentne auto), mimo iż zwykle trzymam się z daleka od trybów automatycznych. Panasonic jednak steruje automatyką tak dobrze, że w nagłym przypadku, kiedy ucieka nam dobre ujęcie i nie mamy czasu na wprowadzanie odpowiednich parametrów, spokojnie można powierzyć ustawienia procesorowi Venus Engine i cieszyć się fantastyczną jakością zdjęć. Tryb auto w Panasoniku nie jest bowiem przesadzony i nachalny. Spokojnie dobiera parametry tak, aby nie przesycić kolorów, czy nadmiernie nie wyostrzyć zdjęcia. Tradycyjnie w Panasoniku (mam doświadczenie z modelami FZ20, FZ50 i G1) świetnie działa stabilizacja, umożliwiając wykonanie nieporuszonego ujęcia przy słabym oświetleniu i relatywnie długim czasie naświetlania matrycy.
Dotychczas piętą achillesową kompaktów Panasonic były wysokie szumy matrycy przy słabym oświetleniu sceny (a więc przy ustawieniu wysokiej czułości matrycy). Stosując w serii G* matrycę systemu 4/3, producent praktycznie wyeliminował tę przypadłość. Osobiście polecam ustawienie maksymalnej czułości matrycy na 1600 ISO, ponieważ wartość 3200 generuje szum akceptowalny tylko w ekstremalnych sytuacjach.

Nieco dziwne wydaje mi się głośne "trzaskanie" migawki w "bezlusterkowcach". Oczywiście ma ona dużo większy rozmiar od tych znanych z kompaktów, jednak oczekiwałem, że wyeliminowanie lustra diametralnie wpłynie na obniżenie hałasu podczas wykonywania zdjęcia. Nic bardziej mylnego. GF1 "kłapie" niemal tak głośno jak lustrzanki. Zdecydowanie nie jest to więc aparat dla domorosłego Sherlocka Holmesa. Dotyczy to zresztą nie tylko serii G*. Miałem w rękach odpowiedniki konkurencyjnych firm i według mnie są one równie hałaśliwe.
Mieszane uczucia mam co do wbudowanej w korpus lampy. Niby działa bardzo sprawnie, ale na pierwszy rzut oka konstrukcja wygląda bardzo filigranowo i nie sposób oprzeć się wrażeniu, że cieniutkie cięgiełka i podpórki złamią się przy najlżejszym nacisku. Ale cóż… stylowy design wymaga od inżynierów wspięcia się na szczyty technologicznych możliwości i pozostaje mieć nadzieję, że konstrukcja lampy jest równie solidna, co skomplikowana.
Strona 1
Strona 2
Spadające ceny matryc LCD z pewnością przyczyniają się do montowania w aparatach coraz lepszych wyświetlaczy. Ekran GF1 jest bardzo dobrej jakości. Co prawda nieco lepiej prezentuje się amoled w jednym z aparatów konkurencji, zwłaszcza w pracy w ostrym świetle słonecznym, jednak Panasonic naprawdę nie ma się czego wstydzić. Zarówno podczas kadrowania, jak i oglądania zdjęć na 3-calowym ekranie, ostrość, nasycenie i kontrast są na bardzo wysokim poziomie.

Podczas nagrywania i wyświetlania filmów nie zauważyłem rozmazania obiektów, ani przeskoków, nawet przy dynamicznych ujęciach.
Filmy mają podobne cechy jak zdjęcia – są ostre, wiernie oddają kolory, a procesor nadąża za dynamiką sceny. Dzięki takim aparatom, jak "bezlusterkowce", można odpuścić sobie zakup oddzielnej kamery video.
Należy tu wspomnieć, że poza filmowaniem w trybie auto, Panasonic umożliwia użytkownikowi samodzielne dobranie parametrów obrazu i filmowanie w trybie półautomatycznym – P. Jest to ewenement w klasie, bądź co bądź, kompaktów.
Obraz wypuszczony poprzez złącze HDMI na TV FullHD jest doskonałej jakości. Bardzo skutecznie działa tryb wyciszania wiatru. Tylko "klikające" pokrętła niczym nie dają się wyeliminować… Przydatny okazał się dedykowany przycisk bezpośredniego przejścia do trybu video. Jest bardzo wygodny w sytuacji, gdy fotografując uznamy, że scena warta jest uwiecznienia w postaci filmiku. Równie użyteczny jest przycisk podglądu dynamiki sceny, który ostrzeże nas przed ewentualnym rozmazaniem obrazu.
Bardzo dobrze spisał się akumulator, który ładowałem tylko raz podczas pięciodniowego testowania.
Podsumowując – pięć dni obcowania z najmniejszym "bezlusterkowcem" Panasonic to miła przygoda. Drobne konstrukcyjne minusy nie przesłoniły mi plusów – doskonałych zdjęć, łatwej, intuicyjnej obsługi czy dobrej jakości filmów.
Lumix GF1 jest aparatem niszowym nawet jak na kompakty z wymienną optyką. Moim zdaniem jego zakup ma sens wyłącznie w komplecie z "naleśnikiem" 20/1,7, ponieważ z tym właśnie obiektywem aparat nabiera charakteru, najlepiej komponuje się wizualnie i jest najbardziej ergonomiczny. Oczywiście tworzy się wtedy naturalna konkurencja dla serii LX, jednak o sporo większych możliwościach rozbudowy.
Dla mnie osobiście była to okazja do utwierdzenia się w przekonaniu o słuszności wyboru mojego prywatnego aparatu. Lumiksa G1 kupowałem, gdy GF1 był już dostępny w sprzedaży. Obrotowy wyświetlacz, wizjer i ergonomiczny grip okazały się dla mnie warte więcej niż stylowy design i nagrywanie filmów. Dlatego kupując kolejny aparat, będę się skłaniał ku G2 lub jego następcy, jako naturalnych kontynuatorów najlepszych cech G1.
A GF1, jako zaawansowany technologicznie gadżet, zdecydowanie polecam paniom aktywnie oglądającym otaczający nas świat. Sprawdzi się zarówno na wycieczce, jak i na klubowej imprezie czy wieczorku panieńskim. Koniecznie w konfiguracji z "naleśnikiem" 20/1,7. Doskonale także skomponuje się z butami od Louboutin’a i torebką Louisa Vuittona podczas spacerku po promenadzie.
Autorem artykułu jest Pan Artur Różanowski
| Kliknij na wybrane zdjęcie - zostanie otwarte w pełnej rozdzielczości. |
 |
 |
 |
1/400s 0EV F6,3 ISO100 136 mm
|
1/400s 0EV F7,1 ISO100 45 mm
|
1/400s 0EV F6,3 ISO100 45 mm |
| |
|
|
 |
 |
 |
| 1/25s 0EV F7,1 ISO400 97 mm |
1/800s 0EV F5,6 ISO100 14 mm |
1/640s 0EV F5,6 ISO100 18 mm |
| |
|
|
 |
 |
 |
1/1300s 0EV F5,3 ISO100 36 mm
|
1/1600s 0EV F3,5 ISO100 14 m
|
1/50s -0,66EV F5,6 ISO100 42 mm |
| |
|
|
 |
 |
 |
| 1/25s 0EV F4,0 ISO800 45 mm |
1,6s -1,33EV F20 ISO800 15 mm
|
1/400s 0EV F8,0 ISO100 200 mm |
| |
|
|
 |
 |
 |
1/400s -0,33EV F3,9 ISO100 16 mm
|
1/60s -0,33EV F5,6 ISO100 14 mm
|
1/60s -1EV F5,6 ISO400 200 mm |
| |
|
|
 |
 |
 |
| 1/10s -0,66EV F4,5 ISO100 15 mm |
1/10s -0,66EV F4,5 ISO100 24 mm |
1/13s 0EV F4,7 ISO400 103 mm |
| |
|
|
 |
 |
|
| 1/800s 0EV F3,5 ISO100 14 mm |
1/1300s +0,33EV F3,5 ISO100 14 mm |
1/30s 0EV F3,5 ISO400 140 mm |
| |
Autorem zdjęć jest Pan Artur Różanowski
|
|