Książki100 najważniejszych zdjęć świataPytania i odpowiedziCytaty dla fotografaNajczęściej wyszukiwane

Dołącz do nas

Google+

Daj się ocenić i oceniaj



  • Autor:
    Komentarzy: 4


  • Autor:
    Komentarzy: 2


  • Autor:
    Komentarzy: 32


  • Autor:
    Komentarzy: 4


  • Autor:
    Komentarzy: 5


  • Autor:
    Komentarzy: 8


  • Autor:
    Komentarzy: 3


  • Autor:
    Komentarzy: 15


  • Autor:
    Komentarzy: 13


  • Autor:
    Komentarzy: 19


  • Autor:
    Komentarzy: 3


  • Autor:
    Komentarzy: 9


  • Autor:
    Komentarzy: 67


  • Autor:
    Komentarzy: 9


  • Autor:
    Komentarzy: 24

Montaż filmowy, czyli robienie filmu od końca

Montaż filmowy, czyli robienie filmu od końca

Złoty wiek kina niezależnego.
Rozwój technologii cyfrowej, tak w filmie, jak i w fotografii, sprawił, że dziś za stosunkowo niewielkie pieniądze (kilka tysięcy złotych) prawie każdy może mieć własne filmowe studio montażowe w domu.


p>Naturalnym jest, że wraz z technicznymi udogodnieniami pojawiły się ambicje i marzenia masowych twórców. Przeciętny adept sztuki filmowej chwyta kamerę i zaczyna filmować wszystko, co go otacza i co wydaje mu się warte utrwalenia na taśmie. A świat wokół aż roi się od obrazów wartych zapamiętania. Kamera więc panoramuje od prawej do lewej i z powrotem, wykonuje błyskawiczne najazdy i odjazdy, drga, dygoce i śpieszy się jak oszalała, by nie uronić ani okruszka.
Później w przypadkowo wybranym programie montażowym nasz autor ?lepi? w mozole te pierwsze ujęcia, a proces ten jest dla niego prawdziwą udręką. I co najgorsze trwa, trwa i trwa? Tu często wypala się zapał niedoszłych wielkich twórców kina niezależnego. Montaż okazuje się próbą nie do przejścia. Bo nie każdy wie, że sztuka montażu, którą najprościej tu będzie określić sztuką wyboru, zaczyna się już na poziomie pracy ze scenariuszem.

Banalny początek.
Powtarzają to na próżno wszyscy znawcy przedmiotu: najważniejszy jest wybór pomysłu na historię, którą chcemy opowiedzieć! Ta całkiem prosta reguła jest najczęściej odrzucaną prawdą. Chwytanie obiektywem wszystkiego, co zwróci naszą uwagę ciekawą kompozycją, fakturą, czy nasyceniem kolorów nie ma sensu. Jeśli nie wiemy o czym opowiadamy, nie będziemy umieli wybrać odpowiednich do naszej historii ilustracji, bohaterów ani zdarzeń. A montaż zrealizowanych przypadkowo zdjęć będzie nie lada wyzwaniem.
Jeśli wreszcie w trzech, czterech zdaniach nie umiemy aktorom, przyjaciołom, czy dziewczynie opowiedzieć naszej historii, to znaczy, że sami jej jeszcze dobrze nie znamy i musimy twórczo ją przepracować, aby widz mógł nas w przyszłości zrozumieć.

Potrzebujemy bohatera
Nasz film, o czym by nie opowiadał, potrzebuje bohatera ? trochę nieporadnego, trochę heroicznego, ani zbyt mądrego ani głupiego ? ot, prawdziwego człowieka, z którym będą się mogli identyfikować widzowie. Bohater powinien zmierzać w kierunku oczywistego dla nas celu, a jego realizację utrudniać mu będą wymyślone przez nas przeciwności. I tu prosta rada: im trudniej, tym lepiej ? czyli, im większe niepowodzenia i nieszczęścia dotkną naszego protagonistę (główny bohater), tym akcja będzie bardziej emocjonująca.
Zaczynamy oczywiście od prostych trudności i stopniowo piętrzymy je tak, by widz miał wrażenie, że już nic gorszego nie może się zdarzyć. To, czy na koniec mu się powiedzie, czy nie, jest już kwestią naszego wyboru, i dla warsztatu nie ma żadnego znaczenia.

Niedostatki warsztatu
Jeśli nie mamy za sobą ukończonej szkoły filmowej na wydziale operatorskim ani kilku lat doświadczenia pracy z kamerą w telewizji, czy choćby na weselach, nasze pierwsze ujęcia będą najczęściej niemożliwym do wykorzystania zapisem drgającej rzeczywistości.
Nagminnie popełnianymi błędami jest ciągłe nieskoordynowane poruszanie kamerą i niczym nie uzasadnione korzystanie z transfokatora (popularne zoomowanie). Użycie najprostszego statywu ? szczególnie jeśli nie mamy wprawy w realizacji zdjęć ?z ręki? ? ułatwi nam życie. Dodajmy do tego zasadę: nie poruszam kamerą, bo nie umiem tego ani ja, ani mój statyw, a otrzymamy zdjęcia, których prawdopodobnie będzie można z powodzeniem użyć na etapie montażu.

Mam z czego wybierać
Nie musisz mieć wielkiej wiedzy o nazwach planów filmowych (wielkość obrazka rejestrującego dane ujęcie), by rozumieć, że ich bogactwo może uatrakcyjnić twój film oraz ułatwić ci montaż. Po to właśnie wymyślono duble. Na etapie realizacji zdjęć zadbaj o to, by każde ujęcie kilkukrotnie powtórzyć, zmieniając zarówno kierunek ?patrzenia? kamery, jak i szerokość fotografowanego obrazu. Można przecież dwóch pojedynkujących się ludzi pokazać patrząc na całą scenę z boku, można też patrzyć w oczy przeciwnika zza pleców jednego z bohaterów. Dla odmiany, w scenie dialogowej możemy skupić się na zbliżeniu ust lub oczu rozmówcy, możemy też w półzbliżeniu pokazać głowę wraz z ramionami, by podkreślić żywą gestykę rąk.
Poza bogactwem rozwiązań i doświadczeniem, jakie dzięki temu zyskasz przede wszystkim zrealizujesz materiał, który da ci możliwość wyboru. Nie będziesz skazany na jakieś rozwiązanie tylko dlatego, że nie ma dla niego alternatywy, i przez proste sprawdzanie zestawień, nauczysz się na etapie montażu, co do siebie lepiej pasuje.

Proste sztuczki montażowe
Mimo zastosowania się do wcześniejszych porad widzisz, że twój film skacze nieprzyjemnie na kolejnych sklejkach i nie sposób go oglądać. Zrezygnowany pytasz: dlaczego to się nie montuje? W  żargonie zawodowych montażystów jest na to jedna odpowiedź: nie montuje się tylko szesnastka z trzydziestką piątką? (taśma filmowa szerokości 16 i 35 mm).
Zanim w kolejnych częściach tego poradnika wyjaśnimy wymyślne techniki montażowe, dziś dwie proste rady. Po pierwsze: gdy widzisz, że coś się nie montuje, użyj jednej, najlepiej nieskomplikowanej, sklejki montażowej, których dziesiątki dołączane są do wszystkich filmowych programów edycyjnych. Jeśli używać jej będziesz z umiarem i niezmiennie tej samej, widz uzna, że to celowy zabieg i nie będzie miał pojęcia o twoich problemach realizacyjnych. Potraktuje to jako konwencję.
Po drugie: pamiętaj, aby w kolejnych sklejkach nie zestawiać ze sobą identycznych i podobnych planów filmowych (zbliżenie ze zbliżeniem, plan ogólny z planem ogólnym itp.), bo to najczęściej jest przyczyną tzw. "animacji?, czyli nieprzyjemnych dla oka skoków obrazu.
Te dwie podpowiedzi sprawią, że większość ujęć będzie się ze sobą bezkolizyjnie łączyć. Bardziej złożone techniki łączenia np. ruchu i szczegółowe omówienie różnych planów filmowych oraz ich zastosowania przedstawimy w kolejnym artykule.


Artur Waczko
waczko@szkolareklamy.pl

autor jest wykładowcą
wydziału realizacji TViF
Warszawskiej Szkoły Reklamy
www.szkolareklamy.pl


Dostęp do pełnej treści serwisu www.SwiatObrazu.pl jest bezpłatny - wymagane jest jednak zalogowanie do serwisu. Logowanie wymagane jest również do dodawania komentarzy.

Rejestracja 

dla nowych użytkowników

 

Jeżeli jeszcze nie jesteś zarejestrowany, zapraszamy do wypełnienia krótkiego formularza rejestracyjnego.

 

 

Logowanie 

dla użytkowników SwiatObrazu.pl

 

E-mail: 

 

Hasło:  

 

Zapomniałeś loginu lub hasła?

Problemy z logowaniem

 

DLACZEGO WARTO SIĘ ZAREJESTROWAĆ DO SERWISU SWIATOBRAZU.PL?

Przy pierwszej rejestracji otrzymasz od nas powitalny prezent: Pełną wersję podręcznika "Świat barw w fotografii cyfrowej".

A poza tym otrzymujesz bezpłatny stały dostęp do:

  • wszystkich artykułów opublikowanych w serwisie swiatobrazu.pl;
  • mechanizmów galerii swiatobrazu.pl
  • forów dyskusyjnych;
  • prezentów dla zarejestrowanych Czytelników;
  • codziennego newslettera informacyjnego;
  • swojego profilu osobistego, w którym będziesz mógł zarządzać galeriami, komentarzami, zdjęciami w konkursach itp.

Czas rejestracji - ok. 1 min.

Uwaga

Podczas rejestracji nie zbieramy żadnych szczegółowych danych personalnych i teleadresowych. W każdej chwili możecie usunąć trwale i bezpowrotnie dane dotyczące Waszego konta i zrezygnować ze statusu zarejestrowanego Czytelnika i wszystkich usług bezpłatnych swiatobrazu.pl. Przed rejestracją prosimy o zapoznanie się z regulaminem