Nowy projekt fotograficzny Jacka Boneckiego

Nowy projekt fotograficzny Jacka Boneckiego

Jacek Bonecki, ujawnił nam swój kolejny projekt fotograficzny. Jego tematem są fotografie wykonane podczas polskiej inscenizacji drugiej pod względem użytych sił operacji desantowej Drugiej Wojny Światowej. Mowa tutaj o operacji pod kryptonimem Overlord, czyli sławnym desancie Aliantów na plażę w Normandii w 1944 roku.


Strona 5



Wykonanie fotografii na polu inscenizowanego desantu to zaledwie połowa pracy, jaką Jacek Bonecki włożył, aby zaprezentowane fotografie wiernie oddały klimat wydarzenia. Każde ze zdjęć poddane zostało postprocesowi, który opierał się na manipulacji krzywymi tonalnymi, odpowiednim dopasowaniu kontrastu, balansu świateł i cieni oraz wzbogaceniu całości o dominantę barwną i ziarno charakterystyczne dla starych fotografii.

Reklama


fot. Jacek Bonecki


fot. Jacek Bonecki


fot. Jacek Bonecki


fot. Jacek Bonecki

 

Autor: Piotr Madura



1 2 3 4 5 6



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar Szanowny Panie Piotrze - autorze tego wpisu,



Proszę nie mylić fundamentalnych pojęć w swoim materiale. To, co zrobił pan Ambasador Jacek Boniecki, to nie jest fotografia, ale grafika komputerowa. Nie ma to nic wspólnego z fotografią, a z reportażem już KOMPLETNIE nic.



Wypadałoby, aby na portalu poświęconym fotografii rozróżniano gatunki sztuk wizualnych.



pozdrawiam
2009.07.29 20:32, iczek # 

Domyślny avatar Prosze używać sformułowań jakie Pan chce. Proszę dobudowywać ideologie jaką Pan chce. Autor może robić co chce, ale nie zmienia to faktu, że nadal nie jest to fotografia. Tego słowa w odniesieniu do tych wyrenderowanych obrazków używać nie należy, aby młodzi ludzie nie mylili pojęć.



I proszę nie wplatać tutaj kwestii analogowych... nie widzę żadnej konotacji.



Proszę nie mówić o kunszcie fotografa, bo autor tego czegoś nie jest fotografem, ale grafikiem komputerowym - no może lepiej operatorem PS.



To nadal nie ma nic wspólnego z fotografią.



A mogłoby, gdyby autor nie skupiał się na tym co zrobi w Ps z tymi zdjęciami, tylko po prostu zrobił dobre zdjęcia.











2009.07.30 00:39, iczek # 

Domyślny avatar Super pomysł. Kilka wyinscenizowanych obrazów jakby żywcem przeniesionych z pola walki. Dobrze zdobione.

Pozdrawiam

Piotr Barański
2009.07.30 14:25, Piotr # 

Domyślny avatar Szanowny Panie iczek,

Niezwykle trudno jest dyskutować z ekspertami, zwłaszcza takimi, którzy maja monopol na racje. W każdym razie tak się czują.. Jeżeli pan cos sugeruje to proszę to udowodnić. Co w tych fotografiach jest grafiką: Brak koloru? Tonacja? Szum? Osoby? Scenografia? Tło? Reżyseria? Wszystko razem czy osobno?

Jakimi wykładnikami Pan się kieruje? Czym jest fotografia dla Pana, a czym jest grafika komputerowa?

Dla mnie fotografia cytując wikipedie to:

Fotografia (gr. ???, ph?s, D. ph?tós ? światło; gráph? ? piszę, graphein ? rysować, pisać; rysowanie za pomocą światła) ? zbiór wielu różnych technik, których celem jest zarejestrowanie trwałego, pojedynczego obrazu za pomocą światła. Potoczne znaczenie zakłada wykorzystanie układu optycznego, choć nie jest to konieczne - fotografia otworkowa, rayografia.

I dalej:

Podstawowy podział technik fotograficznych:

? fotografia tradycyjna tzw. fotografia analogowa ? oparta na chemii światłoczułych związków srebra, która dzieli się na fotografię monochromatyczną i fotografię barwną Materiały fotograficzne produkowane są w postaci błon ciętych (do aparatów wielkoformatowych - fotografia wielkoformatowa), klisz (filmów) perforowanych (do aparatów małoobrazkowych), błon zwojowych najczęściej o szerokości 60mm (do aparatów średnioformatowych).

? fotografia cyfrowa ? gdzie rejestracja obrazu odbywa się nie na materiale światłoczułym ale na urządzeniu optoelektronicznym zwanym matrycą (np. w układzie CCD, CMOS) zamontowaną w aparacie cyfrowym.

Żeby jeszcze trochę pomieszać i uzupełnić:

Fotografika to dziedzina sztuki polegająca na tworzeniu obrazów malarskopodobnych przy pomocy technik fotograficznych.

Termin ten funkcjonuje (funkcjonował) tylko w Polsce. Celem jego wprowadzenia była chęć odróżnienia artystów od rzemieślników. Obecnie określenie to zanika i jest zastępowane terminem "fotografia artystyczna". Właśnie i dalej czytamy:

Fotografia artystyczna (fotografika) - dziedzina sztuki wykorzystująca techniki fotografii jako medium artystyczne.

Najczęściej używanym narzędziem artysty jest aparat fotograficzny. Prace fotograficzne mogą powstawać także bez użycia aparatu fotograficznego, czyli przy zastosowaniu luksografii.



Mnie z kolei w pewnej szkole uczono, ze fotografia to przede wszystkim sztuka patrzenia i sztuka rejestrowania właściwego momentu, sztuka umiejętnego wykorzystywania środków wyrazów artystycznych, czyli biegłego posługiwania się językiem fotografii.

Nie wiem, czego Pana uczono w szkole, ale na pewno nie czytania tekstu ze zrozumieniem. Dlatego pozwolę sobie przypomnieć podstawowe informacje zawarte w tekście Pana Piotra:

- Zdjęcia zostały wykonane aparatem (podana marka i typ), który posiada układ optyczny.

- Zostało zarejestrowane autentyczne wydarzenie, w którym wystąpili prawdziwi ludzie w prawdziwej scenerii: plaża, las, itd. Do rejestracji została wykorzystana odpowiednia technika pracy aparatem: zastosowanie właściwej optyki, perspektywy patrzenia, odpowiedniego oświetlenia i co ważne właściwej ekspozycji oraz czułości materiału.

- Dalej jest opisany post proces, który również należy zaliczyć do technik fotograficznych, lecz już cyfrowych. Wykonany został na programie do edycji zdjęć i polegał na: desaturacji, działaniu na krzywych, wyeksponowaniu szumów i właściwym zabarwieniu tonalnym. Jeśli pan nie rozumie, o czym pisze to przetłumaczę to na język fotografii analogowej:

Wywołano negatyw w odpowiednim wywoływaczu, aby uzyskać duży kontrast i rozmyte, duże ziarno i nie staranny oblew emulsji. Wskazana jest wysoka temperatura, by wymusić zadymienie, i spękania emulsji. Następnie proces pozytywowy polegał na dobraniu odpowiednich filtrów by na wielo kontrastowym papierze uzyskać odpowiednia twardość - gradacje papieru fotograficznego. Zastosowano różne wywoływacze pozytywowe i wzajemne ich mieszanie celu uzyskania właściwego efektu, również nie bez znaczenia była odpowiednia temperatura wywoływacza. Zastosowano naświetlanie strefowe, by przyciemniać odpowiednie partie obrazu. Następnie odbitki pozytywowe poddano kąpieli tonującej.

Dokładnie w podobny sposób 15 lat temu robiłem fotografie do wspomnianego ?Radia powstańczego?. A co pan wtedy robił?

Dla mnie dalsza dyskusja nie ma sensu.. Miałem w tej kwestii nie zabierać głosu, tym bardziej, ze robi Pan osobiste wycieczki do mojej osoby, podkreślając moje związki z firma Sony. Ale niechcący komplementuje mnie Pan, a na to sobie nie zasłużyłem. W życiu nigdy nie zrobiłem żadnej grafiki komputerowej, nie potrafię i nie interesuje mnie to. A tu proszę Pan jednak wierzy we mnie. To mile.



Pozdrawiam

Jacek Bonecki



















2009.07.30 21:44, bono # 

Domyślny avatar Panie Ambasadorze Marki,



Kręci Pan sam bicz na siebie. Pana opis tego, co wyprawia Pan z tymi plikami cyfrowymi jest wspaniałym przykładem, jak bardzo rozmija się Pan z ideą fotografii, na którą przywołuje Pan opisy greckie, łacińskie i pewnie rosyjskie by Pan przywołał gdyby nie fakt, ze akurat fotografia to u nich była daleko za poezją chociażby.



Nie znajdziemy nigdy wspólnego języka, bo Pan posuguje się systemem 0101, a ja tego nie rozumiem.

Dla Pana nie jest wazne gdzie, w czym i jakimi metodami!

Dla mnie tak.



Ja mówię o fotografii, a Pan uparcie wmawia mi jakieś androny o układach i soczewkach.



Pan n ie czuje fotografii i nic na to pomóc nie mogę. Dla Pana wsio rawno, czy to wklejone, czy to zmanipulowane czy to kontrastem przejechane, czy dymu dorobimy, czy dymy odejmiemy.



Ten materiał nie ma nic wspólnego z fotografią, powtarzam to już po raz ostatni.



Może się podobać to, co Pan tam wysmażył w tych programach graficznych. Mnie sie nie podoba.

Ot tyle.

A na dokładkę (powtarzam się) Panu jest wszystko jedno.

Ot, cała różnica.



Brak wspólnego kodu w przekazie uniemożliwia porozumienie się. Dajmy więc spokój.

Pan, jako Ambasador ma swoją placówkę zagraniczną w postaci świata w którym wszystko można dorobić, poprawić i ulepszyć rzeczywistość.

Ja żyje na innej planecie - mam wrażenie czytając Pana wywód.





Nie zmienia to faktu, że pozdrawiam...:)





2009.07.30 22:00, iczek # 

Domyślny avatar iczek, to, że fotografie nie podobają Ci się, rozumiem. Każdy ma prawo mieć własne zdanie, moje jest odmienne. To, że jesteś trochę zbyt napastliwy, to Twój problem. Ale wiedzy o rosyjskiej fotografii, to za wielkiej nie posiadasz. ;> Poza tym nie bądź taki spięty, naprawdę kłótnie sprawiają Ci przyjemność?

Pozdrawiam

Piotr Barański
2009.07.30 23:18, Piotr # 

Domyślny avatar Piotrze,

Bądź konsekwentny w swojej logice... skoro już taki jesteś wyważony :)

JA nie widzę tutaj kłótni.

Skoro mogę mieć swoje zdanie, to je wyraziłem.

W stosunku do autora artykułu, który myli elementarne pojęcia z zakresu fotografii i sztuk wizualnych.



Tyle.



Ty imputujesz mi jakieś kłótnie...?



A dajze spokój :)



A co do rosyjskiej fotografii - zdania nie zmieniam... ale to już dyskusja na trzy żubrówki co najmniej. I samogon.



:)

Jednocześnie kończę już promowanie tego materiału i autora zarówno wpisu, jak i tych grafik komputerowych.

2009.07.31 09:51, iczek # 

Domyślny avatar W całej dyskusji na temat techniki wykonania zdjęć ginie najważniejsze pytanie, czy autor artykułu naprawdę uważa, że przedstawione fotografie idealnie imitują zdjęcia archiwalne z drugiej wojny światowej, bo o ile się nie mylę takie było główne założenie projektu?



No chyba, że fotografie, o których traktuje artykuł to nie te przedstawione powyżej. W takim wypadku czekam ze zniecierpliwieniem na te wierne kopie archiwalnych zdjęć.
2009.07.31 10:20, poranne_zorze # 

Domyślny avatar Witam wszystkich,

Postanowiłem dorzucić parę słów od siebie, albowiem temat jest mi wyjątkowo bliski. Od lat pasjonuje się historią i fotografią. Od lat zaciekle próbuję wraz z wieloma kolegami odtworzyć realia życia żołnierza polskiej przedwojennej piechoty, detale munduru zachowań i codzienność tamtych czasów. Jako że interesuję się również fotografią, a na codzień jestem również grafikiem od samego początku borykałem się z podobnym problemem jak pan JB, czyli z wyzwaniem stylizacji współczesnych zdjęć cyfrowych na takie z lat 30/40-tych. Lata prób nie doprowadziły do zadowalających efektów, mimo czasaim bardzo ciekawych kadrów. Choćby nie wiem jak dopracować zdjęcie, zawsze było coś co mi nie pasowało - mimo że setki osób można było nabrać, że to przedwojenne zdjęcia, to znając detale epoki, po prostu coś nie dawało spokoju i czułem podskórnie że to kombinowane zdjęcia.



Jakiś czas temu stwierdziłem, że to koniec - nie ma sensu dalej tak walczyć bo to bezsensowne. Postanowiłem rozpocząc analizę zdjęć z epoki, poznać sprzęt, zasady jego obsługi a na sam koniec kupić aparat z epoki, który pozwoli na cyknięcie sesji w taki sam sposób jak robili to fotoreporterzy wojenni w tamtych czasach. Wybór wzorca był oczywisty - Robert Capa i jego zdjęcia z Normandii z 6 czerwca 1944. Ikony fotoreportażu wojennego. Zapragnąłem więc i Contaxa II. Jako że na początek bałem się inwestycji, kupiłem sowiecką kopię - Kieva. Nim się zabrałem za temat i odkąd zobaczyłem efekty z pierwszego filmu już nigdy wiecej nie wróciłem do cyfry i nie wrócę.



Cyfry się nie nadają. Mają zupełnie inną plastykę obrazu, oferują zupełnie inne kadry. Trzeba pamietać że w latach 30/40 królowały obiektywy stałoogniskowe ok. 50 mm ... to był standard większośći aparatów na film 35 mm. W efekcie większość zdjęć ma bardzo specyficzne kadry i tak dalej i tak dalej ...



Temat rzeka, serdecznei zapraszam do rzucenia okiem na moje zdjęcia z różnych rekonstrukcji na Flikrze:

http://www.flickr.com/photos/27604426@N08/sets/72157607107075538/show/



W większości pstrykane Contaxem II z 1936, trzema Kievami z lat 1955-76 i średnioformatowym Rolleicordem z 1936.



Oceniając fotki pokazane w tym poście od razu niestey pcha się na usta słowo fotomontaż. Wklejone spadochrony, wklejone samoloty. Kto choć trochę orientuję się w polskim ruchu rekonstrukcyjnym doskonale poznaje te wydarzenia i wie że takich elementów na nich nie było. To montaże, prawdopodobnie z fragmentów zdjęć z epoki. Przez chwilkę pomyślałem, że spadochrony bardzo przypominają mi słynne zdjęcie Capy z 1945:

http://www.magnumphotos.com/Archive/C.aspx?VP3=ViewBox_VPage&VBID=2K1HZSGSWP3M&IT=ZoomImage01_VForm&IID=2S5RYDWSPW3J&PN=36&CT=Search



Reasumując - mnie jako zapalonego rekonstruktora epoki i miłośnika fotografii wojennej z pierwszej połowy XX wieku te zdjęcie nie przekonują w ogóle. Niestety. Photoshop i cyfrowe aparaty to nie droga do ożywienia lat 30/40-tych :)
2009.07.31 11:23, bolas # 

Domyślny avatar Bardzo cieszy mnie komentarz bolasa. Pod podanym przez niego linkiem do Flickr'a znajdują się fotografie, które gdyby nie opis wziąłbym bez wahania za autentyki z lat 30tych.

Jeśli autor artykułu nie jest aktualnie w stanie wysupłać kwoty na zakup kilku dobrej jakości albumów z fotografiami sprzed circa 60 lat to proponuję pod powyższy link zajrzeć żeby zobaczyć jak takie zdjęcia powinny wyglądać. Wstyd tylko, że człowiek zatrudniony do pisania w portalu traktującym między innymi o fotografii nie wiedział tego wcześniej.

Jeśli chodzi o Jego Ekscelencję to proszę nie odgrzewać starych kotletów znalezionych przez przypadek w czeluściach swojego twardego dysku i nie odziewać ich w szaty jakiegoś spójnego projektu fotograficznego, ponieważ osiągnięte rezultaty znacznie rozminęły się z założeniami.



Najgorsze jest to, że ludzie, którzy rozpoczęli swoją przygodę z fotografią w ostatnich paru latach i być może nie zdają sobie sprawy, że fotografia przed erą cyfrową też istniała, pod wpływem autorytetu redaktora i jego zachwytów będą w stanie uwierzyć, że zdjęcia z lądowania w Normandii tak właśnie wyglądały. A Robert Capa, na ten przykład, wyskoczył na plażę dzierżąc pod pachą Alphę 900, jeśli już trzymamy się tej firmy.
2009.07.31 11:52, poranne_zorze # 

Domyślny avatar Swietne zdjecia. Mistrzowsko skadrowane, pelne dynamiki, inne niz to co dotad widzialem. W odroznieniu od przedmowcow nie probuje oceniac tego w kategoriach lepsze/gorsze/wierne lub nie. Inne i wciagajace, przykuwajace uwage swoja innoscia, a przede wszystkim wysmienitymi kadrami. Tak swietnych portretow ludzi odzianych w mundury z II wojny jeszcze nie widzialem. Do tego te emocje na twarzach. Takze inne. To nie oklejne statyczne, szare, nudne i emanujace zmeczeniem teatrzyki cieni. To cos jakby kadry z filmu akcji, wartkiej akcji. O ile udalo mi sie zrozumiec tresc artykulu, to nie Pan Bonecki dokonywal rekonstrukcji wydarzen, a jedynie fotografujac takowa stworzyl projekt.

Zatem dziekujemy za linka do swoich zasobow Mr Bolas, ale chyba nie do konca Pana projekt mial ten artykul lansowac.

Pana Iczka prosilbym natomiast o powsciagliwozc. Ta napastliwa pyskowka nie powinna miec miejsca. Zwroty "Per Ambasador Marki" tez nie bo trywialnie nie maja nic wspolnego z tym artykulem.

Dyskusje o tym jakimi srodkami posluzono sie by nadac ostateczny ksztalt obrazom sa zbyteczne i tendencyjne. Nie przypominam sobie zeby ktos wytykal fotografii analogowej manupulowanie swiatlem w labie czy ciemni. Nikomu nie wypluwano sie w twarz kretynskim tekstem w rodzaju: co to ma wspolnego ze zdjeciami? Toz to chemia przemyslowa i hutnictwo szkla kolorowego! Tylko srebro i czyste szklo kwarcowe oddaja prawdziwe oblicze swiatla i form przezen rejestrowanych! Panie Iczek, litosci prosze i nie chodzi mi o litosc nad autorem zdjec czy artykulu. Litosci nad czytelnikami! Co jesli dzieci czytaja te teksty? Maja posiasc podobne uprzedzenia jak mlodziez edukowana w Uta? "Chroni" sie je tam przed elementarna wiedza z astronimii. Doskonala analogia...

Przypomina mi to ponadto sceny z autobusow miejskich wkrotce po pojawieniu sie telefonii komorkowej. Ludzi wytykajacych mnie palcami gdy jadac autobusem uzywalem komorkowca pytalem, czy fajnie sie jedzie automobilem oraz czy nie ciazy im zegarek, czy maja juz w domu prad, radio i telewizor, bo jesli tak, to telefon bedzie nastepny i sami tego beda chcieli.

Reasumujac swietne zdjecia, sredni artykul i zenujaca dyskusja ludzi o niskiej wrazliwosci na obrazy, za to drazliwych na punkcie technologii i marki.

Przepraszam jesli kogos pominalem.
2009.07.31 13:05, Josi # 

Domyślny avatar Pominąłeś mianowicie fakt, że zdjęcia opisane jako "doskonale naśladują te - wykonane przeszło pół wieku temu w trakcie rzeczywistej inwazji wojsk alianckich w 1944 roku", żeby posłużyć się cytatem z autora artykułu, wizualnie nie mają nic wspólnego z autentycznymi zdjęciami z epoki.

Ja nie wytykam autorowi zdjęć użytego sprzętu czy postprocesu. Nie wytykam mu błędów w terminologii.

Boli mnie natomiast to, że zostałem oszukany, oraz że oszukuje się czytelników tego portalu. Największy paradoks występuje w momencie, w którym pojawia się przytoczony przeze mnie fragment tekstu i zaraz po nim zdjęcie, które aż bije po oczach współczesną, cyfrową obróbką.

Mam nadzieję, że intencje p. Boneckiego były inne, a redaktor dokonał nadinterpretacji.

Jeśli autor zdjęć jednak świadomie twierdzi, że zrobił obrazy doskonale imitujące archiwalne fotografie to rodzi się pytanie cy rozdźwięk między założeniami a efektem spowodowany jest przez czysty cynizm czy +20 dioptrii.

2009.07.31 13:24, poranne_zorze # 

Domyślny avatar Coz, artykul ocenilem jako sredni dokladnie za ow belkot. Staram sie jednak myslec samodzielnie. Nie przyszlo mi do glowy, ze zaprezentowane obrazy maja stanowic replike zdjec archiwalnych.

To alternatywa, inny wymiar i tylko slepcy tego nie wylapia. Naprawde zal mi tych, ktorzy zawiedli sie szukajac na sile oryginalow z Kieva, a jeszcze bardziej tych, ktorzy az sie zacietrzewili by to oprotestowac.
2009.07.31 13:39, Josi # 

Domyślny avatar Ja też tych zdjęć nie wziąłem za repliki. Natomiast autor artykułu wmawia mi, że tak mają być odbierane. 2009.07.31 13:44, poranne_zorze # 

Domyślny avatar Jednak doszlo do silnej koncentracji dyskutantow na czym innym. Patrza, ale nie widza, za to chetnie glos na temat obrazow zabieraja. Moze zatem dla odmiany, podyskutujmy o tym ile sensu jest w tym co pisze autor artykulu?! 2009.07.31 13:53, Josi # 

Domyślny avatar Sensu zbyt wiele nie ma więc dyskutowanie o nim może być trudne. 2009.07.31 14:55, poranne_zorze # 

Domyślny avatar No i brawo Panowie :)

Po kilkunastu wpisach doszliście dokladnie do tego, o czym pialem w pierwsym komentarzu, ktory xle przeczytany i niezrozumiany wywołał rekacje autora zdjeć.



Zacytuje więc sam siebie:



" Proszę nie mylić fundamentalnych pojęć w swoim materiale. To, co zrobił pan Ambasador Jacek Boniecki, to nie jest fotografia, ale grafika komputerowa. Nie ma to nic wspólnego z fotografią, a z reportażem już KOMPLETNIE nic.

Wypadałoby, aby na portalu poświęconym fotografii rozróżniano gatunki sztuk wizualnych."





Ja mówiłem cały czas o artykule w kontekście zdjęć pokazanych.

Sami dyskutanci skierowali wątki w stronę w którą chcieli.

Nie wspominając o wywodzie profesorskim Ambasadora Boneckiego.











2009.07.31 20:17, iczek # 

Domyślny avatar Szanowni państwo,

cieszy mnie,ze pojawiła się merytoryczna dyskusja nad tymi pracami. Pomijam tu fanatyczny głos przypominający bełkot fanów pewnego radia, ale to (co zresztą zostało uwypuklone )jedynie i na szczęście tylko głos z innego świata.



Czy te zdjęcia są repliką? Jeśli ktoś wnikliwie przeczytał cytat M. Poźniaka to w nim znajdzie odpowiedz:

Z próbą przedstawienia tego tła mierzy się Jacek Bonecki. Jego fotografie nawiązują do najsłynniejszych fotografii wojennych,





Nigdzie nie padło słowo replika, czy próba kopii. Trochę w tym miejscu jest to łapanie autora artykułu, Pana Piotra za słówka. Dość nie fortunnie, dla obydwu stron. Sporo winy w tym ponosi fakt ,ze to co jest zaprezentowane w artykule jest jedynie fragmentem pewnej całości, która wieńczy puenta, a ta z kolei nie jest pokazana w artykule na moja prośbę. Ów puenta zdradza, że całość tej historii jest mistyfikacja. Począwszy, od udawanej wojny, a skończywszy na udawanej fotografii. Tak więc cząstkowa ocena tych prac jest trochę na wyrost. Moim zamierzeniem nie było replikowanie oryginałów czy popis kunsztu czarowania technika fotograficzna. Chodziło o pewna stylizacje do wyrażenia pewnej myśli, refleksji.



Czym są więc te zdjęcia? Pastiszem , fotograficzna zabawą, która im wierniej będzie naśladować wojenna fotografie tym większe oddziaływanie będzie miała puenta.



Oczywiście malkontenci zawsze będą nie zadowoleni. Dla nich najlepiej aby była to prawdziwa wojna, prawdziwe bomby, prawdziwa krew, trupy i najlepiej autentyczni żołnierze wysiadający z wehikułu czasu. A zdjęcia oczywiście powinny być robione aparatem z epoki, na oryginalnych filmach i najlepiej nie przez Boneckiego tylko przez Roberta Capę. Wtedy to będzie prawdziwa fotografia,.Tylko, jest jedno ale. Imprezę zrobili pasjonaci w hołdzie pewnym wydarzeniom, ale była to forma zabawy tak dla nich - żołnierzy jak i dla mnie, fotografa obserwatora.



Technika. Tutaj warto się zatrzymać na chwile.

Do Radia powstańczego robiłem zdjęcia analogiem i trwało to ogromnie długo. Efekt był dobry. Oczywiście jak słusznie zostało to wspomniane, to nie była tylko zabawa pod powiększalnikiem, ale przede wszystkim wierne odtworzenie realiów fotografowania z epoki. Czyli właściwe światło, kadry, plany,optyka, a nawet inscenizacja. Zanim przystąpiłem do wykonywania prac ,przeanalizowałem chyba wszystkie znane autentyczne zdjęcia z powstania, aby wypracować odpowiedni styl patrzenia i rejestracji momentu zdarzenia. Ogromna prace wykonał reżyser Andrzej Trzos - Rastawiecki, który odpowiednio inscenizował i tworzył bliskie faktom zdarzenia. Wspomnieć również należy o scenografii, kostiumach, zawodowych aktorach. To była gigantyczna praca zespołowa. Przy tym wszystkim przeterminowane FOTO 65 i wywoływanie w kryzysowej zupie w/g własnej receptury to był szczegół.



Zdjęcia z lądowania na ,,Helu w Normandii? to był przy tym drobiazg. Aczkolwiek musiałem mocno się napocić w trakcie fotografowania. W tym względzie fakt zapisywania obrazu na filmie czy matrycy , nie miał dużego znaczenia. Aparat to aparat. Z tym,ze dobrze jest znać narzędzie na którym się pracuje najlepiej jak to możliwe. Wtedy jak się wie co się chce zrobić, to wiadomo jak to wykonać...by być prawie pewnym oczekiwanego efektu. I to jest piękne w fotografii. Czynienie aby narzędzie i sytuacja zdjęciowa była nam posłuszna. Potem to już jest tylko jak to mówię: polerka w post procesie. Czy cyfra pozwala otworzyć historyczny analog? Myślę ,ze jest bardzo bliska. To tylko kwestia stopnia determinacji autora. Cyfra jest ,,prostą? techniką, ponieważ szybko i łatwo widzimy efekt naszych starań. Największy problem to definicja ziarna i uzyskanie odpowiedniej plastyki. Proszę pamiętać ,ze to co widzimy na monitorze, to nie to samo co odbitka na papierze. Na tym etapie jest olbrzymie pole do działania. Zresztą ocena na monitorze miniaturek wielkości pocztówek w warunkach diametralnie rożnych matryc monitorów i ustawień daje wiele swobody w ocenie. Tak jak to ma miejsce na zdjęciach prezentowanych na tym portalu.



Osobna kwestie stanowi pytanie do czego fotograf tworzący repliki próbuje się dopasować? Do oryginalnych fotogramów czy reprodukcji lub ich kopii. Ilu z nas widziało oryginalne fotogramy |Capy? W większości pojęcie o fotografii mamy z reprodukcji mniej lub bardziej zbliżonych do oryginału, a to fałszuje mocno analizę autentycznej techniki wykonania pracy. Ale to już inny temat.



Pozdrawiam

Jacek Bonecki
2009.07.31 22:07, bono # 

Domyślny avatar Niestety co by Pan nie napisał Panie Jacku (trzeci czwarty duzy post o rozważaniach techniczno-artstyczno-fotograficznych) Cappa to to nie jest, nauczka na przyszłośc trzeba było wyraźnie zaznaczyć w pierwotnym tekście, iż zdjęcia manipulowane (obrabiane jak zwał tak zwał) w PS-ie i Pana wywody byłyby zbędne,

(iczek) Piotr ma rację zdjęcia niestety to nie są a jeżeli tak to mocno zmanipulowane,

pozdrawiam

P.S. niestety troszkę zdegustowany,

Jarek Jeleński
2009.08.02 23:09, jelen40 # 

Domyślny avatar nie ma co się czepiać. bardzo mi sie podobają - a o to chyba chodzi w "obrazkach"?

imho: tak wtedy moze wygładałyby te zdjęcia z dzisiejsą "techniką".

pozdrawiam wszystkich dyskutantów

outa
2009.08.13 20:45, outa # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Spis treści

Najnowsze fotografie

Luna Kościół w Białogardzie Wesoła Lili XXI P3208571 Gołąbki Kamila