O interpolacji, aparatach i radości fotografowania - wywiad z Leszkiem Szurkowskim

O interpolacji, aparatach i radości fotografowania  - wywiad z Leszkiem Szurkowskim

"To właśnie wtedy odkryłem, że ze zdjęciem można zrobić coś więcej. Zrozumiałem, że fotografowanie to nie tylko rejestrowanie obrazu, ale także następujący po nim proces kreacji".

Z Leszkiem Szurkowskim rozmawiał redaktor SwiatObrazu.pl - Tomasz Wojciuk.





Strona 2



T. W.: Firma Nikon to nie tylko producent sprzętu fotograficznego, ale także prężny mecenas. Jest pan jedną z nIKON.
L. Sz.:
Tak, podobnie zresztą jak dziewięciu innych polskich fotografów, pracujących na sprzęcie Nikona. Do nIKON oprócz mnie należą: Krystian Bielatowicz [BFŚO 7-8/2008 - przyp. red.], Paweł i Piotr Chara, Paweł Młodkowski, Chris Niedenthal, Tomek Sikora, Tomasz Tomaszewski [BFŚO 11/2008 - przyp. red.], Łukasz Trzciński i Wojtek Wieteska.

T. W.: Co w praktyce oznacza bycie twarzą Nikona? Na czym polega wasza współpraca?
L. Sz.:
Firmuję różne przedsięwzięcia Nikona swoim nazwiskiem, dzielę się też wiedzą podczas warsztatów fotograficznych. W zamian firma otacza mnie opieką, pomagając na przykład organizować wystawy. No i jest jeszcze temat wspólnie wydawanych książek. Najpierw była Radość fotografowania, później Kadruj z głową. Obydwie zostały bardzo dobrze przyjęte, choć nie były projektami stricte komercyjnymi.

T. W.: Za co jeszcze ceni pan Nikona?
L. Sz.:
Za profesjonalizm i za to, że angażuje się w działania dydaktyczne, czego najlepszym przykładem jest jeden z ostatnich projektów: ?Szeroki kadr?. Jest to portal edukacyjny poświęcony fotografii, w ramach którego znani fotografowie udzielają inspirujących wywiadów i biorą udział w realizacji filmików instruktażowych. Na przykład ja opowiadałem przed kamerą o makrofotografii. Nie ukrywam, że była to dla mnie wielka frajda.

Reklama

nikon obraz który fotografia nie fotografować tym ja Nikon bardzo rok siebie aparat Pan być Tomasz Wojciuk Leszek Szurkowski

T. W.: Fotografuje pan od 45 lat. Pamięta pan swoją pierwszą wystawę indywidualną?
L. Sz.:
Tak, była to wystawa zdjęć fragmentów skrzydeł motyli i chrząszczy; fotografia czarno-biała. W 1966 roku nie miałem szans na zdobycie materiałów barwnych.

T. W.: Kiedy zainteresował się pan grafiką i multimediami?
L. Sz.:
Od małego czułem obciążenie graficzno-typograficzne. Mój ojciec był grafikiem. Pięknie pisał pędzlami. Jak podrosłem, nauczył mnie tej sztuki. Później były studia na Wydziale Leśnym Akademii Rolniczej w Poznaniu i moje bliskie związki z ASP. Miałem tam wielu przyjaciół. To właśnie wtedy odkryłem, że ze zdjęciem można zrobić coś więcej. Zrozumiałem, że fotografowanie to nie tylko rejestrowanie obrazu, ale także następujący po nim proces kreacji.

T. W.: Czy można powiedzieć, że jest to pana definicja fotografii?
L. Sz.:
W ogromnym uproszczeniu - w kategoriach medium - fotografia to rejestracja obrazu, jakiegoś wycinka rzeczywistości, za pomocą światła. Fotograf to ktoś, kto widzi fragment rzeczywistości, kadruje jakiś obraz nawet bez aparatu. Ja nazywam to fotografią mentalną. To pierwszy etap rejestracji. Po nim następują kolejne. Rozwinięcie tej definicji zamieściłem w książce Radość fotografowania.

nikon obraz który fotografia nie fotografować tym ja Nikon bardzo rok siebie aparat Pan być Tomasz Wojciuk Leszek Szurkowski

T. W.: W 1972 roku został pan członkiem ZPAF.
L. Sz.:
Tak. Oddział mieścił się w tym samym budynku przy ulicy Paderewskiego 7, co Poznańskie Towarzystwo Fotograficzne, do którego należałem. Rzeczą naturalną wydawało się więc, awansowanie na członka Związku. Byłem dumny, że zyskałem status zawodowca. Bez tego nie można było w tamtych czasach wykonywać zawodu. Alternatywną drogę zaistnienia jako fotograf stanowiły tylko uprawnienia ministerialne.

T. W.: Czy nadal ma pan legitymację ZPAF-u?
L. Sz.:
Tak, numer 401. Dziś członkostwo w ZPAF-ie daje niewiele. W zasadzie tylko prestiż. Największy problem polega na tym, że Związek nie ma statusu organizacji zawodowej, ale stowarzyszenia. Zresztą to nie tylko nasz problem. Podobnie wygląda sytuacja w Kanadzie, gdzie odpowiednikiem ZPAF-u jest CAPIC. Przykro mi to mówić, ale ZPAF jest instytucją archaiczną, no i w ogóle nie potrafi się promować. Weźmy na przykład stronę www. Jest fatalna, skostniała. No i tylko po polsku! A przecież strona internetowa to wizytówka: musi być żywa.

T. W.: A może lepiej byłoby, gdyby ZPAF przestał istnieć?
L. Sz.:
Ależ skąd, daleki jestem od tak radykalnych opinii. Zawsze będę wspierał istnienie Związku, bo trzeba kultywować tradycję. Po prostu są mu potrzebne daleko idące zmiany. ZPAF powinien zająć się ustalaniem standardów zawodowych w zakresie prawa i finansów, a kiedy już zostaną ustalone - stać na ich straży.

T. W.: Jest pan miłośnikiem podróży. Gdzie czuje się pan najlepiej?
L. Sz.:
W Japonii. Po raz pierwszy byłem tam z wystawą w 1980 roku i od razu się zakochałem w tym kraju. Oprócz zupełnie innej kultury odpowiada mi japońska jakość, dbałość o szczegóły i to, że wszystko tam ma swoje uzasadnienie. Poza tym Japonia inspiruje mnie wizualnie. No i uwielbiam tamtejszą kuchnię.

T. W.: A tamtejszą fotografię?
L. Sz.:
Fotografii japońskiej nie cenię wysoko, bo - z nielicznymi wyjątkami - podąża za pomysłami i modami europejskimi czy amerykańskimi. Nie mówię tu oczywiście o warsztacie, którego nie sposób oceniać w kategoriach artystycznych, tylko o kreatywności japońskich twórców.

T. W.: A Wenecja?
L. Sz.:
To moja druga wielka miłość, położona między wodą, a niebem... Tam jest przede wszystkim wyjątkowe, niskie światło. Zjawisko to występuje zimą: w grudniu, styczniu, lutym. Światło odbija się od powierzchni wody i specyficznych elementów architektury weneckiej, tworząc niepowtarzalny, urokliwy klimat. W połączeniu z przejrzystym, mroźnym powietrzem daje to przepiękne kolory. Podobnie jest we Florencji i Londynie


Leszek Szurkowski
Leszek Szurkowski - fotograf, grafik, entomolog (ur. 1 stycznia 1949 roku w Poznaniu); studiował na Wydziale Leśnym Akademii Rolniczej. Jest doktorem habilitowanym w dziedzinie fotografii i multimediów. Obecnie profesor Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od 1972 roku członek ZPAF. W latach 80. wyemigrował do Kanady, gdzie otworzył własne studio projektowania graficznego i fotografii. Blisko współpracuje z firmą Nikon Polska.

Autor: Tomasz Wojciuk



1 2



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także


Inne artykuły autora



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar Świetny tekst reklamujący Nikona. Co prawda stary Canon EOS 5D bije jakością obrazu tak chwalonego D700, a co dopiero taki Canon 5D MkII.
Szkoda, że artysta takiego formatu daje się wkręcić w krypciochy.
2011.04.21 22:26, eFotografista # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Spis treści

Najnowsze fotografie

IMG_5791 IMG_5709 IMG_5196 IMG_5171 IMG_4855 IMG_4846 IMG_4714x