Olympus OM-D E-M5 - pierwsze zdjęcia przykładowe i pełen test ISO

Olympus OM-D E-M5 - pierwsze zdjęcia przykładowe i pełen test ISO

Premiera aparatu Olympus OM-D E-M5 zostanie niewątpliwie zapamiętana jako jedno z ciekawszych wydarzeń fotograficznych 2012 roku. Nowy bezlusterkowiec twórców serii PEN łączy klasyczny wygląd (i historię liczącą sobie równe 40 lat) z nowoczesną technologią cyfrową. Dzięki uprzejmości firmy Olympus mieliśmy okazję wypróbować najnowszego członka rodziny. W tym artykule zamieszczamy pierwsze zdjęcia wykonane przez nas nowym Olympusem, demonstrujemy niektóre nowe funkcje aparatu oraz przeprowadzamy szybki test dostępnych czułości ISO.





Pierwsze wrażenia


Bezlusterkowiec Olympus OM-D E-M5 to nie tylko uzupełnienie serii PEN i aparat kierowany do bardziej wymagającego odbiorcy (głównie za sprawą wbudowanego wizjera EVF oraz solidnej, uszczelnionej obudowy wykonanej ze stopu magnezowego). To przede wszystkim nawiązanie do liczącej sobie już 40 lat historii serii Olympus OM – aparatów, które promował m.in. legendarny fotograf Helmut Newton (obecnie taką "twarzą" Olympusa jest Paul Schirnhofer). Firma Olympus, wskrzeszając dawną rodzinę i rozbudowując ją o nowy model doprowadziła jednocześnie do powstania kolejnej, trzeciej już linii swoich aparatów cyfrowych z wymienną optyką. W założeniu bowiem OM-D ma być równoległą do serii PEN i E-system linią aparatów, która wprawdzie wyposażona jest w bagnet formatu Mikro Cztery Trzecie, ale jest przez producenta sytuowana równolegle do pozostałych aparatów. E-M5 jest zaś pierwszym modelem wchodzącym w jej skład. Podczas konferencji, która miała miejsce w połowie lutego 2012 roku w Amsterdamie mieliśmy okazję zapoznać się z pierwszymi, pozostającymi ciągle jeszcze w fazie beta modelami tego aparatu i teraz pragniemy podzielić się z Wami wstępnymi wnioskami i wrażeniami. Dla wszystkich zainteresowanych zamieszczamy też zdjęcia przykładowe oraz krótki test czułości ISO.
 

Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
Stylistykę aparatu Olympus OM-D E-M5 docenią wszyscy miłośnicy klimatów retro. Z kolei jego funkcjonalność spodoba się tym, którym w aparatach z rodziny PEN brakowało wizjera elektronicznego. Małe rozmiary urządzenia przypadną do gustu osobom lubiącym dyskretnie fotografować.

 

Na sam początek tekstu jesteśmy Wam winni pewne wyjaśnienie: użytkowane przez nas aparaty były egzemplarzami przedprodukcyjnymi, wyposażonymi w oprogramowanie wewnętrzne (firmware) o numerze 0.950. Obawiając się, że zdjęcia testowe nie będą w stu procentach zgodne z tym, co zaprezentują ostateczne wersje aparatu Olympus OM-D E-M5, producent nałożył na wszystkich korzystających z nich dziennikarzy spore ograniczenia w kwestii publikacji wykonanych zdjęć. Niezależnie od tego, co myślimy o tego typu metodach, my również musieliśmy dostosować się do tych wymagań, dlatego też wszystkie publikowane w tym artykule fotografie testowe (sample) odznaczają się rozdzielczością 1600×1200 pikseli i są pozbawione pełnych metadanych EXIF. Prowadzimy negocjacje mające na celu uzyskanie zgody na publikację pełnych wersji zdjęć w formatach JPEG i RAW. Jeżeli tylko zakończą się one sukcesem, tekst ten zostanie natychmiast zaktualizowany.

 

Powiew klasyki i nowe trendy

Olympus OM-D E-M5 nie bez powodu bierze swoją nazwę od linii klasycznych aparatów SLR – z wyglądu jest bardzo podobny do starszego o niemal 30 lat modelu OM-4. Nie należy jednak zapominać, że jest to aparat cyfrowy skonstruowany w oparciu o system Mikro Cztery Trzecie i zgodny z jego optyką. W porównaniu z modelem E-P3 został on mocno rozbudowany i to nie tylko zewnętrznie (choć osoby, które miały już do czynienia z PEN-ami bez problemu połapią się w jego obsłudze), lecz również od środka. Bazą aparatu jest nowy procesor Live MOS o rozdzielczości 16 megapikseli (tym samym japoński producent złamał deklaracje jednego ze swoich oficjeli, głoszące, że system ten nie będzie promował matryc bardziej "upakowanych" niż 12-megapikselowe – a szkoda; niestety oficjalne tłumaczenie możliwe do streszczenia w stwierdzeniu "zrobiliśmy tak, bo nowy układ miał na tyle duże możliwości, że mogliśmy sobie na to pozwolić" nie brzmi zbyt przekonująco), wyposażony w nowy (i rzeczywiście bardzo skuteczny) pięcioosiowy układ redukcji drgań. Co ważniejsze, wspomniany układ stabilizacji działa również podczas kadrowania i filmowania, co upodabnia go do rozwiązań stosowanych w obiektywach firm Canon i Nikon, gdzie możliwość ta bywa bardzo przydatna.
 

Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
Bardzo interesującym elementem dostarczanego wraz z aparatem obiektywu M.Zuiko Digital ED 12-50mm 1:3.5-6.3 EZ są dwa tryby pracy elektrycznego pierścienia ogniskowej – wyboru dokonuje się przesuwając ów pierścień do przodu lub do tyłu. Pierwszy tryb, tradycyjny umożliwia zmianę ogniskowej poprzez kręcenie, natomiast drugi, działający na zasadzie delikatnego wychylenia pierścienia w lewo lub w prawo jest ewidentnym ukłonem w kierunku filmujących i użytkowników aparatów kompaktowych, którzy przywykli do korzystania z dźwigni zoom.

 

Oprócz tego usprawniony został m.in. autofocus zaopatrzony w system śledzenia fotografowanych obiektów oraz działający nawet w szybkim (9 klatek na sekundę) trybie seryjnym, a obudowa została bardzo solidnie uszczelniona, przez co aparat ten pod względem konstrukcji upodobnił się nieco do topowych lustrzanek z serii E. W odróżnieniu od większości modeli należących do linii PEN, Olympus OM-D E-M5 został wyposażony w uchylny ekran LCD, który tak jak w przypadku modelu E-P3 został wykonany w technologii OLED, ma trzy cale przekątnej i umożliwia dotykową komunikację z aparatem.

Aparat zaopatrzony został również w bardzo ciekawe nowe funkcje, z których część opisujemy w dalszej części tekstu. Jedna z nich nie ma odpowiednika w konstrukcjach żadnego innego producenta: jest to tryb naświetlania Live Bulb (lub Live Time – różnica między nimi sprowadza się w gruncie rzeczy przede wszystkim do tego, w jaki sposób jest on aktywowany i dezaktywowany). Służy on do wykonywania zdjęć o długim czasie naświetlania, z jednoczesnym podglądem tego, w jaki sposób zmienia się wygląd sceny na zdjęciu. W ten sposób fotografując takie rzeczy, jak np. sztuczne ognie mamy możliwość przerwania ekspozycji w momencie, gdy uznamy zdjęcie za zadowalająco naświetlone. Przykłady użycia tej funkcji możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej. Jako wielki miłośnik fotografowania z długimi czasami naświetlania mogę powiedzieć, że funkcja ta przypadnie do gustu niejednemu fotografowi.
 

Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
Fotografie wykonane przy użyciu funkcji Live Time. Fotografujący miał możliwość obserwowania na bieżąco jak zmienia się rejestrowany kadr i w odpowiedniej chwili przerwania naświetlania. Nowatorstwo tej funkcji sprawia jednak, że korzystanie z niej wymaga pewnego treningu.


Reklama

Wizjer elektroniczny – jest, choć nie zachwyca

Najważniejszym elementem wprowadzonym w nowym aparacie jest oczywiście wizjer EVF (przypominam narzekającym, że z oczywistych względów w aparatach bezlusterkowych wykonanie optycznego wizjera typu TTL, czyli nieobciążonego błędem paralaksy jest niemożliwe). Odznacza się on rozdzielczością 800×600 pikseli (czy też – jak podawane jest to w materiałach reklamowych – 1,44 mln punktów) oraz powiększeniem na poziomie 1,15x, a więc analogicznym do tego, z jakim mają do czynienia użytkownicy Olympusów E-3 i E-5. To oraz szalony rozwój technologii stosowanych w wizjerach optycznych (żeby się o tym przekonać, wystarczy wykonać kilka zdjęć takimi aparatami, jak Sony SLT-A65 czy A77) nastrajał mnie do tej konstrukcji bardzo optymistycznie. Niestety nie było aż tak dobrze, jak w dwóch wspomnianych wcześniej produktach konkurencyjnego potentata. Wizjer w Olympusie OM-D E-M5 wykonany został zdecydowanie gorzej i pod względem jakości sytuuje się gdzieś w pobliżu wizjera VF-2 dostępnego jako akcesorium dla Olympusa PEN E-P3. W dodatku w użytkowanym przeze mnie egzemplarzu to, co widziałem w wizjerze zdecydowanie odstawało pod względem jasności obrazu, jego kontrastu i kolorystyki od tego, co widziałem na zdjęciach – w ten sposób wizjer EVF tracił dla mnie swoją największą zaletę. Pozostaje mieć nadzieję, że był to wyłącznie problem spowodowany korzystaniem z egzemplarza przedprodukcyjnego.
 

Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
W porównaniu z aparatem Oympus OM-4, pierwszy model z cyfrowej serii OM-D odznacza się pozornie dość podobną budową. Bliższe przyjrzenie się pozwala jednak dostrzec ważną różnicę: górna, wystająca część aparatu, która w analogowych lustrzankach kryje pryzmat wizjera, w aparacie OM-D E-M5 jest znacznie mniejsza, ponieważ zawiera tylko układ wyświetlający obraz, działający w oparciu o miniaturowy ekran i nie wystaje poza korpus. Dzięki temu korpus jest bardziej kompaktowy.

 

Wykorzystany w testowanym aparacie wizjer miał jednak też sporo zalet. Przede wszystkim, zgodnie z zapowiedziami producenta, czas generowania i odświeżania wyświetlanego obrazu (zwłaszcza w specjalnym trybie pracy mającym za zadanie jak największą redukcję wszelkich opóźnień) jest po prostu znakomity. Zwolennicy korzystania wyłącznie z wizjera mogą zupełnie wyłączyć możliwość podglądu fotografowanej sceny na ekranie LCD aparatu, co m.in. pozwala zmniejszyć zapotrzebowanie aparatu na energię i tym samym umożliwia dłuższą pracę na bateriach. Niezależnie jednak od negatywnych uwag należy powiedzieć jedno: wizjer w tego typu konstrukcji jest elementem niezbędnym. Mamy nadzieję, że firma Olympus będzie go stale rozwijać.

 

Nowe tryby artystyczne

Aparaty z rodziny Olympus PEN znane są z bogactwa dostępnych trybów fotografowania, a przede wszystkim z bogatego zestawu filtrów artystycznych, dających nawet początkującym fotografom możliwość wykonania bardzo nietypowych zdjęć. Można też powiedzieć, że funkcja ta – obecnie dostępna w różnych odmianach w modelach bardzo wielu producentów – ciągle pozostaje bodaj najlepiej zrealizowaną spośród wszystkich rodzin aparatów bezlusterkowych i nie tylko. Świadczy o tym choćby fakt możliwości jednoczesnego korzystania z filtrów artystycznych oraz zapisu zdjęć w formacie RAW, co wcale nie jest ani oczywiste ani nawet często spotykane. Nic więc dziwnego, że producent zdecydował się pójść za ciosem i wprowadził do aparatu nieco nowości również w tym zakresie, choć mniej niż można by się spodziewać.
 

Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
Zdjęcie wykonane w trybie Przetwarzanie crossowe w nowym wariancie – tonacji purpurowej.

 

Filtry artystyczne, które doczekały się nowych wariantów to Przetwarzanie crossowe oraz Dramatyczna tonacja. Ten pierwszy zyskał trzecią, ciekawą, choć dosyć trudną do opanowania intensywnie purpurową dominantę, natomiast będący imitacją efektu HDR filtr Dramatyczna tonacja został rozbudowany o całkiem użyteczny tryb czarno-biały.
 

Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
Ta sama scena sfotografowana przy użyciu filtra artystycznego Dramatyczna tonacja w dwóch wersjach – tradycyjnej, barwnej (po lewej) i nowej, czarno-białej (po prawej).

 

Jedynym zupełnie nowym filtrem artystycznym okazały się być Podkreślone krawędzie – efekt stanowiący połączenie klasycznej, znanej z programów graficznych posteryzacji z mocnym zaznaczaniem na czarno krawędzi fotografowanych obiektów. Otrzymywane w ten sposób zdjęcia charakteryzowały się nieco komiksowym wyglądem, co podkreślił również jeden z prelegentów występujących podczas konferencji prasowej, Pan Toshiyuki Terada (menedżer ds. aparatów SLR i planowania marketingowego), porównując zdjęcia powstałe z wykorzystaniem tego filtra do japońskich grafik Ukiyo-e i komiksu manga.

Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
Przykładowe zdjęcia wykonane z użyciem filtra artystycznego Podkreślone krawędzie.

 

Bardzo ciekawy okazał się również ostatni nowy element obecny na liście filtrów artystycznych, a mianowicie tryb bracketingowy. Zapewnia on automatyczne zapisanie wykonanego zdjęcia w osiemnastu kopiach – po jednej dla każdego trybu artystycznego oraz zdjęcia bazowego niepoddanego obróbce. W ten sposób bez konieczności korzystania z programu Olympus Master możemy się przekonać, jak dana scena wygląda we wszystkich możliwych wariantach artystycznej kreacji.
 

1
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
2
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
3
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
4
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
5
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
6
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
7
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
8
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
9
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
10
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
11
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
12
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
13
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
14
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
15
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
16
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
17
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
18
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
Zdjęcie przedstawiające wejście główne na amsterdamski centralny dworzec kolejowy, zapisane w osiemnastu egzemplarzach. Każda fotografia przedstawia tę samą scenę ukazaną z wykorzystaniem innego filtra artystycznego.

 

Naturalnie wadami związanymi z tym trybem pracy aparatu jest dość długi czas zapisu zdjęć oraz znaczna przestrzeń, jaką zajmują one na karcie pamięci. Zaprezentowane powyżej fotografie w pierwotnej rozdzielczości zabierają z karty SD łącznie aż 128 MB miejsca.

 

Test czułości ISO

Jedną z najważniejszych cech każdego aparatu cyfrowego z punktu widzenia testujących oraz potencjalnych kupców jest zakres dostępnych czułości ISO matrycy oraz to, jaki obraz rejestruje aparat przy każdej z nich. Korzystając z wolnej chwili podczas wizyty w starej hali stoczniowej (obecnie pełniącej funkcję popularnego centrum sportowego i kulturalnego) udało nam się wykonać serię zdjęć ilustrujących zachowanie aparatu w pełnym zakresie czułości ISO – imponująco dużym, bo od 200 aż do 25600 ISO.

200 ISO
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
400 ISO
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
800 ISO
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
1600 ISO
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
3200 ISO
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
6400 ISO
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
12800 ISO
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
25600 ISO
Olympus OM-D E-M5 zdjęcia przykładowe testowe sample test ISO pierwsze wrażenia
Test porównawczy obrazu fotografowanego w pełnym zakresie czułości ISO. Kliknięcie na każde zdjęcie powoduje jego wyświetlenie w ośmiokrotnym powiększeniu na osobnej zakładce.

 

Analiza wykonanych zdjęć prowadzi do bardzo ciekawych wniosków. Aparat znakomicie radzi sobie z odwzorowaniem barw przy wysokich czułościach ISO – niewielka degradacja pojawia się dopiero przy czułości większej niż 3200 ISO, a naprawdę doskwierać zaczyna od 12800 ISO. Podobnie jest z szumami, które do czułości 6400 ISO włącznie są wręcz znikome. Wszystko to jednak odbywa się kosztem dość szybkiego, bo w gruncie rzeczy liniowego spadku poziomu widocznych na zdjęciu detali. Sugeruje to zastosowanie bardzo intensywnych algorytmów odszumiających już przy standardowych ustawieniach aparatu. Pozostaje mieć nadzieję, że przy tak wysokiej rozdzielczości aparatu do większości zastosowań wystarczy tylko odpowiednio przeskalować i wyostrzyć zdjęcie, tak aby nie raziło ono swoim "wygładzeniem". No i oczywiście musimy też brać pod uwagę możliwość, że w finalnej wersji produktu intensywność algorytmów odszumiających zostanie nieco zmniejszona.

 

 


Autor: Jarosław Zachwieja



1 2



Oceny artykułu: 100% 0% ocen: 1

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar to cos to belkot agonalny konajacego molocha 2012.02.24 20:39, dziunek94 # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Spis treści

Najnowsze fotografie

Sikoreczka Gąsiorek Lot nad miastem IMG_5791 IMG_5709 IMG_5196 IMG_5171