Piękno nie istnieje bez prawdy - rozmowa z Agatą Vera Schiller

Piękno nie istnieje bez prawdy - rozmowa z Agatą Vera Schiller

W redakcji SwiatObrazu.pl mieliśmy okazję zadać kilka pytań niezwykłej fotografce - Agacie Vera Schiller, absolwentce Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu oraz Krakowie. Uczestniczyła w wystawach fotograficznych indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Po kilku latach spędzonych w Szkocji i Chinach, wróciła do Warszawy, gdzie mieszka i prowadzi pracownię fotograficzną. Z zamiłowania portrecistka, zawodowo zajmuje się fotografią wnętrz i lifestylową .



SwiatObrazu.pl: Ma Pani za sobą wykształcenie artystyczne, proszę opowiedzieć jak wyglądała Pani fotograficzna droga?

Agata Vera Schiller: Patrzenie obrazem było we mnie od dziecka, z początku był to tylko rysunek, od dziecięcych szkiców po studium postaci w okresie liceum. Fotografia przyszła chwilę później.

Pierwszą rolkę filmu włożyłam do pożyczonego aparatu marki Zenit w 2003 roku w Szkocji, w której mieszkałam przez krótki czas. Rysunek przestał mi wystarczać i szukałam czegoś więcej, innej formy wyrazu - jednak równie plastycznej. Naturalna chęć rejestracji otaczającej mnie cudowności przestrzeni szkockich klifów stała się początkiem pasji, bez której dziś już nie wyobrażam sobie siebie. Po powrocie do Polski rozpoczęłam pierwsze artystyczne studia na ówczesnej Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu i dyplom obroniłam w pracowni rysunku:) Kolejne studia, tym razem na ASP w Krakowie również paradoksalnie nie dotyczyły fotografii. Choć przez cały ten czas chodziłam wszędzie z aparatem i część przedmiotów zaliczałam pokazując czarno-białe fotografie, to studia dotyczyły wszelkich form rysunku. Dopiero obecnie piszę pracę doktorską z fotografii:) Taki ciekawy bieg czasu.

SO: Zachwyciły nas w redakcji Pani portrety kobiet. Nasuwa się pytanie, czy jako modelki wybiera Pani szczególnie atrakcyjne kobiety, czy każda kobieta jest piękna, gdy jest tak widziana?

A.V.S.: Kobiety, które wybieram do swoich projektów, zawsze czymś mnie zachwycają. Bardzo często jest to osobowość, jakiś rodzaj światła, który wypływa z oczu, czasami gest czy wyjątkowe spojrzenie, coś co sprawia, że zaczynam widzieć duszę tej osoby. Atrakcyjność, w potocznym rozumieniu kanonu piękna, jest wartością dodaną, jednak nie decydującą. Uważam, że każdy z Nas nosi w sobie piękno, to tylko kwestia poświęconego modelowi czasu, szczerej rozmowy oraz sposobu patrzenia fotografa. To właśnie decyduje o tym, czy piękno to zostanie ujawnione.

Bardzo często zaczepiam kobiety na ulicy, bądź w kawiarni czy sklepie, co jest nie lada wyzwaniem dla introwertyka:) - ale potrzeba obrazu jest silniejsza. Moją  ulubioną historią jest spotkanie z pewną dziewczyną pracującą w sklepie w Paryżu. Obiecałam jej, że kupię buty w tym sklepie, jeśli poświęci mi 15 minut. Zgodziła się. Wyszłyśmy przed sklep, porozmawiałyśmy chwilkę, zarejestrowałam 5 klatek na filmie. Po powrocie do domu wysłałam jej zdjęcia, mamy kontakt do dziś, bardzo lubię te zdjęcia (i buty też:).

Rozmawiam z moimi przyszłymi modelkami, opowiadam, czym mnie ujmują, każde spotkanie w studio to 3/4 czasu spędzonego na rozmowie i 1/3 zdjęć. W moich prywatnych projektach kobiety nie mają makeup'u, nie pracuje z nami stylista, a w postprodukcji nie "poprawiam" im urody, powtarzając za Platonem, że "piękno jest blaskiem prawdy".

Fot. Agata Vera Schiller

SO: Portrety wydają się bardzo intymne, w jaki sposób buduje Pani więź z modelkami?

A.V.S.: Portret to najintymniejsza i najczulsza z form fotograficznego współzaistnienia. Poznawanie i rozpoznawanie drugiej osoby jest w nim najważniejsze. Rozmawiam, słucham, patrzę. Rozmowy bywają długie i krótkie, zawsze tyle ile potrzeba, rzadko tyle, ile możemy poświęcić czasu. Dobry portrecista to ten, który potrafi szybko zbudować bliską relację z modelem, a  to czasami dużo kosztuje. Portret to chodzenie po cienkiej linii dużych emocji. Praca tak samo trudna jak piękna.

Fot. Agata Vera Schiller

SO: Proszę zdradzić kulisy powstania zdjęć z cyklu Secrets (pomysł, wykorzystana technika)?

A.V.S.: Projekt Secrets powstawał przez kilkanaście miesięcy. Każde zdjęcie zanim zostało zarejestrowane na materiale analogowym, w tym wypadku był to film oraz polaroid, zostało przeze mnie przemyślane, zaplanowane, rozrysowane. Fotografie przynoszą na myśl obrazy; nawiązania do malarstwa tak charakterystyczne dla Piktorialistów są i moją estetyką. Temat koncentruje się wokół czasu, który nie jest linearny, nie ma początku ani końca i jest jedną z największych tajemnic. Postać w ruchu sugerującym taniec. Dość często motyw tańca i ruchu pojawia się w moich pracach, pierwszy jest symbolem tęsknoty za niespełnionym marzeniem, drugie symbolem wolności. 

Fot. Agata Vera Schiller

SO: W Pani portfolio brakuje mężczyzn na zdjęciach, z czego to wynika?

A.V.S.: (śmiech) To często zadawane mi pytanie podczas spotkań przy okazji wystaw. Nie bardzo wiem, jak mam to wytłumaczyć w sposób inny niż ten, który wydaje mi się najbardziej oczywisty. Kobiety, ich emocjonalność i sposób patrzenia na świat jest mi po prostu naturalnie najbliższy. I jeżeli dodamy do tego myśl, że w każdym portrecie jest jakąś cząstka autoportretu, to myślę, że mamy odpowiedź.

Nie zamykam się jednak wyłącznie w świecie kobiet, bardzo często fotografuję też same przestrzenie, bądź  te, w których pojawia się człowiek czy jego ślady. Wtedy bywa, iż  pojawia się i mężczyzna. Być może to jakiś kolejny etap, być może kiedyś się nad nim bardziej pochylę.

SO: W Pani twórczości przeważa fotografia czarno-biała, dlaczego? Czy sądzi Pani, że fotografii czarno-białej bliżej do sztuki?

A.V.S.: Patrząc na historię sztuki, a zwłaszcza historię malarstwa, można by wysunąć wniosek iż to właśnie kolor jest domeną. W fotografii niemniej jednak jest tak, że gdy pozbawimy obraz koloru, na wierzch wychodzą emocje - to myśl, z którą nie sposób się nie zgodzić. Ja bardzo lubię kolor, jednak sięgam po niego tylko wtedy gdy jego wartość wnosi kolejną warstwę do fotografii, ale nawet wtedy jest on dozowany i przemyślany, z całą jego symboliką.

Fot. Agata Vera Schiller

SO: Wspomniała Pani o doktoracie z fotografii na Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, czego dotyczy praca?

A.V.S.: Moja praca doktorska jest projektem, o którym myślałam o dawna i bardzo chciałam go zrealizować. Wydział Sztuki Mediów Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych uznał projekt za ciekawy, i tam też otworzyłam przewód doktorski. Tematem pracy jest kondycja współczesnego portretu, stawiam pytanie o to, czy w czasach niepewnej estetyki, odwołania do takich myśli sztuki jak piktorializm mogą być wartością? Koncentruje się na portrecie kobiety. Chciałabym aby warstwa artystyczna pracy, do momentu oficjalnej publikacji pozostała tajemnicą. Wspomnę tylko, że jest realizowana na wielkoformatowym polaroidzie 8x10'', technice szlachetnej, pięknej i kapryśnej.

Dla mnie jako fotografa samo narzędzie Polaroid 8x10'' jest już ogromną przyjemnością, choć kiedy zaczynałam pracę, nie miałam pojęcia jak do tego podejść. Musiałam technikę poznać sama, oswoić i pokochać, aby móc zrealizować temat na bardzo kosztownym i jak już wspomniałam kapryśnym materiale. Jednak efekty plastyczne wynagradzają wszystko i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła pokazać je szerszej publiczności.

SO: Czy czuje się Pani artystką? Czy można nauczyć się bycia artystą?

A.V.S.: To bardzo trudne pytanie i mam wrażenie, że nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Bo albo pójdziemy w stronę pychy, która choć w odpowiedniej dawce jest potrzebna artyście do istnienia, jest sprzeczna z moją naturą, albo w stronę niepewności, która to z kolei w przesadzie jest śmiercią artystyczną. Złoty środek gdzieś jest, tylko jego granice bywają mobilne. Nie potrafię w tej chwili chyba jasno odpowiedzieć, gdzie są moje granice. Nie czuję się ani artystą ani nie-artystą, ale też nie potrzebuję się dookreślać. Przywiązuję dużą wagę do semantyki, każde słowo ma swoje znaczenie a słowo "artysta" - tak jak wiele innych słów, np. "dżentelmen" czy słowo "kocham", są słowami-kluczami, tak silnymi i tak pełnymi, że mam wrażenie, że poza nimi już nie ma więcej. Nie ma więcej niż "kocham", nie ma więc i więcej niż "artysta". To słowo niesie za sobą pełność i zarazem odpowiedzialność. Mam przyjemność znać artystów, obcować z nimi,  siebie widzę na drodze w tym kierunku i nie ma w tym ani fałszywej skromności czy kokieterii ani zbytniej pychy, jest w tym proces i nadzieja.

Czy można się nauczyć bycia artystą? Myślę, że nie. To jest forma wrażliwości i odczuwania, oraz wyjątkowa umiejętność plastycznego przekazywania tych odczuć.  Można się nauczyć warsztatu - odczuwanie można tylko albo pielęgnować, albo zaniedbać.

SO: Dziękujemy za rozmowę.

Fot. Agata Vera Schiller

Fot. Agata Vera Schiller

Fot. Agata Vera Schiller

Fot. Agata Vera Schiller

Fot. Agata Vera Schiller

Fot. Agata Vera Schiller

Fot. Agata Vera Schiller

Fot. Agata Vera Schiller

Fot. Agata Vera Schiller

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl






Oceny artykułu: 66% 34% ocen: 3

Czytaj także


Inne artykuły autora



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

Chatka 04 Stylizacja Chatka 04 Chatka 03 Stylizacja Chatka 03 Chatka 02 Stylizacja Chatka 02 Chata 01 Stylizacja