Rozmawiamy z Krzysztofem Candrowiczem, dyrektorem artystycznym Fotofestiwalu w Łodzi

Rozmawiamy z Krzysztofem Candrowiczem, dyrektorem artystycznym Fotofestiwalu w Łodzi

Nie tylko o miłości i fotografii rozmawiamy z Krzysztofem Candrowiczem, dyrektorem artystycznym Fotofestiwalu w Łodzi. Festiwal zaczyna się już w czwartek, 6 maja!



 

- All my lovin’. Wszystko o miłości – to hasło tegorocznego Fotofestiwalu. Co się za nim kryje i jak wpadliście na pomysł takiego właśnie tematu przewodniego, skąd pochodzi inspiracja?

K.C. Nie trzeba jej daleko szukać. Inspiracja pochodzi prosto z naszego życia… z potrzeby zrozumienia samych siebie. Razem z Peg Sue Amison i Christophem Tannertem, kuratorami wystawy All My Lovin pokusiliśmy się aby przedstawić współczesną, fotograficzną wizję miłości.

- Czy trudno było dobrać odpowiednie projekty fotograficznego po hasła Programu Głównego, czy też miłość – to wciąż, nawet w XXI wieku temat, który zajmuje artystów, fotografów?

K.C. Wydaje mi się, że bez względu na to ile słów już powiedziano i napisano o miłości, ten temat jest stale obecny na każdym etapie naszego życia. Zmieniają się epoki, zmienia się nasze otoczenie, zmieniają się nasze zachowania i zmieniają się również nasze relacje z bliskimi. Wobec tego opowiadać o miłości można za każdym razem inaczej. Myślę, że problematyka miłości i poszukiwania szczęścia w relacji będzie zawsze obecna w sztuce.

- Drugą ważną częścią Fotofestiwalu jest konkurs o Grand Prix. Czy dużo było w tym roku zgłoszeń? Co to były za projekty? Jak oceniacie ich poziom? Czy dużo przyszło prac z Polski i czy odróżniają się one czymś od zagranicznych?

K.C. Część konkursowa Festiwalu od kliku lat cieszy się bardzo dużą popularnością. Otrzymaliśmy ponad 500 projektów z całego świata. Zdecydowaną większość zgłoszeń stanowiły projekty z Europy i Ameryki Północnej. Propozycje z Polski to około dwadzieścia procent wszystkich zgłoszeń. W tym roku na atrakcyjność tego programu wpłynęła główna nagroda, czyli SanDisk Grand Prix Award w wysokości 10.000 zł. Gdy porównujemy prace artystów z Polski i zagranicy, naprawdę możemy być zadowoleni z wysokiego poziomu polskich zgłoszeń. Najlepiej przyjechać na Fotofestiwal, aby wyrobić sobie własną opinię na ten temat.

- Jak istotną rolę gra organizowany zawsze przy okazji Fotofestiwalu pokaz Fabryka Fotografii? Czy macie jakieś informacje o tym, że pokaz na tej wystawie pomógł młodemu twórcy, otworzył studentowi drzwi do kariery?

K.C. Wystawa Fabryka Fotografii to dla studentów często  pierwsza prezentacja dla szerokiej publiczności. W kontekście prac studenckich trudno mówić o "karierze" - to raczej wejście do artystycznego obiegu i pierwsza poważna konfrontacja z fotograficznym środowiskiem. Oczywiście czasami debiutanci szybko stają się uznanymi artystami i kilku studentów nagrodzonych na Fotofestiwalu "wyrosło" już na rozpoznawalnych w środowisku fotografów.   

- Kolejnym stałym punktem każdego Fotofestiwalu jest Przegląd Portfolio. Czy według Was ta forma pokazywania swoich prac i rozmowy o nich dobrze się sprawdza? Co daje uczestnikom udział w tych przeglądach?


K.C:  Jeszcze 4-5 lat temu nie było w Polsce przeglądów portfolio, na których artyści mieli możliwość zaprezentowania swoich prac kuratorom i przedstawicielom instytucji fotograficznych z całego świata. Dziś zarówno artyści jak i kuratorzy mają z takich spotkań wiele wymiernych korzyści. Oprócz samej możliwości spotkania i wymiany myśli ważny jest oczywiście wymiar edukacyjny.

- Przy okazji Fotofestiwalu obywają się zawsze zajęcia, warsztaty, spotkania na temat technik fotografowania, związane ze sprzętem, z "pozaartystycznymi" aspektami fotografii. Czy to oznacza, że widzowie na festiwalu oczekują czegoś więcej niż "tylko" dobrych wystaw?


K.C. W przypadku każdej dziedziny sztuki nawet najlepsza idea bez kontroli nad własnymi umiejętnościami warsztatowymi może prowadzić do  bylejakości. Zarówno w przypadku fotografii analogowej i cyfrowej na rynku pojawia się wiele nowości technologicznych. Warto się ciągle uczyć i rozwijać. Dlatego warsztaty na Fotofestiwalu są popularne nawet wśród osób, które nie traktują fotografii wyłącznie profesjonalnie. Ta część Festiwalu przeznaczona jest głównie dla fotoamatorów.

- W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że są dwie "szkoły" robienia dużej imprezy w mieście. Albo wszystkie wydarzenia kumuluje się w jednym "centrum festiwalowym", albo specjalnie "rozrzuca" się je po mieście, po mniejszych lokalizacjach. Z roku na rok coraz więcej wydarzeń Fotofestiwalu odbywa się w jednym (zresztą świetnie się do tego nadającym!) miejscu, czyli w Łódź Art Center. Czy to oznacza, że tam będzie biło serce imprezy, że to tam każdy widz powinien iść, nie tylko na wystawy, ale też żeby poczuć festiwalowy klimat?

K.C. Nie chcemy zamykać się wyłącznie w galeriach i fabrykach. Idąc Piotrkowską będzie można odwiedzać wszystkie galerie festiwalowe: począwszy od Manufaktury i hotelu Andel’s, gdzie znajdzie się miejsce dla fotografii modowej, poprzez śródmiejskie galerie, aż po Łódź Art Center, w którym skupia się całe życie festiwalowe. W tym roku celowo skumulowaliśmy większość wydarzeń w głównym centrum festiwalowym, tak aby wszyscy mieli możliwość spotkania się w tym samym miejscu, w tym samym czasie. Integracja i dobry klimat to podstawa.

- To już dziewiąty Fotofestiwal. Czy przez te lata jego organizowania coś Was zaskoczyło, okazało się, że przy pracy coś się dzieje albo coś trzeba robić zupełnie nie tak, jak to sobie wyobrażaliście?

K.C. Festiwal jest dużym przedsięwzięciem, więc nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć i zaplanować. Każdego dnia nas coś zaskakuje. Ale dzięki rozmaitym problemom wytwarza się specyficzna festiwalowa adrenalina. Ta napięta atmosfera stanowi już część naszej pracy. Z roku na rok uczymy się czegoś nowego i to jest chyba najciekawsze przy przygotowaniach do Fotofestiwalu.

- Co spośród tegorocznego programu Fotofestiwalu polecacie widzom w szczególności?

K.C. Będzie przewidywalnie. Zdecydowanie polecam  program główny Fotofestiwalu czyli wystawę zbiorową "All My Lovin’. Wszystko o miłości". Jest to zbiór artystów, którzy w swoich pracach bardzo głęboko i wnikliwie poszukują miłości. Radość, szczęście, samotność i cierpienie oddane w bardzo naturalny oraz charakterystyczny dla fotografii "prawdziwie subiektywny" sposób.

Staraliśmy się aby tchnąć we wszystkie wydarzenia nową jakość. oczywiście przy zachowaniu stałej formuły festiwalu, czyli wystawy, warsztaty, pokazy slajdów, spotkania, przegląd portfolio oraz bardzo ważna część festiwalu - imprezy i integracja. Z zupełnie nowych propozycji warto wspomnieć o Fotospacerach po Łodzi, Akademii Nikona
i nagrodzie SanDisk Grand Prix Award. Szczegółowe informacje o tych wydarzeniach dostępne są na stronie internetowej Fotofestiwalu. Do zobaczenia w Łodzi!

Wszystkie informacje o festiwalu na:
http://fotofestiwal.com/2010 i www.swiatobrazu.pl/kategoria,fotofestiwal_2010
 

Reklama

Autor: Anna Cymer






Oceny artykułu: 100% 0% ocen: 1

Czytaj także


Inne artykuły autora



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar Faktycznie: najlepiej pojechać na festiwal, aby wyrobić sobie opinię o nim. 2010.08.29 02:53, ewalo # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

Taciewo - w ruchu Taki cudaczek :) Zycie podwodne Podgryzacz majowy zachód słońca ... Łabądki