Serwis Panasonic Lumix G: testy, opinie, recenzje – konkurs rozstrzygnięty

Serwis Panasonic Lumix G: testy, opinie, recenzje – konkurs rozstrzygnięty

Ponad stu pięćdziesięciu Czytelników SwiatObrazu.pl wykazało się wiedzą na temat aparatów Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1, zaprezentowało swoje fotografie oraz napisało wspomnienia związane z pierwszym aparatem fotograficznym.



Przypominamy pytania z ankiety wraz z odpowiedziami.

  • 1.    Aparaty systemu mikro cztery trzecie Lumix G posiadają krótszą odległość pomiędzy mocowaniem obiektywu a przetwornikiem obrazu w stosunku do aparatów z lustrem o około 50%
  • 2.   Tryb Inteligentnej Automatyki systemu mikro cztery trzecie Lumix G posiada  8 funkcji detekcji
  • 3.    W modelu Panasonic Lumix G2 system ciągłego podglądu istnieje dla ekranu LCD oraz wizjera LVF



Przedstawiamy laureatów konkursu, którzy przetestują aparaty fotograficzne Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1.


Janusz Łukomski-Prajzner otrzyma do testów Panasonic Lumix G2

Wspomnienia związane z pierwszym aparatem

"Mam go do dzisiaj. Leży na półce jako pamiątka po tamtych, innych, czasach. Zenit EM, takich już nie ma! Prawdziwy pryzmat pentagonalny! Matówka z rastrem i soczewką Fresnela! Kto dziś wie, co to takiego? Na jej środku lupa nastawcza. Przy pomocy takich mechanizmów ostrzenie ręczne to "mięta z bobem". Był rok 1983. Właśnie skończyła się moda na aparaty od dołu czarne, od góry srebrne. Mój Zenit był bardzo "profesjonalnie" cały czarny. Z biegiem czasu lakier wycierał się na całkowicie metalowej obudowie (nawet koła nastawcze były z metalu) – pod spodem ukazywał się błyszczący szlachetny mosiądz. Kto dziś tak buduje aparaty? Brak wyprofilowanego uchwytu rekompensowała okleina z cienkiej skórki. Z wyprawionej, barwionej na czarno skóry był też 2-częściowy pokrowiec. Całość pachniała skórą, metalem i smarami – zapach luksusu i męskości tak wtedy, jak i dziś. Selenowy światłomierz umieszczony na obudowie pryzmatu energię czerpał wprost ze światła i nie wymagał osobnego zasilania. Jego wadą było to, że światło mierzył bardzo szeroko – wypracowałem metodę pochylania aparatu w czasie pomiaru, aby zbyt duży fragment nieba nie zafałszował wyniku. Do tego standardowy obiektyw Helios 44M o dość dziwnej ogniskowej 58 mm, ale jasny (2,0), z nieruchomą czołówką (wysuwała się, ale nie obracała) i automatyczną przysłoną. Obiektywy zmiennoogniskowe widziano wtedy tylko w przywożonych z zachodu katalogach. Po roku udało mi się powiększyć zestaw o Jupitera 37A - ogniskowa 135 mm. Standard miał mocowanie filtrów 52 mm. Takie filtry były jednak nie do zdobycia. W sklepach Fotooptyki można było od czasu do czasu kupić filtry do NRD-owskiej Praktiki z mocowaniem 49 mm. Drogę do nich otwierała wytoczona w zakładzie ślusarskim przejściówka. UV, szary połówkowy, zmiękczający i żółty (wszak były to czasy zdjęć głównie czarno-białych) – oto całe bogactwo osprzętu do tej kamery. Całość ciężka, stabilna, dobrze leżąca w ręku. Robienie zdjęć – sama przyjemność. Były też wady. Najpoważniejsza z nich to niezbyt dobre tłumienie odblasków wewnątrz korpusu skutkujące możliwością pojawienia się na zdjęciu jasnych smug. Przekręcając dźwignię naciągu nie do samego końca, powodowało się częściowe nałożenie na siebie klatek filmu, gorszą konsekwencją było jednak całkowite zmylenie mechanicznego licznika, który połączony był z dźwignią naciągu i musiał wykonać pełny obrót, aby przesunąć się o jedną cyfrę. Listę braków zamykają słabe parametry roletowej migawki zawierające się w przedziale 1/500 do 1/30 s. Bardzo dobre wyważenie i jasny wizjer rekompensowały te wady i dawały prawdziwą radość z fotografowania. Maksymalnie 36 klatek filmu zmuszało do przemyślenia każdego zdjęcia. To była zabawa! "

Wybrane fotografie Janusza Łukomskiego-Prajzner

Reklama


konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Janusz Łukomski-Prajzner

konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Janusz Łukomski-Prajzner

 

konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Janusz Łukomski-Prajzner
 

Tomasz Uliniarz otrzyma do testów Panasonic Lumix GF1

Wspomnienia związane z pierwszym aparatem

"Mój pierwszy kontakt z aparatem fotograficznym nie był dziełem przypadku, a zaplanowanym przedsięwzięciem zrealizowanym wspólnie z bratem. Aparat nazywał się Cannon Mate i nie był niczym innym niż prostą, automatyczną konstrukcją udającą aparat firmy Canon. W czasach kiedy słowo "elektroniczny" oraz "automatyczny" wywoływało dreszcz emocji porównywalny z wystrzeleniem rakiety Saturn V, już sam widok aparatu wywoływał poczucie posiadania cudu techniki. Wizerunek chińskich majsterkowiczów szybko zbladł, gdy okazało się, że dwa małe obiekty w zagłębieniu, w którym znajduje się film, to nie czujniki wykrywające "jakość" filmu jak raczył przedstawić to sprzedawca na widok naszego filmu, a jedynie dwie małe blaszki. Na szczęście wtedy bardziej interesowały mnie zdjęcia, na które wszyscy z niecierpliwością czekali, niż sam aparat. Piękne, żywe kolory były zasługą filmu, jednakże dawało to poczucie wykonania dobrej pracy i, koniec końców, zadowolenia z zakupu."

Wybrane fotografie Tomasza Uliniarza

 

konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Tomasz Uliniarz

 

konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Tomasz Uliniarz

 

konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Tomasz Uliniarz



Artur Różanowski otrzyma do testów Panasonic Lumix GH1.

Wspomnienia związane z pierwszym aparatem

"Pierwszym moim (własnym) aparatem fotograficznym był Panasonic Lumix DMC-FZ20. Zakupiłem go po przestudiowaniu wszystkich wówczas dostępnych testów i opisów na polskich i zagranicznych portalach. Pierwsze wrażenie było fantastyczne – aparat był bardzo solidnie zbudowany, przyjemnie wykończony i bardzo ergonomiczny – niemal "przykleił" mi się do ręki. Do tego ten "lustrzankowy" wygląd... Potem były pierwsze zdjęcia –  wyraźne i ostre, z pięknymi kolorami. Chodziłem po osiedlu i pstrykałem co się dało, a "banan" nie schodził mi z twarzy przez długi czas. Pomijając pewne ograniczenia techniczne (brak szerokiego kąta i obracanego wyświetlacza), aparat był niemal doskonałym narzędziem dla takiego amatora jak ja. Woziłem go ze sobą wszędzie. Sprawdzał się we wszystkich możliwych zastosowaniach – od macro, poprzez portrety, do krajobrazów i architektury. Początkowo zaufałem inżynierom Panasonica i używałem głównie trybów "auto" i półautomatycznych. Później przyszedł czas na głębsze "podłubanie" w menu i dalsze eksperymenty – filtry, konwertery itp. Dzięki FZ20 wspomnienia z wakacji w Chorwacji, nad Bałtykiem oraz wielu innych wyjazdów i imprez są do dziś jak żywe. Aparat przywrócił mi również namiastkę pracy dziennikarskiej, z którą rozstałem się ładnych kilka lat temu. Sprzedałem go przez serwis aukcyjny, z ciężkim sercem, po prawie 2,5 latach użytkowania i zrobieniu ponad 15 tysięcy zdjęć. Kupujący napisał mi w mailu, że nie spodziewał się otrzymać aparatu wyglądającego jak nowy, dopiero co wyjęty z pudełka. Ogromna w tym zasługa producenta, który – tradycyjnie, jak się okazało przy zakupie następców – świetnie zabezpieczył sprzęt przed zarysowaniami i otarciami (również wynikającymi z czasu eksploatacji). Kilka dni później wyszedłem z salonu z nowiutkim FZ50, z którym zaprzyjaźniłem się jeszcze mocniej i na niemal tak samo długi okres. Obecnie użytkuję Lumixa G1 (dla mnie ten wybór był po prostu naturalny), jednak w stosunku do poprzedników brakuje mi możliwości filmowania, które muszę nadrabiać oddzielną kamerą cyfrową."

Wybrane fotografie Artura Różanowskiego

konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Artur Różanowski

 

konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Artur Różanowski

 

konkurs Panasonic Lumix G2, Lumix GF1 i Lumix GH1

fot. Artur Różanowski
 

 

Wyróżnienia  w postaci książek  "Fotografia cyfrowa w podczerwieni. Warsztaty fotograficzne" Deborah Sandidge otrzymują:

Czytelnik "Bodzio"

"To historia – Zenit TTL – zabawa światłem no i moc analogowej lustrzanki. Z wypiekami siedziałem w ciemni i czekałem na efekty pracy. Minęło 30 lat. Używam Lumixa DMC-FZ18 i od razu widzę efekty pracy - ale pomysłowość i ta chęć poszukiwania nowych form i treści pozostała. Lumix daje pełną kontrolę nad świałem, obrazem, formą wypowiedzi i treścią. Jest doskonały do dynamicznego wyrażenia czasu i przstrzeni."

Czytelnik  Marek (nick: mareck74)

"To był kompakt analogowy Yashica Zoomate 75, aparat wyposażony w miniaturowy ekranik LCD (monochromatyczny) i posiadający programy tematyczne i 3-krotny zoom optyczny! Prawdziwy szał na tamte czasy (1998 r.). Kupiłem go za zarobione pieniądze w Monachium. Dla mnie, wówczas studenta, była to niesamowita rzecz. Wreszcie miałem własny aparat i na wakacjach pstrykałem do woli – no, powiedzmy, do ograniczonej pojemności studenckiej kieszeni :-))) "

Czytelnik "Lolek"

"Moim pierwszym aparatem był AMI 6x6, który użytkowałem razem ze starszym bratem. Jego obsługa nie sprawiała problemu nawet siedmiolatkowi – system ikon był niezawodny. Jedynie kwestię wymiany filmu na początku pozostawiłem bratu. Zdjęcia były wspaniałe, bez ironii, i pozostały takie do dziś. Są one nie do zrobienia cyfrówką, z tej przyczyny, że czasu nie da się zawrócić. O ile pamięć mnie nie myli, to zazwyczaj 100% było udanych – po prostu w tamtych czasach przy fotografii najważniejsze było foto(s) czyli światło."
 

Zwycięzcom serdecznie gratulujemy!

 

 

 

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl



Najnowsze fotografie

A co tam jest ??? :) 01460001 01440005 01420006 01410008 01370011