Sony 70 300 mm f/4.5-5.6 G - w praktyce

Sony 70 300 mm f/4.5-5.6 G - w praktyce

Małe jest piękne, duży może więcej, wielkość nie ma znaczenia, fotografować bez barier. Tych kilka pozornie wykluczających się haseł doskonale charakteryzuje możliwości systemu podczas wykonywania tych zdjęć. Małe kompaktowe wymiary aparatu, duża rozdzielczość matrycy, nikczemne wymiary obiektywu o dużej sprawności, pozwoliły wykonać zdjęcia, które w swej pierwotnej idei byłyby trudne do zrobienia.



W pierwszej części opisałem wrażenia z pracy systemem Sony DSLR A900 z obiektywem 70-300G podczas reportażu ze startu regat okołoziemskich. Zwróciłem uwagę wtedy na rejestracje koloru, szybkość pracy systemu, pracę pod światło, ergonomiczność w trudnych warunkach zdjęciowych. Wspomniałem w pierwszej części, że podczas tej imprezy zrobiłem więcej zdjęć. Musiałem poszukać alternatywnego tematu, aby zabić monotonie. Otóż na terenie portu, specjalnie na potrzeby imprezy rozstawiono namioty logistyczne. Mieściły się w nich: kącik antyterrorystyczny z rentgenem bagaży, knajpa, kawiarnia, informacja dla turystów, itd./.


fot. Jacek Bonecki

Reklama

Jako, że w porcie spędziłem trochę czasu, bacznie się tym namiotom przyglądałem. W końcu zdecydowałem się zrobić kilka zdjęć. Zafascynowało mnie jak bardzo zmienia się ogólny widok w zależności od pory dnia, kierunku patrzenia czy zmiany ogniskowej. Postanowiłem więc pozbyć się koloru, bo był on w tym motywie niepotrzebny, włączyć tryb BW i od czasu do czasu pstryknąć kilka zdjęć, oczywiście przy wykorzystaniu obiektywu 70-300G. Pomyślałem sobie, że to dobry motyw, aby ocenić rozkład głębi ostrości, pracę matrycy w trybie BW, pracę DRO w zależności od oświetlenia, kontrastu i oczekiwań fotografa.


  fot. Jacek Bonecki


  fot. Jacek Bonecki

Pracę obiektywu pod światło, ostrość na fakturze materiału w niskim i w wysokim kluczu. Mogłem również przekonać się w boju, co znaczy komfort pracy z najlepszym wizjerem. Oczywiście chodziło przede wszystkim o zrobienie interesujących zdjęć z niczego. Skupienie się na formie, na świetle, cieniach, fakturze. Fotografia elementarna to jest mój konik od pierwszego dnia, kiedy fotografuję. I chętnie przy byle okazji pozwalam sobie na ?ustrzelenie z biodra? adekwatnych motywów i zastanych  sytuacji świetlnych by zmieścić to w formalne ramy.


  fot. Jacek Bonecki

Gdzie w  tym wszystkim jest Sony DSLR A900?  W tego typu fotografii sprzęt stanowi istotną rolę. Chodzi o to by na zdjęciu wycisnąć maksymalną jakość. Dawniej, kiedy ten rodzaj fotografii w Polsce był bardzo modny, zazwyczaj używało się średniego formatu, a nawet wielkiego. Stosowało się filmy niskoczułe, wywoływanie negatywu z wykorzystaniem efektu brzegowego, dokonywało się cudów podczas pracy w ciemni tylko po to by obraz był jak najbardziej ?żyletka?. Współcześnie wydawać by się mogło, że Sony DSLR A900 ze względu na parametry matrycy, jest bardzo dobrym narzędziem do tego typu fotografii. I rzeczywiście mogę to potwierdzić.


  fot. Jacek Bonecki

Przy swojej rozdzielczości pojemności tonalnej spokojnie radzi sobie z tak wysoko podniesioną poprzeczką techniczną. Dodam tylko, że gdyby nie Sony DSLR A900 nigdy te konkretne zdjęcia nie powstałyby. Ponieważ na 100% nie planowałem robienia tego typu zdjęć. Nie miałem ze sobą statywu, wielkiego i ciężkiego aparatu tak cyfrowego czy analogowego. Słowem w teorii nie byłem przygotowany na takie zdjęcia. Ale dzięki uniwersalności małego obrazka Sony DSLR A900 mogłem połączyć wysokie wymagania techniczne z podręcznymi gabarytami systemu, sprawnego teleobiektywu i małej kamery. A dzięki stabilizacji matrycy mogłem w zestawie pominąć statyw.


  fot. Jacek Bonecki

Mówiąc ogólnie, dzięki tak sprawnemu systemowi można wykonać wymagające zdjęcie, czasem ot tak z przypadku. Jeśli komuś się wydaje, że te konkretne zdjęcia móżna było wykonać telefonem, czy zwykłym aparatem cyfrowym?to tylko mu się to wydaje. Docelowo zdjęcia mają być wydrukowane w wielkim formacie w dużej rozdzielczości. Interpolacja zdjęć z małej matrycy nie udźwignie niuansów na fakturze materiału. Stety lub niestety z powodów ode mnie niezależnych nie miałem zbyt dużo miejsca na karcie pamięci. Wiec niechcący musiałem pójść na daleki kompromis i rejestrować zdjęcia w JPG. Z efektów jestem w pełni zadowolony. Aczkolwiek w tym akurat wypadku, kompromisów nie powinno być. Jednak miałem do wyboru albo w JPG albo  wszystkich (z wyjazdu) zdjęć mniej, czyli zestaw by nie powstał.


  fot. Jacek Bonecki


  fot. Jacek Bonecki


  A jak się fotografowało?

Po raz kolejny muszę napisać o korzystnym wpływie jasności matówki i wielkości pola obrazu. To już nawet nie chodzi o komfort fotografowania,co o techniczną kontrolę oka nad parametrami obrazu. W sytuacji, kiedy ostrość jest przenoszona z delikatnych jasnych linii na jasnym tle, klarowny, duży i ostry obraz w wizjerze pozwala ocenić czy ostrość akurat ustawiliśmy w tym miejscu gdzie chcieliśmy i czy ona istotnie tam jest. W tym miejscu nie chodzi nawet o kwestie czy AF sobie z tym poradził, bo radził sobie bardzo dobrze.


  fot. Jacek Bonecki

Zwrócić trzeba uwagę na to, że linii jest kilka osadzonych w przestrzeni kilkunasto metrowej, ale także to, że linie nie są prowadzone prostopadle do obiektywu, tylko po skosie w głąb. Jeśli do tych czynników dodamy małą głębie ostrości, to łatwo sobie wyobrazić, jakie znaczenie ma znalezienie odpowiedniego punktu ostrości a także sprawdzenie czy ona istotnie tam jest. Oczywiście w warunkach nieodrywania oka od aparatu. Bo można zawsze zrobić zdjęcie i sprawdzić ostrość na monitorze. Ale robienie tego za każdym razem mocno spowalnia pracę i odbiera przyjemność zabawy. Oczywiście o ile się posiada monitor o wystarczającej rozdzielczości do precyzyjnej i pewnej oceny ostrości. A wiadomo nie każdy aparat to posiada. W tym względzie Sony DSLR A900 daje możliwość ze zwględu na parametry matówki na komfortowe, szybkie fotografowanie ze wstępną możliwością eliminowania błędów. Z kolei ze względu na wielkości i jakość monitora LCD, pozwala na ostateczne potwierdzenie skuteczności naszej pracy. Jedziemy do domu pewni, że wszystko w obrazie jest ok. To bardzo ważne, kiedy ma się poczucie bezpieczeństwa po skończonej sesji. Oczywiście zawsze się znajdą tacy, co uwielbiają dreszcz emocji, a ja wolę wyścigi do zaparkowanego samochody z pitbuleem sąsiada.


  fot. Jacek Bonecki

A teraz do tego proszę sobie dodać mały, lekki, o długiej ogniskowej, ale ciemny obiektyw. I fakt, że część zdjęć zrobiona została pod wieczór, kiedy ekspozycja jest już taka sobie. Kiedy trzyma się w ręku Sony DSLR A900 wszystko wydaje się takie oczywiste. Ale kiedy obok stoi kolega i na chwilę spojrzymy w okular jego aparatu to nagle dostajemy olśnienia?a w zasadzie ściemnienia. Zupełnie podobnie, kiedy objedzeni krewetkami, pogodzeni z ciężki losem turysty nad morzem śródziemnym powąchamy kanapkę z kiełbasą, którą kumpel przywiózł z Polski. Oczywista oczywistość.


  fot. Jacek Bonecki

Wracając do obiektywu, po raz kolejny musze zwrócić uwagę na niską wagę zooma i fakt, że w pewnym momencie zaletą staje się wada. Niestety drgania przy ogniskowej 300mm są bardzo wyraźne. Tutaj lekka waga nie jest naszym sprzymierzencem. Na szczęście stabilizacja matrycy pomaga bardzo opanować temperament systemu. Ale nawet ona nie pomoże jeśli, nie pomożemy sobie sami. Odpowiedni chwyt aparatu, stabilna pozycja i ewentualne podparcie mają ogromne znaczenie. Tego po prostu trzeba się nauczyć, a nie zwalać winę na kiepskie działanie systemu stabilizacji czy nieostry obiektyw... W przeciwnym razie jesteśmy skazani na dźwiganie albo statywu, albo wydanie większych pieniędzy na jasny obiektyw i dźwiganie, i dźwiganie. Oczywiście, jeśli chcemy robić zdjęcia na relatywnie długich czasach naświetlania. Ale jak pokazuje praktyka przy właściwym postępowaniu 1/30 s jest możliwa do osiągnięcia z pełnym bezkompromisowym sukcesem.
W przypadku tytułowego zestawu to jest udowodnione.


  fot. Jacek Bonecki

Sam obiektyw optycznie spisuje się dobrze. Jak widać nieostrość w głębi obrazu rozkłada się zupełnie ładnie i to na wszystkich ogniskowych. Również nie mogę mieć istotnych zastrzeżeń do pracy przy pełnym otworze przesłony. Oczywiście gdybym porównał to do 2.8/300 udowodniłbym na siłę, że to obiektyw, któremu sporo brakuje do ideału. Ale w ten sposób również mogę udowodnić jak wiele pieniędzy brakuje mi do kupienia ideału, a dwa, jak bardzo ideał nie jest praktyczny w prozaicznych, nie idealnych warunkach zdjęciowych. Zawsze można porównać i udowodnić, że Mercedes jest lepszy choćby od Toyoty, ale bezsens tego testowania najbardziej odczuwa się czekająć na mrozie i śniegu na spóźniający się trawmaj. Zwłaszcza wtedy, kiedy nasze Seicento stoi w naprawie u mechanika.
W tym kontekście zawsze wolę udowodnić, że coś jest wystarczająco dobre, od udowodnienia czegoś przeciwnego.


  fot. Jacek Bonecki

W zestawie tym dla uzupełnienia całości umieściłem dwa zdjęcia zrobione przy pomocy starego minoltowskiego obiektywu 2,8-4/17-35. Biedak już kilka razy potoczył się chodnikiem, troche grzechocze, ale ostro wciąż pracuje. Do momentu pojawienia się nowego Zeissa zastępuje mi szerokokątnego zooma. Nie musiałem  z nim walczyć ani go justować. Po zdmuchnięciu z niego kurzu działa wystarczająco dobrze. Ten fakt również uważam, za istotną zaletę systemu alpha. Ale to inny temat.


  fot. Jacek Bonecki

Autor: Jacek Bonecki






Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także


Inne artykuły autora



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

Odbicie na lodzie II WIELCY MALARZE KANTOR TURBO ACID DRINKERS-JAN CYBIS sunset spacer pod chmurami this way pod drzewem