Sony FX7: test kamery

Sony FX7: test kamery

Kamera Sony FX7 to model, który jest pomostem pomiędzy sprzętem konsumenckim a profesjonalnym. Z założenia dedykowany jest zaawansowanym amatorom, ale często wykorzystywany przez zawodowców.


Obudowa, Obiektyw


Z wyglądu kamera jest podobna do bardzo popularnej profesjonalnej PD 170, jednak zapisuje już obraz w formacie Full HDV 1080i lub w formacie DV. Rejestruje obraz na kasecie MiniDV. Jest to rozwiązanie bardzo popularne, tanie i dobre dla tradycjonalistów przywiązanych do taśmy. Wadą tego rozwiązania jest… sama taśma. Jej delikatność, wrażliwość na uszkodzenie mechaniczne, temperaturę… czy skomplikowany mechanizm w kamerze. Ale też nie ma co tragizować. Trzeba mieć dużego pecha, by coś się stało. Jeśli coś się stanie, to raczej z powodu kiepskiej jakości taśmy, jej zużycia bądź brudnych głowic lub też z powodu niewłaściwej eksploatacji. Ale to inny temat.
Kolejna wada takiego rozwiązania to konieczność wgrywania materiału do komputera, by wykonać montaż, bo chyba już mało kto montuje na zestawie liniowym. W tym względzie jestem gorącym fanem zapisu na dyskach lub kartach pamięci. Ale ta kamera jest na taśmę i nie ma co „gdybać”.

Reklama


Obudowa
Kamera jest wykonana z szarego materiału, dobrze znanego z innych produktów Sony. Jest to plastik odporny na zarysowanie, lekki i wytrzymały. Niewielki upadek nie szkodzi kamerze, ale oczywiście nie jest to pancerna konstrukcja i nie należy nią rzucać. Do szczelności kamery nie można mieć zastrzeżeń. Wielokrotnie – wbrew zaleceniom – używałem podczas deszczu kamery bez pokrowca ochronnego i nic się nie działo. Choć, podkreślam, nie jest ona wodoodporna i należy ją chronić przed deszczem. Widać jednak, że producent pomyślał o zapasie szczelności.


Obiektyw
20-krotny zoom Carl Zeiss® Vario-Sonnar® T* – o tej klasie obiektywu nie trzeba wspominać. Najważniejsze, że nie jest tak, jak bezmyślnie o kamerze plotkują osoby pozornie wtajemniczone, że to tylko brand. Że Zeiss użycza firmie Sony nazwy, a szkła są nie wiadomo jakie. Otóż wszystkie kamery Sony posiadają szkła Zeissa, te prawdziwe i oryginalne, a nie te, co tylko leżą w szufladzie obok prawdziwych zeissów. Zresztą wystarczy popatrzeć na parametry obrazu, by zauważyć, że to dobrej klasy obiektyw. Powłoki T* spisują się doskonale podczas pracy pod światło, również praca na pełnej dziurze^ jest bez zarzutu. Szeroki kąt w obiektywie uważam za wystarczający, za to zakres długich ogniskowych jest wyśmienity. W przeliczeniu na mały obrazek w trybie 16:9, ogniskowa obiektywu wynosi 37,4–748 mm. W połączeniu z płynnym transfokatorem i sprawnym AF powoduje to, że można naprawdę pięknie inscenizować ujęcia.
Obiektyw został wyposażony w pierścienie manualne zooma i ostrości. Spełniają one swoje zadanie, ale raczej nie jest to kamera stworzona do pracy manualnej, zresztą – szczerze mówiąc – sytuacje, kiedy to jest konieczne, naprawdę zdarzają się rzadko. W pełni ufam automatyce. Pod wieloma względami radzi sobie znacznie lepiej od moich manualnych zdolności. Wyjątek stanowi tzw. pierścień przesłony, a w zasadzie pokrętło. O ile sam pomiar ekspozycji działa dobrze, to jednak jest to dziedzina, gdzie warto mieć pełną kontrolę nad przesłoną. Owszem, jest przycisk blokady ekspozycji, ale samo posługiwanie się tym pokrętełkiem jest kłopotliwe. Nic nie zastąpi tradycyjnego pierścienia przesłony pod palcem na obiektywie.
 


Miłym akcentem jest pomysłowe kompendium na obiektyw, z klapką zakrywającą szkło. To naprawdę dobry i wygodny patent. Warto również wspomnieć o nasadce szerokokątnej. Znacząco poszerza ona kąt widzenia kamery i nie ogranicza nam pracy transfokatorem czy użyciem innych ogniskowych.

Jest przy tym lekka i ma niewielkie rozmiary, a mocowanie – na wygodny bagnet. Co ważne – nasadka czy też konwerter nie psuje za bardzo jakości obrazu. Pamiętać jednak należy, że z nasadką szerokokątną lepiej nie kręcić na „długiej lufie”^. Bardzo dobrym rozwiązaniem są zdublowane przyciski transfokatora i przycisk start. Ułatwia to obsługę kamery podczas niekonwencjonalnych ujęć. Istotne przy tym jest, to że przycisk zoomu pracuje bardzo czule i miękko. Precyzyjnie można dozować pracę transfokatora tak pod względem szybkości, jak i zakresu wartości zmiany ogniskowej. Mówiąc ogólnie – zoom pracuje bez szarpnięć, bez bezwładności, łatwo go wyhamować czy wystartować. Naciskamy mocniej przycisk – zoomujemy szybciej, zwalniamy nacisk – zoomowanie zwalnia. Płynność pracy transfokatora zależy tylko od naszych umiejętności i delikatności palców, a nie od stopnia sprawności kamery. Spokojnie możemy prowadzić transfokację na ujęciu, jak w profesjonalnej kamerze. Jeśli coś nie wychodzi, to tylko z naszej winy. A teraz proszę to zrobić w kamerach konkurencji, które mają podobną cenę.

 
^ pełna dziura – w slangu operatorskim całkowicie otwarta przeslona
^ długa lufa – potocznie: długa ogniskowa obiektywu

 


Autor: Jacek Bonecki



1 2 3 4 5 6



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Najnowsze fotografie

(...) Etiopskie dzieci na szczudłach Kazimierskie ruiny Ulubione okoliczności przyrody Sfinks 2 Uciekający Maskonur Medytacja