Taką umowę podpisują fotografowie przed koncertem Lady Gagi

Taką umowę podpisują fotografowie przed koncertem Lady Gagi

Papierki, wiadomo. Problem leży w tym, na ile te papierki ograniczają fotografów, a na ile pozwalają gwiazdom. Niestety od razu pojawia się kwestia praw autorskich...



"(...) wszystkie prawa, łącznie z prawami autorskimi, dotyczące wykonanych zdjęć będą należeć do Lady Gagi. Fotograf [dop. red.] podpisując ten formularz zgadza się na przeniesienie wszelkich praw do wykonanych przez siebie zdjęć na rzecz Lady Gagi."

Zapis znajduje się w widocznym niżej tekście, który do rąk własnych otrzymał Jay Westcott, fotograf, który chciał wykonać reportaż na jednym z koncertów gwiazdy w 2011 roku.

Lady Gaga
źródło: Reddit


Zszokowani? Jest jeden plus - kto tego dokumentu nie chce podpisywać, ten nie musi. Oczywiście nie zrobi wtedy zdjęć na koncercie, ale "coś za coś". Ate My Heart, czyli firma zajmująca się organizacją muzycznych eventów Lady Gagi, jasno przedstawia swoje warunki i nie można zarzucić jej nieuczciwości. Nieetyczność - to już co innego.

W Sieci można znaleźć sporo podobnych przykładów. Tego typu "kontrakty" są już na porządku dziennym - jeśli po wykonaniu fotografii nie przekażemy zdjęć wraz z prawami autorskimi organizatorom imprezy, nie mamy najmniejszych szans, by na koncert wejść z profesjonalnym sprzętem fotograficznym.


Reklama


Źródło: 
Reddit

Autor: Antoni Żółciak






Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także


Inne artykuły autora



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar Dobrze, że obecnie nawet ten nie profesjonalny sprzęt pozwala na robienie przyzwoitych fotek, a swoją droga gdyby taka pseudo gwiazda była olana przez dziennikarzy i fotoreporterów od razu jej podejście do tego uległo by radykalnej zmianie. W wielu przypadkach brak mediów równa się zero zainteresowania i brak koncertów oraz występów. 2012.02.02 10:17, Bogdanst # 

avatar Spacetech a co z wolnością prasy? to w końcu osoba publiczna a nie prywatny eksponat w muzeum. Pomijając fakt że pasztet z niej straszny i zosatła sztucznie wylansowana 2012.02.02 16:08, Spacetech # 

avatar Baart1980 Przekaz prosty. Nie chcesz..nie podpisuj umowy. 2012.02.02 21:50, Baart1980 # 

Domyślny avatar Wybaczcie panowie profesjonaliści, ale mnie jako szarego niezrzeszonego pstrykacza, który w miarę rozwijania pasji mozolnie pracuje nad warsztatem, trochę śmieszy w/w biadolenie. Na ogromnej większości imprez aby mieć dobre miejsce na zrobienie zdjęcia (koncert - pod sceną, pokazy lotnicze - jakaś górka, itp, itd) trzeba mieć akredytację, legitymację, licencję, vipa, klipa, itp, itd. "Środowisko" skutecznie blokuje możliwości "amatorów". Teraz (a stawiam "euro przeciwko orzechom", że stoi za takim postawieniem jakiś "profesjonał", który dorwał się do korytka i zatrudnił u organizatora) technika eliminacji potencjalnej konkurencji wzbija się na wyższy poziom i de facto blokuje możliwości "pstrykania" także ludziom z branży. No i jest narzekanie i zarzuty działań nieetycznych. Ech.. 2012.02.02 23:13, rechu # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

IMG_6616m IMG_6589m Wiosenny krajobraz STRÓJ NA EURO UWAGA TUTAJ JESTEM ! POSZUKIWACZ GNOJU CHATA