TEST: Canon PowerShot G10

TEST: Canon PowerShot G10

Cyfrowe aparaty fotograficzne serii PowerShot G marki Canon są popularne już od dawna. Premiera pierwszego z nich odbyła się w 2000 roku. Przez dziewięć lat, jakie upłynęły od tego czasu, producenci aparatów cyfrowych poczynili ogromny krok do przodu w dziedzinie technologii. We wrześniu ubiegłego roku zaprezentowano dziesiąty model z tej serii. Sprzęt ten należy do wysokiej klasy cyfrowych kompaktów i wytrzymuje na rynku próbę z aparatami konkurencyjnych firm. Zapraszamy do lektury wyników testu aparatu Canon PowerShot G10.


wygląd


Kiedy pierwszy raz wzięliśmy do rąk Canona G10, byliśmy zdumieni jego wyglądem. Zwróciliśmy uwagę przede wszystkim na staranność wykonania. Testowany model jest kontynuacją serii G, ale jego design daleko odbiega od standardów, do których się przyzwyczailiśmy przeglądając oferty aparatów kompaktowych. Korzystając z okazji, oddaliśmy go w ręce znajomych, którzy na codzień nie zajmują się fotografią. Kilka osób jednogłośnie stwierdziło, że aparat jest ?oldskoolowy? - nowoczesna cyfrówka przypomina nieco stare aparaty fotograficzne. Rozwiązania przycisków i pokręteł dają komfort użytkowania; nie jest to na pewno zabawka, ale dobry sprzęt.

Reklama

Canon G10 jest dość ciężki, przez co wydaje się solidny i trwały. Jak na aparat kompaktowy jest duży, co nie jest jego wadą, a raczej zaletą. Doskonale zaprojektowany uchwyt umożliwia pewne trzymanie sprzętu. W górnej części obudowy umieszczony jest włącznik/wyłącznik aparatu, spust migawki połączony z dźwignią zmiany ogniskowej, pokrętło trybów fotografowania połączone z innym pokrętłem do szybkiej zmiany wartość ISO, gorąca stopka i jeszcze jedno koło umożliwiające kompensację ekspozycji.

Miejsce na tylnym panelu, podobnie jak w górnej części aparatu, zostało w całości zagospodarowane na przyciski służące do szybkiego wyboru wybranych funkcji. Z prawej strony znajduje się kilka przycisków ułożonych w kształcie litery X, odpowiadających m.in. za włączanie i wyłączanie lampy błyskowej, trybu makro, zdjęć seryjnych, samowyzwalacza, manual focusa - to dosyć popularne rozwiązanie. Umieszczone są one na pokrętle sterującym, potocznie zwanym talerzem, którego funkcjonalność można porównać do strzałki w bok albo pokrętła zmiany wartości czasu czy przysłony w lustrzankach cyfrowych. Jest popularny w serii EOS.

Poza tym na tylnym panelu można znaleźć przyciski służace do blokowania ustawień ekspozycji, włączanie nagrywania dźwięku, który może być dodany do zdjęć jako notatka głosowa, wyboru ramki AF, wyboru trybu pomiaru światła, podglądu zdjęć oraz wejście do głównego menu. Prócz przycisków jest 3-calowy ekran LCD, który zajmuje najwięcej miejsca.

Z przodu - oprócz obiektywu i lampy błyskowej - w prawym dolnym rogu znajduje się przycisk zwalniający zaczep pierścienia zabezpieczającego bagnet oraz służący do montażu adaptera konwerterów LA-DC58K.


Autor: Teresa Świtkiewicz



1 2 3 4 5 6 ... 10



Oceny artykułu: 100% 0% ocen: 1

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Najnowsze fotografie

IMG_6616m IMG_6589m Wiosenny krajobraz STRÓJ NA EURO UWAGA TUTAJ JESTEM ! POSZUKIWACZ GNOJU CHATA