TEST: Sony 50 mm F1.4

TEST: Sony 50 mm F1.4

Przedstawiamy kolejny test małoobrazkowego standardu, czyli obiektywu o ogniskowej 50 mm. Na stronach serwisu SwiatObrazu.pl znajdują się już testy AF-S NIKKOR 50mm f/1.4G i Sigma 50 mm f/1.4 EX DG HSM, które są najnowszymi pięćdziesiątkami jakie pokazały się w ostatnim czasie na rynku. Dziś publikujemy test obiektywu, którego konstrukcja wywodzi się jeszcze z czasów, kiedy system autofocus był absolutną nowością. Zapraszamy do lektury.


Budowa mechaniczna


Sony 50 mm F1,4 to konstrukcja, która jest obecna od początku powstania systemu lustrzanek małoobrazkowych Sony Alpha, czyli de facto przejęcia działu fotograficznego firmy Konica Minolta i bagnetu A w 2006 roku. Jest to bezpośredni następca obiektywu Minolta AF 50 mm F1,4, który miał swoją premierę w 1984 roku i był częścią wprowadzanego wtedy nowego systemu lustrzanek autofocus marki Minolta. Później wprowadzono kilka modyfikacji w postaci kołowej przysłony i zmian gabarytowych oraz konstrukcyjnych (np. osłona przeciwsłoneczna ze zintegrowanej zmieniła się na montowaną na bagnecie), ale optyka została niezmieniona. To z czym się spotkamy biorąc do ręki Sony 50 mm F1,4 to praktycznie lustrzane odbicie modelu Minolta AF 50 mm F1,4 RS, a jedynymi zmianami jest dodanie współpracy z systemem pomiaru błysku ADI oraz inne logo. Ten krótki wstęp ma pokazać, że mamy do czynienia z obiektywem, który tak naprawdę jest obecny na rynku od niespełna ćwierci wieku co samo w sobie nie jest niczym złym i może poniekąd sugerować, że jest to bardzo dobra konstrukcja, którą warto nadal produkować.

Tubus Sony 50 mm F1,4 jest zbudowany z wysokiej jakości tworzywa sztucznego, a bagnet wykonano z metalu. Znaczna część obudowy jest wykończona gumą, która korzystanie wpływa na wygodę użytkowania a obiektyw dzięki temu lepiej leży w dłoni. Wysuwająca się podczas ostrzenia część Sony 50 mm F1,4 jest - podobnie jak i obudowa, wykonana z tworzywa sztucznego. Pomimo tego, że na zewnątrz korpusu nie znajdziemy elementów metalowych, to tubus jest sztywny a jego elementy ściśle do siebie przylegają.

Reklama

TEST: Sony 50 mm F1.4 

Pierścień manualnego ostrzenia jest pokryty tą samą gładką gumową okładzina, która znajduje się na tubusie. Ma to niestety negatywny wpływ na wygodę ręcznego nastawiania ostrości zwłaszcza, że rozmiary pierścienia są małe. W momencie gdy dłonie są schowane w rękawice precyzja i komfort obsługi Sony 50 mm F1,4 drastycznie spada. Wielka szkoda, że nie użyto do produkcji tego samego rodzaju gumy co w innych obiektywnych marki Sony, np. w Sony 50 mm F2,8 macro. Sam mechanizm pierścienia pracuje bez zarzutu.

TEST: Sony 50 mm F1.4

Sony 50 mm F1,4 jest wyposażony w okienko, w którym umieszczano skalę odległości wyrażoną w stopach i metrach oraz skalę zakresu głębi ostrości. Brakuje natomiast znacznika przydatnego przy fotografii w podczerwieni, co bardzo często spotyka się w konstrukcjach o tak długim rodowodzie jak Sony 50 mm F1,4. Tutaj jednak tego zabrakło co może odrobinę dziwić - zwłaszcza jeżeli zestawimy ten fakt z tym, że Canon EF 50 mm F1,4 USM taki znacznik posiada.

TEST: Sony 50 mm F1.4

Sony 50 mm F1,4 jest przez producenta wyposażony w dużą, okrągłą osłonę przeciwsłoneczną, którą mocuje się z pomocą zaczepu bagnetowego. Można ją też w razie potrzeby założyć odwrotnie co sprawia, że obiektyw zajmuje mniej miejsca w torbie czy plecaku. Wewnętrzna część osłony jest zmatowiona co ma minimalizować prawdopodobieństwo pojawiania się odblasków.

 
TEST: Sony 50 mm F1.4
TEST: Sony 50 mm F1.4
TEST: Sony 50 mm F1.4
 

Zestaw akcesoriów dostarczany w pudełku wraz z Sony 50 mm F1,4 zawiera osłonę i komplet dekli. Brakuje dodatkowego pokrowca.

TEST: Sony 50 mm F1.4

 

 

Parametry techniczne Sony 50 mm F1,4

Parametr
Wartość
Nazwa

Sony 50 mm F1,4 (SAL50F14)

Dostępne mocowania Sony Alpha/Minolta A
Rok premiery 2006
Ogniskowa 50 mm
Ogniskowa w przeliczeniu na format 35 mm w przypadku użycia z aparatami wyposażonymi w matryce formatu APS-C ~75 mm
Kąt widzenia
47°(32° dla APS-C)
Maksymalna wartość przysłony F1,4
Minimalna wartość przysłony F22
Elementy/Grupy 7/6
Ilość listków przysłony 7 (kołowy otwór)
Minimalna odległość ostrzenia 0,45 m
Maksymalne powiększenie 0,15x (1:6,67)
Ogniskowanie zewnętrzne
Długość obiektywu 43mm
Średnica obiektywu 65,5mm
Średnica filtra 55 mm
Filtr obraca się podczas ostrzenia nie
Zmiana długości podczas ostrzenia tak
Osłona przeciwsłoneczna tak (okrągła)
Dostępne kolory obudowy czarny
Uszczelnienia nie
Silnik ultradzwiękowy mechanizmu autofocusa nie
Waga 220 g

 


Autor: Marcin Woźniak



1 2 3 4 5 6 ... 10



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar Według moich obserwacji SONY 50/2 na A700:

- jest bardzo ostry w centrum kadro od przysłony 2

- jest ostry na brzegach od przysłony 2.8



Sigma 50/1.4 jest lepsza na przysłonie 1.4 ale na przysłonie 2 w centrum kadru jest mniej ostra.

Canon 50/1.4 nie umywa się do SONY.
2009.10.02 18:49, pawulon # 

Domyślny avatar Chciałem zauważyć, iż pierwowzór Minolty był słabym szkłem w swojej klasie. Sony zepsuło go jeszcze bardziej zdejmując "ząbki" z gumy do ustawiania ostrości, przez co spadła ergonomia obiektywu.

Autor wspomina o braku znacznika IR. Większość nawet nie wie, o czym pan pisze i nie ma to dla nich znaczenia. Dzisiaj IR robi się z pomocą "szopa" :) Faktem jest, że znacznika nie ma, ponieważ odległość w IR jest w tym samym punkcie, co przy świetle widzialnym. Rosyjskie, radzieckie obiektywy też tak miały w większości. Móje Summicron'y do M6 też nie mają znaczników z tego powodu.

Canon i Nikkory serii Ai, Ai-S oraz D miały znacznik minimalnie przed skalą, podobnie, jak wspomniany Canon 50/1.4. Najnowsza konstrukcja AF-S Nikkor 50mm f/1.4G, też nie posiada znacznika.

Ktoś napisał, że Canon nie umywa się do Sony. Albo nie fotografowałeś tymi szkłami, albo nie wiesz co mówisz. Canon jest miękki na f 1.4, o tym wie każdy, kto ma to szkło. Ale im dalej tym lepiej, a przy f 2.0 jest już bardzo dobrze. Sony w teście wypadł dobrze dopiero od f 2.8, z czym nie do końca się zgodzę. W słocie, pochmurna pogoda, być może, ale w słońcu zaczyna być dobrym szkłem dopiero przy f 4.0. Poza tym spora chroma i nie najlepsze matryce Sony potęgują efekt chromy, słabej ostrości. Przez ostatnie trzy dni męczyłem się z Sony 850. Klapie fajnie, jasny celownik, sprawny AF, pod warunkiem, że pracujesz z jasnymi szkłami. Po założeniu Sony 70-400 mm f/4-5.6 G SSM, zwalniał, w pochmurny dzień mylił się, a szumofon z puszki niezły. Za te kasę, to dziękuję. Z 50/1.4 body chodziło/a nieźle, ale optycznie i tak jest przeciętnym szkłem. Sony! Masz jeszcze Zeissa pod ręką! Warto! Przepraszam za przydługawy post.
2009.10.02 21:12, eFotografista # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Najnowsze fotografie

IMG_6616m IMG_6589m Wiosenny krajobraz STRÓJ NA EURO UWAGA TUTAJ JESTEM ! POSZUKIWACZ GNOJU CHATA