Twarze Diane Ducruet

Twarze Diane Ducruet

Prace wybitnej francuskiej fotografki Diane Ducruet kurator jej wystawy, Krzysztof Jurecki, określił, jako "życie "post" po-człowieka w post-feminizmie w aspekcie po-sztuki". Autoportrety i wizerunki innych ludzi są dla artystki pretekstem do wypowiedzi na współczesne tematy społeczne.



Urodzona we Francji w 1973, Diane Ducruet studiowała w wielu różnych francuskich szkołach sztuk pięknych (Le Mans, Le Havre). W 2000 roku ukończyła National School of Photography w Arles (Francja). Jej pierwszym doświadczeniem fotograficznym był "selfportrait with bread" [autoportret z chlebem], który powstał w 1984 r. Była to praca kluczowa dla następnych projektów. Równocześnie pracowała dla "La Documentation Française", ministerialnego serwisu publikującego dokumenty i raporty dotyczące istotnych problemów współczesnej Francji, jako osoba badająca sprawy spadkowe związane z dziełami sztuki. Pracowała także dla japońskiej agencji fotograficznej "Photonica", a ostatnio również jako konsultant do spraw fotografii dla agencji reklamowej TBWA. Jej prace były pokazywane w wielu krajach, takich jak Francja, Grecja, Belgia, UK, Niemcy, Włochy.
http://www.dididuc.com

Twarze Diane Ducruet
Z cyklu "Autoportret", fot. Diane Ducruet

Reklama

Krzysztof Jurecki pisze o "Dwóch drogach w twórczości Diane Ducruet" (fragmenty teksty z katalogu wystawy):
"Twórczość Diane Ducruet - pisałem w "Kwartalniku Fotografia"- jawi się jako całość monumentalnego projektu, który do pewnego stopnia zastępuje tradycyjną sztukę, przedstawiając ją jako życie chwytane wprost, bez podziału na sprawy prywatne, pejzaż czy portret. Być może jest to stan określany jako życie "post" po-człowieka w post-feminizmie w aspekcie po-sztuki" (Kwartalnik Fotografia nr 22/2007).
System analogowy powoli znika z dzisiejszej fotografii, często występuje w postaci hybrydowej, powstałej ze skanowania zdjęcia i naświetlania na papier żelatynowo-bromowy ("gelatin silver print"). Powszechnie znika wiara w inne jakości/wartości fotografii, jak "balsamowanie czasu", "magiczna siła obrazu, ale i jego negatywu", czyli jakości "fotogenii". Przez pewien czas będzie istniała dychotomia wyrażająca się w określonej specyfice obrazu cyfrowego, który sięgał będzie do techniki i estetyki poprzedniego okresu. Ten aspekt zauważalny jest między innymi w twórczości Diane Ducruet, podążającej kilkoma tropami. Jeden z nich wywodzi się ze sztuki feministycznej (Autoportrety), inny rozwija się w fotografii portretowej i krajobrazowej - francuskiej, niemieckiej, skandynawskiej, choć trudno dokładnie powiedzieć jakieji. Artystka używa zarówno fotografii negatywowej, jak też cyfrowej obróbki zdjęć.

Twarze Diane Ducruet
Z cyklu "Pasażerowie", fot. Diane Ducruet

Tradycyjny sposób myślenia o fotografii? Rzeczy i słowa (Things and Words)
Cykl Rzeczy i słowa (Prolegomena do historii Niemiec) powstaje od 2005 roku. W dużej mierze odpowiada najnowszej fotografii niemieckiej (Juergen Teller, szkoła düsseldorfska Becherów), a w szerszym aspekcie także europejskiej, choć precyzyjne do tej pory podziały, ze względu na przemieszczanie się ludzi, jak i bardzo szybkie przenoszenie się idei i stylistyk artystycznych, zaczynają się zacierać. W przypadku Diane Ducruet będzie to raczej odwołanie się do własnych stanów emocjonalnych, niż podążanie za ściśle określoną estetyką. Jest to związane z myśleniem o konkretnym miejscu, poszukiwaniem więcej niż jego specyfiki, wczuciem się w daną sytuację (Emily) i niepowtarzalny moment, który dotyczyć może monumentalnej architektury, stanu przyrody czy wizerunku kota. Wiele z tych fotografii traktuje o zmęczeniu, przybliża się do pojęcia melancholii, czyli cierpienia naszego "bios", które nie może pogodzić się z uciekającym wciąż światem, z jego pięknem i hedonizmem życia.
Dlaczego ten cykl wywodzę z tradycji fotografii? Tkwi w nim empatia wobec świata, wobec siły wydarzeń historycznych związanych z pamięcią (ślady II wojny światowej, a później komunizmu). Artystka ujawnia zainteresowanie najnowszą tragiczną historią. Nie wiem, na ile zdaje sobie sprawę z siły oddziaływania obrazu pokazującego obóz koncentracyjny czy pozostałości pomników komunistów z byłej NRD? Dla nas jest to bolesna historia, świadcząca o tym, że fotografie mogą mieć moc - magiczną i metafizyczną, która przywołuje pojęcie śmierci jako najważniejszej dla fotografii kategorii (Roland Barthes, Susan Sontag).
(.)

Twarze Diane Ducruet
Z cyklu "Autoportret", fot. Diane Ducruet

Przyszłość tkwi w symulacji? Pasażerowie
Ten cykl pierwotnie nazywał się Luwr. Najsłynniejsze muzeum świata postrzegane może być jako skamielina kultury. Potem pojawił się nowy tytuł - Pasażerowie. Dlaczego właśnie taki? Dlatego, że możemy być "pasażerami", którzy przemieszczają się z miejsca na miejsce, z kraju do kraju. Artystka używa techniki fotomontażu komputerowego, w którym łączy realność (portrety znajomych osób) z antycznymi rzeźbami z Luwru. W serii tej obserwujemy zmianę fizjonomii twarzy, które przemieniają się w kamień. W ten sposób artystka splata różne przejawy rzeczywistości, ale ostatecznym efektem jest symulacja (.)
Na fotografiach Diany człowieka trawi choroba, nieokreślona bliżej zaraza powodująca jego zamianę w kamień. Kiedy zaczął się koniec człowieka w myśli filozoficznej i artystycznej? Wraz z postulatami poszukiwania "nadczłowieka" przez Fryderyka Nietzschego, będącymi krytyką czy, jak chcą inni (Jacques Derrida), końcem metafizyki europejskiej. (.)

Twarze Diane Ducruet
Z cyklu "Pasażerowie", fot. Diane Ducruet

W którym kierunku.?
W którym kierunku należy rozwijać twórczość w sytuacji, kiedy dla wielu artystów, w tym Diane, znikł horyzont/cel sztuki (thelos)? Trudno powiedzieć, która koncepcja fotografii tworzonej przez Diane będzie kontynuowana w następnych latach? Dla niej nie ma różnicy między obrazem analogowym, podlegającym digitalizacji a montażem obrazu cyfrowego! Dla mnie jest. Tkwi ona w przekonaniu, że fotografia analogowa związana była bądź z tradycją sztuki dawnej, czyli w konsekwencji z metafizyką bądź z modernizmem artystycznym, który chciał ją ograniczyć, aby pokazać nowoczesne, w tym biedne i niegodziwe życie (np. Henri de Toulouse-Lautrec, Brassai). Fotografia cyfrowa unieważnia te aspekty, gdyż tworzy nowy świat - sztuczny i idealny, bez artystycznej walki. Obraz cyfrowy i jego specyfika najlepiej spełniają się w reklamie i cyberprzestrzeni. Sądzę, że musimy i powinniśmy pozostać w realności, gdyż "sztuczne raje", które powstają od czasów Charlesa Baudelaire'a, prowadzą donikąd. Są ułudą i jedynie transpozycją oraz substytutem rzeczywistości. Jednak obecnie fotografia cyfrowa jest główną domeną eksploracji technologicznych i estetycznych. (.)

Autor: Anna Cymer






Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także


Inne artykuły autora



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

IMG_6616m IMG_6589m Wiosenny krajobraz STRÓJ NA EURO UWAGA TUTAJ JESTEM ! POSZUKIWACZ GNOJU CHATA