rss Wydanie Nr 73/2010 strona główna fotografie archiwum forum foto foum wideo
 
                                  
 
  Galeria Bezdomna podczas festiwalu ..
Konkurs fotograficzny "Akt z ..
Afgańska ruletka - wystawa zdjęć z ..
Poznaj swoją lustrzankę w Poznaniu
Poznaj swoją lustrzankę w Warszawie
 
 
 
PARTNERZY


 

 
 
 
swiatobrazu.pl/mobile
 
 
 
WSPÓŁPRACA

Webbest.eu

 
 
   
 
Czwartek, 08 czerwca 2006 roku , godzina 01:21
Autor: Agnieszka Kłos
czytano: 5888 razy

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie
Nikt nie przypuszczał, że dziecko może powiedzieć prawdę o życiu. A jednak kiedy wyszła debiutancka powieść Francoise Sagan, zatytułowana "Witaj, smutku", okazało się, że prawdę znają nie tylko dorośli. Tylko nikt z nich nie miał odwagi, żeby ją powiedzieć.

A dziecko miało. Wraz z tą skromną książką narodziła się pisarka nad Sekwaną i doszła do głosu zupełnie nowatorska narracja w powieści. Chłodna, oderwana od tradycji literackiej, powściągliwa, analizująca życie od nowa. A raczej przypatrująca się ludziom z nowej, nieznanej dotąd perspektywy. Od dołu, gdzieś z boku, z wysokości dziecka, no, może młodej dziewczyny. Czasem narracja Sagan sięgała samego środka wydarzeń. Było w tym zapisie jednak coś, co zaprzeczało istnieniu świata literackiego. Prozę młodej debiutantki zbliżał ten zabieg do gatunku reportażu.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Jedna książka jak uderzenie w dzwon. Słychać było o niej przez kolejne dekady i ta pierwsza powieść stała się znakiem rozpoznawczym pisarki, jej mottem życiowym, a także emblematem francuskiej literatury. Dlaczego właśnie tak niepozorna książka stała się głosem pokolenia i sztandarowym dziełem literatury tamtego okresu? Bo mówiła w sposób prosty, naturalny i daleki od upiększenia o sprawach uczuć oraz komplikacjach wynikających z życia w społeczeństwie. Zawiłość relacji między ludźmi, ludźmi a kanonem kultury i obyczajów, przemówiła głosem osiemnastolatki. Francuzi żyli w szczelnych skafandrach uczuciowych, zmumifikowani obyczajowością mieszczańską, zdeformowani dobrym zachowaniem posuniętym do granic rozsądku. Głos z zewnątrz objawił im świat w nieco większej skali i jak łatwo się domyślić - również komplikacji. Tak więc pewnego dnia Paryżan, a potem pozostałych Francuzów obudził słodki głos poranka, mówiący "witaj, smutku". I tak już pozostało.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Co budzi przeciętnego Japończyka? Szmer szybkich kolejek, który wyciąga o świcie tysiące ludzi z domów i każe im sunąc do pracy. A może niepokojąca przestrzeń, szczelnie zabudowana, przykryta tysiącem neonów, zadymiona i polana warstwą grubego asfaltu. Czy w szarej strefie Tokio, miasta wypranego ze słońca, słychać śmiech na ulicy? Tego nie wiemy. Nad Tokio czuwa wielka ośnieżona góra. Góra stoi daleko od miasta, ale ma je na oku. I w pogodny dzień z okien najwyższych drapaczy chmur można tę górę wypatrzyć. Być może jest to jedyny punkt warty uwagi na trasie przeciętnego Japończyka. A może się mylę, bo nie znam Japonii, Japończyków i ich Tokio.

Witaj obłędzie

Fotografie Tomka Brankiewicza osadziły mnie na miejscu. To zdarza się niezwykle rzadko. Czas każdego z nas jest dokładnie odliczony albo bardzo precyzyjnie trwoniony zgodnie z europejskimi wskazówkami. Tymczasem po spojrzeniu na szare kadry z tokijskich ulic czas przestaje sunąć. Skapuje, zastyga, staje się mało precyzyjny. Pochylam się nad tymi zdjęciami i przestaję cokolwiek słyszeć poza hukiem tokijskich ulic. Syk metra, cichy warkot wózka widłowego, brzęk szybkiej piły do cięcia mrożonych ryb, zassana cisza między kolejnymi stacjami kolejki. Nie rozumiem liter ani tym bardziej ludzi. Jest mi wszystko jedno, bo ludzie i tak nic nie mówią. Na fotografiach z dalekiej podróży Brankiewicza Japończycy zakryli usta jednorazowymi maskami. Ukryli się za komiksami, których pełno w tokijskich metrach, jak gdzie indziej śmieci. Albo za technologicznymi rupieciami, z których można wydobyć ciepłą zupę o każdej porze dnia lub nocy. To nie jest dobra, pogodna opowieść. To tym bardziej nie jest żadna opowieść beztroskiego turysty, który przejechał tysiące kilometrów, przeleciał nad zaśnieżoną, skamieniałą i skopaną przez natarczywych ludzi Syberią. Fotografie wyprane z koloru mówią to samo, co kilkanaście lat temu powiedziała francuska pisarka - prawdę. Jakkolwiek ją nazwiemy w kontekście naszych doświadczeń, kultury Japonii i Europy. Będzie to smutek, wyparcie lub obłęd. Obojętnie.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Czy w starciu z takimi kadrami może wygrać słowo? Kto może być tak naiwny, żeby tak sądzić. Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego im dłużej patrzę na zdjęcia, tym bardziej ważę te słowa. Bo to jest tak jak z dobrym wierszem, kiedy jego interpretacja może się złożyć wyłącznie z przepisania go pod spodem. Własnoręcznie, fakt, ale jednak z samego przepisania.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Są takie obrazy, które nie pozwalają nam zasnąć. Są również takie, które odbijają się w przeciągu dnia. Stoimy w środku przybrudzonego miasta w Polsce. Jest szczyt. Korek uliczny zabawnie krótki w porównaniu z japońskim korkiem, który ciągnie się na długość całego województwa dolnośląskiego. I nagle ze środka naszego brzucha wypływa dostojny kadr z obiektywu Tomka Brankiewicza. To wcale nie jest deja vu. To siła sugestii ich autora.

Witaj obłędzie

Japonia to puszka dławiąca ludzi. Przedmioty i technologię upchnięto w niej na chybił trafił. Oderwani ludzie i zwierzęta dryfują po śliskiej powierzchni metalu, szkła, chromu i luster. Zatrzymują ich znaleziska; seria pralek automatycznych ułożonych pod ścianą, automaty do jedzenia, ryby i bogactwo morza wyplątane z sieci. Niepokojące jest to, że świat na tych fotografiach do złudzenia przypomina utopię Gibsona. Tylko, że literacka wizja Gibsona miała dopiero nastąpić za jakieś kilkanaście lat.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Psychologowie mówią, że człowiek może popaść w obłęd w wyniku alienacji. Pusta przestrzeń wokół niego i brak bodźców powoduje napięcie równe traumie wojennej. Człowiek zamknięty w swojej samotności nie odpoczywa. Przeciwnie, czuje się coraz bardziej zgniatany wewnętrznym ciężarem własnego gatunku. Cierpi, ponieważ przebywa tylko sam ze sobą, a nie może siebie samego znieść. Nie odrzuca więc ludzi, tylko siebie w ich towarzystwie. Alienacja jest zgubnym zabezpieczeniem przed utratą bliskiego człowieka. W rzeczywistości jest drogą jednokierunkową. Tylko poza siebie, dalej i dalej.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Czy w centrum stolicy Japonii krzywa statystyczna autystyków nie rośnie? Patrząc na zderzenie ciał i metalowych powierzchni, głuchych na każde dotknięcie, pieszczotę czy uderzenia, można przypuszczać, że ma się tu lepiej niż gdzie indziej. Europejski smutek jest na jej tle eksplozją wybujałych emocji. Wiemy doskonale jak dyskretni, oszczędni i delikatni potrafią być w swoim przeżywaniu Japończycy.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Szaleństwo gości na ulicach Tokio. Nie widać go na pierwszy rzut oka. Dopiero w gestach kobiet, jak we "Wstręcie" Polańskiego, spojrzeniu bezdomnych, rozczochranych jak Jeti czy somnambulicznym zatrzymaniu się ludzi, kryje się jakaś jego cząstka. Japończycy słuchają swojego obłędu i nic poza nim nie słyszą. Na tym tle cienie wydają się żywsze, a martwe ryby na największym w Japonii targu bardziej krwiste.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Czy to nie dziwne, że kontakt z fotografem nawiązali jedynie bezdomni? Tylko oni pozwolili sobie spojrzeć wprost w obiektyw młodego fotografa i zareagowali na zdjęcie w ludzki, klasyczny sposób. Po przejrzeniu tych zdjęć widać wyraźnie, że tokijscy bezdomni egzystują na marginesie miasta i samej kultury. Niczym narośl.

Witaj obłędzie

Tomasz Brankiewicz. Jego krótki film o Japonii robi na mnie duże wrażenie. Każdy z tych obrazków można ułożyć w inny pasaż skojarzeń i zdarzeń. I za każdym razem będzie to zupełnie nowy film o mieście, ludziach, poczuciu pustki albo spokoju, gdzieś w odległym kraju. Japonia, mały kraj położony na skrawku ziemi, wprost na morzu, w którym podobno dość malowniczo kwitną wiśnie. Tak przynajmniej twierdził Kurosawa i teraz wspomina o tym rzewnie Murakami.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Większość historii na zdjęciach Brankiewicza rozgrywa się gdzieś na styku dwóch stanów- dynamiki i zatrzymania. Ruch noża nad martwą rybą, cięcie piłą płatów lodu, mknący wózek z ciężką skrzynią. Bogactwo martwej natury, ludzie w maskach, które mają ich chronić przed powietrzem. To prawdziwa ironia cywilizacji.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Więc te fotografie są dla mnie traktatem. Ułożone w taki czy inny sposób, mają precyzyjną logikę i nie wymagają w zasadzie żadnego komentarza. Poza apologią na ich cześć albo zaprzeczenia w postaci nowych odkryć wizualnych tego świata. W końcu Japonia, kraj kwitnącej czy upadłej pod smogiem wiśni, leży w realnej odległości od Polski. Leci się tam około dwunastu godzin. Mniej więcej tyle, ile przesypia się w ciągu dwóch dni.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Tuńczyki jak plastikowe korpusy starych kajaków, cena odbita na skrzelach ryb, lśniące perły lodu, dzieci stojące w maskach na przystanku autobusowym, bezdomni wpisani w idealny trójkąt przedmiotów i cieni. Tak. Każdy z tych obrazów mógłby pojawić się w marzeniu sennym. Bo kto raz był w Japonii, ten nie przestanie o niej śnić do końca życia.

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

Witaj obłędzie

   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
 
DOŁĄCZ DO NAS
Dodaj nas do blip'a
Dodaj nas do facebook'a
 
 
PODYSKUTUJ O TYM ARTYKULE
Musisz się ZALOGOWAĆ aby mieć możliwość dodawania komentarzy..
 
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
 
 
 
 
   
 

Regulamin Internetowego Dziennika o Fotografii i Wideo SwiatObrazu.pl   •   Kontakt  •  RSS

© 1999 SwiatObrazu.pl - Kopiowanie i wykorzystywanie elementów, treści serwisu lub fotografii bez pisemnej zgody firmy ŚwiatObrazu sp. z o.o. zabronione. Wszystkie nazwy firm i produktów użyte na stronach tego serwisu mogą być zastrzeżonymi znakami firmowymi lub towarowymi ich właścicieli - użyte zostały jedynie w celach identyfikacyjnych.