Wystawa fotografii Zygmunta Baumana składa się z czarno-białych prac, a jej tytuł brzmi "Obrazy w słowach, słowa w obrazach".

fot. Zygmunt Bauman
Na wystawie zostanie zaprezentowanych kilkadziesiąt fotografii autorstwa Zygmunta Baumana, światowej sławy socjologa, filozofa i eseisty, z cyklów: „Na straży ładu", „Na tropach piękna", „Portrety", „Postęp", „Spotkania", „Wybór", „Spotkania" i „Yorkshire". Ekspozycję przygotowało Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne.
Wernisaż wystawy odbędzie się w czwartek, 4 lutego, o godz. 18.00 w Galerii Wysokich Napięć SWPS (ul. Chodakowska 19/31, II p.). Swoją obecnością uświetni go Mirosław Bałka, jeden z najbardziej cenionych polskich rzeźbiarzy. Fotografie będą po raz pierwszy prezentowane polskiej publiczności w ramach ekspozycji. Do tej pory część z nich publikowano w książce profesorów Zygmunta Baumana, Romana Kubickiego i Anny Zeidler-Janiszewskiej pt. „Życie w kontekstach. Rozmowy o tym, co za nami i o tym, co przed nami” (Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, 2009).

fot. Zygmunt Bauman
Zygmunt Bauman opowiada o swej twórczości fotograficznej:
Zdaje mi się dziś, że te fotografie chwytały coś, czego wtedy nie umiałem jeszcze zwerbalizować, a co „werbalizowałem” odtąd bez przerwy. (…)
Fascynowała mnie w fotografice inna jeszcze rzecz: magia ciemni. Odkryłem tam względność obrazu, względność przedstawienia, względność interpretacji − uzyskując z tego samego negatywu kilka całkowicie odmiennych wizji, o innym temacie, o innej „wbudowanej” wykładni − a różnica wspierała się tylko na wykadrowaniu, na ruchu ręki między soczewką powiększalnika a papierem fotograficznym, na kompozycji i stopniu stężenia odczynników.
(…) Schlebiam sobie, że nauczyłem się patrzeć „monochromatycznie”, wydobywać wzrokiem czarno-białe formy spod kontredansu kolorów. Musiałbym się tej sztuki oduczyć i odkrywać na nowo rzeczy, które starałem się ze swej wizji eliminować.
A nadto fotografia kolorowa mnie nie pociąga, koliduje chyba z moim charakterem i temperamentem... Jej postęp odbywa się pod hasłem kolorów coraz wierniejszych, reprezentacji coraz dokładniejszej − ideałem jest niejako zatracenie fotograficznej odrębności, zlanie się fotogramu w jedno ze swym przedmiotem, a być może nawet przedstawienie „prawdziwsze jeszcze” od tego, co przedstawia... A ja nie widzę sensu w fotografii, która miałaby kopiować rzeczywistość niefotograficzną...

fot. Zygmunt Bauman