Dołącz do nas
Daj się ocenić i oceniaj
-
Autor: Andypolska
Komentarzy: 8
-
,,,
Autor: fotoraf
Komentarzy: 15
-
Autor: kamel
Komentarzy: 23
-
Wodna sciezka...

Autor: towmar
Komentarzy: 7
-
bez tytułu

Autor: bee
Komentarzy: 7
-
_MG_9092

Autor: peszzi
Komentarzy: 12
-
DSC_5943

Autor: Kruszyniak
Komentarzy: 22
-
Uliczka Starego Miasta

Autor: FoBoS
Komentarzy: 14
-
Ambara

Autor: roka63
Komentarzy: 9
-
złota jesień 1

Autor: rhz15o2
Komentarzy: 5
-
.

Autor: Malinaaa
Komentarzy: 12
-
mgła

Autor: Andrzej Wyrwicki
Komentarzy: 12
-
061041

Autor: Maras654
Komentarzy: 12
-
Tesknota

Autor: Mistyk
Komentarzy: 25
-
Magdalena

Autor: Stul
Komentarzy: 20
Wywiad z Anną Kaliną Ciesielską - "Nie jestem niewolnikiem ostrości"
25 marca 2009, 17:00 | czytano: 26574 razy
"Dobry fotograf ślubny musi umieć połączyć dwie rzeczy - wysoką średnią zdjęć z reportażu, który tworzy historię, opowieść dnia, a nie tylko jest zbiorem pojedynczych ujęć oraz umieć wyławiać perełki, które decydują o unikalności tej historii, zatrzymują wzrok. Wyzwaniem jest wciągnąć widza w relację i rozbudzić w nim ciekawość, co będzie dalej." Z Anną Kaliną Ciesielską rozmawia redaktor SwiatObrazu.pl Tomasz Wojciuk.
strona 1
Tomasz Wojciuk: Fotografia ślubna w Polsce bardzo dynamicznie się rozwija. Kiedy to się zaczęło?
Anna Kalina Ciesielska: Początek swoich obserwacji rodzącego się rynku nowoczesnej fotografii ślubnej datuję na okolice 2004 roku. Pamiętam, jak oglądałam z zachwytem zdjęcia Beaty Szwabowicz i "Słowa Honoru", czy "Tworek Fotograficy". Potem sama zaczęłam próbować fotografować śluby. Niestety, wówczas nie było za bardzo od kogo się uczyć, gdzie zbierać doświadczenia. Z jednej strony było dużo trudniej - bardzo brakowało mi kontaktu z dobrymi fotografami ślubnymi, których istniała ledwie garstka, nie było też zbytniego popytu na tego rodzaju fotografię - ludzie fotografowali się głównie w studio na tle rzeczki i kolumienek. Ale z drugiej strony było dużo łatwiej, bo konkurencja prawie nie istniała. Czułam, że jestem w stanie zaproponować ciekawą alternatywę dla tradycyjnych zdjęć ślubnych.
T.W.: Podobno sama chętnie dzielisz się swoją wiedzą. Nie obawiasz się konkurencji?
A.K.C.: Wręcz przeciwnie. Dobra konkurencja to prawdziwy motor rozwoju. Doskonalenie technik, dyskusja nad zdjęciami, wymiana doświadczeń, pomysłów - i to zarówno ma etapie myślenia o zdjęciu, naciskania spustu migawki, jak i późniejszej pracy nad zdjęciem w Photoshopie - działa niezwykle stymulująco.
Poza tym, im więcej dobrych, kreatywnych fotografów ślubnych, tym więcej zadowolonych klientów i tym więcej ludzi świadomych, jak zdjęcia ślubne mogą wyglądać.
T.W.: Czy to prawda, że polska fotografia ślubna zaczyna być ceniona w świecie?
A.K.C.: Tak, Polacy są coraz bardziej widoczni. Także dlatego, że zbierają nagrody w prestiżowych, międzynarodowych konkursach. Jeśli chodzi o Europę, myślę, że polska fotografia ślubna jest w ścisłej czołówce - powiedziałabym, że ustępuje tyko fotografii ślubnej z Wielkiej Brytanii. Ale tam są takie nazwiska jak Jeff Ascough czy David Murray - ciężko z nimi konkurować.
T.W.: Czy w fotografii ślubnej obowiązuje sezonowość?
A.K.C.: Sezon na śluby zaczyna się w kwietniu i trwa do końca października. Jeszcze można dołożyć do niego okolice świąt Bożego Narodzenia. Jednak mój postprocesing, czyli późniejsza praca nad zdjęciem, jest tak pracochłonny, że zabiera mi sporą część reszty roku, przeznaczoną teoretycznie na odpoczynek. Ale i tak mam dość czasu, by zająć się innymi projektami.
T.W: Ile ślubów można zrobić w sezonie?
A.K.C.: To sprawa bardzo indywidualna. Ja staram się nie robić ich więcej niż 25. Głównie dlatego, by móc poświęcić każdemu reportażowi wystarczającą ilość czasu - mam tu na myśli zwłaszcza obróbkę zdjęć. Wolę przyjąć mniej zleceń, za to za wyższe stawki i mieć więcej czasu na pracę związaną z postprocesem i przygotowaniem produktu finalnego w postaci albumów czy fotoksiążek.
T.W.: A nie możesz zlecić obróbki zdjęć firmie zewnętrznej?
A.K.C.: W żadnym wypadku. Byłoby to sprzeczne z całą moją filozofią pracy i podejściem do zdjęć. I nawet nie chodzi o to, że zdjęcie wychodzące z aparatu i zapisane w formacie RAW to półprodukt, jakiś odpowiednik zapisu na kliszy celuloidowej, który najpierw trzeba wywołać, żeby później móc przenieść na papier. Tylko raczej o to, że często już w momencie naciskania spustu migawki wiem dokładnie jak będzie przebiegał cały postproces. Jak przez rozświetlanie i zaciemnianie poszczególnych partii zdjęcia będę prowadzić wzrok widza, aby zobaczył to, co ja widzę w scenie, którą właśnie fotografuję.
Fotograf studyjny w pełni kontroluje światło - ja nie mam takich możliwości, więc staram się to nadrobić odpowiednią pracą nad zdjęciem.
T.W.: Jeśli to nie tajemnica, powiedz, jak osiągasz tak niesamowite efekty?
A.K.C.: Jak już wspomniałam postprocesing jest dla mnie bardzo istotną częścią pracy. Ale nie myślę o nim w kategoriach retuszu. Bardziej skupiam się na modyfikacji światła, odpowiednim jego eksponowaniu i modelowaniu. Niezwykle istotna jest dla mnie praca na kolorem. Jednak rzadko szukam naturalnych barw - częściej uciekam w stronę bajkowości, pasteli, beży i brązów.
Większość pożądanych efektów otrzymuję poprzez łączenie kilku RAWów z tego samego zdjęcia za pomocą warstw i masek.
T.W.: Pamiętasz swoje pierwsze zlecenie?
A.K.C.: Tak, to było we wrześniu 2004. Ten ślub trafił do mnie przypadkiem, bo choć od dawna myślałam o fotografii ślubnej, nie miałam odwagi zacząć. Przede wszystkim nie miałam dobrego sprzętu. Pierwszy ślub zrobiłam Olympusem C-8080.
T.W.: Nie lustrzanką?
A.K.C.: Nie było mnie na nią stać, ale też nie miałam świadomości jakie ograniczenia narzucam sobie fotografując kompaktem. Dopiero rok później kupiłam Canona 350D wraz z obiektywem 50 mm f/1,4. Był to dla mnie niewyobrażalny skok jakościowy. Odkrycie możliwości lustrzanki, było jak wypłynięcie na szerokie wody.
T.W.: Od tamtej pory sporo się zmieniło. A dziś na jakim sprzęcie pracujesz?
A.K.C.: Mam dwa korpusy 5D i do tego komplet jasnych "stałek" Canona.
Robiąc fotoreportaż używam właściwie wszystkich szkieł. Nawet makro, które kupiłam specjalnie do detali.
T.W.: Częste zmienianie obiektywów nie jest zbyt wygodne. Nie lepiej byłoby używać zoomów?
A.K.C.: Obiektywy stałoogniskowe są dużo jaśniejsze od zoomów, co w warunkach ciemnych polskich kościołów jest prawdziwym dobrodziejstwem. Zwłaszcza, że preferuję pracę na świetle zastanym. Ale dużo ważniejsze niż jasność, są dla mnie plastyka i kontrastowość, które oferują "stałki". Z obiektywów stałoogniskowych trzeba nauczyć się korzystać, ale po "oswojeniu" dają one paradoksalnie więcej możliwości niż zoomy. Czasem zmuszają do podejścia bliżej, czasem do wycofania się - to pozwala na zdystansowania się i szersze spojrzenie.
Czytaj także
- Wywiad z Tomaszem Wiechem: Najlepsze zdjęcia robi się dla przyjemności
- Michał Korta - krótka rozmowa
- Wywiad z Pawłem Kulą
- Wywiad z Katarzyną Widmańską
- Wywiad z Bogdanem Frymorgenem
- Wywiad z Arturem Nykiem: Najważniejsze, to nie dać sobie wmówić, że to, co wszyscy chwalą, to najlepsze fotografie
- Wywiad z Łukaszem Trzcińskim - fragment książki "Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii"
- Wywiad z Krzysztofem Hejke - fragment książki "Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii"
Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.
Niestety, pokazane w artykule prace ilustrują wszystkie wady tzw. "nowoczesnej fotografii ślubnej":
1. Wyrywanie pary młodej z jej, że tak powiem, naturalnego środowiska. O ile występowanie tego gatunku jest naturalne w kościele (czy w urzędzie), przed nim i na sali balowej, to wszelkie nietypowe lokalizacje ocierają się o dziwactwo. Jeszcze państwo młodzi w polu czy na łące mogą się od biedy jakoś obronić, ale czy koniecznie musi być kamieniołom albo schody obskurnej rudery? Tu i tak jest oryginalnie, bo w Warszawie młodych pstryka się na Starówce, w Łodzi w palmiarni, a północna Polska jeździ na "bezpretensjonalne" sesje nad lodowate morze.
2. Reportaż około- i przedślubny. W zamierzeniu "prawda czasu, prawda ekranu", w efekcie odzieranie uroczystości z resztek patosu i wyjątkowości. I ta - jak sądzę zamierzona - sieriozność i zgrzebność.
W powyższych przykładach dodatkowo udziwnione to to kuriozalnymi ujęciami rybim okiem od dołu - punkt widzenia kotka czy jamniczka? Para w gatkach z krzywymi nogami upinająca firanki - ha, ha, ale zabawne, będzie co w "naszej klasie" pokazać.
3. Żmudna "postprodukcja" (o ile dobrze zrozumiałem, trwająca kilka miesięcy !!!??? To ile jedna "poza" musi kosztować!), zmieniająca poprawne fotki (przecież świetny sprzęt!) w dzieła, których kolorystykę starsi pamiętają z enerdowskiego pisma Burda Moden. Trzeba być wybitnym znawcą, żeby magii i bajkowości w tym się doszukać.
Mam nadzieję, że pani Anna robi też mniej artystyczne prace, tzw. pamiątki ślubu. W przeciwnym razie wyobrażam sobie miny świekr i teściów, zmuszonych rozsyłać babciom, prababciom, ciotkom i dalszym krewnym te dzieła (bo to dla nich głównie robi się zdjęcia i filmy ślubne).
2009.04.23 00:53, Mirek
#
Ja w przeciwieństwie do pana Mirka uważam że rynek weryfikuje wszystko, jeżeli produkt przy swojej wysokiej cenie i specyfice znajduje odbiorcę to bardzo fajnie.
Fotografia na najwyższym poziomie nie konkuruje z fotografią foto ziutka, który oddaje 1500 zdjęć prost z aparatu jest wiele osób, które są gotowe zapłacić za coś więcej niż "pamiątkę ślubu", lub wg mojego światopoglądu trochę lepszą pamiątkę.
A propos wątku o znawcy jest wiele osób, które potrafią odróżnić gniota od czegoś pięknego.
2009.09.14 10:47, jasda
#
Już któryś raz wracam do tego artykułu, za każdym razem licząc, że choć trochę zbliżyłem się do kunsztu Kaliny, ale kolejny raz stwierdzam, że jeszcze długa droga..
To zdjęcie z PKiN, nie mogę się napatrzeć!
2010.09.01 13:56, kubarozpruwacz.pl
#
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Najczęściej czytane dzisiaj
Najczęściej czytane w tygodniu
- Niewidomi fotografowie też robią zdjęcia z wysokiej półki
- Ożywione przedmioty - pikantny humor na zdjęciach Terry'ego Bordera
- Portrety na Dzień Matki
- Kompozycja - praktyczny poradnik
- Magix Photo & Graphic Designer 7 - test programu
- Akcesoria dla bezlusterkowców
- Fotografia ściśle tajna. Taryn Simon pokazuje najpilniej strzeżone miejsca w Stanach
- Dzień Matki - fotograficznie
- Fotograf w przepisach prawa autorskiego - rozliczenia podatkowe i ZUS
- Wystawa "Marilyn & Me" - niepokazywane dotąd akty Marilyn Monroe
Najczęściej czytane w roku
- Mistrzowie fotografii dzikiej przyrody - zobacz najlepsze zdjęcia
- Mistrzowie fotografii portretowej - zobacz najlepsze fotografie, cz. I
- Pomysł na prezent - obiektywy
- Mistrzowie fotografii sportowej, cz. I - zobacz najlepsze zdjęcia
- Pomysł na prezent: Lustrzanki dla amatorów
- Mistrzowie fotografii sportowej, cz. II - zobacz najlepsze zdjęcia
- Mistrzowie fotografii portretowej - zobacz najlepsze fotografie, cz. II
- Nikon D5100 - test lustrzanki
- Louis Daguerre - rocznica urodzin i fotograficzna grafika Google
- Pomysł na prezent: Lustrzanki dla zawodowców























