Wywiad z Anną Kaliną Ciesielską - "Nie jestem niewolnikiem ostrości"

Wywiad z Anną Kaliną Ciesielską - "Nie jestem niewolnikiem ostrości"

"Dobry fotograf ślubny musi umieć połączyć dwie rzeczy - wysoką średnią zdjęć z reportażu, który tworzy historię, opowieść dnia, a nie tylko jest zbiorem pojedynczych ujęć oraz umieć wyławiać perełki, które decydują o unikalności tej historii, zatrzymują wzrok. Wyzwaniem jest wciągnąć widza w relację i rozbudzić w nim ciekawość, co będzie dalej." Z Anną Kaliną Ciesielską rozmawia redaktor SwiatObrazu.pl Tomasz Wojciuk.


strona 1


Tomasz Wojciuk: Fotografia ślubna w Polsce bardzo dynamicznie się rozwija. Kiedy to się zaczęło?
Anna Kalina Ciesielska:
Początek swoich obserwacji rodzącego się rynku nowoczesnej fotografii ślubnej datuję na okolice 2004 roku. Pamiętam, jak oglądałam z zachwytem zdjęcia Beaty Szwabowicz i "Słowa Honoru", czy "Tworek Fotograficy". Potem sama zaczęłam próbować fotografować śluby. Niestety, wówczas nie było za bardzo od kogo się uczyć, gdzie zbierać doświadczenia. Z jednej strony było dużo trudniej - bardzo brakowało mi kontaktu z dobrymi fotografami ślubnymi, których istniała ledwie garstka, nie było też zbytniego popytu na tego rodzaju fotografię - ludzie fotografowali się głównie w studio na tle rzeczki i kolumienek. Ale z drugiej strony było dużo łatwiej, bo konkurencja prawie nie istniała. Czułam, że jestem w stanie zaproponować ciekawą alternatywę dla tradycyjnych zdjęć ślubnych.

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

Reklama


T.W.: Podobno sama chętnie dzielisz się swoją wiedzą. Nie obawiasz się konkurencji?
A.K.C.:
Wręcz przeciwnie. Dobra konkurencja to prawdziwy motor rozwoju. Doskonalenie technik, dyskusja nad zdjęciami, wymiana doświadczeń, pomysłów  - i to zarówno ma etapie myślenia o zdjęciu, naciskania spustu migawki,  jak i późniejszej pracy nad zdjęciem w Photoshopie - działa niezwykle stymulująco.
Poza tym, im więcej dobrych, kreatywnych fotografów ślubnych, tym więcej zadowolonych klientów i tym więcej ludzi świadomych, jak zdjęcia ślubne mogą wyglądać.

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska


T.W.: Czy to prawda, że polska fotografia ślubna zaczyna być ceniona w świecie?
A.K.C.:
Tak, Polacy są coraz bardziej widoczni. Także dlatego, że zbierają nagrody w prestiżowych, międzynarodowych  konkursach. Jeśli chodzi o Europę, myślę, że polska fotografia ślubna jest w ścisłej czołówce - powiedziałabym, że ustępuje tyko fotografii ślubnej z Wielkiej Brytanii. Ale tam są takie nazwiska jak Jeff Ascough czy David Murray - ciężko z nimi konkurować.

T.W.: Czy w fotografii ślubnej obowiązuje sezonowość?
A.K.C.:
Sezon na śluby zaczyna się w kwietniu i trwa do końca października. Jeszcze można dołożyć do niego okolice świąt Bożego Narodzenia. Jednak mój postprocesing, czyli późniejsza praca nad zdjęciem, jest tak pracochłonny, że zabiera mi sporą część reszty roku, przeznaczoną teoretycznie na odpoczynek. Ale i tak mam dość czasu, by zająć się innymi projektami.

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska


T.W: Ile ślubów można zrobić w sezonie?
A.K.C.:
To sprawa bardzo indywidualna. Ja staram się nie robić ich więcej niż 25. Głównie dlatego, by móc poświęcić każdemu reportażowi wystarczającą ilość czasu - mam tu na myśli zwłaszcza obróbkę zdjęć. Wolę przyjąć mniej zleceń, za to za wyższe stawki i mieć więcej czasu na pracę związaną z postprocesem i przygotowaniem produktu finalnego w postaci albumów czy fotoksiążek.

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska


T.W.: A nie możesz zlecić obróbki zdjęć firmie zewnętrznej?
A.K.C.:
W żadnym wypadku. Byłoby to sprzeczne z całą moją filozofią pracy i podejściem do zdjęć. I nawet nie chodzi o to, że zdjęcie wychodzące z aparatu i zapisane w formacie RAW to półprodukt, jakiś odpowiednik zapisu na kliszy celuloidowej, który najpierw trzeba wywołać, żeby później móc przenieść na papier. Tylko raczej o to, że często już w momencie naciskania spustu migawki wiem dokładnie jak będzie przebiegał cały postproces. Jak przez rozświetlanie i zaciemnianie poszczególnych partii zdjęcia będę prowadzić wzrok widza, aby zobaczył to, co ja widzę w scenie, którą właśnie fotografuję.
Fotograf studyjny w pełni kontroluje światło - ja nie mam takich możliwości, więc staram się to nadrobić odpowiednią pracą nad zdjęciem.

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska


T.W.: Jeśli to nie tajemnica, powiedz, jak osiągasz tak niesamowite efekty?
A.K.C.:
Jak już wspomniałam postprocesing jest dla mnie bardzo istotną częścią pracy. Ale nie myślę o nim w kategoriach retuszu. Bardziej skupiam się na modyfikacji światła, odpowiednim jego eksponowaniu i modelowaniu. Niezwykle istotna jest dla mnie praca na kolorem. Jednak rzadko szukam naturalnych barw - częściej uciekam w stronę bajkowości, pasteli, beży i brązów.
Większość pożądanych efektów otrzymuję poprzez łączenie kilku RAWów z tego samego zdjęcia za pomocą warstw i masek.

T.W.: Pamiętasz swoje pierwsze zlecenie?
A.K.C.:
Tak, to było we wrześniu 2004. Ten ślub trafił do mnie przypadkiem, bo choć od dawna myślałam o fotografii ślubnej, nie miałam odwagi zacząć. Przede wszystkim nie miałam dobrego sprzętu. Pierwszy ślub zrobiłam Olympusem C-8080.

T.W.: Nie lustrzanką?
A.K.C.:
Nie było mnie na nią stać, ale też nie miałam świadomości jakie ograniczenia narzucam sobie fotografując kompaktem. Dopiero rok później kupiłam Canona 350D wraz z obiektywem 50 mm f/1,4. Był to dla mnie niewyobrażalny skok jakościowy. Odkrycie możliwości lustrzanki, było jak wypłynięcie na szerokie wody.

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska


T.W.: Od tamtej pory sporo się zmieniło. A dziś na jakim sprzęcie pracujesz?
A.K.C.:
Mam dwa korpusy 5D i do tego komplet jasnych "stałek" Canona.
Robiąc fotoreportaż używam właściwie wszystkich szkieł. Nawet makro, które kupiłam specjalnie do detali.

T.W.: Częste zmienianie obiektywów nie jest zbyt wygodne. Nie lepiej byłoby używać zoomów?
A.K.C.:
Obiektywy stałoogniskowe są dużo jaśniejsze od zoomów, co w warunkach ciemnych polskich kościołów jest prawdziwym dobrodziejstwem. Zwłaszcza, że preferuję pracę na świetle zastanym. Ale dużo ważniejsze niż jasność, są dla mnie plastyka i kontrastowość, które oferują "stałki". Z obiektywów stałoogniskowych trzeba nauczyć się korzystać, ale po "oswojeniu" dają one paradoksalnie więcej możliwości niż zoomy. Czasem zmuszają do podejścia bliżej, czasem do wycofania się - to pozwala na zdystansowania się i szersze spojrzenie.

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

Anna Kalina ciesielska wywiad fotografia ślubna ślub wywiad z anną kaliną ciesielską
Fot.: Anna Kalina Ciesielska

 


Autor: Tomasz Wojciuk



1 2 3



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar Niestety, pokazane w artykule prace ilustrują wszystkie wady tzw. "nowoczesnej fotografii ślubnej":



1. Wyrywanie pary młodej z jej, że tak powiem, naturalnego środowiska. O ile występowanie tego gatunku jest naturalne w kościele (czy w urzędzie), przed nim i na sali balowej, to wszelkie nietypowe lokalizacje ocierają się o dziwactwo. Jeszcze państwo młodzi w polu czy na łące mogą się od biedy jakoś obronić, ale czy koniecznie musi być kamieniołom albo schody obskurnej rudery? Tu i tak jest oryginalnie, bo w Warszawie młodych pstryka się na Starówce, w Łodzi w palmiarni, a północna Polska jeździ na "bezpretensjonalne" sesje nad lodowate morze.

2. Reportaż około- i przedślubny. W zamierzeniu "prawda czasu, prawda ekranu", w efekcie odzieranie uroczystości z resztek patosu i wyjątkowości. I ta - jak sądzę zamierzona - sieriozność i zgrzebność.

W powyższych przykładach dodatkowo udziwnione to to kuriozalnymi ujęciami rybim okiem od dołu - punkt widzenia kotka czy jamniczka? Para w gatkach z krzywymi nogami upinająca firanki - ha, ha, ale zabawne, będzie co w "naszej klasie" pokazać.

3. Żmudna "postprodukcja" (o ile dobrze zrozumiałem, trwająca kilka miesięcy !!!??? To ile jedna "poza" musi kosztować!), zmieniająca poprawne fotki (przecież świetny sprzęt!) w dzieła, których kolorystykę starsi pamiętają z enerdowskiego pisma Burda Moden. Trzeba być wybitnym znawcą, żeby magii i bajkowości w tym się doszukać.



Mam nadzieję, że pani Anna robi też mniej artystyczne prace, tzw. pamiątki ślubu. W przeciwnym razie wyobrażam sobie miny świekr i teściów, zmuszonych rozsyłać babciom, prababciom, ciotkom i dalszym krewnym te dzieła (bo to dla nich głównie robi się zdjęcia i filmy ślubne).
2009.04.23 00:53, Mirek # 

Domyślny avatar 2009.05.10 16:03, Mirek # 

Domyślny avatar Ja w przeciwieństwie do pana Mirka uważam że rynek weryfikuje wszystko, jeżeli produkt przy swojej wysokiej cenie i specyfice znajduje odbiorcę to bardzo fajnie.

Fotografia na najwyższym poziomie nie konkuruje z fotografią foto ziutka, który oddaje 1500 zdjęć prost z aparatu jest wiele osób, które są gotowe zapłacić za coś więcej niż "pamiątkę ślubu", lub wg mojego światopoglądu trochę lepszą pamiątkę.

A propos wątku o znawcy jest wiele osób, które potrafią odróżnić gniota od czegoś pięknego.
2009.09.14 10:47, jasda # 

Domyślny avatar Już któryś raz wracam do tego artykułu, za każdym razem licząc, że choć trochę zbliżyłem się do kunsztu Kaliny, ale kolejny raz stwierdzam, że jeszcze długa droga..

To zdjęcie z PKiN, nie mogę się napatrzeć!
2010.09.01 13:56, kubarozpruwacz.pl # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Spis treści

Najnowsze fotografie

IMG_6616m IMG_6589m Wiosenny krajobraz STRÓJ NA EURO UWAGA TUTAJ JESTEM ! POSZUKIWACZ GNOJU CHATA