Wywiad z Kubą Kamińskim - laureatem konkursu National Geographic

Wywiad z Kubą Kamińskim - laureatem konkursu National Geographic

Rozmowa z Kubą Kamińskim, laureatem 5. edycji Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic.


Strona 1


Tomasz Wojciuk: Jesteś laureatem ostatniej edycji Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic. Możesz opowiedzieć, jak powstawał nagrodzony reportaż?
Kuba Kamiński:
Projekt "Salaryman" zrealizowałem podczas pobytu w Japonii. Praca nad nim zajęła mi w sumie ok 6 dni. Naprzeciwko mojego hotelu stał biurowiec, w którym ludzie od samego rana do późnej nocy biegali jak szaleni. W tym momenciie postanowiłem sfotografować to nadal nie znane u nas zjawisko. Nie miałem łatwego zadania, ponieważ Japończycy nie lubią mówić o swoim przepracowaniu. To w ich kulturze dość wstydliwy temat, którego unikają jak ognia.

Kuba Kamiński fotograf National Geographic
Fot.: Kuba Kamiński

Reklama

Kuba Kamiński fotograf National Geographic
Fot.: Kuba Kamiński
 

T.W.: Dużo czasu spędziłeś w centrach finansowych?
K.K.:
Siedziałem tam na okrągło. Zacząłem obserwować jak wygląda praca w dużym biurowcu, przyglądać się ludziom, którzy wychodzą w południe na lunch i zasypiają na pobliskich, oddzielonych szybami ławkach. U nas w przerwie obiadowej nikt raczej nie zasypia tam, gdzie stoi... Potem zacząłem fotografować poranki, np. poranek w metrze, które w okolicach 8 jest jednym wielkim kłębowiskiem ludzkich głów i ramion. Wybrałem się też do ogromnego biurowca – Triton Tower. Rano ciągną do niego pielgrzymki ludzi, a przed wejściem dosłownie tworzą się kolejki. Każdego dnia pokonywałem pieszo bardzo duże odległości, co było niezbędne, aby uchwycić pewne rzeczy. W piątek wieczorem biurowce pustoszały i tłum ludzi w garniturach ruszał na miasto, aby się zrelaksować. W Japonii sowicie zakrapiane alkoholem imprezy bardzo często kończą się spaniem na chodniku. O 5 rano spotykałem na przykład kilku śpiących jeden obok drugiego pracowników  korporacyjnych, których pilnował policjant, żeby nikt ich nie okradł. U nas takich widoków raczej się nie spotyka. Potem powoli się budzili, brali w dłoń teczki i zaczynali rozglądać się za taksówkami.

T.W.: Czy to prawda, że po publikacji tego reportażu ktoś zarzucił ci plagiat?
K.K.:
Tak, co jest kompletnie absurdalne. Rzeczywiście, ten temat wcześniej był podejmowany przynajmniej przez trzech innych fotografów, których pamiętam. Jednak słowo salaryman jest globalne (dosłownie oznacza człowieka żyjącego z pensji – przyp. red.), a temat, jak każdy inny – żaden nie jest zarezerwowany tylko dla jednego fotografa. Czy gdybym pojechał dziś robić zdjęcia w Iraku też popełniłbym plagiat? Będąc fotografem czułem wewnętrzną potrzebę uwiecznienia tego, co tam zastałem. Pokazałem to tak, jak chciałem, a jak to się komuś z czymś kojarzy to już jego problem.

Kuba Kamiński fotograf National Geographic
Fot.: Kuba Kamiński

Kuba Kamiński fotograf National Geographic
Fot.: Kuba Kamiński

T.W.: Niektórzy uważają, że "Salaryman" jest reportażem nie przystającym do formuły National Geographic...
K.K.:
Muszę powiedzieć, że bardzo dziwią mnie takie opinie. Chociaż z drugiej strony to prawda, że w Polsce National Geographic kojarzony jest głównie z niesamowitymi zdjęciami zwierząt, przyrody, cudami natury, pięknymi krajobrazami. Za granicą jest inaczej. Na przykład James Nachtwey - był fotografem National Geographic, wykonywał portrety, robił reportaż społeczny, np. o islamskich fanatykach z Indonezji... Między innymi dlatego tak bardzo cieszę się z sukcesu w konkursie National Geographic, bo uważam, że takie zdjęcia powinny być w nim popularyzowane. Pamiętajmy, że to pismo powstało, aby przybliżać ludziom świat, kiedy nie było jeszcze telewizji i internetu. Sądzę, że powinno nadal  pełnić rolę społeczną, pokazywać nie tylko przyrodę, ale i pewne zjawiska. Zdaję sobie jednak sprawę, że wiele osób może mieć inne zdanie na ten temat i nadal woli sięgnąć po NG siadając w fotelu, relaksując się przy artykule o rybce błazence i rafach koralowych.

T.W.: Na Wielki Konkurs National Geographic w kategorii fotoreportażu można wysyłać do 9 zdjęć. Spotkałem się z opiniami, że to mało...
K.K.:
Tego typu bariera rzeczywiście może stanowić dla fotografa pewną trudność. Dla porównania, w World Press Photo fotoreportaż może liczyć do 11 zdjęć. Wbrew pozorom, to jedno czy dwa zdjęcia, często robią bardzo dużą różnicę. Mnie osobiście o wiele bardziej pasuje 11 niż 9. Choć z drugiej strony takie ograniczenia mają sens, bo dzięki nim ludzie uczą się wybierać i edytować zdjęcia.

T.W.: Czy Wielki Konkurs Fotograficzny National Geographic to w tej chwili najważniejszy polski konkurs fotograficzny?
K.K.:
Niezręcznie mi się na ten temat wypowiadać, bo jestem jego laureatem. W tej chwili jest dużo konkursów. Kiedyś był tylko Konkurs Polskiej Fotografii Prasowej, który działał na podobnej zasadzie jak WPP. Zwycięstwo w nim, to był prestiż. Teraz prestiż ten rozłożył się po równo na wszystkie inne konkursy.

 

Kuba Kamiński fotograf National Geographic
Fot.: Kuba Kamiński

Kuba Kamiński fotograf National Geographic
Fot.: Kuba Kamiński

 


Autor: Tomasz Wojciuk



1 2 3



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Spis treści

Najnowsze fotografie

IMG_6616m IMG_6589m Wiosenny krajobraz STRÓJ NA EURO UWAGA TUTAJ JESTEM ! POSZUKIWACZ GNOJU CHATA