Wywiad z Natalią Lach-Lachowicz - fragment książki "Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii"

Wywiad z Natalią Lach-Lachowicz - fragment książki "Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii"

Natalia Lach-Lachowicz zajmuje się malarstwem, fotografią, rysunkiem, performance i wideo. Od 1975 roku brała udział w licznych sympozjach i wystawach organizowanych przez międzynarodowy ruch sztuki feministycznej, uczestniczyła w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych, problemowych, akcjach artystycznych w kraju i za granicą.

Publikujemy fragment wywiadu, który ukazał się w rekomendowanej przez serwis SwiatObrazu.pl książce "Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii".




Hanna Maria Giza: Ile symbolu jest w pani twórczości?
Natalia Lach-Lachowicz:
Miałam w niej kilka okresów. Zaraz po studiach zajęłam się na serio fotografią. Interesował mnie wtedy egzystencjalizm i moje zdjęcia miały taki właśnie charakter. Fascynowała mnie wówczas poetyka filmów włoskiego neorealizmu. Wykonywałam głównie portrety, i to ogromnego formatu: nazywałam je Geografią twarzy. Właśnie takie zdjęcia pokazałam na dużej indywidualnej wystawie w Mucsarnok Galery w Budapeszcie, gdzie zostały wysoko ocenione. Później zajęłam się erotyką, nie fotografowaniem aktów, tylko fotografią autentycznie erotyczną: oczywiście nie miało to nic wspólnego z pornografią. Zaczęłam tworzyć nowe przestrzenie fotografii erotycznej (1968–1969), gdzie starałam  się pokazać nieprzekładalność odczucia intymnego kontaktu erotycznego. Interesował mnie wzajemny stosunek mężczyzny i kobiety, ich współzależność. Oczywiście te zdjęcia trochę w tym szokowały.

HMG: Nie była pani odsądzana od czci i wiary?
NLL:
No, może i byłam, ale robiłam głównie pokazy zamknięte. Przychodzili na nie wyłącznie ludzie z zaproszeniami, bo na to cenzura pozwalała, i wszystko ograniczało się do grona osób, które rozumiały sztukę.

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii Natalia Lach-Lachowicz nataliaLL
Fot. Natalia Lach-Lachowicz

Reklama

HMG: Do jakiego stopnia artysta może pozwolić sobie na to, żeby igrać z publicznością, prowokować ją, szokować? Pytam o granice.
NLL:
Artysta często nie zdaje sobie sprawy z tego, że może szokować, bo on tworzy w sposób całkiem naturalny i dla niego wszystko jest normalne. Natomiast publiczność może czuć się zaskoczona. Ja sztukę erotyczną wykonywałam w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czyli w dosyć odległych czasach, ale muszę pani powiedzieć, że w sztuce światowej też jej za wiele nie było. Byłam w pewnym sensie prekursorką. Dopiero pod koniec  lat osiemdziesiątych pojawił się Jeffrey Koons, Amerykanin, który szokował, bo fotografował się podczas kopulowania z Ciccioliną. A ja już takie rzeczy miałam za sobą.

HMG: Jest pani autorką "autoportretów przerysowanych" bardzo mocnym makijażem. Tak je nazwałam.
NLL:
To był mój późniejszy etap twórczości. Po okresie "rejestracji permanentnej" rozpoczęłam serię realizacji fotograficznych i filmowych nazwanych "sztuką konsumpcyjną". Pisałam: "Sztuka realizuje się w każdym momencie rzeczywistości, każdy fakt, każda sekunda jest dla człowieka jedyna i niepowtarzalna". Dlatego zapisuję wydarzenia zwykłe i trywialne, jak jedzenie, sen, kopulację, odpoczynek, wypowiadanie się itp. Co więcej, każda czynność człowieka jako część składowa jego rzeczywistości jest absolutnie równoważna dla wywołania reakcji mentalnej u oglądającego notacje. Tak więc mogę transformować rejestrację jednej czynności w drugą. Dwuznaczność działania, które z prostej czynności jedzenia przeradzało się w wyrafinowaną erotykę. Albo ja byłam autorką zdjęć i fotografowałam modelkę, albo mnie ktoś fotografował.

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii Natalia Lach-Lachowicz nataliaLL
Fot. Natalia Lach-Lachowicz

HMG: Ktoś panią fotografował, ale tak, jak chciała pani być fotografowana?
NLL:
Oczywiście! Wtedy na całym świcie artyści zaczęli tworzyć sztukę, traktując własne ciało jako obiekt. Czyli body art. Ja też przeprowadzałam takie działania. W Sztuce konsumpcyjnej modelka coś konsumowała. Przewrotność tej sztuki polegała na tym, że prosta czynność jedzenia zamieniała się w coś innego.

HMG: Na przykład w erotykę. Bo jeżeli modelka trzyma w ustach banana, a na kolejnym zdjęciu ślina wycieka jej z ust, to skojarzenia są jednoznaczne. Takie zdjęcia mogą być dla niektórych bardziej szokujące niż akty, które pani wcześniej fotografowała.
NLL:
Sztuka konsumpcyjna była próbą zastosowania gramatyki wizualnej. Zdjęcia dziewczyny zajadającej banany, parówki i kisiel z budyniem same w sobie niewiele znaczyły. Dopiero ich zestawienie pokazywało coś niewidzialnego. To, co dzieje się między poszczególnymi rejestracjami. Co niepokazane, ale możliwe jest do wyobrażenia. Tą sztuką zainteresowała się Europa Zachodnia w latach siedemdziesiątych. Zostałam zaproszona na Biennale Sztuki w Paryżu, pokazałam tam Sztukę konsumpcyjną. Miałam świetne recenzje. Krytycy na Zachodzie kojarzą mnie właśnie ze sztuką konsumpcyjną.

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl






Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także


Inne artykuły autora



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

IMG_6616m IMG_6589m Wiosenny krajobraz STRÓJ NA EURO UWAGA TUTAJ JESTEM ! POSZUKIWACZ GNOJU CHATA