Wywiad z Markiem Kosińskim: "Łapię ostrość, lampa błyska i jest"

Wywiad z Markiem Kosińskim: "Łapię ostrość, lampa błyska i jest"

Łapię ostrość, lampa błyska i jest! - o swojej pasji, która stała się pracą mówi Marek Kosiński, doktor nauk biologicznych, fotograf przyrody, zdobywca prestiżowego wyróżnienia na konkursie fotograficznym BBC "Wildlife Photographer of The Year". Rozmawiała Alicja Marciniak.


Strona 1


Alicja Marciniak: Jest Pan doktorem nauk biologicznych, przewodnikiem, fotografem, autorem książek przyrodniczych oraz publikacji w ogólnopolskich mediach. Ma Pan na swoim koncie kilka autorskich wystaw i kilkadziesiąt zbiorowych. Otrzymuje Pan wyróżnienia na międzynarodowych konkursach fotograficznych. Są nawet kalendarze i pocztówki z Pana zdjęciami. Jest Pan zajętym człowiekiem?
Marek Kosiński: (śmiech) Wydaje się, że jest tego wszystkiego sporo, ale w rzeczywistości działo się to na przestrzeni kilkunastu lat. Aktualnie staram się koncentrować na wybranych dziedzinach swojej działalności. Tak naprawdę to w konkursach biorę udział sporadycznie. Kiedyś częściej zdarzało mi się wysyłać swoje prace, teraz jednak znacznie rzadziej. Z książkami to rzeczywiście był niedawno taki gorący okres, ale robimy to wspólnie z małżonką, więc ta praca się dzieli. Muszę jednak przyznać, że tego czasu za wiele nie ma i fajnie by było gdyby mogło go być więcej (śmiech).

A.M.: I pomyśleć, że jeszcze 5 lat temu przechadzał się Pan spokojnie po Instytucie Botaniki UJ.
M.K.:
Tak. Pracowałem wówczas w Instytucie Botaniki UJ w Zakładzie Ekologii. Nie miałem własnych wykładów, prowadziłem za to ćwiczenia oraz kursy terenowe. Pamiętam dobrze swoje ulubione zajęcia terenowe, które odbywały się podczas wakacji. Wyjeżdżałem wtedy ze studentami na 2 tygodnie w plener i uczyliśmy się rozpoznawania roślin...

Reklama

A.M.: Nie tęskni Pan za akademickim życiem?
M.K.:
Bardzo tęsknie, ponieważ uwielbiałem kontakt ze studentami, lubiłem prowadzić zajęcia i tego mi bardzo brakuje. To był miły okres w moim życiu. Poza tym edukacja na poziomie akademickim jest bardzo sympatyczna, bo wydaje mi się, że duża część studentów, przynajmniej tych, z którymi ja miałem do czynienia, była zainteresowana tematami zajęć, w których brali udział. To były zajęcia z ludźmi, którzy chcą się czegoś nauczyć, zadają pytania, można z nimi podyskutować... Myślę, że edukacja na niższych szczeblach takich jak liceum, czy podstawówka na pewno nie dawałaby mi takiej satysfakcji, jak ta właśnie na poziomie akademickim.

podjąć mały przygotowanie Mucha szczęście kilka raczej konkurs także natomiast wywiad rynek nasz ciekawy sam wiedza obraz starać właśnie niestety duży mark kiedyś musieć sytuacja sfotografować mówić roślina warsztat stała sposób Kosiński lampa kilkanaście nawet ogród trudny prowadzić rok wówczas Białowieża uczelnia zacząć przykład były żuraw ktoś poza była wtedy okazać warunki ja życie pasja światło inny jakiś błyskać pewien częsty jeszcze raz fotograficzny udać ostrość ponieważ dobry wyprawa Cała albo jaki mieć taka człowiek wiele jeśli wszystek jeden siebie zajęcie Moza miał gatunek myśleć przed zrobić fotografować temat jednak czatownia dobrze trzeba śmiech miejsce chcieć ten praca zwierzę swój żeby możny móc kuna on przyroda przyrodniczy wiec tylko fotograf mój dużo tęgo robić taki bardzo fotografia czas który zdjęcie być
Fot.: Marek Kosiński   ||   Mazurski pejzaż

A.M.: Dlaczego Pan zrezygnował z pracy na uczelni?
M.K.:
To był splot pewnych wydarzeń życiowych. Kiedy przeprowadziliśmy się do Białowieży razem z małżonką i dziećmi zamierzaliśmy tam zostać tylko rok. Ja miałem akurat roczny urlop na uczelni, żona miała tam podjąć pracę na rok, a potem mieliśmy wrócić. Ale szybko się okazało, że jest to fantastyczne miejsce. Fantastyczne z dwu względów. Po pierwsze była to niesamowita zmiana w porównaniu z mieszkaniem z centrum Krakowa. Po drugie, przenosiliśmy się do samego serca Puszczy Białowieskiej - wymarzonego miejsca dla przyrodnika. Dlatego też po krótkim czasie podjęliśmy decyzję, że jednak chcemy tam zostać dłużej. Postanowiliśmy kupić dom i taka sytuacja wykluczała dalszą pracę na uczelni w Krakowie. Nosiłem się już wcześniej z takim zamiarem, chociaż myślę, że na tamtym etapie pewnie zabrakło by mi odwagi, żeby zrezygnować zupełnie z uczelni i poświęcić się całkowicie fotografii. Chociaż fotografia i popularyzacja wiedzy przyrodniczej zawsze bardzo mnie pasjonowały, tylko wtedy nie bardzo jeszcze wiedziałem jak z tego zrobić sposób na życie.

A.M.: Rozumiem więc, iż od momentu kiedy się Pan przeniósł do Białowieży zaczął się Pan profesjonalnie zajmować fotografią?
M.K.:
Tak, to była idealna do tego okazja. Musiałem się tak zorganizować, żeby można było z tego żyć. Rozważałem wprawdzie takie możliwości, jak podjęcie pracy na uczelni tam na miejscu, ale stwierdziłem, że to jest być może jedyny taki moment, żeby spróbować i poświęcić cały swój czas właśnie na fotografię. Akurat mogliśmy wtedy sobie na to pozwolić z finansowego punktu widzenia. Podjąłem więc to ryzyko i okazało się, że jak tylko włożyłem w to więcej czasu, to od razu widać było efekty.

A.M.: Jak wyglądały te początki?
M.K.:
Cały czas poświęcany był albo na robienie zdjęć, albo na ich opracowywanie, albo na planowanie kolejnych wyjazdów. Kiedy mieszkałem w Krakowie, trudno mi było pogodzić z tym moją pracę etatową. Praca na uczelni zajmowała mi dużo czasu, więc tylko wieczory i weekendy zostawały na inne zajęcia, a w Białowieży całą moją energię mogłem skupić tylko na fotografii i tym co się z nią wiąże. Fotografia przyrody jest dziedziną dość specyficzną, w szczególności na rynku polskim, ponieważ chcąc z tego żyć, należy posiadać olbrzymie bogactwo tematów. Trzeba mieć bardzo bogate archiwum dobrze sfotografowanych gatunków zwierząt, roślin, zjawisk przyrodniczych, krajobrazów z różnych regionów Polski. Krótko mówiąc, trzeba tych zdjęć mieć naprawdę dużo. A im więcej tych zdjęć się robi, tym więcej czasu trzeba poświęcić na ich obróbkę i opisywanie. Myślę, że mi osobiście więcej czasu schodzi na aktualizowanie bazy internetowej, niż na same wyprawy fotograficzne, łącznie z ich planowaniem, samymi wyjazdami i robieniem zdjęć.

A.M.: Czy uważa Pan, że jest to wymagająca praca?
M.K.:
To zależy w jakim sensie. Na pewno wymaga ona dobrego przygotowania przyrodniczego, ponieważ chcąc dokumentować na zdjęciach życie określonych gatunków zwierząt, trzeba przede wszystkim dobrze znać ich biologię. Jeśli ktoś wykazuje się ignorancją przyrodniczą, to o wiele trudniej jest mu takie rzeczy robić. Chcąc wykonać reportaż dotyczący danego gatunku, trzeba zagłębić się w jego biologię, w behawior, poczytać odpowiednią literaturę, najlepiej również samemu poczynić obserwacje. Wiedza biologiczna jest tutaj nieodzowna. Z wiedzą techniczną natomiast jest o wiele lepiej, ponieważ fotografia cyfrowa daje olbrzymie możliwości, a fotografowanie stało się w ostatnich latach o wiele łatwiejsze, co widać po tym, jak wiele osób dziś robi zdjęcia. Stało się to zajęciem, czy hobby wręcz powszechnym. Kiedy spotykam się z różnym ludźmi, w różnych środowiskach, zazwyczaj okazuje się, że praktycznie każdy z nich fotografuje. Wiele z tych zdjęć trafia potem do Internetu, każdy może je komentować, więc rozwiązywanie pewnych problemów technicznych jest dziś dużo łatwiejsze niż kiedyś. Poza tym, sprzęt fotograficzny jest bardziej dostępny i relatywnie tani. Kiedyś to było tak, że im więcej zdjęć się robiło, tym większy koszt się ponosiło, co wiązało się z liczbą zużytych filmów, które jeszcze później trzeba było wywołać. Teraz zdjęcia zgrywa się z karty pamięci na komputer i kartę można zapełniać na nowo. Zdjęć robi się więc bardzo dużo, a to zwiększa szanse zrobienia tego jednego, unikalnego i wymarzonego ujęcia. W erze fotografii cyfrowej, zrobienie dobrego i oryginalnego ujęcia będzie zależeć przede wszystkim od dostępności tematów, pomysłowości fotografa i w dużej mierze też od szczęścia. Ludzie potrafią zrobić genialne zdjęcie, tylko dlatego, że przypadkowo znaleźli się w pewnej sytuacji, którą w ramach tych warunków technicznych jakie posiadają, udało im się sfotografować. W fotografii przyrody świetne zdjęcie, może przedstawiać np. pewne unikalne zachowanie danego gatunku, albo jego portret, ale wykonany w fenomenalnym świetle, kolorystyce, pogodzie itp. W takim przypadku szczęście ma zasadnicze znaczenie.

A.M.: Co więc powinno charakteryzować dobrego fotografa przyrody?
M.K.:
Cechy te zapewne różnią się w zależności od tego czy mamy do czynienia z pejzażystą, fotografem zwierząt, czy roślin, bo na przykład pejzażysta nie musi mieć tak dobrego przygotowania przyrodniczego. Jeżeli natomiast interesuje nas tworzenie reportaży o życiu gatunków, to wiedza biologiczna jest bardzo ważna. W fotografii zwierząt na pewno istotne są także cierpliwość i odporność na niewygody. Cechy te są  niezbędne, kiedy przesiadujemy godzinami  w ciasnej czatowni i czekamy na naszego upragnionego zwierzaka. Czas spędzony w czatowni można zminimalizować, prowadząc wcześniej dokładne obserwacje miejsca, w którym będziemy robić zdjęcia. Trzeba dokładnie poznać zachowanie się zwierząt, zobaczyć też jak reagują na nową konstrukcję, jaka pojawiła się na ich terenie. Kiedy gatunek mamy już rozpracowany jest duża szansa, że nawet krótkotrwały pobyt w budzie zaowocuje ciekawymi ujęciami. Dobry fotograf przyrody powinien poza tym charakteryzować się pomysłowością i nie bać się eksperymentów.

podjąć mały przygotowanie Mucha szczęście kilka raczej konkurs także natomiast wywiad rynek nasz ciekawy sam wiedza obraz starać właśnie niestety duży mark kiedyś musieć sytuacja sfotografować mówić roślina warsztat stała sposób Kosiński lampa kilkanaście nawet ogród trudny prowadzić rok wówczas Białowieża uczelnia zacząć przykład były żuraw ktoś poza była wtedy okazać warunki ja życie pasja światło inny jakiś błyskać pewien częsty jeszcze raz fotograficzny udać ostrość ponieważ dobry wyprawa Cała albo jaki mieć taka człowiek wiele jeśli wszystek jeden siebie zajęcie Moza miał gatunek myśleć przed zrobić fotografować temat jednak czatownia dobrze trzeba śmiech miejsce chcieć ten praca zwierzę swój żeby możny móc kuna on przyroda przyrodniczy wiec tylko fotograf mój dużo tęgo robić taki bardzo fotografia czas który zdjęcie być
Fot.: Marek Kosiński   ||   Czaple siwe

A.M.: A co z kolei charakteryzuje dobre zdjęcie?
M.K.:
Hmmm... Myślę, że dobre zdjęcie musi być zrobione w dobrym oświetleniu, musi być dobrze skomponowane i w miarę sensownie uporządkowane. Chodzi o to, żeby na zdjęciu nie było chaosu, żeby były tam te elementy, które chcemy żeby tam się znalazły. Ten porządek w kadrze często możemy kontrolować. Jeżeli na przykład fotografujemy zwierzęta i spodziewamy się, że pojawią się one w określonym miejscu, możemy sobie tą przestrzeń delikatnie uporządkować, wycinając kilka zbędnych gałązek lub przycinając trawę, co jednak nie może oznaczać totalnej dewastacji okolicznego terenu (śmiech).  Jeśli natomiast nie możemy wprowadzić takich zmian, wówczas pozostaje nam robić maksymalnie dużo zdjęć, licząc na to, że spośród nich znajdzie się przynajmniej jedno atrakcyjne. Natomiast jeśli chodzi o oświetlenie – generalna zasada jest taka, żeby unikać godzin południowych, kiedy światło słoneczne jest najostrzejsze. Najkorzystniejsze więc warunki do fotografowania spotkamy wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, kiedy światło jest ciepłe, a słońce jest położone nisko nad horyzontem. Najlepsze zdjęcia przyrodnicze cechuje oryginalność – i to jest cecha, która jest szczególnie doceniana na konkursach fotograficznych. Jeśli podejmujemy więc jakiś temat, starajmy się robić fotografie inne od tych, jakie już gdzieś widzieliśmy.


Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl



1 2 3 4



Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Czytaj także



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.




Spis treści

Najnowsze fotografie

bielikowe kung-fu Wojtusiowy las Las w zimie Stos brzozowy Gałęzie Dłużyca Zrąb