Dołącz do nas
Daj się ocenić i oceniaj
-
Autor: Andypolska
Komentarzy: 8
-
,,,
Autor: fotoraf
Komentarzy: 15
-
Autor: kamel
Komentarzy: 23
-
Wodna sciezka...

Autor: towmar
Komentarzy: 7
-
bez tytułu

Autor: bee
Komentarzy: 7
-
_MG_9092

Autor: peszzi
Komentarzy: 12
-
DSC_5943

Autor: Kruszyniak
Komentarzy: 22
-
Uliczka Starego Miasta

Autor: FoBoS
Komentarzy: 14
-
Ambara

Autor: roka63
Komentarzy: 9
-
złota jesień 1

Autor: rhz15o2
Komentarzy: 5
-
.

Autor: Malinaaa
Komentarzy: 12
-
mgła

Autor: Andrzej Wyrwicki
Komentarzy: 12
-
061041

Autor: Maras654
Komentarzy: 12
-
Tesknota

Autor: Mistyk
Komentarzy: 25
-
Magdalena

Autor: Stul
Komentarzy: 20
Znieczulenie zza Oceanu
13 lipca 2006, 01:33 | czytano: 10982 razy
Aparat przynosi ulgę. Można za nim schować twarz, a w jego środku ukryć najgorsze przeżycia. Czy wymyślono sprytniejsze narzędzie?
Strona 1
Oko na sznurku, szpieg, którego można wnieść za zamknięte drzwi. Aparaty fotograficzne stawały się coraz mniejsze i szybsze, żeby towarzyszyć ludziom w codziennym życiu. Kiedy idziemy z aparatem, każda podróż wygląda mniej groźnie. Stajemy się korespondentami i uważniej śledzimy wydarzenia. Dzieje się coś więcej; dzięki soczewce wyrabia się dystans. Aparat pełni wobec nas funkcje ochronne.
Oczywiście może się zdarzyć, że aparaty lepsze lub gorsze przynoszą ludziom pieniądze, sławę i szczęście. Czasem nieśmiertelność. Przechodzą jako trofeum lub pamiątka rodzinna z rąk do rąk. A po przejściu w stan spoczynku wystawiane są na aukcjach. Takie aparaty, które chwali się za precyzję, dokonania, rzetelność, ostrość, wagę czy cenę, bywają największym marzeniem fotografów. Szczególnie początkujących, którzy wierzą, że sam aparat robi zdjęcie. Drogie marki aparatów kręcą też kolekcjonerów i zwykłych gadżeciarzy.
Czemu o nich piszę? Bo pomyślałam o plastiku i najgorszych, najbardziej nędznych aparatach dla "głupków", z których dawno zrezygnował Zachód. Lekkie, prostokątne aparaty na krótkim sznurku sprowadzało się zza granicy, kupowało za ostatnie pieniądze bliskim, a potem eksploatowało do pierwszego pęknięcia pokrywy. Albo wyrzucało w kąt. Czarne automaty straszą do dziś w niejednym pawlaczu.
Jest jednak kraj, w którym wymyślono recykling starych aparatów fotograficznych. Takich na poczciwe klisze i baterie. To Stany Zjednoczone, państwo dręczące się okresowym poczuciem winy wobec kilku innych państw na świecie. W Stanach raz po raz dochodzi do społecznego wrzenia: rodzą się najróżniejsze pomysły, z których część jest przyzwoita, a nawet całkiem pożyteczna. Na przykład wspomniany recykling aparatów. Można sobie wyobrazić, w ilu domach amerykańskich aparaty leżą bezczynnie w szafach, a z ilu zniknęły w drodze na śmietniki. I gdyby nie prosty pomysł przesyłania ich za Ocean, pewnie do dziś pozostałyby pustymi, plastikowymi pudełkami. Zdarzył się jednak cud.
Stare aparaty odzyskały wzrok i za jednym czy drugim morzem zaczęły służyć w innych rękach. Stare odżyło nie tylko dlatego, że ktoś zaczął aparatów używać, ale dlatego, że przy pomocy zwykłego przedmiotu zmienił czyjeś życie. Tak, fotografia dokonuje cudów nie tylko na kliszy, papierze czy matrycy cyfrowej, ale również w czyimś sercu. Nie myślałam o tym, kiedy oglądałam filmy z Festiwalu "Głosy Azji" we Wrocławiu, aż do momentu, w którym zobaczyłam "Przeznaczone do burdelu" Zany Briski i Rossiego Kauffmana. Ten niezwykły dokument z 2004 roku opowiada historię recyklingu aparatów fotograficznych.
Na szczęście nie tylko tę historię, bo kogo zainteresowałaby droga starych aparatów z Ameryki do Indii? Pewnie niewielu, tymczasem ten ponad osiemdziesięciominutowy dokument trzyma w napięciu niemal bez przerwy. A to za sprawą zwykłych dzieci.
Oczywiście nie same dzieci grają główną rolę, ale dzielą się nią ze zdjęciami. Film powstawał w ciężkich warunkach. Operator musiał wdzierać się między łóżka, posłania, domy, kuchnie wystawione na podwórka i dzieci, kręcące się wśród dorosłych po domach schadzek. Czerwona dzielnica w stolicy Indii jest miejscem przeklętym. Jeśli się tam trafiło, a zdarza się to często za sprawą operatywnych krewnych, którzy sprzedają tu swoich bliskich, przegrało się swoje życie. W najbardziej dosłowny sposób.
Mimo trudnych i niebezpiecznych dla życia warunków, twórcom filmu udało się pokazać dno piekła. Bez szczególnych nadużyć, bez przemocy, bez łapówek i wtrącania się za czyjeś drzwi. Jak to możliwe? Dzięki wspomnianym dzieciom i ich aparatom fotograficznym, które przyleciały do nich z Ameryki.
To główni bohaterowie pokazują końcówkę piekła, w której właśnie wypadło im żyć. Barłogi pełne rozbitych naczyń, brudnych szmat i prześcieradeł, na których klienci szybko załatwiają swoje potrzeby. Czerwona dzielnica huczy od ich ilości w nocy. Za dnia wygląda zwyczajnie, jest tylko zupełnie pozbawiona cywilizacji.
Dzieci żyją w niej ze swoimi matkami. Ojcowie zjawiają się po wypłatę albo narkotyki. Bywa, że nocują za cienką kotarą, którą odgrodzona jest ich żona z klientem. Po transakcji tylko część pieniędzy zostaje w rękach kobiety. Musi za nie utrzymać dom.
Nikt nie opowiada żadnych historii. W filmie ważne są tylko obrazy i ich autorzy; kilkuletnie dzieci wyposażone znienacka w aparaty. Trzeba zobaczyć ten film, żeby odczuć na własnej skórze siłę prostych obrazów. I oczywiście przeżyć długą drogę edukacji, którym podlegają indyjskie dzieci.
Czytaj także
- Konkurs Fotoblog Roku 2011 - rozstrzygnięcie
- Co trzeba wiedzieć, aby skutecznie sprzedawać zdjęcia za pośrednictwem banków zdjęć
- Chcesz 'eLkę'? To sobie zrób
- Nikon D5100 – Lista przebojów SwiatObrazu.pl
- Lista przebojów SwiatObrazu.pl
- Zmiana Regulaminu świadczenia usług bezpłatnych SwiatObrazu.pl
- Sigma: zmarł założyciel i CEO
- Nikon D4. Promocyjny film sportowy, "WHY"
Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Spis treści
- Strona 1
- Strona 2
Najczęściej czytane dzisiaj
Najczęściej czytane w tygodniu
- Niewidomi fotografowie też robią zdjęcia z wysokiej półki
- Ożywione przedmioty - pikantny humor na zdjęciach Terry'ego Bordera
- Portrety na Dzień Matki
- Kompozycja - praktyczny poradnik
- Magix Photo & Graphic Designer 7 - test programu
- Akcesoria dla bezlusterkowców
- Fotografia ściśle tajna. Taryn Simon pokazuje najpilniej strzeżone miejsca w Stanach
- Dzień Matki - fotograficznie
- Fotograf w przepisach prawa autorskiego - rozliczenia podatkowe i ZUS
- Wystawa "Marilyn & Me" - niepokazywane dotąd akty Marilyn Monroe
Najczęściej czytane w roku
- Mistrzowie fotografii dzikiej przyrody - zobacz najlepsze zdjęcia
- Mistrzowie fotografii portretowej - zobacz najlepsze fotografie, cz. I
- Pomysł na prezent - obiektywy
- Mistrzowie fotografii sportowej, cz. I - zobacz najlepsze zdjęcia
- Pomysł na prezent: Lustrzanki dla amatorów
- Mistrzowie fotografii sportowej, cz. II - zobacz najlepsze zdjęcia
- Mistrzowie fotografii portretowej - zobacz najlepsze fotografie, cz. II
- Nikon D5100 - test lustrzanki
- Louis Daguerre - rocznica urodzin i fotograficzna grafika Google
- Pomysł na prezent: Lustrzanki dla zawodowców
















