18 grudnia 2010, 14:05
Autor: Anna Cymer
czytano: 2558609 razy

100 najważniejszych zdjęć świata - zobacz wszystkie

100 najważniejszych zdjęć świata - zobacz wszystkie

Po czterech miesiącach dobiegł końca cykl "100 najważniejszych zdjęć świata". Sto artykułów, które ukazywały się każdego dnia o ósmej rano, przeczytano ponad 120 tysięcy razy. Studiowanie wielkich zdjęć jest niezwykle istotne dla wszystkich fotografujących, ponieważ inspiruje i zachęca do dążenia do perfekcji.

Przedstawiamy wszystkie 100 najważniejszych zdjęć świata, które przygotowała redakcja SwiatObrazu.pl.


 

 

 

Dorothea Lange, Matka tułaczka

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Dorothea Lange

Dorothei Lange w jednej fotografii udało się zawrzeć wszystkie ludzkie dramaty czasów Wielkiego Kryzysu.

Portret bezrobotnej matki Lange zrobiła w 1936 roku, jeżdżąc po USA w ramach programu Farm Security Administration (FSA). FSA zajmowała się badaniem i pracą nad poprawą jakości życia rolników i mieszkańców amerykańskiej prowincji, którzy szczególnie odczuli skutki Wielkiego Kryzysu na początku lat 30. XX wieku.

Jedną z metod działania FSA była współpraca z fotografami-dokumentalistami, którzy przemierzali kraj, tworząc fotograficzny zapis trudnej, nierzadko dramatycznej sytuacji ludzi.

Dorothea Lange była jednym z takich właśnie fotografów współpracujących z FSA i nadawała się do tego doskonale. Charakteryzowała ją bowiem wielka wrażliwość, połączona ze zmysłem obserwacji.

Lange do dziś nazywana jest fotografką – humanistką, a zdjęcie Matki tułaczki (Migrant Mother) odmieniło rozumienie pojęcia "fotografii dokumentalnej".

[kn_advert]

 

 

 

Robert Doisneau, Pocałunek przed Hôtel de Ville

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Robert Doisneau

Paryż to najbardziej "obfotografowane" miasto świata. Zdjęcie Roberta Doisneau jest jednym z najbardziej znanych obrazów powstałych w stolicy Francji. Fotografia powstała w 1950 roku i jak w przypadku wielu znanych zdjęć obrosła legendą. Pozornie banalna, acz romantyczna scenka uliczna aż do 1993 roku była tematem śledztw i wymyślanych coraz to nowych historyjek, dotyczących przede wszystkim tożsamości całującej się tu pary. W 1993 roku dwoje Francuzów pozwało Roberta Doisneau do sądu, twierdząc, że to oni są na zdjęciu, a ich wizerunek wykorzystano bez pozwolenia. Wtedy też okazało się, że – wbrew temu, jak była postrzegana – fotografia jest pozowana, a całująca się para to wynajęci aktorzy.


Mimo, że w jakimś sensie legł w ten sposób w gruzach mit Roberta Doisneau jako genialnego fotografa ulicy, nijak to nie wpłynęło na popularność fotografa, a przede wszystkim jego paryskich zdjęć, które pokazują miasto w wyjątkowy, wręcz magiczny sposób.

[kn_advert]

 

 

 

 

Stephen Shore

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Stephen Shore

Jeszcze czterdzieści lat temu nikt nie sądził, że w galeriach będą pokazywane kolorowe zdjęcia. Uważano je wtedy za mniej wartościowe.

Stepehen Shore (z grupką kolegów) zrewolucjonizował fotografię XX wieku. Miało to miejsce w latach 70. ubiegłego wieku i przebiegało jakby dwutorowo: z jednej strony Shore (oraz - w tym samym czasie - m.in. William Eggleston i Joel Meyerowitz) zaczął fotografować na kolorowym negatywie, który do tej pory był uznawany za gorszy, bardziej banalny, niegodny sztuki ani używania go do ‘ambitniejszych’ prac. Po drugie, fotograf zaczął robić zdjęcia w miejscach, w których do tej pory nikomu nie przyszłoby do głowy by wyjmować aparat – na parkingach, stacjach benzynowych, na zapleczach sklepów, obskurnych podwórkach i prowincjonalnych uliczkach.


Okazało się, że te początkowo uznane za kontrowersyjne zdjęcia mówią więcej o naturze Ameryki, niż rozprawy naukowe!

[kn_advert]

 

 

 

 

 Iain Macmillan, Abbey Road

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Iain Macmillan

Oto jedna z najsłynniejszych okładek płyt na świecie. Czterech długowłosych młodzieńców na przejściu dla pieszych.
 

Abbey Road – bo taki tytuł nosi ta płyta – powstała w 1969 roku i jest ostatnim albumem wydanym za czasów istnienia najsłynniejszego zespołu świata, czyli The Beatles. Na jej okładce znajduje się zdjęcie pokazujące słynną Czwórkę z Liverpoolu, przechodzącą przez pasy na jezdni. Niby banalne zdjęcie, a jednak przeszło do historii jako najbardziej znany wizerunek legendarnego zespołu. 


Autorem zdjęcia jest szkocki fotograf, Iain Macmillan, który zanim poznał The Beatles pracował jako reporter w The Sunday Times i The Illustrated London News. W 1966 roku na demonstracji, którą fotografował, poznał Yoko Ono, żonę Johna Lennona, dzięki której zaprzyjaźnił się z zespołem i na kilka lat stał się ich "nadwornym" fotografem. Niestety w 1970 roku zespół ostatecznie się rozpadł. Zostały tylko płyty i zdjęcia...

[kn_advert]

 

 

 

 

William Henry Fox Talbot

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. William Henry Fox Talbot

William Henry Fox Talbot jest uważany – obok Louis'a Daguerre'a – za ojca fotografii. Jedno z pierwszych zdjęć, jakie zrobił, przedstawia... miotłę.

Powód zrobienia tego zdjęcia opisał sam Talbot w swojej książce The Pencil of Nature. Napisał tam, że zawsze uważał artystów za osoby o dużo większej wrażliwości, które w pozornie banalnym otoczeniu dostrzegą piękno, które umyka "zwykłym" obserwatorom. I tak właśnie stało się w przypadku tego zdjęcia: Talbot zrobił je w 1844 roku w okolicy pełnej eleganckich pałaców, zadbanych ogrodów, bogato dekorowanych zabudowań i zabytkowych parkowych rzeźb. Z tego otoczenia wybrał jednak drewniane drzwi do komórki, wydeptany schodek i miotłę – bo to właśnie ta sceneria go urzekła, nasuwając skojarzenia z XVII-wiecznym malarstwem holenderskim. 


William Fox Talbot to jeden z wynalazców techniki fotografii – choć za ojca tej sztuki uznaje się Louisa Daguerre'a, w tym samym czasie nad różnymi sposobami utrwalenia obrazu pracowało wielu naukowców i wynalazców-amatorów. I tak naprawdę wynalazek fotografii zawdzięczamy każdemu z nich po trochu. Jednym z nich jest też fotografujący miotłę Talbot.

[kn_advert]

 

 

 

 "Duke" Wetherell, Potwór z Loch Ness

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. "Duke" Wetherell

My mamy Bazyliszka i Smoka Wawelskiego, Szkoci mają Potwora z Loch Ness. Mają też dowód na jego istnienie.

Wyższość szkockiego stwora nad naszymi smokami jest m.in. taka, że Nessie ma własną stronę w Internecie: www.nessie.co.uk. Poza tym, jego historia przypomina setki innych legend, kultywowanych w każdym kraju – o duchach, smokach, kosmitach. 


Opowieść o Potworze z Loch Ness w 1934 roku nabrała jednak zupełnie nowego znaczenia – kiedyś przekazywana z ust do ust, nagle zyskała nowy wymiar. W tym roku bowiem ukazało się zdjęcie anonimowego autora, pokazujące Potwora! A – jak każdy wie – fotografia nie kłamie, tym samym świat uzyskał dowód na istnienie tajemniczego zwierzęcia, zamieszkującego szkockie jezioro. Ta jedna fotografia wywołała trwającą kilka dekad fascynację Nessie, pobudziła ruch turystyczny, ale i badania naukowe nad dziwnym żyjątkiem. Przybyło nie tylko świadków, którzy potwora widzieli, ale i naukowców, którzy jego istnienie udowadniali w mądrych traktatach.


Sytuacja odmieniła się dopiero w 1994 roku. Wtedy bowiem Christian Spurling ogłosił, że autorem zdjęcia jest jego ojciec, "Duke" Wetherell, a fotografia przedstawia... drewniany "model" potwora, który jego ojciec własnoręcznie umieścił w jeziorze.


Choć okazało się, że fotografia może kłamać, nadal na świecie żyje wielu, którzy wierzą, że Nessie żyje...

[kn_advert]

 

 

 

Arthur Sasse, Albert Einstein

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Arthur Sasse

Albert Einstein – jeden z największych naukowców w historii świata – na zdjęciu wystawia do wszystkich język. Od czasu powstania tej fotografii, jest to najczęściej reprodukowany portret tego wybitnego fizyka i filozofa.


Autorem zdjęcia jest Arthur Sasse, o którym zapewne nikt by dziś nie pamiętał, gdyby nie to jedno zdjęcie. Sasse zrobił je trochę przypadkowo, w 1951 roku, podczas przyjęcia urodzinowego, wyprawionego Einsteinowi na Uniwersytecie Princeton. Było tam wielu fotoreporterów (Einstein był już bardzo sławny), którzy bohatera wieczoru nie odstępowali na krok. Pod koniec przyjęcia, gdy naukowiec odprowadzał jedną z pań profesor do samochodu, zniecierpliwiony ciągłą asystą fotografów odwrócił się do nich i wystawił język. Arthur Sasse, fotoreporter zatrudniony w amerykańskiej agencji fotograficznej UPI (United Press International) miał refleks i stał blisko – zrobił więc zdjęcie, dzięki któremu do dziś wszyscy uważają, że Albert Einstein był geniuszem, ale nieco szalonym. 


Niedawno, na aukcji sztuki, fotografię tę sprzedano za blisko 75 tysięcy dolarów i jest to jak dotąd najdroższy portret fizyka, jaki kiedykolwiek powstał.

[kn_advert]

 

 

 

 

Charles O'Rear, Bliss

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Charles O'Rear

To zdjęcie zna chyba każdy użytkownik komputera na świecie, równocześnie nikt nie myśli o nim jako o fotografii...

Fotografię wykonał amerykański fotograf, Charles O'Rear, który przez ćwierć wieku pracował dla magazynu National Geographic, ma na swoim koncie wiele wydanych albumów oraz dziesiątki kampanii reklamowych. O'Rear fotografuje pejzaż, przyrodę, tworzy też dokumenty o winiarniach, procesach tworzenia wina,  miejscach i ludziach związanych z powstawaniem wina.


Zdjęcie Bliss, które od fotografa kupiła swego czasu firma Microsoft, powstało w Napa Valley, którą O'Rear fotografował, bo i tam istnieją znane winnice. Jak to jednak często bywa, zdjęciem zainteresował się klient, dla którego winnice nie miały znaczenia. Firma Microsoft, producent systemu operacyjnego Windows, kupiła od fotografa zdjęcie i najpierw wykorzystała je w kampanii reklamowej, a później umieściła jako podstawową tapetę, ustawianą zawsze przy instalowaniu na nowo systemu Windows.


Zdjęcie jest więc niezwykle rozpoznawalne, ale chyba gdyby wśród użytkowników tego systemu przeprowadzić ankietę, większość zapewne w ogóle nie pomyślałaby o nim jako o fotografii...

[kn_advert]

 

 

 

 

Helmut Newton, Sie Kommen

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Helmut Newton

Akt kobiecy zazwyczaj traktowany jest jako wyraz męskiej dominacji, dowód na patriarchat i przedmiotowe traktowanie pań. Zdjęcie Helmuta Newtona na pewno ma inną wymowę.

Nagich kobiet na zdjęciu Sie Kommen (One idą) raczej trzeba się bać. Wyniosłe, pewne siebie, wręcz groźne są modelki na fotografii Helmuta Newtona, mimo że nagie (choć istnieje też wersja tego zdjęcia, na której kobiety są ubrane). Bardzo prostymi środkami wyrazu fotografowi udało się pokazać dominację kobiet, ich monumentalne piękno, ale i charakter.


Taka jest zresztą cała twórczość zmarłego tragicznie w 2004 roku fotografa. Newton robił przede wszystkim akty – odważne, kontrowersyjne, ale i niezwykle piękne. Trudno jednak w jego dorobku znaleźć zdjęcie odpowiadające stereotypowi aktu jako dowodu na upodlenie i poniżenie kobiety. Niemiecki fotograf był bowiem kobiecością zafascynowany: na swoich zdjęciach dawał wyraz temu, że czuje się zdominowany przez kobiety, że to one mają nad nim władze, a tym samym, że przewyższają one mężczyzn, bynajmniej nie tylko ze względu na urodę.

[kn_advert]

 

 

 

 

Joe Rosenthal, Iwo Jima

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Joe Rosenthal

Jest 23 lutego 1945 roku. Joe Rosenthal robi zdjęcie, kiedy amerykańscy żołnierze triumfalnie wbijają flagę w ziemię japońskiej wyspy Iwo Jima.
 

Jak wszyscy wiemy, Amerykanie są bardzo przywiązani nie tylko do ważnych wydarzeń historycznych dotyczących ich kraju, ale i do symboli. Flaga, hymn, zdjęcia czy dzieła sztuki wychwalające historyczne zasługi tego kraju, są otoczone najwyższą czcią, także przez zwykłych obywateli. Do tych najważniejszych symboli bez wątpienia zalicza się fotografia Joe Rosenthala. Nikt tego nie policzył, ale jest bardzo prawdopodobne, że to najczęściej reprodukowana fotografia w dziejach tej techniki, bo do dziś służy ona jako symbol II wojny światowej w ogóle, nie tylko zwycięstwa USA nad Japonią (mimo że trzech z sześciu żołnierzy widniejących na zdjęciu nie przeżyło wojny – zginęli w walkach). Ponadto Joe Rosenthal, pracujący w latach 40. dla agencji Associated Press, otrzymał za tę fotografię Nagrodę Pulitzera, najwyższe możliwe wyróżnienie, przyznawane w branży dziennikarskiej. Na podstawie zdjęcia powstał pomnik upamiętniający bitwę o Iwo Jimę, który stoi do dziś w Waszyngtonie.


Zdjęcie pokazujące wbijanie amerykańskiej flagi w ziemię japońskiej wyspy to jeden z najtrwalszych symboli w historii współczesnego świata.

[kn_advert]

 

 

 

 Louis-Jacques-Mandé Daguerre

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Louis-Jacques-Mandé Daguerre

Jedno z pierwszych na świecie zdjęć, zachowanych do dziś, ukazuje paryską ulicę Boulevard du Temple.

Zdjęcie to wykonał w 1838 lub 1839 roku Louis-Jacques-Mandé Daguerre, którego dziś wszyscy uznajemy za wynalazcę techniki fotograficznej. Zrobił je przez okno, a czas naświetlania wynosił ponad dziesięć minut. Dlatego też warto przyjrzeć się detalom na zdjęciu – drzewa są poruszone, a przechodnie po prostu zniknęli. Wyjątkiem jest tylko czyściciel butów i jego klient – oni jako jedyni przez dłuższy czas się nie przemieszczali, więc mimo długiego czasu naświetlania udało się ich uchwycić na zdjęciu.

Daguerre był artystą i chemikiem zarazem – studiował architekturę i malarstwo, ale jednocześnie zgłębiał tajniki procesów chemicznych. Zapewne dzięki połączeniu tych dwóch umiejętności udało mu się opracować technikę utrwalania obrazu na szklanej płytce, czyli pierwszą metodę robienia zdjęć.

[kn_advert]

 

 

 

 

Tadeusz Rolke, Lucy

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Tadeusz Rolke

Lucy - tak ma na imię modelka na tym przepięknym zdjęciu, zrobionym w 1967 roku w Alejach Jerozolimskich w Warszawie.

Autorem fotografii jest Tadeusz Rolke, żyjąca legenda polskiej fotografii, fotoreporter, autor licznych sesji mody, nauczyciel i mistrz dla wielu pokoleń fotografów. 
Rolke ma na koncie wiele bardzo poważnych zdjęć, w swojej fotografii odnosił się chociażby do tematu zagłady Żydów. Jednak zdjęcie Lucy, choć wydaje się banalne i być może nieadekwatne do całego życiowego dorobku fotografa, ma w sobie uderzający klimat, taki, że trudno wobec niego przejść obojętnie.

Jakkolwiek by oceniać lata 60. w Polsce, czasy trudne i siermiężne, okres zniewolenia, braku dostępu do wielu podstawowych produktów, szarości i trochę chyba braku nadziei, także wtedy ludzie chcieli żyć normalnie. Takim właśnie przejawem normalności były fotografie Tadeusza Rolke, który współpracując z domami mody i projektantkami, umiał stworzyć zdjęcia, na których ta ponurość nie była widoczna.

Lucy na zdjęciu jest radosną, młodą dziewczyną, która w ślicznej sukience biegnie w podskokach przez wielkomiejską ulicę. Wbrew pozorom ta fotografia mogłaby w tamtych latach powstać wszędzie, także na Zachodzie, bo jest w niej przede wszystkim pogodny klimat młodości i radości życia.

[kn_advert]

 

 

 

 

Andreas Gursky, 99 Cents

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Andreas Gursky

Oto najdroższe zdjęcie świata. A właściwie dwa, bo praca Andreasa Gursky'ego to dyptyk. Jego cena wynosi 3,34 miliona dolarów.


Andreas Gursky to wybitny i od dawna bardzo ceniony fotograf, jednak chyba nawet on nie mógł się spodziewać takiego obrotu sprawy – że zrobi się o nim głośno z powodu ceny jednego jego zdjęcia. Faktem jest, że zasady rządzące rynkiem sztuki (a rynkiem fotografii tym bardziej) nie są zrozumiałe dla zwykłego śmiertelnika, stąd mało kto umie wyjaśnić, dlaczego jedno zdjęcie osiąga cenę liczoną w tysiącach, inne w setkach tysięcy, a jeszcze inne w milionach dolarów. 99 centów II. Dyptyk został sprzedany w 2007 roku w domu aukcyjnym Sotheby's za prawie trzy i pół miliona dolarów, stając się – jak na razie – najdroższym zdjęciem w dziejach fotografii. 


Praca ta jest bardzo charakterystyczna dla całego dorobku Gursky'ego, który używając cyfrowej manipulacji tworzy szerokie panoramy, widoki, w których mieszczą się ogromne przestrzenie oraz miliony szczegółów. Wielki format, feeria kolorów oraz zrozumiała tematyka (codzienność – na zdjęciach przedstawia fabryki, pastwiska, miasta, sklepy) powodują, że od jego zdjęć wręcz nie można się oderwać.


Być może nabywca zdjęcia 99 cents chciał je mieć w domu właśnie po to, żeby móc się mu bez końca na spokojnie przyglądać?

[kn_advert]

 

 

 


Neil Armstrong na Księżycu

100 najważniejszych zdjęć świata

Na zdjęciu: Neil Armstrong

W całej historii ludzkości jest kilka wydarzeń, które są jak kamienie milowe, jak znaki, odmierzające rozwój cywilizacji. Jednym z nich jest wizyta człowieka na Księżycu.


Mistyfikacja czy przełom dla ludzkości? Spisek czy triumf cywilizacji? Te pytania nieustannie towarzyszą relacjom z wizyty amerykańskiej załogi na Księżycu  20 lipca 1969 roku, gdy Neil Armstrong wysiadł ze statku kosmicznego Apollo 11. Są na świecie całe stowarzyszenia, broniące tezy, że Amerykanie swoje lądowanie zafałszowali, odegrali je w studio – a co za tym idzie, że fotografia, którą tu widać, jest pozowana. Tezy potwierdzające tę teorię bez kłopotu można znaleźć w Internecie, jest ich sporo. Choć chyba mniej niż tekstów zachwalających triumf amerykańskiej myśli technicznej, możliwości i zaangażowania, które doprowadziły do tego, że człowiek postawił swoją stopę na Księżycu.


Zdjęcie, na którym widać Neila Armstronga obok wbitej w księżycowy krajobraz flagi USA, zrobił któryś z jego towarzyszy podróży – Michael Collins lub Edwin E. Aldrin, Jr. albo – jak chcą wyznawcy teorii o mistyfikacji – jakiś zwykły, anonimowy fotograf, pracujący na zlecenie NASA, opracowującej mistyfikację.


I to w tej fotografii jest najciekawsze – niezależnie od tego, czy jest prawdziwa czy nie, i tak jest fascynująca. Nie ma znaczenia jej autor, nie ma znaczenia aparat, jakim została wykonana, nikt nie ocenia jej w kategoriach artyzmu, kompozycji, użycia światła. Mimo to nadal jest fotografią-legendą, która od ponad 40 lat jest pretekstem do debat, angażujących dyskutantów z całego świata.

[kn_advert]

 

 

 

 

Michael Wolf, Hong-Kong

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Michael Wolf

Prace Wolfa można oglądać na dwa sposoby: jako piękne geometryczne kompozycje albo jako przerażający zapis życia w odhumanizowanej metropolii.

Michael Wolf, amerykański fotograf niemieckiego pochodzenia, od 1995 roku dzieli swój czas pomiędzy Chiny i Hong-Kong. Jest zafascynowany nie tylko tamtejszą kulturą, ale i współczesnym sposobem życia, w którym – jak wiemy – mieszają się wpływy kultury o wiele wieków starszej niż europejska, z tą zupełnie już współczesną, zglobalizowaną.

Najbardziej znany cykl zdjęć Wolfa nosi tytuł Architecture of Density (Architektura zagęszczenia) i pokazuje to, jak zbudowany jest Hong-Kong (a przynajmniej jego większa część). Fotografa zainteresowały ustawione zaledwie o kilka metrów od siebie potężne drapacze chmur, ciągnące się w nieskończoność rzędy okien, zasłaniające niebo i światło budynki, z których każdy zamieszkały jest przez tysiące ludzi, zajmowany przez małe mieszkania czy biura, zmultiplikowane na dziesiątkach pięter. I z tego właśnie Wolf  "powykrajał" mniejsze fragmenty, geometryczne kompozycje, złożone wyłącznie z pasów identycznych okien i stojących tuż obok siebie kolejnych wieżowców.

Formalny rygor, jakim odznaczają się te fotografie, właściwie nie jest wyborem fotografa – te zdjęcia można przecież nazwać dokumentem, bo pokazują autentyczny świat, nie są manipulowane, przerabiane. Tym bardziej niezwykłe jest ich oglądanie, bo okazuje się, że rzeczywistość może być bardziej surrealistyczna niż obrazy stworzone w wyobraźni twórcy.

[kn_advert]

 

 

 

Marc Riboud, Robotnik malujący wieżę Eiffela

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Marc Riboud

W tym zdjęciu znajduje się wiele obrazów – jest śliczna scenka jak ze staromodnej komedii, klimat Paryża, jest również zapis niebezpiecznej pracy...

Jest rok 1953, Paryż. Robotnik o nazwisku Zazou maluje Wieżę Eiffela – w końcu ten zabytek to nic innego, jak ogromna masa stojącej na wolnym powietrzu stali, podlegającej korozji i zniszczeniom z powodu wycieczek turystów, warunków atmosferycznych, zanieczyszczenia powietrza. Ktoś musi co jakiś czas ją odmalować, pokryć zabezpieczającymi substancjami. Gdy się patrzy na tę 320-metrową konstrukcję, trudno to sobie wyobrazić. Tymczasem francuskiemu fotografowi, Marcowi Riboud, udało się nie tylko sfotografować robotnika podczas takiej pracy, ale też zrobić to w tak piękny sposób, że zdjęcie przeszło do historii.

Co ciekawe, Marc Riboud na co dzień zajmował się zaangażowaną społecznie i politycznie fotografią, robiąc zdjęcia na wojnach i podczas różnych konfliktów (dokumentował wydarzenia w Chinach, Wietnamie, Japonii, w kilku krajach afrykańskich). Był uczniem samego Henri Cartier-Bressona i sam wiele razy przyznawał, że wszystkiego, czego się w życiu nauczył – nauczył się od członków Agencji Magnum, których poznał w 1951 roku.

Być może sam Riboud nie byłby zadowolony, że dziś wszędzie publikuje się przede wszystkim zdjęcie malarza z  Wieży Eiffela, bo przecież zrobił w życiu wiele ważniejszych zdjęć. Mimo to fotografia z Paryża jest nie tylko piękna, ale i pogodna – a takie przecież zdjęcia ludzie lubią najbardziej.

[kn_advert]

 

 

 

 

Nicholas H. Shepard of Springfield, Portret Abrahama Lincolna

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Nicholas H. Shepard of Springfield

Gdy w 1839 roku Louis Jacques Daguerre ogłosił swój wynalazek, okazało się, że bardzo dużo osób jest chętnych do sportretowania się dzięki nowej technice.

Pierwszą dziedziną fotografii, która rozwinęła się najszybciej po wynalazku Dagueree'a, był portret. Okazało się, że próżna ludzka natura dąży do uwiecznienia wizerunku, zachowania wspomnienia swojego wyglądu, a co za tym idzie  – do dowodu na istnienie.

Pozowanie – to musiał być horror: wszak czas naświetlania trwał wtedy co najmniej kilka minut – trzeba było wytrzymać przed obiektywem nieruchomo przez tak długi okres. Dlatego często dagerotypowe portrety przedstawiają osoby w pozycji siedzącej lub przynajmniej wsparte o coś: oparcie krzesła, stolik, dekoracyjną kolumnę.

Tak właśnie jest w przypadku widocznego powyżej portretu przyszłego amerykańskiego prezydenta, Abrahama Lincolna. Fotografia powstała ok. 1846 roku, a jej autorem jest najprawdopodobniej Nicholas H. Shepard of Springfield III. Zdjęcie powstało tuż po tym, jak Lincoln został wybrany do amerykańskiego Kongresu (prezydentem USA został dopiero 15 lat później).

Zachowany w Bibliotece Kongresu USA dagerotyp to - jak każde zdjęcie w tej technice - posrebrzana płytka miedziana, którą przed naświetleniem pokrywa się dodatkowo jodkiem srebra, a następnie wywołuje w oparach rtęci. Dagerotyp jest negatywem i pozytywem jednocześnie – zależy to od tego, pod jakim kątem się na niego patrzy.

[kn_advert]

 

 

 

 

 Ansel Adams, Pejzaż

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Ansel Adams

System strefowy – to metoda fotografowania, która spędzała kiedyś sen z powiek wielu studentom uczelni fotograficznych. Ale to dzięki niej Ansel Adams pokazał światu, że fotografia może prześcigać rzeczywistość.

Mało kto chyba wie, że Ansel Adams z wykształcenia był pianistą. Być może wyniesiona ze świata muzyki wrażliwość na tony (gdy jeden maleńki fałsz może zepsuć cały koncert) spowodowała, że fotograf przeszedł do historii dzięki niespotykanemu przywiązaniu do jakości zdjęcia. Odwzorowanie szczegółów, bogactwo tonów, ostrość, światło – nawet najdrobniejszy element gra rolę w perfekcyjnych zdjęciach amerykańskiego fotografa.

Adams fascynował się przyrodą i pejzażem, najpierw fotografował ptaki, później zaczął robić zdjęcia krajobrazom – górom, jeziorom, łąkom. Podróżował ze swoją wielkoformatową kamerą po USA w poszukiwaniu najpiękniejszych miejsc. Szczególnie upodobał sobie Park Narodowy Yosemite, który, notabene, stał się o wiele bardziej sławny właśnie dzięki zdjęciom Adamsa. Pedantycznie przywiązany do perfekcji oddania na czarno-białym zdjęciu wszystkich tonów i detali, swoją wiedzę i doświadczenie opisywał w licznych książkach, z których dziś nadal uczą się ci, którym nieobca jest praca w ciemni i którzy cenią klasyczną fotografię czarno-białą.

Zdjęcie, które widać powyżej, to jeden ze sztandarowych przykładów (niespotykanego chyba u żadnego innego fotografa w historii) połączenia perfekcji technicznej z pięknym obrazem, zamkniętym w kadrze. Amerykanie mówią, że Ansel Adams jest tym, który zatrzymał na zdjęciach i pokazał światu piękno dzikiego amerykańskiego krajobrazu. Przyroda na zdjęciach Adamsa ma potężną moc, jakby górowała nad człowiekiem, który jest w jej obliczu maleńki jak ziarenko maku. Dziś, na fali ekologicznych zagrożeń i potrzeby obrony przyrody przed zniszczeniami człowieka, tym bardziej warto sobie te zdjęcia przypomnieć.

[kn_advert]

 

 

 

 

 Alfred Stieglitz, The Steerage

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Alfred Stieglitz

Świat jest podzielony na pół – na biednych i bogatych. Krainy, w których żyje każda z tych grup, nigdy się nie łączą. Jak pokłady statku ze zdjęcia Alfreda Stieglitza.

Każdy, kto oglądał film Titanic z Leonardo di Caprio i Kate Winslet, wie o czym mowa. Tam też, na wielkim transoceaniku, istniały dwa światy – poziom dla bogatych i ukryty poniżej poziom dla tych, których nie stać było na zapłatę za normalny bilet. W filmie te światy w pewien sposób się połączyły – poprzez miłość bogatej Kate z górnego pokładu i biednego Leo, któremu nie przysługiwało na statku nawet żadne miejsce do spania. 

Zdjęcie Alfreda Stieglitza nie jest jednak kadrem z filmu, a najprawdziwszą rzeczywistością. Powstało w 1907 roku, a zatytułowane jest Steerage (to nieprzetłumaczalna na język polski nazwa najniższego i najtańszego pokładu na statku). Pokazuje moment przybijania do nowojorskiego brzegu statku, który przypłynął z Bremen w Niemczech. Jako że niewiele wcześniej sam Stieglitz podróżował statkiem do Europy (odwiedzał rodzinę), wiedział dokładnie, jakie zasady rządzą przebywaniem na pokładach, jak wyglądają relacje na statku, a także gdzie stanąć, by to wszystko jak w soczewce ująć w kadrze.

W początkach XX wieku Nowy Jork był miejscem docelowym dla setek tysięcy uchodźców i emigrantów. Najczęściej uciekali oni ze swoich krajów z powodów politycznych i z powodu biedy, dlatego też stać ich było w najlepszym przypadku na najtańszy bilet. Podróżowali w maszynowniach, w pomieszczeniach na bagaż, w strasznych warunkach (podróż trwała kilka tygodni), a później jako ostatni mieli prawo zejść na ląd. Stieglitz był na to wrażliwy i swoim zdjęciem chciał pokazać rozdźwięk pomiędzy ludźmi, których dzieli tak niewiele – w tym wypadku poziom pokładu na statku.

To zdjęcie ma jeszcze jedno dno. Stieglitz był piktorialistą, czyli robił zdjęcia tak, by jak najbardziej przypominały malarstwo, były nastrojowe, emocjonalne, niedosłowne. Zdjęcie Steerage jest pierwszym, które fotograf zrobił już w zupełnie innym stylu, pozbywszy się piktorialnej maniery. To fotografia dokumentalna, realistyczna i dosłowna, a na dodatek pełna wrażliwości na dziejące się ludziom zło i niesprawiedliwość. Mówi się, że Steerage to pierwsze na świecie zdjęcie modernistyczne.

[kn_advert]

 

 

 

 

Arnold Newman, Igor Strawiński

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Arnold Newman

Arnold Newman był absolutnym mistrzem w portretowaniu znanych osób. Każde z jego zdjęć to majstersztyk wyczucia, stylu i poczucia humoru. Oto portret Igora Strawińskiego. A może jego fortepianu?

Ogromna czarna plama i malutka główka, wciśnięta w kąt kadru – to brzmi jak opis wyjątkowo nieudanego zdjęcia. A jednak powyższa fotografia jest dziś uważana za jeden z najlepszych portretów fotograficznych świata.

Arnold Newman nazywany jest po dziś dzień fotografem "środowiskowym", bo najbardziej lubił tworzyć portrety ludzi w ich naturalnym otoczeniu. Aktorów fotografował na planie filmowym lub teatralnej scenie, sportowców na boisku, urzędników przy biurkach itd. Jak więc mógł inaczej zrobić zdjęcie wybitnemu kompozytorowi, pianiście i dyrygentowi, jeśli nie w sali muzycznej?

Strawiński, pochodzący z Rosji muzyk, to jeden z najważniejszych, najwybitniejszych kompozytorów XX wieku, który wydatnie przyczynił się do narodzin muzyki współczesnej. Był kompozytorem i pianistą i to właśnie fortepian "pozował" razem z nim do zdjęcia Newmana. Jak już zostało powiedziane, kompozycja tego obrazu jest nietypowa i odważna, bo w fotografii portretowej  zazwyczaj to twarz modela gra główną rolę. Tu jednak nijak nie przeszkadza to zaburzenie proporcji – wszak fortepian symbolizuje tu muzykę w ogóle, a ta, jak wiadomo, była w życiu Strawińskiego najważniejsza.

"Fotografuję prawdziwe życie, a nie studyjne, sztuczne obrazki" – mówił Newman. Lubił też powtarzać swoim uczniom: "Koncentruj się na pracy, którą masz wykonać i nie łudź się, że aparat fotograficzny wykona ją za ciebie".

[kn_advert]

 

 

 

Orville i Wilbur Wright

100 najważniejszych zdjęć świata

Na zdjęciu: Orville i Wilbur Wright

Człowiek zawsze chciał latać, sięgnąć chmur, ścigać się z ptakami. Tak się złożyło, że wynalazek fotografii narodził się pierwszy, dzięki czemu mamy zdjęcie ukazujące pierwszą próbę wzniesienia się w przestrzeń.

Zdjęcie powstało 17 grudnia 1903 roku i przedstawia pierwszą udaną próbę wzniesienia się w powietrze. Dokumentuje lot samolotu skonstruowanego przez Orville'a i Wilbura Wrightów, braci, którzy wiele lat życia (i wiele pieniędzy) poświęcili na skonstruowanie maszyny latającej.

Obaj byli skromnymi mechanikami, specjalizującymi się w konstrukcji bicyklów. Nie trzeba dodawać, że ich próby budowy czegoś, co unosiłoby się w powietrzu były obśmiewane. W tym samym czasie co bracia Wright, nad podobnym wynalazkiem pracowali specjaliści z amerykańskiej armii – ich wynalazki były pasmem klęsk. Wtedy też opiniotwórczy The New York Times napisał: “człowiek będzie zdolny zbudować maszynę latającą za milion lat". Autor tych słów nie przewidział samozaparcia braci Wright.

17 grudnia 1903 roku w Kitty Hawk, w Północnej Karolinie, samolot skonstruowany przez dwóch braci-zapaleńców wzbił się w powietrze i leciał przez całe 12 sekund. Choć dziś brzmi to może zabawnie, wydarzenie to jest jednym z najważniejszych w rozwoju naszej cywilizacji. Jako że nikt nie wierzył w umiejętności braci Wright, świadków tego wydarzenia było zaledwie kilku. Na szczęście jeden z nich miał aparat fotograficzny i dzięki temu do dziś możemy doceniać rangę tego wydarzenia, patrząc na jego zapis na zdjęciu.

[kn_advert]

 

 

 

 

Annie Leibovitz, Whoopi Goldberg

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Annie Leibovitz

Fotografia – jak każda z dziedzin sztuki – odnosi się często albo do ważnych wydarzeń historycznych i politycznych albo do aktualnych problemów społecznych. Także do kwestii rasizmu.
 

Może trudno to sobie nam dziś wyobrazić, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu czarnoskórzy obywatele USA byli dyskryminowani praktycznie na każdym kroku. Musieli korzystać z innych wejść do publicznych budynków, nie mogli normalnie studiować ani robić kariery porównywalnej z białymi. Wiele czasu i pracy na rzecz tolerancji wymagała zmiana tego stanu i trwa ona właściwie do dziś. Dość powiedzieć, że Halle Berry, amerykańska aktorka, odbierając w 2002 roku Oscara, była pierwszą w dziejach kina czarnoskórą artystką, nagrodzoną statuetką!

Whoopi Goldberg czarny kolor skóry nie przeszkodził w karierze. Od połowy lat 80. jest aktorką znaną i lubianą, głównie ze względu na swoje poczucie humoru (gra przede wszystkim w komediach, prowadzi też satyryczne programy w tv). Jednak i ona zdaje sobie sprawę z wciąż aktualnych problemów związanych z rasizmem. Z tego właśnie powodu, wspólnie z fotografką Annie Leibovitz, zdecydowała się stworzyć sesję, w której w prześmiewczy sposób odnosi się do swojego koloru skóry.

Zdjęcie, przedstawiające czarną aktorkę, zanurzoną w wannie pełnej mleka, jest z jednej strony po prostu świetnym pomysłem fotograficznym, z drugiej jednak bez wątpienia odnosi się do kwestii koloru skóry. Poczucie humoru i dystans aktorki do siebie oraz otwartość fotografki zaowocowały pracą, wobec której nie da się przejść bezrefleksyjnie.

[kn_advert]

 

 

 

 

Robert Capa, Lądowanie w Normandii

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Robert Capa

To zdjęcie jest nieudane, nieostre, niedoświetlone. Mimo to stało się legendą, podobnie jak jego autor – Robert Capa.

Cykl, z którego pochodzi ta słynna fotografia, powstał 6 czerwca 1944 roku na Omaha Beach, w Normandii, podczas lądowania wojsk alianckich w okupowanej przez Niemcy Francji. Robert Capa, fotoreporter pracujący wtedy na zlecenie magazynu Life, wylądował na plaży razem z żołnierzami, dokonującymi szturmu – zdjęcia robił w ruchu, w wodzie, w biegu, w czasie działań wojennych. To dlatego każda z fotografii jest poruszona i nienajlepiej naświetlona – nie było przecież czasu, by coś ustawiać, fotograf ryzykował życiem, robiąc te zdjęcia. Jakaż musiała być jego złość, gdy okazało się, że negatywy, cudem wysłane do Londynu, trafiły w ręce laboranta, który nie poradził sobie ze stresem (wiedział, że ma w rękach zdjęcia z historycznego wydarzenia) i źle je wywołał – z dwóch negatywów ocalało osiem zdjęć. I to one właśnie są dziś jedyną autentyczną dokumentacją lądowania wojsk alianckich w Normandii, które było niezwykle istotne dla przebiegu II wojny światowej.

Zdjęcia w takich warunkach mógł robić tylko Capa, fotograf o ułańskiej fantazji, pasji i wielkiej odwadze, którego życiorys mógłby posłużyć za filmowy scenariusz. Tylko on mógł się odważyć na udział w tak niebezpiecznej akcji wojennej. Ta odwaga doprowadziła go jednak do śmierci, zginął bowiem podczas kolejnej wojny, którą pojechał fotografować.

[kn_advert]

 

 

 

 

Secondo Pia, Całun Turyński

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Secondo Pia

Mamy przed sobą zdjęcie czegoś, co dla racjonalisty raczej nie istnieje, za to dla osoby wierzącej ma niezwykłe znaczenie. Oto fotografia przedstawiająca twarz Jezusa.

Lniana tkanina o wymiarach 1,1 x 4,36 m, na której odbita jest nie tylko sylwetka mężczyzny, ale też ślady krwi – to według niektórych całun, w który było zawinięte ciało Jezusa w chwili składania go do grobu. Pierwsza wzmianka o całunie pochodzi z XIV wieku – już wtedy traktowany był jak relikwia. Historia całunu jest pełna zagadek, niedopowiedzeń, wciąż podważanych hipotez i sporów. Powstała nawet osobna nauka, służąca potwierdzeniu autentyczności i ewentualnemu wyjaśnieniu pochodzenia i losów całunu – nosi nazwę syndologia, od włoskiego określenia Santa Sindone, czyli "święty całun".

Tu oczywiście nie ma miejsca na dociekania dotyczące samego całunu, wiąże się z nim jednak niezwykłe zjawisko. W 1898 roku, podczas obchodów 400-lecia Katedry w Turynie (gdzie całun był przechowywany), pozwolono fotografowi-amatorowi, Secondo Pii, sfotografować relikwię. Pia zrobił kilka zdjęć, z użyciem różnego światła, także lampy błyskowej (która nota bene była wtedy absolutną nowością) i otrzymał zdjęcie, które można nazwać fotograficznym odwzorowaniem twarzy Jezusa. Fenomenem nazwano fakt, że na zdjęciu widać bardzo dobrze rysy twarzy mężczyzny – na całunie gołym okiem ich się nie dostrzeże. Sam Pia wspominał, że z zaskoczenia i przerażenia o mało nie potłukł szklanych negatywów, na których pracował, gdy zobaczył, jaki udało mu się uzyskać obraz.

Wizerunek na zdjęciu jest nie tylko wyraźny, ale i zbliżony do wyobrażeń o wyglądzie Jezusa, jakie znamy np. ze sztuki religijnej. Tym samym fotografia całunu – o wiele bardziej czytelna, niż sama relikwia – stała się prawie takim samym obiektem kultu.

[kn_advert]

 

 

 

 

Man Ray, Rayogram

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Man Ray

Man Ray, jeden z najważniejszych twórców surrealizmu, swoją autorską technikę fotograficzną wynalazł przypadkiem.

Surrealizm to kierunek w sztuce, w ramach którego wszystko było dozwolone. Artyści tworzyli w wymyślonych przez siebie technikach, dzieła sztuki budowali z przedmiotów codziennego użytku, a tematem ich prac były często sny, halucynacje, absurdalne sceny i wydarzenia, które nigdy nie mogłyby się wydarzyć.

Man Ray postępował oczywiście tak samo – malował wywołujące omamy wzrokowe spirale na kręcących się płytach, eksperymentował też z fotografią. Pewnego dnia w 1921 roku – podobno niechcący – położył klucz i kawałek sznurka na światłoczułym papierze. Papier oczywiście się zaświetlił, ale zostały na nim białe kształty leżących na nim przedmiotów. Metoda zachwyciła artystę, a nazwał ją od swojego imienia: rayografią (o samych pracach mówi się też "rayogramy", po angielsku nazwa ta brzmi "rayography"). Jak napisała Krystyna Janicka w tomie poświęconym surrealizmowi: "(…) dzięki osobliwości samej technologii, z prostych często przedmiotów, pozostających w zasięgu wzroku każdego człowieka, artysta wyczarowuje efekty czegoś nigdy nie widzianego. (…) zbiór rayogramów (…) stanowi dla odbiorcy znakomite narzędzie ćwiczenia wyobraźni i dokument niezwykłej pomysłowości autora".

[kn_advert]

 

 

 

 

 Oliviero Toscani, Benetton

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Oliviero Toscani

Gdyby przeprowadzić ankietę na temat firmy Benetton, mogłoby się okazać, że większość ludzi na świecie zna ją ze zdjęć z kampanii reklamowych, a nie z ubrań.

Na świecie jest wiele marek, które kojarzą się jednoznacznie ze swoimi symbolami. Jednak zazwyczaj te symbole to znaki graficzne, logotypy. Benetton to marka, która kojarzy się ze zdjęciami.

Przez całe lata 90. kampanie firmy odzieżowej Benetton dotyczyły ważnych, ale i bardzo kontrowersyjnych spraw społeczno-kulturowych. Zdjęcia, które umieszczano na billboardach, nie miały nic wspólnego z ubraniami – był na nich umierający na AIDS mężczyzna, dzieci o różnych kolorach skóry, zakrwawiony mundur żołnierza z Kosowa, druty kolczaste, prezerwatywy, oblepiony ropą w wycieku z rurociągu ptak. Wszystkie te fotografie – autorstwa Oliviero Toscaniego – były głosem w walce o tolerancję, szacunek dla inności oraz pomoc dla tych, których życie niszczą wojny, głód, choroby. Wszystkie są wyraziste, odważne i przede wszystkim rewolucyjnie podchodzą do tradycji kampanii reklamowych, zamawianych przez firmy produkujące ubrania.

Zdjęcie, na którym całują się ksiądz i zakonnica, także należy do tych kampanii. Powstało w 1991 roku i – jak się można domyślić – w wielu, szczególnie katolickich krajach, wywołało spore kontrowersje. Ale w końcu reklama nie jest po to, żeby się podobać, tylko żeby o niej mówiono. I tak kampanie Benettona i zdjęcia Toscaniego to już klasyka, opisywana w podręcznikach marketingu; uczą się o niej studenci reklamy, zna je każdy. I każdy też sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie kończy się kontrowersyjny, ale słuszny przekaz, a gdzie zaczyna czysta komercja? Czy jeśli wiemy, że i tak oglądamy tylko plakat reklamowy, czy to przesłanie na nim zawarte, trudne, kontrowersyjne, bolesne, w ogóle do nas dociera?

[kn_advert]

 

 

 

 

Likwidacja getta w Warszawie

100 najważniejszych zdjęć świata

Likwidacja getta w Warszawie

Na pierwszym planie zdjęcia z pacyfikacji warszawskiego getta widać wystraszonego chłopca. Świadomość, że terror faszystowski eksterminował miliony ludzi, nie robi takiego wrażenia, jak to jedno dziecko.

Gdy po II wojnie światowej w Norymberdze trwały procesy zbrodniarzy hitlerowskich, którzy przeżyli wojnę i których udało się schwytać, ta fotografia była używana przez oskarżycieli. Bo jest nie tylko dokumentalnym zapisem – jest przejmującym, wstrząsającym dowodem na bezwzględne okrucieństwo oprawców.

W getcie pracowało wielu fotografów – zdjęcia robili ukradkiem Żydzi, ale też Niemcy, dokumentując w ten sposób swoje "sukcesy", postępy w likwidacji ludności. Ta fotografia została zrobiona przez Niemca. Znalazła się w raporcie, jaki w 1943 roku (już po ostatecznej likwidacji getta) złożył Jürgen Stroop swojemu przełożonemu, Himmlerowi. Raport ten zawierał nie tylko opis tego, jak udało się spacyfikować powstanie, które wybuchło w getcie oraz jak ostatecznie zamordować wszystkich jego uczestników i mieszkańców, ale też sporo zdjęć, robionych podczas "akcji".

Ta fotografia została zrobiona podczas wypędzania Żydów z domów (lub kryjówek) i prowadzenia ich wprost do transportów do obozów koncentracyjnych. Jest 1943 rok, wiadomości o tym, co się dzieje z wywożonymi Żydami, raczej są już wszystkim znane. Czy chłopiec ze zdjęcia wie, co go czeka, czy po prostu boi się krzyczących mężczyzn z karabinami – nie wiemy i chyba nie ma to aż takiego znaczenia. Najbardziej przejmujące jest przerażenie absolutnie niewinnego dziecka.

[kn_advert]

 

 

 

 

Andy Warhol, Autoportret

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Andy Warhol

Gdyby Andy Warhol żył i ktoś poddałby go dziś badaniom psychiatrycznym, zapewne zdiagnozowałby u niego coś w rodzaju "artystycznego ADHD".

Warhol był artystą w najpełniejszym tego słowa znaczeniu – całe jego życie przesiąknięte było sztuką. Tworzył obrazy, filmy, rysunki, zdjęcia, wciąż wymyślał coś nowego, mieszał techniki, eksperymentował, nie mógł długo skupić się na jednym projekcie, bo już miał w głowie kilka nowych. Wokół niego skupiała się też duża grupa artystów różnych dziedzin, dla których Warhol był opiekunem, mentorem, przyjacielem i inspiracją.

Jako ojciec pop-artu, sam stał się postacią z kultury popularnej. Tę samą kulturę Warhol uważał za doskonałe tworzywo sztuki, stąd jego obrazy przedstawiające puszki zupy czy butelki coca-coli, serie kolorowych wizerunków ówczesnych ikon popkultury, Marylin Monroe czy Elizabeth Taylor. Siebie też artysta potraktował jako materiał – realizując zbiór autoportretów, wykonanych w tym samym stylu, w którym odwzorowywał puszkę zupy Campbells. Ten cykl prac wydaje się najciekawszy, bo wykonany tą samą techniką, co inne cykle portretów, tu jednak tworzywem jest sam artysta i autor prac.

Jak można przeczytać w Wikipedii: "Andy Warhol traktował wszystko co malował przedmiotowo i bez zbędnych emocji. Proszek Brillo i banknoty dolarów miały dla niego taką samą wartość jak podobizny ludzi mu współczesnych – wszystko to artykuły konsumpcyjne społeczeństwa amerykańskiego, przedmioty pop". Tak samo traktował i siebie...

[kn_advert]

 

 

 

 

Charles C. Ebbets, Przekąska pod chmurami

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Charles C. Ebbets

69 pięter – tyle dzieli od ziemi panów zajadających lunch na zdjęciu wykonanym przez Charlesa C. Ebbetsa w Nowym Jorku, w 1932 roku.

Pierwsze dekady XX wieku to w Nowym Jorku boom budowlany, wydarzenie bez precedensu, gdy w mieście powstawały jednocześnie dziesiątki drapaczy chmur. Taki właśnie drapacz chmur jest bohaterem zdjęcia, będącego obecnie  jednym z najpopularniejszych motywów reprodukowanych na pocztówkach i plakatach.

Fotografia powstała podczas budowy gmachu wchodzącego w skład słynnego Rockefeller Center. Jest oczywiście prawdziwa: jedenastu mężczyzn naprawdę siedzi na rusztowaniu, zawieszonym kilkaset metrów nad ziemią. Na tym zdjęciu mamy więc i urok metropolii, jej wielkomiejskiego klimatu (imponujący widok, rozciągający się pod nogami robotników) i dynamicznego rozwoju. Jest tu też "haczyk", wywołujący niepokój i fascynację zarazem, czyli rodząca się u widza świadomość, jak wysoko siedzą ci budowniczowie, jak bardzo jest to niebezpieczne i jak wielu robotników musiało zginąć w tamtych latach, gdy zasady bezpieczeństwa były całkiem inne niż dziś.

Aż do 2003 roku nieznany był autor tego zdjęcia. Dopiero po wielu latach dochodzenia udało się ustalić jego personalia. Kolejne reprodukcje dzieła prawie nieznanego Charlesa C. Ebbetsa są już podpisane jego nazwiskiem, jednak sprzedane na całym świecie miliony plakatów z tym zdjęciem nadal noszą podpis "autor nieznany".

[kn_advert]

 

 

 

 

Kevin Carter

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Kevin Carter

Zwiedzając co roku wystawy World Press Photo oglądamy wiele wstrząsających zdjęć. Jest jednak kilka takich, które w pamięci zostają na długo.

Bez wątpienia jednym z nich jest praca nagrodzona Nagrodą Pulitzera w 1994 roku, a zrobiona w Sudanie rok wcześniej. Jej autorem jest trzydziestotrzyletni wówczas Kevin Carter, pochodzący z RPA fotograf, pracujący m.in. dla The New York Times'a, znany wtedy głównie z zaangażowania w walkę z apartheidem (co ciekawe, swoją walkę z dyskryminacją czarnoskórych mieszkańców RPA prowadził wbrew woli i poglądom swoich rodziców, zwolenników apartheidu).

Zdjęcie pokazuje konające z głodu dziecko, czołgające się do oddalonego o kilometr obozu ONZ, w którym wydawano żywność. Tuż za dzieckiem kroczy sęp, który doskonale wie, że dziecko może w każdej chwili umrzeć, stając się dla niego pokarmem. To wstrząsające wydarzenie i przejmująca scena mają jeszcze drugie, pobudzające do dyskusji dno. Nikt nie wie, co się stało z tym dzieckiem – Kevin Carter po zrobieniu zdjęcia odszedł, nie interesując się więcej tematem. Ta fotografia może więc stać się doskonałym przyczynkiem do toczonych od lat dyskusji, czy wobec jakiejś tragedii fotoreporter powinien pomóc, czy odejść zaraz po tym, jak zrobi zdjęcie?

Kevin Carter w wieku 33 lat popełnił samobójstwo, po wielu latach zmagania się z depresją.

[kn_advert]

 

 

 

Jerry Uelsmann

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Jerry Uelsmann

Drzewo, jezioro, góry w tle – ot, zwykłe zdjęcie pejzażowe. A jednak Jerry Uelsmann umiał tworzyć pejzaże, na które patrzy się całkiem inaczej.

Po pierwsze i najważniejsze: żadne ze zdjęć Uelsmanna nie jest manipulowane cyfrowo. Wszystkie jego fotografie powstały w ciemni. W naszych mocno zdigitalizowanych czasach trudno w to uwierzyć, że można robić takie zdjęcia bez użycia komputera. Uelsmann tworzył je poprzez wielokrotne naświetlanie tej samej odbitki, z użyciem różnych negatywów lub fragmentów negatywów. 

Na początku swojej artystycznej kariery, w latach 60. (wcześniej Uelsmann fotografował m.in. śluby) Amerykanin musiał się tłumaczyć ze swoich prac. Wielu zarzucało mu, że takie montaże to tandeta, że stoi to w sprzeczności z ideą czystej fotografii w stylu Stieglitza czy Stranda. Wtedy Uelsmann tłumaczył, że według niego fotografia może więcej, niż tylko mechanicznie rejestrować świat, że on sam nie ma nic przeciwko dokumentowi, ale woli używać fotografii jako narzędzia do kreowania własnego świata, do tworzenia wizji z własnej wyobraźni, nie ze świata rzeczywistego. Niektórych w końcu udało mu się przekonać i w 1967 roku fotograf miał wystawę w Museum of Modern Art, co otworzyło mu drzwi do kariery artystycznej, której dziś nikt już nie podważa.

[kn_advert]

 

 

 

 

Edward Weston, Akt

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Edward Weston

Edward Weston uważany jest za wielkiego innowatora, który do tradycji fotograficznej podchodził w twórczy sposób. Dziś akty jego autorstwa wyznaczają światowy standard.

To akt, w którym nie nagość ma pierwszorzędne znaczenie. To raczej obraz, w którym ludzkie ciało jest potraktowane jak tworzywo rzeźbiarskie, piękne, estetyczne, wykreowane przez światło i cień. Ideą tego zdjęcia nie jest wzbudzenie pożądania, nie chodzi w nim o pokazanie seksualności wprost – Weston z ciała modelki stworzył kompozycję doskonałą.


Edward Weston prawie całą swoją twórczość poświęcił poszukiwaniu doskonałości w otaczającym świecie. Słynne są jego zdjęcia kamieni, kwiatów czy nawet warzyw, które sfotografował tak, że przestaje mieć znaczenie obiekt na zdjęciu.  Ważne jest to, że obraz jest po prostu piękny (bardzo znane jest zdjęcie papryki, która wygląda jak przepiękna rzeźba). Weston najbardziej lubił fotografować obiekty, będące dziełem natury – elementy pejzażu, rośliny i ludzkie ciała, ma w dorobku bardzo wiele aktów.


Badacze podzielili twórczość Westona w dziedzinie aktu na dwa okresy: pierwszy (do połowy lat 30.), gdy ciało było dla fotografa tworzywem do ułożenia prawie abstrakcyjnego obrazu (taki właśnie jest akt, widoczny obok) oraz na kolejny – liczony od drugiej połowy lat 30. – gdy na zdjęciach pojawiają się twarze modelek, gdy zaczyna mieć znaczenie, kim dokładnie jest sfotografowana dziewczyna, gdy już nie ukrywa się jej tożsamości i cielesności. Niezależnie od tego, z którego okresu pochodzi zdjęcie, wszystkie są już klasykami w swojej kategorii.

[kn_advert]

 

 

 

 

Jacques Henri Lartigue, Wyścigi automobilowe

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Jacques Henri Lartigue

Jacques Henri Lartigue był fotograficznym "cudownym dzieckiem". Zdjęcia zaczął robić w wieku 6 lat i od początku interesował go ruch.

Gdy Jacques Henri Lartigue wziął pierwszy raz aparat do rąk, był rok 1900. 4 lata później fotografował już wszystko, co go otaczało: rodzinę, swoje dziecięce zabawy, dom, w którym mieszkał oraz rozmaite wydarzenia, w których uczestniczył lub którym miał okazję się przyglądać. A że urodził się w rodzinie majętnej, z wyższych sfer, imprezy te były dość wyjątkowe.

Pierwsze lata XX wieku to czas rodzenia się fascynacji samochodami (wtedy mówiono na nie automobile). Lartigue uczestniczył więc z rodzicami w wyścigach samochodowych, które wówczas były nie tylko nowością, ale i rozrywką dla wysoko urodzonego towarzystwa. Widoczne powyżej zdjęcie powstało właśnie podczas takich wyścigów, w roku 1912, a więc gdy autor miał 18 lat. Wartość i wyjątkowość tej fotografii ma kilka poziomów. Po pierwsze, jest pracą bardzo młodego fotoamatora, wynikiem szczerej pasji i fascynacji. Po drugie, jest też bardzo wczesną – i udaną! - próbą zarejestrowania ruchu. Jest też jedną z najlepszych i najciekawszych prac autora, którego dorobek jest niezwykle bogaty. Lartigue był tak zafascynowany fotografią (choć poszedł na studia malarskie), że eksperymentował chyba z każdą możliwą techniką, dostępną za jego czasów. Wspomagał go ojciec, kupując mu coraz to nowe aparaty i lampy. Aż do 1966 roku Jacques Henri Lartigue był praktycznie nieznany. Dosłownie kilka jego zdjęć doczekało się publikacji, zresztą sam autor o to nie zabiegał. Stał się sławny gdy w 1966 roku (blisko 70 lat po tym, jak zrobił pierwsze zdjęcie) wydany został jego Album rodzinny, czyli książka, w której pokazano zdjęcia, które fotograf robił jako dziecko. 

[kn_advert]

 

 

 

 

Cindy Sherman, Untitled Film Still #14

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Cindy Sherman

Cindy Sherman nie jest fotografką – jest jedną z najwybitniejszych artystek XX wieku, która bardzo często używa zdjęć jako narzędzia swojej pracy.

Zdjęcie, które widać powyżej, pochodzi z cyklu Untitled Film Stills, który Sherman tworzyła w latach 1977–80. To zbiór fotografii, które są kadrami z nieistniejących filmów, w których zawsze główne role gra sama artystka. Odgrywa ona różne postaci, zaczerpnięte zarówno z historii kina, jak i ze społecznych stereotypów, głównie z lat 40. i 50., kiedy to z pomocą mediów w USA kształtowało się nowoczesne społeczeństwo, jakie funkcjonuje właściwie do dziś. Artystka spiera się w ten sposób z normami i przyzwyczajeniami kulturowymi, z damsko-męskimi schematami, wśród których żyjemy. Odtwarzając te najróżniejsze role chce widza zmusić do refleksji, do zastanowienia się nad tym, czy wszystko, co go otacza, naprawdę mu odpowiada.

"Kadry nie ucieleśniają rodzajowej magii kina, a jedynie szczególne wyobrażenia kobiecości, jakie zakorzeniły się w powojennej Ameryce – krainie młodości Sherman i tyglu naszej współczesnej kultury. Niektóre z bohaterek fotografii znajdują oparcie w rzeczywistych rolach, inne nie, wszystkie jednak potrafią nas przekonać, że już je widzieliśmy. To właśnie ów dreszcz rozpoznania nadaje blask całemu cyklowi. Cindy Sherman potraktowała obrazy pop kultury nie jako przedmiot badań (co zrobił Walker Evens) i nie jako surowiec do wykorzystania (co uczynił Andy Warhol), lecz jako język, którym można mówić. Był to jeden z owych prostych a radykalnych pomysłów, które rozpoznajemy dopiero, gdy zaczynają działać." – pisano o Cindy Sherman przy okazji wystawy jej prac w warszawskim CSW w 1998 roku. Fotografia – jak w wielu innych wypadkach – jest tu tylko narzędziem, a jednak nie da się oddzielić idei artystycznej od techniki, jaką została wykonana.

[kn_advert]

 

 

 

 

Frantisek Drtikol, Studium aktu

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Frantisek Drtikol

To akt czy abstrakcyjna kompozycja geometryczna? Można chyba powiedzieć, że jedno i drugie, bo Frantisek Drtikol fotografował akty, ale nietypowo.

Prace Frantiska Drtikola często określa się jako "sny o świetle i cieniu", bo właśnie głównie światło i cień kreują te niezwykłe obrazy. Sam fotograf mawiał: "Inspirują mnie trzy rzeczy: dekoracyjność, ruch oraz ekspresja pojedynczych linii".

Dorobek Czecha czasem wiąże się z nurtem Art Nouveau, który zaistniał w sztuce przełomu XIX i XX wieku, a którego celem było właśnie tworzenie dekoracyjnych, ozdobnych kompozycji z użyciem najprostszych, geometrycznych środków. Fotografia Drtikola to jednak coś więcej, artysta odrobinę wyprzedzał swoje czasy. Bo choć akty, które fotografował, rzeczywiście są złożone z prostych linii i brył geometrycznych, dzieje się w nich sporo. Są dynamiczne, ekspresyjne, a ważną rolę ogrywa w nich też kontrast pomiędzy światłem, a cieniem. Choć kubizm czy futuryzm w tamtym czasie nie były obecne w fotografii, Drtikol chyba już czuł "klimat" awangardowy i włączał go do swoich fotografii. Co ważne, robił to w niezwykle naturalny sposób, jakby kreowanie podobnych obrazów było banałem, znanym od lat. Jego prace uważane są za bardzo oryginalne, nie tylko wyprzedzają swoje czasy, ale po dziś dzień inspirują i zachwycają kompozycją i zapanowaniem nad układem światła i cienia.

[kn_advert]

 

 

 

 

Harold Edgerton, 10 nanosekund

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Harold Edgerton

Czas naświetlania tej klatki wynosił mniej niż 10 nanosekund. Dziś są oczywiście maszyny, potrafiące fotografować jeszcze szybciej, ale to zdjęcie powstało 46 lat temu i przyniosło gigantyczne ułatwienia światowej nauce.

Jedna nanosekunda odpowiada miliardowej części sekundy. Sama ta informacja zwykłemu człowiekowi daje niewiele – przecież nikt nie umie sobie tego wyobrazić. Ale jeśli popatrzeć na powyższą fotografię, wszystko staje się jasne – uchwycić na zdjęciu pędzącą kulę z pistoletu to trudna sprawa.

Autorem zdjęcia jest dr Harold Edgerton, wykładowca na najlepszej uczelni technicznej świata – Massachusetts Institute of Technology (MIT). To on prowadził w latach 60. badania nad światłem stroboskopowym oraz – wiążącą się z tym – budową aparatu mogącego robić ultraszybkie zdjęcia. Fotografia, którą przedstawiamy, jest najbardziej znanym efektem jego badań. Zdjęcie powstało w laboratorium, przedstawia kulę pistoletu, poruszającą się z prędkością ponad 3000 km/h, dokładnie w momencie, gdy przebiła się przez ustawione na stojaku jabłko. Dr Harold Edgerton zrobił jeszcze wiele podobnych zdjęć – upadającej kropli mleka czy golfistów i tenisistów, uderzających w piłkę (sam moment uderzenia też dzieje się z ogromną prędkością).

Dlaczego akurat budowa ultraszybkiego aparatu fotograficznego zainteresowała poważnego naukowca? Powody są dwa. Po pierwsze dr Harold Edgerton zawsze pasjonował się sztuką, sam tworzył (oczywiście do szuflady), obracał się w środowisku artystów (przyjaźnił się z fotografami, jego żona skończyła studia matematyczne i muzyczne, była bardzo uzdolnioną pianistką). Drugi powód jest jeszcze ważniejszy: wynalazek szybkiego flesza i aparatu umożliwił rejestrację tego, czego oko ludzkie nie widzi, przysłużył się m.in. badaniom nad anatomią i obciążeniami mięśni (śledzono ruch lekkoatletów) oraz nad ruchem niektórych zwierząt, np. kolibrów, które poruszają skrzydłami tak szybko, że ludzkie oko nie jest w stanie tego zarejestrować.

Harold Edgerton miał tez poczucie humoru. Naukowy artykuł, w którym opisał wyniki swoich badań, a który zilustrował powyższym zdjęciem, nosił tytuł Jak zrobić sos z jabłek.

[kn_advert]

 

 

 

 

 Bernd i Hilla Becher, Typologie

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Bernd i Hilla Becher

Para niemieckich fotografów, Bernd i Hilla Becher, to nie tylko autorzy jednej z najbardziej znanych serii zdjęć na świecie, to także pedagodzy, którzy wykształcili i ukształtowali kilka pokoleń fotografów.

Bernd i Hilla Becher poznali się i zaczęli współpracę w 1959 roku, dwa lata później wzięli ślub, a przez kolejne 40 lat wędrowali po świecie, tworząc swoje typologie. Zawsze tak samo ustawiali wielkoformatowy aparat, zawsze robili zdjęcie od frontu, zawsze czarno-białe, zawsze starali się fotografowany obiekt wyabstrahować z otoczenia, z jakiegokolwiek kontekstu, tak, aby stworzyć obiektywny, czysty zapis danej budowli. Stworzyli w ten sposób niezwykłe cykle zdjęć, pokazujących różne obiekty industrialne – wieże ciśnień, szyby kopalniane, silosy. Obiekty, które fotografowali, sami nazywali "anonimowymi rzeźbami", uważając je za specyficzne dzieła sztuki, które na co dzień są niedostrzegane. To "rzeźbiarskie" rozumienie budowli przemysłowych zaowocowało nagrodą Złotego Lwa na Biennale Sztuki w Wenecji, którego Becherowie dostali właśnie w dziedzinie rzeźby.

Poza swoim dorobkiem fotograficznym, oboje przez lata byli wykładowcami na Akademii Sztuk Pięknych (Kunstakademie) w Düsseldorfie. Z ich pracowni – dziś już legendarnej – wyszło kilka pokoleń fotografów, a kilkoro z nich stało się najważniejszymi twórcami we współczesnych Niemczech, m.in. Andreas Gursky, Thomas Ruff, Candida Höfer, Thomas Struth.

[kn_advert]

 

 

 


David Hockney, Portret matki

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. David Hockney

David Hockney to jeden z najbardziej znanych współczesnych malarzy brytyjskich. Poza obrazami tworzy on jednak zdjęcia, a raczej fotograficzne wyklejanki.

David Hockney stał się sławnym artystą już podczas studiów w londyńskim Royal College of Art. Jego obrazy były nagradzane w prestiżowych konkursach, chętnie wystawiały je galerie. Gdy artysta miał dwadzieścia kilka lat okrzyknięto go jednym z najważniejszych współczesnych artystów brytyjskich, a jego styl zakwalifikowano do propagowanego przez Andy'ego Warhola pop-artu. Podobno spory udział w sukcesie artystycznym miała barwna osobowość Hockney'a, on sam jednak tego nie komentował, odżegnywał się też zawsze od szufladkowania go jako członka ruchu pop-art.

Pod koniec lat 60. Hockney zaczął robić zdjęcia. Szczególnie lubił szerokie kadry, do których niezbędne było użycie obiektywu szerokokątnego. Jednak taki obiektyw – jak wiadomo – deformuje obraz i to zupełnie nie podobało się brytyjskiemu artyście. Dlatego wymyślił własną metodę tworzenia obrazów fotograficznych. Z dziesiątków polaroidów, z których każdy pokazywał kolejny fragment zaplanowanego widoku, artysta układał jedno zdjęcie. Kilkanaście lub kilkadziesiąt małych fotografii składało się na jedną, dużą, pokazującą szeroki plan bez aberracji, wywołanych niedoskonałą optyką.

Gdy patrzy się na te dzieła, widać, jak żmudną pracą było ich zaplanowanie i wykonanie, a jednak efekt jest fantastyczny. Od czasu gdy David Hockney pokazał po raz pierwszy swoje fotograficzne kolaże, naśladują go na świecie setki innych twórców, metoda "składankowa" weszła na dobre do fotografii i jest używana przez wielu autorów.

[kn_advert]

 

 

 

Harry Callahan, Eleanor

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Harry Callahan

Dla wielu fotografów muzami i natchnieniem były ich żony. Nie inaczej miał Harry Callahan, jego wrażliwość zaowocowała jednak portretem ponadczasowym.

Eleanor Knapp została żoną Harry'ego Callahana w 1936 roku, zanim ten na dobre zajął się fotografią – bo pierwszy aparat trafił do tej rodziny w 1938 roku. Właściwie od razu żona stała się jedną z ulubionych bohaterek zdjęć i to ona pojawia się na fotografiach, które dziś są uważane za najważniejsze w dorobku Callahana.

Maksimum efektu przy minimum zastosowanych środków – tak chciałoby się określić te prace. Harry Callahan praktycznie nie sięgał po formalne "gadżety", jego zdjęcia odznaczają się prostotą czy wręcz surowością i dyscypliną. Poza żoną i córką, Callahan fotografował ulice amerykańskich miast, czyli po prostu to, co go otaczało. Każdy z tych tematów traktował z taką samą skromnością środków, prostotą spojrzenia oraz dyscypliną formy i kompozycji.

Widać to doskonale w portrecie Eleanor, zanurzonej w wodzie. Bardzo prosty pomysł – ograniczenie postaci modelki do samej tylko twarzy (reszta schowana jest pod wodą), podkreślenie jej za pomocą układu ciemnych włosów, surowa czerń i biel, całe zdjęcie nie rozpraszające natłokiem detali – wszystko to składa się na kompozycję doskonałą formalnie, a jednocześnie pełną czułości, wrażliwości, subtelności.

[kn_advert]

 

 

 

 

Wilhelm Konrad Roentgen, Prześwietlenie

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Wilhelm Konrad Roentgen

Oto kolejne zdjęcie, którego co prawda nie zobaczy się w galerii sztuki, ale które niesamowicie popchnęło naprzód naszą cywilizację.

8 listopada 1895 r. pracujący w Instytucie Fizyki w Würzburgu fizyk Wilhelm Konrad Roentgen, odkrył nowy typ promieniowania, a że nie znał do końca jego właściwości, nazwał je promieniowaniem X. Obecnie w kilku językach, w tym polskim, jego nazwę zmieniono na "promieniowanie rentgenowskie", jednak w większości krajów nadal powszechna jest nazwa Promienie X.

Zdjęcie, które widać powyżej, jest jednym z pierwszych (a może w ogóle pierwszym?), wykonanym z użyciem tych właśnie promieni. Dziś nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, jak rewolucyjny był wynalazek niemieckiego fizyka z punktu widzenia zwykłego człowieka. Dzięki wynalazkowi Roentgena diagnostyka medyczna wykonała milowy krok naprzód, te same promienie prześwietlają też bagaże na lotnisku. Ponadto Promienie X stosuje się w bardzo wielu działach nauki, np. w fizyce jądrowej.

Zdjęcie ukazuje dłoń Rudolfa Kollikera, wybitnego szwajcarskiego biologa, którą prześwietlił Roentgen podczas zjazdu Stowarzyszenia Fizyków i Medyków w Würzburgu 23 stycznia 1896 roku.

[kn_advert]

 

 

 

Anonimowy fotograf, Niezwykły wypadek na Gare Montparnasse

100 najważniejszych zdjęć świata

Niezwykły wypadek na Gare Montparnasse

Pociąg wypadł z dworca, wybił dziurę w ścianie i zawisł nad ulicą. Gdy się to czyta, trudno to sobie wyobrazić. Na szczęście jest fotografia.

Gare Montparnasse to jeden z sześciu dużych dworców w Paryżu. Już w XIX wieku był jednym z kluczowych węzłów komunikacyjnych francuskiej stolicy. Mimo to zapewne nikt, poza podróżującymi, nie zwracałby na niego uwagi, gdyby nie wypadek, który zdarzył się 22 października 1895 roku.

To tego dnia na peron wjechał pociąg nr 120-721, jadący z Granville do Paryża. Już podczas zbliżania się do stacji hamulce w pociągu odmówiły posłuszeństwa i cały skład przetoczył się przez peron, staranował bufory, przebił ścianę dworca (miała grubość 60 cm) i wypadł na zewnątrz. Lokomotywa uderzyła w chodnik na znajdującym się tu Place de Rennes, a że peron znajdował się na wysokości kilku pięter (tak się kiedyś budowało dworce), pociąg zawisł pomiędzy wybitą ścianą, a chodnikiem – odległość wynosiła 10 m.

Zdjęcie pokazujące ten niezwykły wypadek zrobił przypadkowy i anonimowy fotograf. Dziś ta fotografia jest reprodukowana na plakatach, kubkach, w albumach i na pocztówkach – jest jednym z "kultowych" zdjęć w historii światowej fotografii.

Co ciekawe, podczas tego wypadku jedynie kilka osób z pociągu doznało ran, nikt z jadących pociągiem nie zginął. Śmierć poniosła za to przypadkowa kobieta, przechodząca wzdłuż ściany dworca – pociąg dosłownie upadł jej na głowę. Maszynista oraz kierownik pociągu zostali ukarani mandatami (choć awaria hamulców nie wyniknęła z ich winy).

To, co jeszcze jest ważne w przypadku tej fotografii, to fakt, że jako obraz, dokumentując wydarzenie przedziwne, zaskakujące i bezprecedensowe, stała się ona jedną z ulubionych inspiracji dla surrealistów, "wyznawców" narodzonego kilka lat później awangardowego kierunku w sztuce.

[kn_advert]

 

 

 

 

Portret Margaret Bourke-White

100 najważniejszych zdjęć świata

Margaret Bourke-White

Z dorobku fotografki Margaret Bourke-White można byłoby wybrać jakieś legendarne zdjęcie, tu jednak skupimy się nad portretem artystki przy pracy.

Na fotografii widnieje Nowy Jork oraz jego wielka miłośniczka, Margaret Bourke-White. W latach 20. i 30. Nowy Jork był z całą pewnością najbardziej niezwykłym miejscem na kuli ziemskiej. Rozbudowywany w błyskawicznym tempie, był zapełniany kolejnymi drapaczami chmur (w tamtych latach ich budowa była ogromnym technicznym wyzwaniem). Ciągnęły do niego z całego świata setki tysięcy ludzi w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Wielokulturowy tygiel oraz wyrastająca w oczach metropolia – nic dziwnego, że Nowy Jork stał się tematem dla fotografów.

Margaret Bourke-White, która zresztą urodziła się w tym mieście, była jednym z tych twórców, dla których miasto i jego architektura stały się inspiracją. Nie byłoby może w tym nic aż tak niezwykłego, gdyby nie fakt, że fotografka odznaczała się niezwykłą odwagą, pomysłowością i pewnością siebie, w związku z czym robiła zdjęcia właściwie z narażeniem życia. Dowód na to można zobaczyć powyżej. Oto fotografka ze swoim ogromnym aparatem siedzi na wystającym nad miasto gzymsie Chrysler Building, jednego z nowojorskich wieżowców. Głowa orła, którą widać na zdjęciu, wieńczy ostatnie piętro gmachu (powyżej jest jeszcze ozdobne zwieńczenie, cały budynek ma 319 m), czyli znajduje się na wysokości, bagatela, 274 metrów nad ziemią. Nie da się ukryć, że z tego miejsca na pewno można było zrobić wspaniałe zdjęcie, mało kto jednak by się na to odważył. Margaret Bourke-White mogła to jednak zrobić, bo w jej życiu wiele jest podobnych wydarzeń. Była ona jedną z pierwszych na świecie uznanych kobiet-fotoreporterów, pierwszą na świecie kobietą zatrudnioną jako profesjonalny fotograf (w magazynie Fortune), jedną z pierwszych kobiet, które były korespondentkami wojennymi i pierwszym zachodnim fotografem (już bez rozróżnienia na płeć), który dostał pozwolenie na wjazd do Związku Radzieckiego (w 1930 roku). Gdy jest się tak przebojową, umiejącą walczyć o siebie kobietą, siedzenie na gzymsie 270 metrów nad ziemią to betka.

[kn_advert]

 

 

 


Ives Klein, Skok w pustkę

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Ives Klein

Choć autorem tego zdjęcia (a właściwie fotomontażu) jest Harry Shunk, jego autorstwo należy się francuskiemu artyście, Ives'owi Kleinowi.

Ives Klein był artystą niejednoznacznym, jego pomysły i projekty wykraczały zawsze poza ramy nazwanych stylów artystycznych, dlatego do dziś żadnemu krytykowi nie udało się Kleina zaszufladkować do żadnego nurtu w sztuce współczesnej. Mówi się o nim "postmodernista", co jest określeniem bardzo pojemnym.

Fotografia, która powstała w 1960 roku, przedstawia artystę we własnej osobie i jest zapisem performensu, który Klein wykonał w miejscowości Fontenay-aux-Roses. Nosi tytuł Skok w pustkę, a jej celem było udowodnienie, że Klein potrafi lewitować i unosić się w powietrzu. Artystyczne eksperymenty na ten temat to jeden z jego ulubionych wątków we własnej twórczości. Zdjęcie jest oczywiście fotomontażem – w rzeczywistości pod murem, z którego skacze artysta, leżał materac. Harry Shunk podmienił dolne połowy zdjęcia, tę z materacem zamieniając na taką, na której widać już tylko chodnik.

Praca Skok w pustkę to nietypowy fotomontaż, bo choć autorzy nigdy nie ukrywali faktu manipulacji, mało kto o tym pamięta. To zdjęcie jest bowiem wyrazem projektu artystycznego i nie ma znaczenia jak zostało zrobione – straciło swoją "fotograficzną" funkcję na rzecz treści, którą niesie.

[kn_advert]

 

 

 

Horst P. Horst, Gorset

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Horst P. Horst

Odwrócona, ponętnie wygięta, ubrana w gorset kobieta na zdjęciu Horsta P. Horsta to jedna z ikon fotografii mody.

Właściwie nic tu nie jest jak trzeba – nie widzimy twarzy modelki, jest ona odwrócona tyłem i na dodatek prawie nieubrana. Nie można podziwiać ani jej urody ani stroju. A jednak to zdjęcie jest jednym z najsławniejszych obrazów, dziś wrzucanych do wspólnego worka "fotografia mody".

Perfekcyjnie ustawione światło, idealna kompozycja, nastrój pomieszania łagodnej erotyki z tajemnicą i skromnością, wszystko to łączy się w fotografii, zbudowanej z tak małej ilości elementów.

Horst P. Horst, amerykański fotograf niemieckiego pochodzenia, sam wiele razy przyznawał, że jego najważniejsze fascynacje i inspiracje to surrealizm oraz kultura starożytnych Greków. I faktycznie obu tych tematów można się doszukiwać w jego zdjęciach. Nie są pokazane wprost, ale gdy poświęcić im nieco czasu, łatwo poczuć ich klimat. Co ważne, Horst P. Horst całe życie zajmował się przede wszystkim fotografią mody, czyli pracą na zlecenie, komercyjną, taką, w której niezbyt często ma się szansę stworzenia własnej wizji. Jemu z całą pewnością to się udało. Najważniejszym elementem każdego zdjęcia Horsta jest światło. Ten fotograf sztukę tworzenia fotografii prawie wyłącznie za pomocą światła opanował do perfekcji. Widać to doskonale w powyższej pracy, a także w innych sesjach i portretach gwiazd, które Horst tworzył, głównie dla magazynu Vogue, z którym współpracował przez większość życia.

[kn_advert]

 

 

 

 

Leonard Sempoliński

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Leonard Sempoliński

II wojna światowa doświadczyła tragicznie wiele miast w Europie. Do tych najbardziej zniszczonych należała Warszawa. To, jak wyglądała w 1945 roku, obrazują zdjęcia Leonarda Sempolińskiego.

Leonard Sempoliński to postać bardzo zasłużona dla polskiej fotografii. Był on współzałożycielem Związku Polskich Artystów Fotografików (sam posiadał legitymację z numerem 12), przed wojną pracował, po wojnie prowadził własny sklep z akcesoriami fotograficznymi. ZPAF został założony w jego własnym mieszkaniu, na warszawskiej Saskiej Kępie. W latach 1951–1956 był prezesem Związku.

Mimo tych zasług oraz dziesiątków lat, w czasie których Sempoliński był związany z fotografią, do historii przeszły przede wszystkim jego zdjęcia zrobione na ulicach stolicy po Powstaniu Warszawskim. Straszliwy obraz potężnego miasta zrównanego z ziemią do dziś wywołuje w widzach wielkie emocje.

Sempoliński przedstawiał ruiny miasta w sposób dokumentalny, jakby pozbawiony emocji (a przecież nie mógł ich nie czuć). Te fotografie to widoki zburzonych dzielnic. Fotograf nie epatuje tu ludzkim nieszczęściem, nie opowiada o trudach życia w ruinach, bohaterami jego zdjęć nie są ludzie – bohaterką jest Warszawa. Okazuje się, że śmierć miasta może być tak samo poruszająca, jak śmierć człowieka...

[kn_advert]

 

 

 

 

Annie Leibovitz, John Lennon i Yoko Ono

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Annie Leibovitz

Dziś taki akt nikogo by nie zszokował, ale w 1980 roku nikt tak nie fotografował zakochanych. Odważyła się Annie Leibovitz, a historia dopisała do tego zdjęcia tragiczny koniec.

Zdjęcie jednej z najsłynniejszych par w historii, współtwórcy zespołu The Beatles, Johna Lennona i jego żony, artystki Yoko Ono, powstało pod koniec 1980 roku jako część sesji, z przeznaczeniem do publikacji w magazynie muzycznym Rolling Stone. Zrobiła je współpracująca od lat z tym pismem fotografka, Annie Leibovitz.

Na fotografii udało się zawrzeć sporo z charakteru modeli – ich hippisowską naturę, odwagę i bezkompromisowość oraz łączącą ich głęboką miłość. Leibovitz jest fotografką znaną z tego, że umie doskonale współpracować ze swoimi modelami – jest otwarta na ich pomysły, dzięki czemu umie połączyć swoją wizję zdjęcia ze stylem bycia osób jej pozujących. Nie inaczej było w przypadku zdjęcia pary Lennon - Ono.

Poza niewątpliwą wartością artystyczną zdjęcia ma ono jeszcze drugie dno: fotografia powstała niedługo przed tragiczną śmiercią Johna Lennona. Na tyle niedługo, że za życia artysty nie doczekała się publikacji (Lennon został zastrzelony przed swoim domem, na ulicy w Nowym Jorku, 8 grudnia 1980 roku; sprawcą był Mark David Chapman, mający obsesję na punkcie muzyka). Tym samym zdjęcie zrobione jako "zwykła" sesja, stało się kultowe także ze względu na to, że jest jednym z ostatnich wizerunków artysty. Trafiło na okładkę magazynu Rolling Stone 22 stycznia 1981 roku i stało się hołdem dla wielkiego muzyka.

[kn_advert]

 

 

 

 

Eddie Adams, Generał Nguyen Ngoc Loan rozstrzeliwuje więźnia Wietkongu na ulicy Sajgonu

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Eddie Adams

Eddie Adams, autor zdjęcia-symbolu wojny w Wietnamie, sfotografował trzynaście wojen, wiele z jego zdjęć zdobyło uznane wyróżnienia, za przedstawiony tu obraz otrzymał m.in. Pulitzera i nagrodę World Press Photo.

Zdjęcia z wojen zawsze wzbudzają kontrowersje. Z jednej strony sprawiają wrażenie często niepotrzebnego epatowania dramatem i krwią, z drugiej pełnią jednak bardzo ważną rolę: to dzięki fotografii świat dowiaduje się o wojennych zbrodniach.

Zdjęcie Eddiego Adamsa, wtedy zatrudnionego w agencji Associated Press, powstało w 1968 roku, w czasie dramatycznych starć pomiędzy wietnamską partyzantką, a armią amerykańską i wspieranym przez nią wietnamskim wojskiem. Fotografia pokazuje moment egzekucji partyzanta z Wietkongu, dokonanej przez wietnamskiego generała.

Eddie Adams żałuje rozgłosu, jakiego nabrało to zdjęcie, bo patrząc na nie widz prawie automatycznie staje po stronie ofiary, gdy tymczasem zabijany partyzant jest tu "złym charakterem" (wietnamska partyzantka strzelała do amerykańskich żołnierzy – fotograf z USA siłą rzeczy był po ich stronie). Adams przyznawał wiele razy, że to zdjęcie zniszczyło życie strzelającego generała i jego rodziny, bo na fotografii wygląda on jak oprawca. Adams mówił: "Fotografia to wciąż najpotężniejsza broń świata. Wszyscy jej wierzą, a ona przecież pokazuje tylko pół prawdy".

[kn_advert]

 

 

 

 

Chris Niedenthal, Czas Apokalipsy

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Chris Niedenthal

Ta fotografia to ikona polskiej historii, w której jak w pigułce zawarte jest właściwie wszystko, co wydarzyło się Polsce w drugiej połowie XX wieku.

Zdjęcie to, zrobione z okna klatki schodowej kamienicy na rogu Puławskiej i Rakowieckiej w Warszawie w grudniu 1981 roku, jest chyba największą fotograficzną ikoną współczesnej Polski. Jego autorem jest Brytyjczyk, który zafascynowany naszym krajem został na stałe i mieszka tu do dziś. Chris Niedenthal pracował dla wielu znanych tytułów, m.in. Newsweek, Time, Der Spiegel, Geo, Forbes. W 1986 roku otrzymał nagrodę World Press Photo, a jednak, jak sam mówił w jednym z wywiadów: "Wielu ludzi przedstawia mnie: – To facet który zrobił zdjęcie "Czas apokalipsy". Zrobiłem też mnóstwo innych zdjęć, ale… cholera, jestem znany z tego jednego zdjęcia".

Zdjęcie pokazuje kołowy transporter opancerzony (których sporo jeździło po Warszawie w czasie stanu wojennego), stojący przez Kinem Moskwa, w którym jeszcze niedawno wyświetlano film F. F. Coppoli Czas Apokalipsy. Wieloznaczność tego zdjęcia, a jednocześnie jasność, czytelność jego przekazu spowodowała, że fotografia stała się symbolem wszystkich wydarzeń z tamtego okresu. Niewiele jest na świecie fotografii, które w jednym kadrze zamykają całą skomplikowaną historię...

[kn_advert]

 

 

 

 

Peter Lindbergh, Kate Moss

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Peter Lindbergh

Kate Moss jest kluczową postacią dla zrozumienia kultury lat 90. XX wieku, a Peter Lindbergh fotografem, który umiał to sfotografować.

Mówi się, że rozpoczęte w latach 90. ubiegłego wieku zjawisko popularności supermodelek, fakt, że prezentujące stroje dziewczyny stały się sławami jak aktorki i piosenkarki, zawdzięczamy Karlowi Lagerfeldowi. To ten projektant zbudował wokół pracujących z nim modelek atmosferę ich wyjątkowości i pracował nad ich wypromowaniem. Dowodem na wejście pierwszych supermodelek do kultury popularnej jest chociażby teledysk George'a Michaela Freedom, w którym występują wszystkie topowe modelki – Linda Evangelista, Cindy Crawford, Naomi Campbell itd.

Jednak bez udziału fotografów sława tych dziewczyn przeminęłaby pewnie szybciej. Jednym z najchętniej pracujących z supermodelkami fotografów był bez wątpienia Peter Lindbergh. Autor niezliczonych sesji mody (dla magazynu Vogue, Vanity Fair, Harper`s Bazaar), autor Kalendarza Pirelli z 1996 roku w absolutnie wyjątkowy sposób czuł klimat lat 90. i umiał go oddać na fotografii (do dziś jest znanym i cenionym autorem sesji, jednak szczyt jego sławy to bez wątpienia lata 90.).

Jednym z najdoskonalszych przejawów talentu Lindbergha jest portret Kate Moss, zaliczanej do drugiego pokolenia supermodelek, która jednak stała się o wiele bardziej sławna niż jej poprzedniczki, która jest ucieleśnieniem wszystkich elementów mody końca lat 90. Lekko chłopięca uroda, drobna, wręcz chuda, mało "kobieca" budowa ciała, niewidoczny makijaż, naturalność, spontaniczność, bezpretensjonalność – wszystko to znajduje się w tym prostym, wręcz banalnym zdjęciu, z którego tchnie młodość i świeżość.

[kn_advert]

 

 

 

 

Frederick H. Evans, Morze schodów

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Frederick H. Evans

Zrobione w 1903 roku zdjęcie schodów prowadzących do katedry w Wells po dziś dzień jest uznawane za jedną z najlepszych fotografii architektury.

Zdjęcie zrobił Frederick H. Evans, który sporą część życia zawodowego poświęcił dokumentowaniu zabytkowych katedr w Wielkiej Brytanii i Francji. Za młodu Evans pracował w księgarni i nie interesował się fotografią. Otoczony książkami zgłębiał historię sztuki. Wspominał, że dzięki jego obeznaniu z literaturą i sztuką księgarnia miała wielu klientów, bo zawsze mogli podyskutować ze sprzedawcą na wiele ambitnych tematów.

W pewnym momencie Frederick H. Evans stwierdził, że samo czytanie mu nie wystarcza. Rzucił pracę, kupił aparat i wyruszył w drogę. I to był strzał w dziesiątkę. Fotografia architektury (szczególnie zabytkowej – o tej przecież wiedział najwięcej) stała się jego pasją do tego stopnia, że potrafił siedzieć tygodniami (!) w jednym kościele, czekając na odpowiednie światło lub inny efekt, który sobie zaplanował umieścić na zdjęciu. Ta pedantyczność, wyczulenie na szczegóły okazały się kluczem do sukcesu – jego fotografie są jednocześnie dokumentami, nastrojowymi impresjami i imponującymi jakością wykonania zapisami gry tonów, świateł, cieni i faktur. Jednym z najdoskonalszych przejawów pracy Evansa jest właśnie powyższe zdjęcie, zatytułowane Morze schodów.

Co ciekawe, Evans był jeszcze w jednej dziedzinie ortodoksem i pedantem. Uważał mianowicie, że jakikolwiek retusz lub inna ingerencja w zapisany na negatywie obraz niszczą zdjęcie, mijają się z ideą fotografii, dlatego nigdy nie retuszował swoich zdjęć. Planował każde tak długo, by mieć pewność, że na negatywie zatrzyma "kadr idealny" pod każdym względem i retusz już nie będzie potrzebny.

[kn_advert]

 

 

 

Nobuyoshi Araki

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Nobuyoshi Araki

Najbardziej kontrowersyjny japoński towar eksportowy – tak mówi się o tym słynnym i bardzo obrazoburczym fotografie.

Nobuyoshi Araki urodził się w 1940 roku w Tokio, gdzie mieszka do dziś. Już w czasie studiów fotograficznych rozpoczął pracę w agencji reklamowej. Tam poznał swoją przyszłą żonę i ona stała się jego pierwszą modelką. Od tamtej pory przed obiektywem Japończyka pojawiły się pewnie tysiące kobiet, bo poza opinią prowokatora, Araki jest też znany z pracowitości. Jak do tej pory wydał ponad 350 albumów ze swoimi zdjęciami, a wystaw, w których brał udział, pewnie już nikt nie jest w stanie policzyć.

Od początku twórczości Arakiego interesują kobiety, przy czym najbardziej lubi fotografować je w mocno dwuznacznych pozach i kontekstach. Nagie lub półnagie, związane, zawieszone pod sufitem (!), nierzadko eksponujące najintymniejsze miejsca, często znajdujące się w dziwnych, niepokojących wnętrzach, utrzymanych w estetyce sado-maso. Z powodu tej obrazowej odwagi Araki wielokrotnie miał kłopoty, jego prace wywoływały protesty i chciano je cenzurować. Co ciekawe, to samo działo się w przypadku zdjęć Japończyka, przedstawiających kwiaty – fotograf ma tę niezwykłą umiejętność, że jego zdjęcia kwiatów można odbierać jako wręcz pornograficzne.

[kn_advert]

 

 

 


Edward Steichen, The Flatiron Building

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Edward Steichen

Mgła, mrok, nieostrość, nastrojowość, może jakaś metafora – oto przepis na zdjęcie w stylu piktorializmu.

Piktorializm – dziś krytykowany nurt w fotografii końca XIX i początku XX wieku, który miał zrównać fotografię i malarstwo jako równorzędne dziedziny sztuki. Jak wiadomo, przez wiele, wiele lat fotografii nie ceniono jako działalności artystycznej. Była uważana za mechaniczne rejestrowanie rzeczywistości, w którym nie ma miejsca na artyzm. By się temu przeciwstawić, grupa nowojorskich fotografów stworzyła styl, który w ich mniemaniu miał szansę udowodnić, że fotografia też może być sztuką.

Jednym z nich był Edward Steichen, a pracą, w której najsilniej zamanifestował tenże styl jest powyższe zdjęcie. Fotografia przedstawia The Flatiron Building, jeden z wieżowców Manhattanu, sfotografowany w mglisty, deszczowy wieczór. Mokra jezdnia, rozmyte światła latarń, dorożka – te elementy budują nastrój zdjęcia, lekko tajemniczy, a nade wszystko poetycki.

Można by się spierać, czy ta fotografia właśnie (i czy ten sposób fotografowania w ogóle) rzeczywiście dawał szansę zrównania wartości fotografii z malarstwem. Faktem jest jednak, że takie zdjęcia się podobają i mają swoją niewątpliwą wartość, potwierdzoną faktami: zdjęcie Edwarda Steichena, wykonane w tym samym stylu, przedstawiające brzeg jeziora i drzewa nocą, we mgle (tytuł pracy: Pond Moonlight), w lutym 2006 roku zostało sprzedane na aukcji dzieł sztuki za 2,9 miliona dolarów, plasując się w absolutnej czołówce najdroższych fotografii w dziejach świata.

[kn_advert]

 

 

 

 

Sandy Skoglund, Zemsta złotej rybki

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Sandy Skoglund

Surrealizm jako kierunek w sztuce narodził się w pierwszych latach XX wieku. Amerykanka Sandy Skoglund tamte pomysły przełożyła na bardziej nowoczesny język.

Na przełomie lat 70. i 80. światem zachodnim zawładnął postmodernizm – kierunek w sztuce, który pozwalał m.in. na dowolne czerpanie z artystycznego dorobku innych, mieszanie wątków i stylów, łączenie fragmentów cudzych dzieł z różnych epok tak, by powstało nowe, autorskie. Dopuszczał także mieszanie technik i dziedzin sztuki i tak właśnie postępuje amerykańska artystka, Sandy Skoglund, która – jak pisała w magazynie Artmix Katarzyna Maniak - "łączy w swej praktyce artystycznej koncept, rzeźbę, malarstwo i instalację, a efektem finalnym staje się fotografia".

Prace Skoglund można rozumieć dwojako. Z jednej strony są to po prostu arcyciekawe zdjęcia, surrealistyczne, zaskakujące, a jednocześnie kolorowe, czasem zabawne – oglądanie ich sprawia niewątpliwą przyjemność. Z drugiej strony tkwi w nich coś więcej: to nie są obrazy z bajki, ze snu – te wizje są jak najbardziej realne, namacalne, sprawiają wrażenie, jakby pochodziły ze świata jak najbardziej rzeczywistego, a więc okazują się raczej koszmarem (bo jak nazwać widok restauracji, po której skaczą ogromne, czerwone lisy? albo szarego, skromnego pokoju pary starszych ludzi, zawładniętego przez fluorescencyjne koty?). Zdjęcie Zemsta złotej rybki, które widać powyżej, także tytułem niepokoi i nasuwa skojarzenia z jakimiś straszliwymi wydarzeniami, które mogą nastąpić w pokoju dziecinnym po tym, jak dostaną się tam latające pomarańczowe ryby.

Koniecznie trzeba jeszcze dodać ważny fakt: każde ze zdjęć Sandy Skoglund powstaje przez około pół roku. Dlaczego? Bo nie są to montaże, zdjęcia nie są poddawane cyfrowej obróbce – wszystkie pokazane sceny zaistniały naprawdę! Każdą ze sfotografowanych scenografii artystka sama zbudowała w skali 1:1, a następnie sfotografowała tak, jak fotografuje się wnętrza – bez żadnego udziału komputera.

[kn_advert]

 

 

 

 

Freddy Alberto, Che Guevara

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Freddy Alberto

Che Guevara na łożu śmierci. Postać do dziś przez wielu uwielbiana, otaczana kultem, sfotografowana w chwili ostatecznej klęski.

Na koszulkach, plakatach, muralach, nawet jako tatuaż – twarz Che Guevary to już nie portret, to znak, symbol, ikona, której użycie daje światu jasny komunikat o poglądach jego posiadacza. A przynajmniej kiedyś tak było, bo dziś ta twarz-znak została wciągnięta w obieg pop kultury i zatraciła swoje znaczenie, stając się jedynie kolejnym "gadżetem".

Jednak zdjęcie Freddy`ego Alberto, ukazujące martwego Che Guevarę, nadal ma swój ciężar gatunkowy. Po wielu perypetiach i prowadzonych w różnych krajach walkach o wolność, Che trafił do Boliwii. Tam w 1967 roku został schwytany i aresztowany przez wojsko (gdy żołnierze do niego strzelali, miał krzyczeć: "Nie zabijajcie mnie, jestem Che Guevara, jestem dla was bardziej cenny żywy niż martwy"). Jak się łatwo domyślić, bojownik nie chciał się poddać warunkom stawianym przez wojsko, został więc zamordowany. Podobno strzelano do niego tak, by rany wyglądały jak zadane w walce, by wojsko mogło mówić, że Che zginął podczas strzelaniny.

Freddy Alberto zrobił zdjęcie w szpitalu Nuestra Senora de Malta, gdzie leżało ciało Che Guevary. Podobno to tam właśnie obcięto zabitemu dłonie, by zabrać je do Buenos Aires w celu identyfikacji za pomocą odcisków palców. Che pochowano w nieoznaczonej mogile, której lokalizacja nie jest znana.

Zdjęcie to pasuje do legendy zbuntowanego wojownika, walczącego przeciwko złej armii o dobro ludzi. Wszak poza ofiary na fotografii oraz ogólne wrażenie, jakie sprawia ten obraz, nasuwają natychmiast skojarzenia z Jezusem i jego męczeńską śmiercią, ofiarą dla zbawienia ludzkości.

[kn_advert]

 

 

 

 

Nadar, Georges Sand

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Nadar

Nadar był zwykłym fotografem-portrecistą, miał swoje studio i robił zdjęcia na zlecenie. Niby nic wielkiego, a jednak jego zdjęcia są bardzo ważne dla historii sztuki.

Na jednej z najbardziej znanych fotografii Nadara widzimy Georges Sand, francuską pisarkę, feministkę, intelektualistkę, jedną z najważniejszych postaci w sztuce przełomu XIX i XX wieku.

Jej portret powstał w 1864 roku w pracowni Gasparda-Félixa Tournachona, pracującego pod pseudonimem Nadar. W tej samej pracowni w 1874 roku odbyła się pierwsza wystawa grupy malarzy, nazwanych później impresjonistami (ich prace, jako zbyt wywrotowe, odrzucono z państwowych galerii, przyjął ich pod swój dach fotograf). W tej też pracowni swoje portrety zamawiali Alexandre Dumas, Franz Liszt, Eugene Delacroix, Charles Baudelaire, Jules Verne oraz dziesiątki innych osób, których dorobek stanowi dziś historię świata i sztuki.

Nadar, choć był właściwie fotografem-rzemieślnikiem, umiał do każdego ze swoich modeli podjeść indywidualnie, każde zdjęcie to w jakimś sensie charakterystyka kolejnej ważnej indywidualności. Jak choćby podany tu jako przykład portret Georges Sand – dostojnej Damy, która w chwili powstania zdjęcia miała już 60 lat i reputację wyzwolonej, pewnej siebie i niezwykle mądrej kobiety. Wszystko to widać na tym zdjęciu!

[kn_advert]

 

 

 

 

 

Alfred Eisenstaedt, VJ Day

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Alfred Eisenstaedt

W dziejach fotografii jest kilka znanych zdjęć, przedstawiających pocałunki – wszak to czynność znana i lubiana. Ten całus ma jednak podtekst polityczny.

Zdjęcie powstało 14 sierpnia 1945 roku, w dniu, w którym USA zwyciężyły w wojnie z Japonią. Z tego powodu dzień ten do dziś nazywany jest "VJ Day" (V od Victory, J od Japan) i tak też tytułowana jest fotografia, przedstawiająca marynarza i pielęgniarkę w czułym uścisku. Autorem zdjęcia jest Alfred Eisenstaedt, o którym mówi się, że w życiu sfotografował więcej ludzi, niż jakikolwiek inny twórca. Zaś sam Eisenstaedt zwykł powtarzać, że dla niego dużo ważniejsze jest wejście w relację z drugim człowiekiem, niż sam fakt zrobienia mu zdjęcia.

14 sierpnia 1945 roku, podczas triumfalnego powrotu żołnierzy walczących z Japonią, Alfred Eisenstaedt był na nowojorskim Times Square i robił zdjęcia świętującym zwycięstwo ludziom – pracował na zlecenie magazynu Life. I w tym też piśmie ukazało się zdjęcie pocałunku marynarza i pielęgniarki, które ma potężną siłę propagandową, podkreślającą symbolicznie zwycięstwo w krwawej wojnie.

Zdjęcie ukazało się na łamach Life i od razu rozpoczęły się dywagacje, kto jest na nim przedstawiony. Euforyczne okoliczności, w jakich powstało zdjęcie oraz układ postaci (mało widoczne twarze) praktycznie uniemożliwiał identyfikację. Przez lata do prasy i do samego fotografa zgłaszało się wiele osób, które uważały, że to właśnie one są na fotografii. Choć nigdy na 100% tego ustalono, kto całuje się na zdjęciu– ten pocałunek stał się symbolem zwycięstwa, zakończenia wojny, spontanicznego świętowania ważnego wydarzenia historycznego.

[kn_advert]

 

 

 

 

Diane Arbus

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Diane Arbus

Diane Arbus była bez wątpienia osobą wyjątkowo wrażliwą. Zapewne dlatego najbardziej lubiła fotografować tych, od których inni odwracali wzrok.

Już sam życiorys Arbus wzbudza emocje – powstały zresztą na jej temat książki i filmy. Nadwrażliwa, skomplikowana osobowość fotografki doprowadziła ją w końcu do samobójstwa (w wieku 48 lat). Zanim jednak to nastąpiło, Arbus stworzyła wiele cykli fotograficznych, które do dziś fascynują. 

Diane Arbus, sama czująca się niepewnie we współczesnym świecie, gdy zajęła się fotografowaniem (a nastąpiło to dość późno, bo wcześniej była "panienką z dobrego domu", a później "żoną swojego męża" – do samodzielności musiała dojrzeć), swój obiektyw skierowała na - w jakimś sensie podobnych do niej - "dziwaków". Najchętniej robiła zdjęcia osobom upośledzonym, niepełnosprawnym, transseksualnym – w jakikolwiek sposób "odstającym" od utartych społecznych norm i przyzwyczajeń.

Jedną z najsłynniejszych jej fotografii jest portret dwóch bliźniaczek, który powstał podczas jednego ze zjazdów bliźniaków, odbywających się co jakiś czas w różnych miejscach USA.

[kn_advert]

 

 

 

 

James Nachtwey, Czeczenia

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. James Nachtwey

James Nachtwey jest dziś najbardziej znanym fotoreporterem wojennym, który był chyba w każdym miejscu na świecie, w którym odbywał się konflikt.

"Jestem świadkiem, a zdjęcia, które robię – to moje świadectwo. Wydarzenia, które dokumentuję nie powinny być nigdy zapomniane i nigdy nie powinny się powtórzyć" – to patetyczne hasło umieścił fotograf na głównej stronie swojej strony internetowej. Można z niego wyczytać, że ideą, która mu przyświeca w pracy jest "niesienie świadectwa" – a więc Nachtwey wierzy, że dzięki fotografiom pokazującym straszliwe dramaty można światu przekazać informacje o nich, otworzyć oczy tym, którym jest lepiej, by ruszyli z pomocą ludziom jej potrzebującym.

Tak można potraktować cykl, z którego pochodzi widoczne powyżej zdjęcie. W ogarniętej konfliktem Czeczenii James Nachtwey skoncentrował się na losie dzieci, młodych chłopców, którzy stoją pomiędzy niewinnym dzieciństwem, a czynnym udziałem w walkach partyzanckich.

Amerykański fotograf ma na koncie pracę dla najbardziej znanych gazet, od 1986 do 2001 roku był też członkiem Agencji Magnum. W 2001 roku założył własną agencję, która dziś cieszy się na świecie ogromnym uznaniem – to VII Photo Agency.

Lista krajów (i konfliktów), które fotografował Nachtwey, jest imponująca: Afganistan, Bośnia, Rumunia, Kosowo, Pakistan, Rwanda, Indie, Czeczenia, Izrael, Indonezja. Amerykanin tworzył cykle o atakach z 11 września 2001, robił zdjęcia opowiadające o AIDS, ofiarach wojny, więzieniach, zanieczyszczeniu powietrza. Dotknął chyba wszystkich najważniejszych problemów, z którymi zmaga się współcześnie nasza cywilizacja. Nagród i wyróżnień, które Nachtwey otrzymał za swoje zdjęcia, pewnie nikt już dziś nie podejmie się wymienić. W 2001 roku reżyser Christian Frei nakręcił film pt. War photographer, którego bohaterem jest właśnie James Nachtwey, jako "symbol" współczesnego fotografa wojennego.

[kn_advert]

 

 

 

 

 Tono Stano, Zmysł

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Tono Stano

Prostota i moc, symbolika i zmysłowość, czystość klasycznego czarno-białego obrazu – to wszystko mieści się w jednej fotografii czechosłowackiego twórcy, Tono Stano.

Tono Stano, fotografa urodzonego w Czechosłowacji (na terenie dzisiejszej Słowacji), a dziś mieszkającego w Pradze, można nazwać mistrzem syntezy. Jego zdjęcia to obrazy proste, pozbawione zbędnych detali i ozdobników, a jednocześnie wyraziste i czytelne. Starannie zakomponowane i przemyślane, uderzają syntetycznie podaną, "konkretną" treścią. Są to bardzo często akty, jednak niepodobne do tych, jakie znamy powszechnie. U Tono Stano nie znajdziemy nagich pań, usadowionych w eleganckich wnętrzach i sfotografowanych przez mgiełkę. Akty Stano to surowe, geometryczne kompozycje, choć nie pozostawiające wątpliwości, że ukazują walory nagiego ciała.

"Nawet gdy kłamię, jestem bliżej prawdy niż jakakolwiek fotografia dokumentalna." – mówi Stano i bawi się obrazem, zamiast – w jego mniemaniu – udawać obiektywność, tworząc dokumenty.

Zdjęcie Zmysł, które widać powyżej, jest najbardziej znaną na świecie pracą Tono Stano. Reprodukowano je setki razy, zdobiło wiele okładek, doczekało się też naśladownictwa, parafraz i kopii. Trudno się dziwić – ta fotografia jest uderzająco prosta i piękna zarazem, seksowna i zmysłowa, ale też bardzo subtelna.

[kn_advert]

 

 

 


Raoul Hausmann, Autoportret

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Raoul Hausmann

Choć często się o tym zapomina, fotomontaż jest nieodłączną częścią fotografii. W historii tej sztuki było kilka momentów, gdy powstały absolutnie wybitne fotomontaże.

Dziwnym trafem te momenty łączą się z wydarzeniami historycznymi, politycznymi. Fotomontaż ma w sobie coś takiego, że o wiele łatwiej za jego pomocą o wypowiedź dosadną, wyrazistą, ekspresyjną, o mocne wyrażenie swoich poglądów. Dlatego też mamy w historii wiele zaangażowanych politycznie fotomontaży z czasów wojen lub władzy reżimów. 

Pochodzący z Wiednia Raoul Hausmann sztuki fotomontażu uczył się "u źródła", czyli u dadaistów, grupy artystów z początku XX wieku, którzy za nic mieli wszelkie zasady, przyzwyczajenia, normy, którzy wyrażali swoje poglądy głośno i dosadnie. Ich fotomontaże zawsze łączyły fotografię z tekstem – wycinane z gazet litery naklejali na obrazy, złożone z fragmentów zdjęć, robionych własnoręcznie lub też znalezionych w gazetach.

Oto autoportret Hausmanna: twarz artysty otoczona jest hasłami, ułożonymi tak, by wzmocnić jeszcze ekspresję obrazu, jakby bohater zdjęcia nie mówił, a krzyczał. Dynamiczna kompozycja, ułożona z fragmentów zdjęć, wycinków z gazet czy ulotek, z obrazów doskonale znanych (np. banknot) – to podstawowy przepis na fotomontaż. Ten widoczny powyżej powstał w 1923 roku, w czasie największej aktywności fotomontażowej Hausmanna. Zaraz po I wojnie światowej awangardowe ruchy ożywiły się, komentowały też chętnie powojenną rzeczywistość w Europie.

[kn_advert]

 

 

 

Sarah Moon, Cyrk

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Sarah Moon

Świat wykreowany przez Moon jest niezwykły, porusza chyba w każdym pokłady wrażliwości, "zmiękcza" największych twardzieli.

Sarah Moon zanim została fotografem, była modelką. Z jednej strony może to dziwić, jest niska, drobna, w większym tłumie można jej nie zauważyć. Z drugiej – gdy tylko się na nią spojrzy, jest się natychmiast oczarowanym jej urokiem, ciepłem, subtelnością. I te same cechy można znaleźć na jej zdjęciach.

Jej fotografia wymyka się prostym klasyfikacjom – niektórzy nazywają ją "kobiecą", inni "poetycką", jeszcze inni porównują ją z malarstwem impresjonistów. Od kiedy Sarah Moon zaczęła robić zdjęcia, czyli od początku lat 70. ubiegłego wieku, ma swój unikalny, charakterystyczny styl, po którym łatwo ją rozpoznać. Co ciekawe, ten styl próbowało naśladować wielu... i nikomu się to nie udało.

Moon przez wiele lat kojarzyła się ze światem mody. Jako była modelka zaczęła fotografować koleżanki po fachu, robiła sesje dla luksusowych magazynów, kampanie reklamowe. Unikalne, jedyne w swoim rodzaju, w którym większe znaczenie grał nastrój, emocja, niż sama sukienka, znajdująca się na zdjęciu. Eteryczne, nieoczywiste, inspirujące – tak określa się zdjęcia mody autorstwa Moon. Z czasem jednak moda przestała jej wystarczać i fotografka zaczęła robić też projekty osobiste. Zdjęcie, które widać powyżej, pochodzi z bardzo znanego cyklu Cyrk, który - choć powstał w bardzo obfotografowanym miejscu - jest zupełnie inny od projektów cyrkowych. Budzi niepokój i fascynuje zarazem, pokazuje nie miejsce, a nastrój, coś ulotnego, trudnego do dostrzeżenia gołym okiem.

Fascynująca osobowość fotografki po raz kolejny "zagrała" z projektem, który stworzyła.

[kn_advert]

 

 

 

 Henri Cartier-Bresson, Decydujący moment

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Henri Cartier-Bresson

Mało jest w fotografii haseł tak nośnych I tak dobrze znanych jak "decydujący moment". Autorem tej idei jest Henri Cartier-Bresson.

"Decydujący moment", w sposób najbardziej dosłowny, dokładny, został pokazany właśnie w tej fotografii. Na jej przykładzie uczy się w szkołach fotograficznych, dzięki niej pokolenia fotografów i osób interesujących się fotografią dowiadują się, co to znaczy, żeby być we właściwym miejscu i we właściwym czasie (lub sobie pomóc i na właściwy czas zaczekać). 

"Decydujący moment - ta jedna chwila, ułamek sekundy, w którym świat pogrążony w chaosie jawi się jako doskonała całość. Zdjęcie powinno streszczać wydarzenie, które za chwilę rozpadnie się w potoku życia" – tak opisuje treść tej idei Izabela Jaroszewska. To Henri Cartier-Bresson dał światu teorię "decydującego momentu". Jaroszewska pisze: "Fotografie Bresson'a to właśnie genialne momenty wydobyte z rzeki czasu. Później wielokrotnie poddawano krytyce jego teorie, ale fakt, że to właśnie do Jego wypowiedzi się odnosimy, świadczy o wielkości tego, co napisał i stworzył".

Powyższe zdjęcie jest najdoskonalszym przejawem tej teorii. Bo przecież wydarzenie, które widzimy ułamek sekundy wcześniej i tyle samo czasu później byłoby już nieważne, nieistniejące, niewarte uwagi. A tak, dzięki wyczuciu fotografa otrzymaliśmy obraz piękny i ciekawy (nieważne, że pokazuje banalną scenkę – ważne jak ją pokazuje).

Henri Cartier-Bresson to jeden z najważniejszych fotografów XX wieku. Fotografował ważne przemiany na świecie przed i po II wojnie światowej, tworzył dokumenty o polityce i sztuce, portretował najwybitniejszych ludzi współczesności, uprawiał też coś, co dziś nazywamy "fotografią uliczną" – rejestrował zwykłe, codzienne życie na ulicach krajów, w których był. I to właśnie w przypadku tego gatunku fotografii najlepiej sprawdziła się teoria "decydującego momentu". To dzięki niej zdjęcia Cartier-Bressona przeszły do historii.

[kn_advert]

 

 

 

Thomas Hoepker, 9/11

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Thomas Hoepker

11 września 2001 – to dzień niezwykłych wydarzeń, w czasie których powstały miliony zdjęć, robionych przez amatorów i zawodowców. Niektóre z nich są co najmniej zaskakujące.

Thomas Hoepker, fotoreporter, członek Agencji Magnum, gdy tylko usłyszał rano o tym, że samolot wbił się w wieżowiec WTC, wyruszył, by robić tam zdjęcia. Po drodze, w Williamsburgu zobaczył po drugiej stronie zatoki płonące wieże oraz grupkę ludzi piknikujących przy drodze. Nie wiadomo, czy wydarzenia na Manhattanie nie robiły na nich wrażenia czy nie uświadamiali sobie, co dzieje się tak niedaleko nich, faktem jest, że ich pogodne nastroje kontrastują z widokiem rozpościerającym się na horyzoncie. 

Zdjęcie zostało opublikowane po raz pierwszy dopiero w piątą rocznicę zamachów – wcześniej sam Hoepker nie zgadzał się na to, uważając, że fotografia jest zbyt niejasna, dwuznaczna. Po publikacji do redakcji przyszedł e-mail od jednego z mężczyzn, którzy są na zdjęciu. Pisze on tam, że ich pozornie dobre nastroje są wynikiem szoku - gdy zobaczyli, co się stało, zupełnie nie wiedzieli co robić i co myśleć, więc "zagłuszali" ten szok głupimi żartami.

Dziś tej fotografii często używa się w USA do zobrazowania nastrojów, jakie panowały po atakach z 11 września – szoku, zaskoczenia, zagubienia. Reakcji nieracjonalnych, często obojętności, wynikającej ze strachu.

Do dziś bardzo często, gdy ktoś patrzy na to zdjęcie Thomasa Hoepkera, padają słowa: "Tak, po 11 września Ameryka nie jest i nigdy już nie będzie taka jak dotąd".

[kn_advert]

 

 

 

 

E. J. Bellocq, Dama z Nowego Orleanu

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. E. J. Bellocq

E. J. Bellocq wędrował z aparatem po domach publicznych Nowego Orleanu i namawiał kobiety, by mu pozowały. Wielu z nich przysłaniał oczy, by były nierozpoznawalne.

Bellocq urodził się w bogatej rodzinie francuskich emigrantów – czy to w ramach kontrastu ze swoim codziennym życiem, czy z nudów, zaczął pewnego dnia zapuszczać się z aparatem w najbardziej ciemne zakamarki swojego rodzinnego miasta, Nowego Orleanu. Fotografował marynarzy w portowych spelunach, żebraków w bramach, aż zaczął robić zdjęcia prostytutkom. To zajęcie było dla niego hobby. Na co dzień prowadził w mieście zakład fotograficzny i nikt o jego nocnych fotograficznych eskapadach nie wiedział. On tymczasem kontynuował swoje potajemne wędrówki i tworzył cykl portretów panien lekkich obyczajów. Był bardzo kontaktowy, więc panie nie sprzeciwiały się fotografowaniu. Bellocq pozwalał im dowolnie się ubrać (lub rozebrać) do zdjęcia, przyjąć dowolną pozę, a nawet decydować, gdzie będzie robione zdjęcie (większość powstała w domach modelek). Jeśli któraś z pań chciała mieć zakryte oczy, by nikt jej na zdjęciu nie rozpoznał – nie było problemu. Panie raz były nagie, raz ubierały się nawet w futra – fotograf nic im nie narzucał.


Mało brakowało, a cały ten dorobek zaginąłby w mrokach przeszłości. Oficjalnie bowiem Bellocq był zwykłym rzemieślnikiem, właścicielem fotograficznego zakładu usługowego, dlatego gdy umarł nikt nie zajął się zabezpieczeniem jego dorobku. Trafiły gdzieś na strych czy do piwnicy i słuch po nich zaginął. Dopiero pod koniec lat 60. XX wieku, ponad 20 lat po śmierci Bellocq'a, inny znany fotograf, Lee Friedlander, przypadkiem natknął się na nie i dopiero on docenił spuściznę po dziwacznym fotografie, prowadzącym podwójne życie i on tę spuściznę pokazał światu.

[kn_advert]

 

 

 

 

Lewis Wickes Hine, Power house mechanic working on steam pump

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Lewis Wickes Hine

Autor tego zdjęcia, Lewis Hine, pewnie przewraca się w grobie na myśl o tym, jak bardzo od czasów powstania fotografii i wbrew intencjom autora zmienił się jej sens.

Lewis Wickes Hine był socjologiem, który na początku XX wieku badał przemiany wewnątrz społeczeństwa amerykańskiego. Był to dość trudny czas, niedługo po apogeum rewolucji przemysłowej, która wywołała rozwój, ale i wyolbrzymiła podziały (na bogatych posiadaczy fabryk i biednych robotników), USA znalazły się w kryzysie – najpierw społecznym, później także ekonomicznym. W Stanach Zjednoczonych dodatkowym problemem były jeszcze sprawy rasowe – dyskryminacja czarnoskórych obywateli.

Hine, jako osoba wyjątkowo wyczulona na problemy społeczne, postanowił wyjść poza badania czysto naukowe i zaczął robić zdjęcia. Był samoukiem, fotografia w jego życiu pojawiała się jako metoda rejestracji i pokazania światu niesprawiedliwości współczesnego mu świata.

Zdjęcie, które prezentujemy powyżej, pokazuje robotnika z elektrowni, obsługującego pompę parową (taki też jest oryginalny tytuł: Power house mechanic working on steam pump) i powstało w 1920 roku. Zamiarem autora było pokazanie ciężkiej, fizycznej pracy wykonywanej w bardzo trudnych warunkach i to oczywiście widać na fotografii. Jednak obecnie nabrała ona innego znaczenia. Reprodukowana jest powszechnie na plakatach i pocztówkach, a kupują ją głównie panie, bo na zdjęciu znajduje się przystojny, półnagi, umięśniony mężczyzna – zdjęcie jest więc też traktowane jako ładny obrazek, pokazujący faceta, do którego można wzdychać...

[kn_advert]

 

 

 

Gjon Mili, Pablo Picasso

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Gjon Mili

Malarz maluje farbą, a fotograf światłem. Co się stanie, gdy każe się malarzowi stworzyć obraz bez farby? Powstanie portret podobny do tego.

"A właściwie dlaczego nie mogę go poprosić o namalowanie obrazu za pomocą światła i ciemności, zamiast koloru i farby?" – zapytał kiedyś samego siebie fotograf Gjon Mili. Jak pomyślał, tak zrobił, a efekt tego pomysłu widać powyżej.

Pabla Picassa nie trzeba nikomu przedstawiać, podobnie jak nie trzeba nikomu przypominać, że dość szybko za życia stał się gwiazdą, a więc i był często fotografowany. Jeśli kolejny fotograf dostawał zlecenie na zrobienie zdjęcia tak popularnej osobie i – co ważniejsze – chciał być oryginalny, to musiał się nieźle postarać.

Gjon Mili jednak nie musiał się starać, po prostu wykorzystał pomysł, którym posługiwał się już od dłuższego czasu. Bo od dawna już robił zdjęcia, na których ktoś poruszał źródłem świata, a dzięki długiemu czasowi naświetlania na fotografii powstawały rysunki – dosłownie – malowane światłem.

Gjon Mili urodził się w Albanii, do USA przyjechał jako dziewiętnastolatek i szybko rozpoczął karierę jako fotograf. Zanim jednak zaczął robić zdjęcia, zdobył wykształcenie inżynierskie, co na pewno pomogło mu w późniejszych eksperymentach, opartych w pewnym sensie na technice. Tym łatwiej przyszło mu namówić Pabla Picassa do pozowania - wymachiwania świecą. Zresztą malarz chętnie zaakceptował oryginalny pomysł, a gdy zobaczył efekt był wręcz zachwycony. Podobno swoją czynność na zdjęciu nazwał "malowaniem przestrzennym" i dziękował fotografowi za to, że dał mu szansę zrealizować się także w trójwymiarze.

[kn_advert]

 

 

 

 Steve McCurry, Sharbat Gula

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Steve McCurry

Ta fotografia może być namacalnym dowodem na teorię, że w ludzkich oczach można czytać jak w książce i że kryje się w nich dusza człowieka.

To hipnotyzujące zdjęcie ukazało się na okładce magazynu National Geographic w 1984 roku. Jego autorem jest Steve McCurry, obecnie sześcdziesięcioletni fotoreporter, wędrujący po świecie w miejsca konfliktów i do krajów znajdujących się w szczególnie trudnej sytuacji (był w Iraku, Kambodży, na Filipinach, w Libanie).

Zdjęcie, które widać powyżej, pochodzi z cyklu, który był jednym z pierwszych w jego karierze – powstał na pograniczu pakistańsko-afgańskim i w samym Afganistanie, podczas trwającej tam wówczas rosyjskiej inwazji. Dziewczynę, którą widać na zdjęciu, McCurry sfotografował w obozie dla uchodźców. Przejmujący wyraz jej oczu jest zapewne wynikiem jej niedawnych przeżyć. Siła wyrazu tej fotografii jest tak wielka, że redakcja magazynu National Geographic bez wahania umieściła ją na okładce

Długo można by wyliczać, ile nagród zdobył McCurry za zdjęcia z tego oraz innych swoich cykli. Osiągnięciem bez precedensu jest to, że w jednej z edycji konkursu World Press Photo zdobył on aż cztery pierwsze nagrody (w różnych kategoriach).

W 2002 roku ekipa National Geographic wyruszyła do Afganistanu w poszukiwaniu bohaterki tego zdjęcia – nie było znane ani jej nazwisko ani miejsce pobytu, właściwie nie było wiadomo, czy "Afgańska dziewczynka" jeszcze żyje. Poszukiwania zakończyły się sukcesem – udało się zidentyfikować tożsamość dziewczynki i ją odnaleźć. Nazywa się ona Sharbat Gula, mieszka z powrotem w Afganistanie i obecnie ma ponad 30 lat.

[kn_advert]

 

 

 


Nick Ut, Bombardowanie napalmem wioski Trang Bang

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Nick Ut

W chwili powstania tego zdjęcia Phan Thi Kim Phúc, naga dziewczynka widoczna na zdjęciu, ma dziewięć lat. Wydarzenie, które tu widzimy, zmieniło ją na całe życie.

Fotografia powstała 8 czerwca 1972 roku w wietnamskiej wiosce Trang Bang, na którą siły Armii Południowowietnamskiej zrzuciły broń chemiczną – śmiercionośny napalm. W nalocie ucierpiała przede wszystkim ludność cywilna, w tym – co widać na zdjęciu – dzieci.

Autorem zdjęcia, które często jest przywoływane przez obrońców praw człowieka i wrogów broni chemicznej, jest Huynh Công Út, znany jako Nick Ut, fotoreporter, podczas wojny w Wietnamie pracujący dla Associated Press.

Napalm to substancja, która wywołuje ciężkie oparzenia, zazwyczaj śmiertelne. Moment, który widzimy na tym historycznym zdjęciu, to chwila, gdy mieszkańcy wioski, zrzucając zalane żrącą substancją ubrania, uciekają w panice przed siebie. Ut widząc tę sytuację zrobił zdjęcie, po czym rzucił się ratować poparzonych ludzi. Gdyby nie pomoc, jakiej udzielił on i towarzyszący mu ludzie, większość osób widocznych na zdjęciu nie przeżyłaby.

Phan Thi Kim Phúc, dziewczynka, którą widać w centrum kadru, spędziła w szpitalu 17 miesięcy i przeszła wiele ciężkich operacji, ale udało się ją uratować i dziś pamiątką tamtych wydarzeń są tylko deformujące poparzenia na plecach. Sama Phan Thi Kim Phúc ma dziś rodzinę, dzieci, jest też patronką fundacji zajmującej się pomocą dzieciom, które odniosły rany w wyniku wojen – walk prowadzonych przez dorosłych.

[kn_advert]

 

 

 

 

Jean-Paul Goude, Grace Jones

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Jean-Paul Goude

Piosenkarka i tancerka, Grace Jones, zawsze była postacią nietuzinkową, przyciągającą uwagę. Jean-Paul Goude jak mało kto umiał to uchwycić na zdjęciu.

Jean-Paul Goude to francuski ilustrator, grafik, autor filmów reklamowych i fotografii. Jego kariera wystartowała w 1964 roku (miał wtedy 24 lata), gdy zaczął robić ilustracje dla francuskich pism o modzie. Fotografia przyszła później, nie stała się też nigdy podstawowym zajęciem Goude'a, raczej robił ją "przy okazji". Gdy jego kariera się rozwinęła, poza robieniem ilustracji zaczął też robić filmy reklamowe (m.in. dla Chanel, Perrier, Citroena).

Najlepszą okazją stał się dla niego związek z piosenkarką, modelką i aktorką Grace Jones. Jej niezwykła, posągowa uroda oraz sposób bycia stały się dla Francuza ogromną inspiracją – Goude stworzył dziesiątki portretów swojej partnerki.

Pochodząca z Jamajki Jones do dziś jest legendą. Na to miano zasłużyła chyba mniej samym śpiewem, a bardziej wyglądem i kreacjami scenicznymi, odważnymi, teatralnymi, kontrowersyjnymi. Jean-Paul Goude oczywiście doskonale to widział i skrzętnie wykorzystywał na zdjęciach. Tak powstał portret, który można zobaczyć powyżej. Zdjęcie piosenkarki z mikrofonem – brzmi banalnie, w końcu większość piosenkarek fotografuje się z mikrofonami. Jednak tu mamy do czynienia z fascynującym, czarnoskórym, nagim "posągiem", żywą rzeźbą, wykonaną ze lśniącego materiału. Bardzo prosty pomysł, brak detali czy ozdobników, ograniczona gama barw – ta fotografia "zbudowana" jest jakby wyłącznie z osobowości piosenkarki.

[kn_advert]

 

 

 

 

Eadweard Muybridge

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Eadweard Muybridge

Fotografia to ruch zatrzymany w karze. Niby tak, jednak historia zna przypadek człowieka, który całe życie pracował nad tym, by tej teorii zaprzeczyć.

Dostojny Brytyjczyk (który jednak całe dorosłe życie spędził w USA), Eadweard Muybridge, bardzo wiele czasu w swoim życiu spędził na torze wyścigów konnych, w okolicach stajni. Nie był bynajmniej hazardzistą, nie był też właścicielem wierzchowca. Wzdłuż torów, po których biegały konie, ustawiał ciągi połączonych ze sobą aparatów i robił zdjęcia. Jego pasją było bowiem badanie ruchu, co robił za pomocą fotografii. Jeśli udało mu się ustawić wystarczającą ilość aparatów w odpowiedniej odległości i uruchomić je we właściwym momencie, efektem pracy był ciąg zdjęć, rejestrujący każdy kolejny etap ruchu (jeśli oglądało się je wystarczająco szybko, sprawiały wrażenie, jakby się ruszały).

Fotografia, którą można oglądać powyżej, powstała w 1878 roku, a do jej powstania użyto 50 aparatów fotograficznych, wyzwalających migawki jeden po drugim. W podobny sposób Eadweard Muybridge fotografował głównie konie i ludzi – ruch tych istot wydawał mu się najbardziej interesujący. Poza galopującymi rumakami (z jeźdźcem i bez) fotografował też jazdę zaprzęgu. Ludzki ruch, jaki zarejestrował, to m.in. taniec, schodzenie po schodach, bieg, skok w dal.

Trzeba pamiętać, że praca Eadwearda Muybridge'a to nie tylko eksperyment techniczny, nie tylko zabawa, to nawet nie tylko chęć zbadania (nawet naukowego) ruchu zwierzęcia czy człowieka. Jego zdjęcia w dużym stopniu przyczyniły się do wynalezienia kliszy filmowej, techniki rejestrowania obrazu ruchomego – a więc kina.

[kn_advert]

 

 


Jeanloup Sieff, Yves Saint Laurent

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Jeanloup Sieff

Dziś kultura gejowska na dobre weszła do szerokiego obiegu i coraz mniej osób oburza się z tego powodu, jednak w 1971 roku świat wyglądał nieco inaczej.

Gdy światowej sławy projektant mody, postać legendarna i tragiczna, czyli Yves Saint Laurent zmarł w 2008 roku, w wielu gazetach na świecie jego sylwetkę przypominano właśnie za pomocą tego portretu. Choć francuskiemu projektantowi zrobiono na przestrzeni życia pewnie tysiące zdjęć, to jedno wydaje się najlepiej ujmować całą jego osobowość.

Jeanloup Sieff, znany już wówczas portrecista i fotograf mody, odważył się na stworzenie portretu niemieszczącego się w ówczesnych kanonach. Młody, piękny mężczyzna przedstawiony nago, w subtelnym oświetleniu i skromnej scenografii przypomina greckiego boga, zaś jego fryzura i delikatne ciało nasuwają raczej skojarzenia z kobiecością.

Jak wiadomo YSL był homoseksualistą, na dodatek nadwrażliwym, zmagał się z depresją i chorobami, był osobą bardzo delikatną, łatwo popadającą w skrajne nastroje. Na zdjęciu Jeanloup Sieffa wszystko to można dostrzec, widzimy na nim coś więcej, niż tylko sylwetkę nagiego mężczyzny – wyczuwamy tu niepokój, pomieszanie pewności siebie i lęku, które przez całe życie towarzyszyło przecież projektantowi. I to plasuje to zdjęcie wśród najlepszych portretów współczesnej fotografii.

[kn_advert]

 

 

 

Hippolyte Bayard, Autoportret topielca

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Hippolyte Bayard

Hippolyte Bayard był dziwakiem, wynalazcą i eksperymentatorem, wynalazcą unikalnej techniki tworzenia obrazów fotograficznych.

Bayard opracował w tym samym czasie, gdy rodził się wynalazek Daguerre'a, technikę, dzięki której na naświetlanym papierze powstawał od razu obraz pozytywowy. W odróżnieniu od wynalazku Daguerre'a, zdjęć Bayarda nie trzeba było poddawać skomplikowanym procesom i obróbce. Jednak – jak byśmy mogli to określić współczesnym językiem – Bayard miał mniejsze umiejętności marketingowe i pomoc finansową od rządu francuskiego na dalsze badania i promocję otrzymał Daguerre.

Podobno wszystko zaczęło się od pasji ogrodniczej jego ojca – Bayard senior fascynował się tym, jak działa światło słoneczne na owoce. Mimo że jego późniejsze wynalazki nie były dostatecznie docenione, i tak nad nimi pracował.

Jednym z przejawów niezadowolenia Bayarda z tego, jak jest traktowany przez rząd i francuskie uczelnie, jest powyższe zdjęcie. To autoportret, opatrzony datą (18 października 1840 r.) i komentarzem, wskazującym, że trup na zdjęciu to Hippolyte Bayard. Tekst towarzyszący fotografii brzmiał: "Ciało, które widzą Państwo na odwrocie, to Bayard, wynalazca procesu, którego wspaniałe rezultaty mogli już Państwo widzieć albo dopiero zobaczą. O ile mi wiadomo, ten zmyślny i niezmordowany badacz od około trzech lat udoskonalał swój wynalazek. Akademia, król i wszyscy ci, którzy mieli okazje zobaczyć te rysunki – a które on sam uważał za niedoskonałe – podziwiali je tak, jak i Państwo je podziwiają w tej chwili. Przynosi mu to wiele zaszczytu, ale ani grosza. Rząd, który zbyt wiele dał Daguerre'owi, oznajmił, że nie może nic zrobić dla Bayarda i nieszczęśnik ten się utopił. O, ludzka niestałości! Artyści, naukowcy i gazety zajmowali się nim przez dłuższy czas, a dziś, gdy od wielu dni wystawiony jest w kostnicy, nikt go jeszcze nie rozpoznał i o niego nie pytał. Panie i Panowie, z obawy o Państwa powonienie zajmijmy się lepiej czymś innym, bo twarz i ręce Bayarda zaczynają już gnić, jak mogą zresztą Państwo zauważyć."

Tak oto zemścił się za pomocą własnego wynalazku chemik i fotograf, którego dorobek znacząco przysłużył się rozwojowi fotografii, ale nie był doceniony za życia autora.

[kn_advert]

 

 

 

 

Sebastião Salgado, W kopalni Serra Pelada

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Sebastião Salgado

Wyzysk, niesprawiedliwość społeczna, konflikty, trudne zjawiska i przemiany kulturowe – to ulubione tematy Sebastião Salgado.

Sebastião Salgado wzbudza skrajne uczucia – jedni go potępiają, jako tego, który zrobił karierę, epatując ludzkimi dramatami (zarzuca mu się też to, że ma setki współpracowników i sam nie umie robić zdjęć), inni go cenią jako kogoś, kto umie dosadnie, ale i estetycznie pokazać zło współczesnego świata.

Bez wnikania w te dywagacje można jednak powiedzieć, że Salgado ma na koncie sporo zdjęć, które wyzysk i zagrożenia, jakie cywilizacja stawia przed ludźmi, pokazują w niezwykły sposób. Do tej grupy należy cykl wykonany w kopalni złota Serra Pelada w Brazylii. Pracuje tam na co dzień 50 tysięcy ludzi (!), w warunkach straszliwych, w upale, wykonując pracę wycieńczającą fizycznie i psychicznie. Cykl powstał w latach 70. i 80., a do pracy w tamtym regionie nie używano żadnych maszyn ani innych udogodnień – absolutnie wszystko wykonywali robotnicy, wyłącznie użyciem siły własnych mięśni. Można się też domyślić, że robotnicy w kopalni za swoją katorżniczą pracę otrzymywali nędzne wynagrodzenie.

Dla Salgado był to kolejny temat, pokazujący niesprawiedliwość i okrutny wyzysk, jaki panuje w wielu regionach świata. Jak w przypadku innych jego zdjęć, tak i tu widz, oglądając te fotografie, ma natychmiast skojarzenia z obrazami jak z Apokalipsy. Mimo że zdjęcia powstały współcześnie, fotograf nadaje im ponadczasowy wyraz, wywołując uczucie, jakbyśmy oglądali sceny biblijne. To nadaje pracy pokazanych ludzi z jednej strony głębszego wyrazu, prawie ją sakralizując, z drugiej – uświadamia, że choć od czasów początku naszego świata minęło sporo czasu, sytuacja wielu ludzi i narodów niewiele się zmieniła.

[kn_advert]

 

 

 

 

Julius Shulman, Case Study House #22

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Julius Shulman

Julius Shulman jak mało kto "czuł" nowoczesność, wielkomiejski klimat i styl życia. Widać to doskonale na jego zdjęciach modernistycznych budynków.

Fotografowanie architektury to trudna praca. Poza "zwykłymi" umiejętnościami, jakie musi posiadać każdy fotograf, trzeba jeszcze umieć zniwelować skróty perspektywiczne, zaplanować zdjęcie geometrycznie, wreszcie pokazać budynek tak, by było widać nie tylko jego urodę, ale i przestrzenność.

Julius Shulman potrafił nie tylko to, ale i o wiele więcej. Umiał bowiem tak skomponować zdjęcie, że z nudnego zapisu wyglądu domu stawało się symbolem naszych czasów, dynamicznym zapisem szybkości, radości życia nowoczesnego społeczeństwa w wielkim mieście.

Shulman specjalizował się w fotografii architektury, bo tę dziedzinę ludzkiej twórczości lubił i rozumiał. Architekci uwielbiali, gdy fotografował domy przez nich zaprojektowane, ponieważ na zdjęciach wyglądały nierzadko lepiej niż w rzeczywistości. Lista projektantów, z którymi współpracował Schulman, w dużej mierze pokrywa się listą najważniejszych amerykańskich modernistów. Są to m.in. Rudolf M. Schindler, Gregory Ain, Frank Lloyd Wright, Charles Eames, Raphael S. Soriano, John Lautner, Eero Saarinen, Albert Frey, Pierre Koenig, Harwell Harris.

Na przedstawionym zdjęciu znajduje się dom projektu Pierre'a Koeniga, zbudowany w Kalifornii w ramach programu "Case Study House Program", dla którego wielu architektów opracowywało wizje willi idealnej w stosunku do klimatu i warunków geograficznych stanu Kalifornia. Dziś już mało kto pamięta o tym programie, mało kto też pamięta nazwiska innych architektów, którzy brali w nim udział. Zostało tylko genialne zdjęcie Juliusa Shulmana.

[kn_advert]

 

 

 

 

Bill Brandt

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Bill Brandt

Zdjęcie mody, na którym występuje piękna modelka, jest jednak wykrzywione i zdeformowane...? Bill Brandt tak właśnie fotografował, niemniej jego prace nadal były piękne.

David Hockney, brytyjski malarz i fotograf powiedział kiedyś: "Zdjęcia Billa Brandta weszły w obieg sztuki dlatego, że stworzył je nie fotograf, ale artysta". I rzeczywiście, mimo że Brandt zajmował się w dużej mierze fotografią użytkową (robił portrety, akty, sesje mody i zdjęcia reklamowe), obecnie jego prace pokazywane są w muzeach i galeriach i mówi się o nich w kategoriach sztuki.

Na kształtowaniu się stylu brytyjskiego fotografa odcisnął zapewne piętno pobyt w Paryżu, gdzie Brandt był asystentem jednego z największych awangardzistów fotografii (i sztuki w ogóle), Man Raya. To zapewne w przedwojennym Paryżu Brandt poznał możliwości, jakie daje fotografia, zobaczył, jak wiele można wydobyć z obrazu rejestrowanego na kliszy. Dlatego też jego zdjęcia odróżniają się od innych portretów i sesji mody, bo autor był o wiele bardziej kreatywny jeśli chodzi o kształtowanie samego obrazu. Jego cechą rozpoznawczą był obiektyw szerokokątny, do tej pory nie używany ani w fotografii aktu ani w portrecie.

Brandt wykorzystał twórczo deformację, jaką daje taki obiektyw. Jego zdjęcia falują i wyginają się, jednak nie można tego uznać za błąd. Widać, że autor miał nad tą specyficzną formą kontrolę i osiągał taki efekt, jaki sobie zamierzył. Szczególnie dobrze jego pomysł sprawdził się w fotografiach aktu. Brandt najbardziej lubił fotografować modelki na kamienistej plaży, ich ciała wiją się więc razem z otaczającym krajobrazem, tworząc wręcz abstrakcyjne formy. Tym bardziej że – tak jak na powyższym zdjęciu – na fotografiach pojawiają się najczęściej tylko fragmenty ciała.

[kn_advert]

 

 

 

Barbara Kruger, Kupuję więc jestem

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Barbara Kruger

Amerykańska konceptualistka, za pomocą zdjęć krzykliwych haseł, dokonuje od lat krytyki sposobu życia współczesnych ludzi.

Większość jej prac jest stworzona według tego samego schematu: czarno-białe zdjęcie (czasem to współczesna fotografia, czasem w stylu lat 40.), czerwona lub czarna ramka dookoła, a na zdjęciu wydrukowany napis, dużymi literami, prostą, surową czcionką. "Kupuję więc jestem", "Twoje ciało to pole walki", "Czy muszę poświęcić siebie, żebyś mnie pokochał", "Nie potrzebujemy więcej bohaterów", "Nie zabierzesz pieniędzy ze sobą do grobu" – hasła proste, zrozumiałe, odnoszące się do codziennego życia, do schematów społecznych i kulturowych, w których żyjemy.

Artystka przez wiele lat pracowała jako graficzka i fotoedytorka w wydawnictwie Condé Nast, które wydaje mnóstwo kolorowych magazynów dla kobiet oraz pism o kreowaniu pięknych i modnych wnętrz. A więc zarazem pism, które najsilniej namawiają (wprost i podświadomie) czytelników do kolejnych zakupów, do wymieniania co chwila mebli czy garderoby. Kobiety w tych pismach są zawsze piękne, młode, zadbane – nigdy nie są zmęczone, chore, grube.

Ten właśnie sztucznie wykreowany świat pobudził Barbarę Kruger do skierowania się ku własnej twórczości. Z krytyki współczesnej kultury konsumpcyjnej artystka stworzyła swój styl i udało się jej osiągnąć nie tylko artystyczną wyrazistość, ale i sławę.

[kn_advert]

 

 

 

 

Richard Avedon, Dior

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Richard Avedon

Suknia za kilkaset tysięcy dolarów prezentowana wśród słoni? A dlaczego nie? Richard Avedon był jednym z tych, dzięki którym obecnie w fotografii mody wolno wszystko.

Zdjęcie ukazujące modelkę w pięknej sukni, stojącą pomiędzy słoniami – to nic innego jak reklama firmy Dior. I znów trzeba podkreślić, że choć dla nas dziś takie aranżacje (szczególnie w fotografii mody) są czymś oczywistym, to zawdzięczamy to w dużej mierze Richardowi Avedonowi.

On to właśnie - gdy w latach 40. ubiegłego wieku zajął się fotografowaniem mody - odrzucił standardy obowiązujące w pismach dla kobiet i zaczął wyprowadzać modelki na ulice, robić im zdjęcia w ruchu, w dynamicznych lub nietypowych pozach. Siedemdziesiąt czy sześćdziesiąt lat temu było to nowatorskie, bo wcześniej zdjęcia mody nie różniły się od katalogowych fotek manekinów.

Podejście Avedona do fotografowania mody było nie tylko świeże, ale i przekonujące. Jego metoda pracy błyskawicznie przyjęła się na całym świecie.

Reklama Diora powstała w 1955 roku. Z cała pewnością każdy, kto nie zna tej daty, mógłby powiedzieć, że to zdjęcie współczesne – z powodzeniem można by je opublikować dziś w Vogue lub innym magazynie o modzie. Richard Avedon był nie tylko świetnym fotografem, on wyprzedzał swój czas.

[kn_advert]

 

 

 

 

Jeff Widener

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Jeff Widener

Zdjęcie Jeffa Widenera powstało w 1989 roku, podczas tragicznych wydarzeń na Placu Tiananmen w Pekinie. Jest niezwykłym symbolem walki o prawa człowieka.

Tiananmen po polsku oznacza "Niebiański Spokój". To paradoks, że właśnie w tym miejscu rozegrały się tak tragiczne wydarzenia. W 1989 roku odbyła się tu seria demonstracji, głównie studentów i intelektualistów, protestujących przeciwko opresyjnym władzom komunistycznym (demonstranci domagali się reform i demokratyzacji władzy). Z dnia na dzień na placu przybywało manifestantów, niektórzy rozpoczęli głodówkę. Władze, widząc, że wydarzenie nabiera masowego charakteru, wyprowadziły na plac wojsko i siłą pacyfikowały zgromadzonych tam ludzi. W wyniku działań armii śmierć poniosło trzy tysiące demonstrantów. Masakra na Placu Tiananmen jest do dziś jednym z najtragiczniejszych tego typu wydarzeń w historii współczesnego świata.

Zdjęcie Jeffa Widenera, fotoreportera z Kalifornii, w minimalistyczny, ale niezwykle wymowny sposób zamyka te wszystkie zdarzenia w jednym kadrze. Oto samotny mężczyzna stoi przed szpalerem czołgów – trudno o lepszy symbol walki człowieka z systemem totalitarnym.

Sam fotograf wiele ryzykował, robiąc to zdjęcie. Fotografowanie tych wydarzeń było oczywiście zabronione, a za złamanie zakazu można było w najlepszym wypadku trafić do więzienia. Widener przemycił niewielki aparat do stojącego przy placu hotelu i zdjęcie, które dziś jest jedną z ikon światowej fotografii, wykonał z ukrycia, z hotelowego okna na piątym piętrze.

[kn_advert]

 

 

 

 

Martin Parr, Common Sense

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Martin Parr

Fotograf bez litości, okrutny i boleśnie spostrzegawczy – tak można określić Martina Parra. W jego obiektywie widać wszystkie wady i śmiesznostki Brytyjczyków i nie tylko.

Parr "zaraził się" fotografią od swojego dziadka już jako czternastolatek. Po studiach zajął się fotografią zawodowo. W 1994 roku został przyjęty do Agencji Magnum. Znany jest nie tylko z fotografii – Parr jest też fanatycznym zbieraczem dziwnych obrazów, np. kiczowatych pocztówek z lat 50., 60. i 70. (które wydał w albumie Nudne pocztówki), od połowy lat 90. zaczął też współpracę z firmą producencką i robi dokumentalne filmy dla angielskiej telewizji (podobno zazwyczaj są bardzo śmieszne).

Najbardziej sławne fotografie – w tym ta pokazana powyżej – pochodzą z cyklu Common Sense, który powstawał przez wiele lat na całym świecie (od Czech i Węgier po USA i Japonię). Zdjęcia, wściekle kolorowe, robione z użyciem skierowanej na wprost lampy błyskowej, są wycinkami z naszej konsumpcjonistycznej, czasem niemądrej rzeczywistości. Parr podchodzi bardzo blisko do przedstawicieli i przedstawicielek współczesnych społeczeństw dobrobytu i fotografuje ich wyszminkowane usta, ich posiłki, zwierzęta, dzieci, zabawki. Nie ma serca i nie ma litości, odziera ludzkie zachowania z pozorów sensu, pokazując, jak rozkosznie, a zarazem niedorzecznie można się zachowywać. I to pod każdą szerokością geograficzną.

[kn_advert]

 

 

 

 

Erwin Olaf, Królewska Krew

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Erwin Olaf

Erwin Olaf to jeden z niewielu fotografów, którego prace komercyjne znawcy cenią tak samo, jak indywidualne projekty.

Holenderski fotograf sam mówi, że trwa w namiętnym romansie z życiem i chętnie korzysta ze wszystkiego, co to życie oferuje. Studiował dziennikarstwo i fotografię prasową i mimo że obecnie robi zdjęcia, które w prasie się nie ukazują, wielu krytyków uważa, że artysta nie pozbył się do końca publicystycznego spojrzenia na świat.

Rzeczywiście, jego zdjęcia można nazwać komentarzem do współczesności, tyle że podanym w niezwykłej, wystylizowanej i dosadnej zarazem formie. Olaf ma na koncie cykle wyśmiewające konsumpcjonizm i przywiązanie do metek i marek. Zrobił cykl zdjęć, na których uwiecznił nagie staruszki w pozach zazwyczaj przyporządkowanych młodym, atrakcyjnym modelkom.

Jednak najwięcej szumu wywołało zdjęcie opublikowane trzy lata po tragicznym wypadku, w którym zginęła Księżna Diana. Jak wiadomo, Królowa Ludzkich Serc zginęła 31 sierpnia 1997 roku w wypadku samochodowym w paryskim tunelu, jadąc luksusowym Mercedesem ze swoim narzeczonym, Dodim Al Fayedem. Portret kobiety, uderzająco podobnej do Księżnej Diany, Olaf stworzył i pokazał w 2000 roku (jest to część większego cyklu pod tytułem Królewska Krew). Na fotografii widać eteryczną blondynkę w wysadzanym kamieniami królewskim diademie i białej sukni. Jednak na starannej fryzurze i białej sukni modelki znajdują się niewielkie ślady krwi, a w jej ramię jest wbity znak firmowy samochodu Mercedes, a więc skojarzenie jest oczywiste.

Władze brytyjskie i australijskie uznały zdjęcie za "obsceniczne", wiele gazet i osób publicznych potępiało dzieło fotografa, jako bezczeszczenie pamięci tragicznie zmarłej i uwielbianej osoby. Sam Olaf powiedział wtedy: "Nie przejmuję się tym, że jestem krytykowany. Najważniejsze, że ludzie mówią o tym zdjęciu, mniej mnie ciekawi, co mówią."

[kn_advert]

 

 

 

 Frances Benjamin Johnston, Autoportret jako kobieta

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Frances Benjamin Johnston

Jest koniec XIX wieku, era wiktoriańska. Kobiety (poza zajmowaniem się domem) wyszywają, śpiewają, chodzą do kościoła. Ale żeby robiły zdjęcia? – to nie do pomyślenia.

Dziś może Frances Benjamin Johnston nazwanoby feministką. A Johnston była przede wszystkim pewna siebie, swojej wartości i swoich przekonań i nie bała się o nie walczyć lub je egzekwować od świata. Autoportret jako kobieta, zdjęcie widoczne powyżej, powstało w 1896 roku i jest najlepszym przejawem tej postawy.

Urodzona w należącej do amerykańskiej elity, bogatej rodzinie i tak miała lepszą sytuację, niż większość kobiet w tamtych czasach. Johnston studiowała sztuki piękne i podczas studiów zajęła się fotografią. Pobierała nauki m.in. u George'a Eastmana (założyciela firmy Kodak), dzięki rodzinnym znajomościom kilka razy robiła zdjęcia w Białym Domu, fotografując rodzinę kilku kolejnych prezydentów. Mimo że robiła dobre zdjęcia i umiała znaleźć się we właściwym czasie i na właściwym miejscu (jest autorką ostatniego zdjęcia, zrobionego tuż przez zamordowaniem prezydenta Williama McKinley'a), nie była ceniona – w zmaskulinizowanym zawodzie traktowano kobiety z wyższością lub – w najlepszym razie – z obojętnością. Trudno było się jej "przebić" przez męski mur, trudno było publikować czy zdobywać zlecenia.

Autoportret jako kobieta jest więc swego rodzaju manifestem. Johnston siedzi tu w wyzywającej męskiej pozie, pali papierosa i bije od niej niesamowita pewność siebie. W tamtym czasie nie pokazywało się tak kobiet! Fotografka w ten sposób dała do zrozumienia, że w niczym nie jest gorsza od mężczyzn, stając się zarazem ikoną walki o swoje prawa dla kolejnych pokoleń kobiet (nie tylko fotografek). Dziś na postać Frances Benjamin Johnston powołują się często walczące o tolerancję środowiska LGBT.

[kn_advert]

 

 

 

 

Nan Goldin, Nan i Brian w łóżku

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Nan Goldin

Kontrowersyjne, bulwersujące, ale jednocześnie głęboko szczere i autentyczne – takie są zdjęcia amerykańskiej fotografki, Nan Goldin.

Wystawa fotografii Nan Goldin, która miała miejsce kilka lat temu w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej, do dziś jest wspominana i do dziś uważa się ją za jedno z najważniejszych wydarzeń artystycznych ostatnich lat w Polsce. Bo choć artystka wywołuje kontrowersje i nie każdy zgadza się z jej ideą relacjonowania życia (swojego i przyjaciół) poprzez fotografię, nikt nie ma wątpliwości, że jej zdjęcia są przejmujące, szczere i boleśnie prawdziwe.

Nan Goldin mówiła w jednym z wywiadów: "Fotografia uratowała mi życie. Za każdym razem, gdy przechodzę przez coś przerażającego, traumatycznego, robię zdjęcia. To pozwala mi przeżyć." Szczerość granicząca z ekshibicjonizmem – to znak rozpoznawczy amerykańskiej fotografki. Goldin całe życie obracała się wśród artystycznej bohemy, najpierw w Nowym Jorku, później w Berlinie. Przyjaźniła się z artystami, członkami różnych subkultur, homoseksualistami. Sama też miała na koncie zarówno eksperymenty z narkotykami i alkoholem, jak i trudne, destrukcyjne związki z mężczyznami. Wszystko to jest na zdjęciach artystki. Jest ona, pobita przez męża, są jej umierający na AIDS przyjaciele, są imprezy i awantury, śmiech i płacz – a wszystko autentyczne.

Dlaczego Goldin fotografuje tak intymne sytuacje? Sama mówi: "Po pierwsze, chodzi tu o politykę płci, o gender. Chodzi o to, co znaczy być mężczyzną, a co znaczy być kobietą, jakie są kulturowe role obu płci... (…)Chodzi o przemoc, o bycie wpisanym w kategorie męskości i kobiecości" (źródło). O tak trudnych tematach chyba rzeczywiście najlepiej mówić, odwołując się do własnych doświadczeń i będąc z widzem całkowicie szczerym.

[kn_advert]

 

 

 

 

Frank Powolny, Betty Grable

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Frank Powolny

Nogi pani widocznej na zdjęciu były ubezpieczone na okrągłą kwotę miliona dolarów. Warto dodać, że miało to miejsce w latach 40. ubiegłego wieku.

Na fotografii widać Betty Grable, najsłynniejszą pin-up girl świata. Autorem zdjęcia jest Frank Powolny, a portret powstał na zlecenie wytwórni 20th Century Fox, z którą Betty była związana jako aktorka.

Moda na pin-up girls pojawiła się w latach 40. XX wieku, wraz z rozpowszechnianiem się pism dla panów. Nazwa tego "zjawiska" czy też mody pochodzi od angielskiego słowa "przypinać" – bo pin-up girls bardzo często pojawiały się na plakatach, które następnie panowie przypinali na ścianach w pracy, garażu, w szafie (w mieszkaniach zapewne zabraniały im tego żony).

Pin-up girl musiała odznaczać się charakterystycznym makijażem (m.in. mocne czarne kreski na górnej powiece), specyficzną fryzurą i strojem (loki, rozkloszowana sukienka, obcasy), a nade wszystko uśmiechem. Dziewczęta na plakatach musiały prezentować się pogodnie i ponętnie, jednak nigdy moda ta nie miała nic wspólnego z erotyką (po latach oczywiście wypaczono klasyczną ideę pin-up girl na styl erotyczno-pornograficzny, jednak to nie miało już nic wspólnego z oryginałem).

Betty Grable nie była modelką, była aktorką, tancerką i piosenkarką, mówiąc krótko "gwiazdą" i jej pozowanie do plakatów w stylu pin-up girl było właśnie następstwem tej popularności. Występowała w filmach i musicalach, nagrywała piosenki do filmów, tańczyła nawet z Fredem Asteirem. Jej filmografia liczy ponad 80 pozycji. Mimo że do historii przeszła głównie jako pin-up girl (czyli – stereotypowo – pusta, głupiutka modelka), trudno jej zarzucić, że zajmowała się tylko pozowaniem do seksownych zdjęć.

[kn_advert]

 

 

 

 

Joel Brodsky, Jim Morrison

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Joel Brodsky

Jest kilka gwiazd muzyki czy kina, które przeszły do historii także dzięki swojej przedwczesnej, tragicznej śmierci. Jim Morrison na pewno jest jedną z nich.

Portret Morrisona, wykonany przez Joela Brodsky'ego w 1967 roku, jest tylko jedną z setek fotografii, jakie Brodsky zrobił wokaliście The Doors. Wychowany na Brooklynie fotograf dobrze "czuł" klimat zbuntowanej muzyki lat 60. i dość szybko wyspecjalizował się w sesjach muzyków. Najbardziej znane zdjęcia zrobił The Doors, ale poza nimi pracował także m.in. z Iggy'm Popem, Tomem Waitsem, Arethą Franklin, Johnem Lee Hoockerem. Nie tylko robił im zdjęcia, był przede wszystkim autorem okładek płyt (oczywiście zawsze pojawiało się na nich zdjęcie).

Jim Morrison jest uznawany za "ojca" rocka alternatywnego, nowoczesnego i zbuntowanego. Jednocześnie, przez swoją śmierć (w wieku 28 lat, prawdopodobnie w wyniku przedawkowania narkotyków) jest postacią tragiczną i otoczoną kultem. Na powyższej fotografii – choć fotograf nie mógł przewidzieć przyszłości – wszystko to widać. Jest pewność siebie, smutek, bunt i niepokój. Są skojarzenia z wizerunkiem Chrystusa i buta kogoś, kto idzie własną drogą. Na tym zdjęciu Jim Morrison ma 24 lata – i takim świat go będzie pamiętał już zawsze.

[kn_advert]

 

 

 

 

David "Chim" Seymour, Mała Tereska z Polski

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. David "Chim" Seymour

Biedne, głodne, smutne dzieci to niestety temat "łatwy", bo zawsze wzrusza. Często więc fotografowie epatują dziecięcym nieszczęściem, by zdobyć rozgłos. W tym wypadku mamy jednak do czynienia z czymś innym.

Zdjęcie powstało w 1948 roku w Polsce, w ośrodku, w którym mieszkały dzieci szczególnie dotknięte przez wojnę, odratowane z obozów koncentracyjnych, powyciągane z kryjówek w ziemiankach i szafach. Wiele takich ośrodków powstało po wojnie w całej Europie, bo też wstrząsająco dużo było dzieci, wymagających opieki.

Autorem fotografii jest David "Chim" Seymour, współzałożyciel Agencji Magnum. Chim urodził się w 1911 roku w Warszawie, jego rodzice byli polskimi Żydami, którzy w obawie przez faszyzmem wyemigrowali do Francji. Tam David został fotografem – światowej sławy fotoreporterem.

Być może polskie korzenie, a może zwykła ludzka wrażliwość spowodowały, że David "Chim" Seymour poświęcił kilka lat swojego życia na podróże po Wschodniej Europie, by udokumentować to, co wojna wyrządziła ludziom. Interesowały go trudniejsze do sfotografowania szkody psychiczne. Zdjęcie Tereska należy do tego właśnie cyklu.

Siłą tego obrazu jest i wyraz twarzy dziewczynki, będący pomieszkaniem potwornego lęku ze złością, jej wygląd (wiadomo, co przeszła, ma jeszcze tego ślady na twarzy, ale jest już "z zewnątrz" zadbana, ma czystą sukienkę i wstążkę we włosach), ale przede wszystkim rysunek, który zrobiła na tablicy. Nie trzeba być psychologiem, by w plątaninie dramatycznie wijących się linii odnaleźć symbol stanu umysłu wyniszczonego przez wojnę dziecka.

[kn_advert]

 

 

 

 Hiroshi Sugimoto

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Hiroshi Sugimoto

Hiroshi Sugimoto to prawdziwy minimalista, którego zdjęć nie da się opowiedzieć słowami, mimo że składają się z bardzo małej ilości elementów.

Są dwa ulubione tematy dla tego japońskiego fotografa: architektura i pejzaż, przy czym jeśli Sugimoto fotografuje architekturę, są to albo znane dzieła modernistyczne albo wnętrza teatrów i kin. Jeśli zaś fotografuje pejzaż, to w przeważającej części jest to widok morza. 

Hiroshi Sugimoto sam przyznaje, że na jego twórczość i osobowość największy wpływ miały tekst twórcy ruchu dadaistycznego, Marcela Duchampa oraz twórczość surrealistów. Te dwa awangardowe ruchy artystyczne, narodzone na początku XX wieku, zniosły granice wyznaczone niegdyś sztuce, pozwoliły artystom podążać za własną wyobraźnią, intuicją, za własną wizją świata.

I tak właśnie postępuje Japończyk. Jego fotografie oscylują na granicy jawy i snu, bo można na nich rozpoznać konkretne budowle, obiekty, miejsca, a jednak są one zawsze pokazane tak, jakby autor starał się im odebrać tę realność, jakby chciał pokazać obserwatorowi, że to, co widzi, wcale nie jest takie prawdziwe jakby się mogło wydawać.

Bogato zdobione, wielkomiejskie teatry – takie, jak ten na zdjęciu powyżej – Sugimoto odrealnił głównie poprzez prześwietlenie sceny. W miejscu, gdzie grany jest zwykle spektakl, widz dostrzega jedynie świecącą białą "dziurę". I mimo że widać fotele dla widowni, dekoracje, malowidła na ścianach i suficie, wcale nie ma pewności, czy to, co widać, to na pewno teatr?

[kn_advert]

 

 

 

 

Annie Leibovitz, Demi Moore

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Annie Leibovitz

W historii fotografii wiele jest punktów zwrotnych, co jakiś czas pojawiają się zdjęcia, które cały "system" wywracają do góry nogami i odmieniają dzieje medium. Jednym z nich jest portret Demi Moore.

Annie Leibovitz, autorka tego zdjęcia, zapisała się w historii fotografii na wiele sposobów, między innymi jako twórczyni kilku takich właśnie "punktów zwrotnych". Jednym z nich jest portret Yoko Ono i Johna Lennona, innym wizerunek Whoopie Goldberg w wannie mleka, jeszcze innym okładka magazynu Vanity Fair, na której widnieje naga Demi Moore w dziewiątym miesiącu ciąży.

Zdjęcie powstało w 1991 roku i choć nie wydaje się to bardzo dawno, jak na tamte czasy wywołało wstrząs. Być może sama nagość na okładce super-luksusowego magazynu o ekskluzywnej modzie, zbytku i życiu na najwyższym poziomie (już sam jego tytuł wszak brzmi "Targowisko próżności") nie byłaby aż tak ekscytująca, ale modelka jest tu w zaawansowanej ciąży! A ten stan - jak wiadomo - przez setki lat był otoczony pewnym tabu i nawet sławne kobiety nie obnosiły się ze swoim stanem błogosławionym.

Tak naprawdę zmieniła to ta jedna fotografia. Dzięki odwadze aktorki i fotografki świat zobaczył, że kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży może być nie tylko piękna, ale i seksowna i że nie ma naprawdę żadnego powodu, by ten fakt ukrywać. Dzięki publikacji tego zdjęcia na okładce najbardziej chyba ekskluzywnego pisma świata, nastała moda na pokazywanie się w ciąży, która dziś, po dwudziestu latach, stała się czymś oczywistym, bo przecież wszędzie otaczają nas sesje znanych pań spodziewających się dziecka!

[kn_advert]

 

 

 

Leonard McCombe, Marlboro Man

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Leonard McCombe

Palenie, jak wszyscy wiedzą, zabija. A jednak niektórzy zawdzięczają mu nieśmiertelność – Marlboro Man ma ponad sześćdziesiąt lat i wciąż elektryzuje...

W Wikipedii i w wielu innych źródłach w Internecie bardzo łatwo jest znaleźć nazwisko mężczyzny, który pozował do legendarnego zdjęcia – reklamy papierosów. O wiele trudniej dotrzeć do nazwiska fotografa, który jest autorem tej kampanii. Ten być może niesprawiedliwy podział sławy świadczy o tym, że w przypadku "kultowego" zdjęcia traci na znaczeniu i autor, i historia czy powody jego powstania – taka fotografia zaczyna po prostu żyć własnym życiem.

Tak właśnie stało się ze zdjęciem Marlboro Man – portretem ogorzałego, męskiego kowboja, z którego twarzą od połowy lat 40. (kiedy powstała pierwsza z kampanii reklamowych) kojarzy się najpopularniejsza marka papierosów na świecie. Mężczyzna na zdjęciu to Clarence Hailey Long, prawdziwy kowboj, pracujący na farmie w Teksasie, prezentujący poglądy typu "Gdyby nie istniały konie, to kobiety by były najcudowniejszymi istotami świata". Kampania Marlboro Man jest do dziś podawana jako przykład najskuteczniejszej w dziejach kampanii reklamowej i budowania identyfikacji marki. Autorem zdjęcia jest zaś - dziś już przez nikogo nie pamiętany - Leonard McCombe.

[kn_advert]

 

 

 

 

John Kobal, Audrey Hepburn

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. John Kobal

Nie każdy lubi taki typ urody, nie każdy zakocha się w kobiecie o wyglądzie dziecka i oczach smutnej sarny... Ale Audrey Hepburn nie da się nie uwielbiać. Między innymi za to zdjęcie.

Na fotografii, zrobionej przez Johna Kobala na planie filmu Śniadanie u Tiffany`ego, mamy Audrey w pełnej okazałości wszystkich jej najważniejszych cech. Niewiarygodnie duże oczy, uroczy uśmiech, wrażenie pomieszania uroku dziecka ze świadomością dorosłej kobiety, zadziorność i elegancję w najlepszym wydaniu, w hollywoodzkim stylu glamour.

Film Śniadanie Tiffany'ego był przełomem w karierze aktorki, przede wszystkim dzięki temu, że główną bohaterkę filmu, Holly Golightly, bardzo łatwo można było utożsamić z samą Audrey Hepburn. Mimo że (a może właśnie dlatego?) sama aktorka mówiła: "Jestem introwertyczką. Zagranie tak ekstrawertycznej osoby jak Holly Golightly było jednym z najtrudniejszych zadań, jakich się kiedykolwiek podjęłam."

Dziś sława zarówno filmu, aktorki, jak i zdjęcia, które tu widać, obrosły legendą: są idealnym ucieleśnieniem Hollywood w najlepszym jego okresie – w latach 60. (zdjęcie pochodzi z 1961 roku), gdy narodził się styl glamour, a kobiety były piękne, nosiły "małe czarne" i paliły papierosy przez bardzo długie fifki.

[kn_advert]

 

 

 

David E. Scherman, Lee Miller

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. David E. Scherman

Lee Miller, pracująca dla magazynu Vogue fotografka, podróżowała po Europie w czasie II wojny światowej, dostarczając gazetom fotograficznych korespondencji. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, bo zawód korespondenta wojennego to codzienność od dawna, jednak Lee Miller do swojej pracy miała podejście nietypowe. A dowodem na to jest fotografia, którą prezentujemy powyżej.

30 kwietnia 1945 roku wojsko amerykańskie weszło do Monachium. Tego samego dnia rano, ukrywający się w bunkrach Hitler popełnił samobójstwo. Wojna była praktycznie skończona, trwał triumfalny marsz wojsk amerykańskich i radzieckich przez Niemcy. Lee Miller, wraz ze swoim partnerem, też fotoreporterem, Davidem E. Schermanem (on robił zdjęcia dla magazynu Life) szli razem z wojskiem, znaleźli się więc w Monachium. Wędrując po mieście trafili w końcu do prywatnego mieszkania Hitlera i tam Lee pozowała nago, siedząc w wannie, w której jeszcze kilka lat wcześniej kąpał się jeden z największych zbrodniarzy w historii ludzkości (zdjęcie zrobił David E. Scherman, ale dziś nikt o tym nie pamięta – zdjęcie kojarzy się z Lee Miller).

Zdjęcie stało się ikoną ze względu na swoją niejasną wymowę. Bo mamy tu pomieszanie znaczeń – piękna kobieta siedzi nago w wannie, a jednak wiemy, że mieszkanie należy do dyktatora i masowego mordercy. Jedni to zestawienie nazywają "piękna i bestia", drudzy twierdzą, że to dowód triumfu życia nad śmiercią, ale jeszcze inni uważają, że Miller, pozując w tej wannie dokonała obrazoburstwa, że to chore fotografować się w wannie Hitlera, szczególnie w dniu jego samobójczej śmierci, w czasie, gdy tragedia II wojny światowej dopiero nabiera znaczenia.

Te dylematy każdy widz musi rozpatrzyć sam, jednak nie ma wątpliwości, że kontrowersje i niepokój, jaki wzbudziło to zdjęcie, na pewno pomogły mu przejść do historii.

[kn_advert]

 

 

 

Julia Margaret Cameron, Portret dziecka 

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Julia Margaret Cameron

Jej prace można by łatwo zdeprecjonować – ot, otoczona służbą żona bogatego męża, z nudów i snobizmu zaczęła robić zdjęcia. Ale to chyba nie takie oczywiste.

Julia Margaret Cameron na swoje 48 urodziny dostała od córki aparat fotograficzny. Wcześniej nie zajmowała się sztuką, była przykładową "żoną i matką". Sporo od niej starszy mąż był sędzią i piastował wysokie sądowe stanowisko w kolonii brytyjskiej w Indiach. Z Kalkuty do Londynu państwo Cameron przenieśli się dopiero, gdy sędzia przeszedł na emeryturę. Wtedy to właśnie jego żona zaczęła robić zdjęcia. Już po roku została członkinią Photographic Societies of London and Scotland, stała się po prostu sławna.

Fotografie Julii Margaret Cameron to głównie portrety znanych osób, ale też rodziny i dzieci, wszystkie zrobione są w podobnym stylu. Cameron używała obiektywu o krótkiej ogniskowej, stosowała bardzo małą głębię ostrości i charakterystyczne, rozproszone oświetlenie. Jej modele i modelki poddani są też lekkiej charakteryzacji – noszą powłóczyste stroje, kobiety mają zawsze rozpuszczone włosy, a wszyscy odznaczają się rozmarzonym, jakby nieobecnym spojrzeniem. Tym samym fotografie Julii Margaret Cameron są jak odrealnione obrazy ze snu, nastrojowe, subtelne, poetyckie.

Oprócz "zwykłych" portretów, Cameron lubiła też fotografować dzieci z przypiętymi anielskimi skrzydłami. W tych zdjęciach fotografka nie przybiera już swoich intencji w kostium "poetyckości". Na obrazach widzimy po prostu małe dzieci o anielskich twarzyczkach i kręconych włosach, opatrzone białymi skrzydłami.

Biorąc pod uwagę epokę, w jakiej te fotografie powstały, ich styl jest bardzo ciekawy. Choć do dziś może nieco się zestarzał, anielskie dzieci Julii Margaret Cameron na zawsze będą wywoływać czułość.

[kn_advert]

 

 

 

 

Matty Zimmerman, Marylin Monroe

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Matty Zimmerman

Polacy, żyjący w kraju z jedną tylko (i to krótką) linią metra, mogą nie rozumieć fenomenu umieszczonych w chodnikach nawiewów, wentylujących perony i tunele podziemnej kolejki. Jeden z takich wentylatorów dobitnie przysłużył się do powstania bardzo znanego zdjęcia. Choć to kadr z filmu, od początku ta fotografia funkcjonuje jako osobny obraz, reprodukowany w niezliczonej ilości miejsc.

Zdjęcie powstało na planie filmu Billy'ego Wildera pt. Słomiany wdowiec, w którym Marylin Monroe grała seksowną damę, wodzącą na pokuszenie przebywającego w delegacji żonatego mężczyznę. Autorem fotografii jest Matty Zimmerman (próżno szukać informacji o jego życiu – to kolejny "autor jednego zdjęcia"), a wszystko miało miejsce w 1954 roku, gdy Monroe była już sławna. Uchodząca za seks bombę aktorka, znana tak samo z ról, jak i z głośnych romansów (m.in. z urzędującym prezydentem USA, Johnem F. Kennedy'm), karierę zaczynała jako modelka, prezentująca kostiumy kąpielowe. Jednak rola w filmie Mężczyźni wolą blondynki całkowicie odmieniła jej życie, lokując ją w gronie najbardziej kultowych artystek wszechczasów.

Zdjęcie, na którym wentylator podwiewa białą sukienkę Marylin Monroe, powstało na rogu Lexington Avenue i 52nd Street na Manhattanie. To tam kręcono Słomianego wdowca, tam też zebrał się spory tłum gapiów, paparazzi i fanów aktorki. Wśród nich znajdował się również ówczesny mąż, słynny baseballista Joe DiMaggio. A jemu scena z fruwającą sukienką nie spodobała się na tyle, że zrobił żonie scenę zazdrości, podczas której doszło do rękoczynów. Trzy tygodnie później aktorka złożyła pozew o rozwód. Czy jest to koszt wystąpienia na kultowej fotografii?

[kn_advert]

 

 

 

 

Philippe Halsman, Salvador Dali

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Philippe Halsman

Jak stworzyć portret człowieka, który jest szalonym wizjonerem, który nie myśli jak przeciętny człowiek i którego wyobraźnia gna z prędkością pocisku z pistoletu?

W 1941 roku, gdy powstało to zdjęcie, jego autor, Philippe Halsman był już znanym fotografem. Rozgłos zyskał dzięki stale powiększającej się serii zdjęć, na których wszyscy skaczą. Taki miał bowiem pomysł na portery, w których się specjalizował. Każdej, nawet najbardziej znanej i szanowanej osobie, której robił zdjęcie, kazał skakać i fotografował ją w powietrzu.

W przypadku Salvadora Dali – bo to on jest bohaterem tej fotografii – samo skakanie to było za mało. Nawet dziecko wie, kim był ten niezwykły artysta, którego szalona sztuka mieszała się z jego nie mniej szalonym życiem. Takiej osobie trzeba było zrobić niezwykłe zdjęcie. Nie było to łatwe – portrety artysty Halsman robił przez rok. Dopiero po takim czasie stworzył zdjęcie, z którego obie strony były zadowolone. Na całe szczęście kilka lat później na rynku ukazał się album Wąsy Salvadora Dali, w którym opublikowano większość powstałych wtedy fotografii, można więc poznać drogę, jaką fotograf doszedł do ostatecznego obrazu (co ciekawe, większość koncentrowała się na wąsach modela).

Zdjęcie, które widać powyżej, jest wspaniałe – oddaje wizjonerstwo Dalego, jest lekko szalone i dynamiczne. Jednak dla wychowanków ery cyfrowej trzeba koniecznie podkreślić, że jest to "czysta fotografia", nijak nie manipulowana. Wymagała po prostu idealnej synchronizacji kilku osób: żona fotografa podrzuca krzesło, jeden asystent wypuszcza z kosza rozwścieczone koty, drugi leje wodą, Salvador Dali podskakuje... i zdjęcie gotowe!

[kn_advert]

 

 

 

Spencer Tunick

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Spencer Tunick

Tysiące nagich ciał, ustawionych na głównym placu w mieście, na zabytkowej wieży, na statku, na lodowcu, w muzeum – takie rzeczy wymyśla tylko Spencer Tunick.

Spencer Tunick właściwie nie jest fotografem, jest artystą, tworzącym instalacje, a zdjęcia, które później możemy oglądać, są tylko zapisem trwających krótki czas działań, które z pomocą tysięcy ludzi artysta wykonuje w różnych miejscach świata. Nie zmienia to jednak faktu, że zdjęcia Spencera Tunicka robią ogromne wrażenie.

Nagie postacie w miejscach publicznych amerykański artysta zaczął fotografować w 1992 roku. Na początku były to pojedyncze osoby, poruszające się po ulicach Nowego Jorku. Z czasem zaczęło ich przybywać, a Tunick zaczął obmyślać coraz to bardziej oryginalne lokalizacje dla nich. W każdym z miejsc jest inna ilość modeli, zawsze są to wolontariusze, dla których "zapłatą" jest odbitka zdjęcia, na którym są (w tłumie). Instalacje Amerykanina liczą średnio od jednego do dwóch tysięcy uczestników; rekordowa była ta zorganizowana w Mexico City, w której wzięło udział... osiemnaście tysięcy ludzi (to właśnie ona przedstawiona jest na powyższym zdjęciu). W Barcelonie udało się artyście zgromadzić siedem tysięcy golasów, w Cleveland w stanie Ohio – prawie trzy tysiące.

Spencer Tunick mówi: "Ciało ludzkie to byt osobny i doskonały, reprezentuje życie, wolność, zmysłowość, jest też narzędziem do przenoszenia myśli. Ludzkie ciało jest według mnie piękne" – i dlatego je fotografuje.

[kn_advert]

 

 

 

 

W. Eugene Smith, Współczesna pieta

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. W. Eugene Smith

Pieta to motyw znany w sztuce od średniowiecza. Zazwyczaj pojawia się w kontekście religijnym, tu jednak ma wymowę równie głęboką, choć świecką.

"Pieta" – tak nazywa się w sztuce przedstawienie Matki Boskiej trzymającej na kolanach ciało Chrystusa. Ten motyw, popularny w sztuce od średniowiecza, ma wydźwięk poważny, głęboki i symboliczny, jest przejmującym obrazem matki, pogrążonej w rozpaczy z powodu śmierci dziecka.

Oczywiście taki układ dwóch postaci pojawia się również w obrazach niezwiązanych z religią, choć zazwyczaj to religijne nacechowanie pozostaje "w domyśle" widza. Tak właśnie jest w przypadku zdjęcia, które widać powyżej.

Zdjęcie zrobił W. Eugene Smith, a jest ono częścią cyklu, realizowanego w Japonii w latach 1971–73. Powodem powstania tych fotografii było odkrycie choroby, nazwanej Minamata, która od lat 50. do 70. dziesiątkowała ludność jednego z regionów Japonii. Przez wiele lat pochodzenie schorzenia nie było znane. Wiadomo było tylko, że jakaś tajemnicza bakteria atakuje układ nerwowy ludzi, powodując śmiertelne choroby, a u dzieci wywołuje straszliwe deformacje, zaburzenia rozwoju fizycznego i psychicznego.

Okazało się, że powodem tych chorób było skażenie rtęcią, którą przez dziesiątki lat wypuszczała w ściekach do rzeki fabryka chemiczna Chisso Corporation. Rtęć może być zabójcza nawet w małej dawce, tu płynęła ona razem z używaną przez okoliczną ludność wodą w ogromnym stężeniu. W. Eugene Smith na skażonym terenie przygotował cykl zdjęć, opublikowany następnie w magazynie Life. Przedstawione wyżej zdjęcie jest najsłynniejszym obrazem z tego projektu. Pokazuje Ryoko Uemurę, kobietę przytulającą swoją zdeformowaną przez zakażenie córkę Tomoko (która w wyniku schorzeń umarła w wieku 21 lat). Wykorzystany układ piety jest jak najbardziej na miejscu – matka i córka są tu bowiem męczeńskimi i niewinnymi ofiarami.

[kn_advert]

 

 

 


Yousef Karsh, Winston Churchill

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Yousef Karsh

Winston Churchill, jedna z kluczowych postaci w historii świata XX wieku, tu pozuje do zdjęcia, które też przeszło do historii.

Zaraz po zakończeniu II wojny światowej ta fotografia pojawiła się na okładce magazynu Life. W końcu Winston Churchill był w dziejach wojny jedną z kluczowych postaci. Ponadto wygląda na tym zdjęciu poważnie i lekko triumfalnie, a więc okładka miała też wydźwięk propagandowy.

Autorem zdjęcia jest Yousef Karsh, dziś już raczej zapomniany fotograf, wtedy bardzo znany i ceniony portrecista. Zdjęcie powstało 30 grudnia 1941 roku w Ottawie, w chwilę po tym, jak Churchill wygłosił przemówienie w kanadyjskiej Izbie Gmin.

Z historią powstania tego portretu wiąże się kilka anegdot. Jako że Churchill był w Ottawie na chwilę, wiadomo było, że na sesję nie ma wiele czasu (zresztą w czasie wojny nikt nie myślał o robieniu sobie pięknych zdjęć). Yousef Karsh pracował na zlecenie rządu kanadyjskiego i dla niego miał zrobić tę fotografię. Długo się do niej przygotowywał – chcąc oddać na zdjęciu charakter modela, długo studiował zachowania, przyzwyczajenia, miny Churchilla. A ten nie był łatwym modelem. Gdy już wszedł do pokoju, w którym miało powstać zdjęcie, był zły i obwieścił, że ma dwie minuty i ani sekundy więcej, po czym od razu zapalił cygaro i zapełnił pokój dymem z niego. Odmówił też wyjęcia cygara z ust, co zirytowało fotografa. Jak później wspominał fotograf, sam nie wie, jak znalazł w sobie tyle odwagi, ale podszedł i siłą wyciągnął Churchillowi cygaro z ust, skoczył do aparatu i zrobił zdjęcie, zanim polityk zdążył zareagować. Oddał je po tym natychmiast i przeprosił swojego modela. Churchill w pierwszym momencie był wściekły, jednak po chwili uśmiechnął się i pozwolił Karshowi zrobić jeszcze kilka zdjęć. Powiedział też: "Widzę, że byłbyś zdolny nawet wściekłemu ryczącemu lwu kazać zatrzymać się do zdjęcia".

Odwaga i pewność siebie popłaca.

[kn_advert]

 

 

 

 

Joel Peter Witkin

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Joel Peter Witkin

Śmierć i rozkład lub upośledzenia, niepełnosprawności, odmienności - to ulubione tematy kontrowersyjnego amerykańskiego fotografa, Joela Petera Witkina.

Wiele osób nie jest w stanie oglądać zdjęć Witkina, gdyż bezwzględnie, dosadnie pokazują śmierć, rozkład lub dziwactwa, od których zwykle odwraca się wzrok. Sam artysta przyznaje, że ta fascynacja śmiercią narosła w nim, od kiedy jako dziecko widział wypadek samochodowy, którego ofierze blacha auta ucięła głowę.

W przypadku tego artysty wizje śmierci i wypadków nie są fotografowane tylko po to, by epatować okrucieństwem. Witkin swoim pracom nadaje bardzo często charakter religijny lub inspiruje się znanymi dziełami sztuki. W ten sposób "estetyzuje" te zdjęcia (choć nie przestają być one nierzadko obrzydliwe), nadaje im jakby głębszy sens, inny wymiar.

Tak właśnie ma się sprawa ze zdjęciem przedstawionym wyżej: jest ono łatwą do rozpoznania parafrazą znanego siedemnastowiecznego obrazu Las Meninas Diego Velázqueza, ale pojawiają się na nim także odwołania do innych obrazów (np. Pabla Picassa). Jednocześnie praca ta to plątanina strasznych obrazów, nasuwających raczej nieprzyjemne skojarzenia ze śmiercią, wypadkami, upośledzeniami. Wszystko to tworzy jakąś przedziwną całość, która odrzuca i fascynuje zarazem.

[kn_advert]

 

 

 

 

Ellen von Unwerth

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Ellen von Unwerth

W fotografii mody kobiety zawsze są piękne, uległe, spokojne i uśmiechnięte. Ale podczas sesji Ellen von Unwerth rosną im rogi.

Wielu widzów uważa, że niemiecka fotografka, Ellen von Unwerth, czerpie inspiracje z estetyki sado-maso, używając kostiumów zaczerpniętych z filmów erotycznych. Ale to chyba nie do końca tak, bo choć faktycznie jej modelki są ubrane w skórzaną bieliznę, mają często zasłonięte oczy i wyzywające pozy, to chyba poza tym w zdjęciach jest coś więcej.

Zanim Ellen von Unwerth została fotografką, pracowała w cyrku jako asystentka miotacza noży(!), a później jako modelka. Poznała więc świat, w którym kobiety traktuje się przedmiotowo, w którym ważna jest tylko ich uroda i raczej nikt nie interesuje się ich zdaniem. Z całą pewnością zdjęcia, które później zaczęła robić Niemka, mają być formą sprzeciwu wobec tego świata. Na jej fotografiach (a są to prace komercyjne, sesje mody, serie portretowe, zdjęcia reklamowe) to kobiety rządzą.

Prace von Unwerth można porównać czasem z dorobkiem Helmuta Newtona, który także lubił fotografować kobiety dominujące i pewne siebie. To porównanie wypada bardzo ciekawie, bo okazuje się, że Niemka umie to samo pokazać w sposób bardziej subtelny i z dużo większą dozą poczucia humoru.

[kn_advert]

 

 

 

Paul Strand, Blind

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Paul Strand

Podczas gdy w Europie maluje Pablo Picasso i Paul Cezanne, rodzą się awangardy artystyczne, mające za nic szarą rzeczywistość, Paul Strand wykazuje się ogromną na nią wrażliwością.

Jest rok 1916. W Europie rodzą się najbardziej szalone awangardy, negujące wszystko, co do tej pory wydarzyło się w sztuce, a w Nowym Jorku trwa piktorializm, nurt w fotografii, który miał zrównać zdjęcia z malarstwem. Zamglone widoki ulic o zmierzchu, rozmyte nastrojowe portrety – takie zdjęcia robiono, by udowodnić światu, że fotografia jest też dziedziną sztuki.

W tym klimacie pojawia się Paul Strand, dwudziestosześcioletni syn czeskich emigrantów, który właśnie skończył pobierać nauki u Lewisa Hine'a (mało cenionego w środowiskach "artystycznych" fotografa – społecznika, fotografującego klasę robotniczą wegetującą w podłych dzielnicach i emigrantów, przybywających na Ellis Island) i nie interesowało go "robienie sztuki".

Strand skonstruował sobie aparat ze specjalnym obiektywem, umożliwiającym fotografowanie obiektów, znajdujących się pod kątem dziewięćdziesięciu stopni względem fotografa i zaczął wędrować po ulicach Nowego Jorku, robiąc zdjęcia miastu i mieszkającym w nim ludziom, także tym, na których niechętnie się zwraca uwagę – biednym czy niepełnosprawnym.

Portret niewidomej żebraczki, zrobiony na nowojorskiej ulicy w 1916 roku, obok zdjęcia Steerage Alfreda Stieglitza, jest uważane za początek modernizmu w amerykańskiej fotografii, początek stylu, gdy realizm, rzeczowość i wyrazistość zdjęcia idą w parze z wrażliwością na drugiego człowieka.

[kn_advert]

 

 

 

 

Elliott Erwitt, Psy

100 najważniejszych zdjęć świata

Fot. Elliott Erwitt

Elliott Erwitt jest wybitnym fotoreporterem, rejestrującym trudną amerykańską codzienność połowy XX wieku, a  jednak do historii przeszedł głównie dzięki temu jednemu zdjęciu.

Elliott Erwitt uwielbia psy i pasjami je fotografuje – wydał nawet album w całości poświęcony czworonogom. Są tam zdjęcia psów z Paryża, Londynu, z ulic irlandzkich miasteczek i z Manhattanu, powstałe między 1946 a 2000 rokiem. Erwitt fotografował psy przez całe swoje życie.

Elliott Erwitt jest fotoreporterem, który porusza ważne sprawy współczesnego świata, członkiem elitarnej Agencji Magnum. Wszyscy znawcy jego dorobku jednak są zgodni: to, co wyróżnia go z grona fotoreporterów XX wieku, to niesamowite poczucie humoru i słabość do absurdu. Większość jego zdjęć pokazuje sytuacje śmieszne, surrealistyczne, dziwaczne, nie ma w nich jednak wyśmiewania się. Celem autora było wywołać uśmiech, ale nie wyszydzić. Wielu badaczy uważa, że poczucie humoru i wrodzony "czujnik", bezbłędnie wychwytujący z otaczającego świata niesamowite sceny, zawdzięcza on swojemu wielokulturowemu wychowaniu: jego rodzice to rosyjscy Żydzi, którzy uciekli z rodzinnych stron przed prześladowaniami i schronili się w Paryżu, gdzie urodził się im syn. Później cała rodzina przeniosła się do USA. Erwitt studiował w Los Angeles socjologię, ukończył też szkołę filmową. Taka mieszanka musiała ukształtować niezwykłą osobowość, która znalazła odzwierciedlenie w fotografii.

Także w przypadku zdjęć psów – choć większość z nich jest niesamowicie zabawna - tak naprawdę więcej opowiadają one o ludziach niż o ich pupilach.

[kn_advert]



www.swiatobrazu.pl