28 września 2008, 12:05
Autor: Anna Cymer
czytano: 7221 razy

12 miesięcy według fotografa

12 miesięcy według fotografa

Zaczyna się coroczna rywalizacja na kalendarze ze zdjęciami znanych fotografów - gadżety reklamowe wielkich firm. Wiele wskazuje na to, że w tym roku Lavazza wysunęła się na prowadzenie.

O kalendarzach, do których zdjęcia robią największe gwiazdy światowej fotografii, pisaliśmy już wiele razy. I o tym, jak ważnym i ciekawym zjawiskiem marketingowym jest wykorzystywanie znanych twórców do działań reklamowych wielkich firm. I o rywalizacji między firmami wydającymi takie kalendarze, w której to rywalizacji najbardziej liczą się dwie firmy: Pirelli i Lavazza.
Komunikat wysłany kilka dni temu przez firmę Lavazza wskazuje, że pogłoski o tym, że to prawdziwa, poważna rywalizacja, okazały się słuszne. Bo wiadomość, że Kalendarz Lavazza 2009 będzie złożony ze zdjęć Annie Leibovitz – to dowód na istnienie wyścigu na nazwiska. Do tej pory w zatrudnianiu fotograficznych celebrytów przodował Pirelli. To do jego kalendarza robili zdjęcia i Newton, i Avedon, i Lindbergh, i także Annie Leibovitz (w 2000 roku). Lavazza, choć staż na rynku ma krótszy (Pirelli wychodzi od 1964 roku, Lavazza – od 1993), jak dotąd stawiała na twórców może mniej znanych, ale za to wyróżniających się niezwykłą wyobraźnią. W kalendarzu Lavazza bowiem pierwszorzędną sprawą zawsze była oryginalność zdjęć, na których fotograf kreował wizjonerski świat, pełen fantastycznych wydarzeń i niezwykłych, przyciągających wzrok detali. Barokowy przepych i feeria kolorów liczyły się bardziej niż znana modelka na zdjęciu.
Na głośne nazwiska chętniej stawiał Pirelli. Zatrudniał nie tylko fotografów z absolutnej światowej czołówki, ale też znane modelki i aktorki. Do kalendarzy Pirellei pozowała Kate Moss, Linda Evangelista, Naomi Campbell, Monica Belucci, Panelope Cruz, a nawet Sophia Loren. Mniej lub bardziej rozebrane, zawsze oszałamiająco piękne, zawsze były głównym wabikiem, który nagłaśniał pojawienie się kolejnego kalendarza.


Eva Riccobono pozuje do zdjęcia Annie Leibovitz do Kalendarza Lavazza 2009

W tym roku, na miesiąc przez premierą kalendarza, firma Lavazza ogłosiła, że tegoroczną gwiazdą jest Annie Leibovitz. Krótki, lakoniczny komunikat firmy oczywiście nie zdradza szczegółów zdjęć – aż do 14 października (dzień premiery) musimy zaczekać, by poznać efekt pracy fotografki. Wiadomo, że modelki będą ubrane w stroje koreańskiej projektantki Jean Yu i słynnego duetu Dolce&Gabbana, wiadomo też, że do zdjęć pozować będą włoskie aktorki i znane modelki (m.in. córka Isabelli Rossellini – Elettra Rossellini-Wiedemann, Alessia Piovan i Eva Riccobono). Jak twierdzi firma – zdjęcia pozostaną w kojarzącej się już z kalendarzami Lavazza stylistyce surrealistycznej.

Wykorzystywanie głośnych nazwisk do promocji firmy to działanie powszechne na całym świecie. Wiadomo, że lepiej sprzeda się dom zaprojektowany przez znanego architekta, wiadomo, że o zdjęciach zrobionych przez topowego fotografa napisze każda gazeta. Zatrudnienie słynnego twórcy kosztuje oczywiście więcej niż debiutanta, jednak ma stuprocentową skuteczność. Z punktu widzenia odbiorcy jest jednak swego rodzaju „pójściem na łatwiznę” – bo gdy zdjęcie robi sławny fotograf, mówi się o nim bez względu na jakość tych fotografii. Dużo większym wydarzeniem artystycznym byłoby, gdyby firma znalazła mało znanego twórcę, który umiałby zrobić zdjęcia, o których bez względu na nazwisko autora mówiłby cały świat.
Przez kilka ostatnich lat Lavazza zdawała się kierować właśnie taką polityką. Zdjęcia do kalendarzy robili twórcy zdolni, ale niekoniecznie bardzo sławni. W tym roku firma sięgnęła po nazwisko – „samograj”, po absolutną i niezaprzeczalną gwiazdę światowej fotografii. Stanęła tym samym do wyścigu nie na zdjęcia, a na nazwiska. A nam nie pozostaje nic innego, jak czekać na komunikat firmy Pirelli, o tym, jak będzie wyglądał kalnedarz 2009 tej firmy. Albo też możemy dać sobie spokój z obserwowaniem tego wyścigu, bo w nim już dawno przestały liczyć się zdjęcia, a ważny jest tylko sukces marketingowy. 



www.swiatobrazu.pl