Teraz jest wtorek, 24 kwietnia 2018, 10:46




Stwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 193 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 13  Następna strona
 Wesele - 1 czy 2 kamery 
Autor Wiadomość
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post Wesele - 1 czy 2 kamery
Witam!
1 cz 2 kamery na weselu?
Temat dość kontrowerysyjny pomiedzy wideofilmowcami tzw. starej daty
a ludzmi młodymi pełnych przeróżnych pomysłów.
Czy oby 1 kamera wystarczyła do nowego stylu realizacji wideo?
Czy klientom nie znudziły sie juz nudne 3 godzinne nagrania filmowane tzw ciągiem, przesuwanymi ujęciami podczas mszy i poszarpanym dzwiekiem z komputerowa grafika?
A może wogóle tego przeciętny oglądający zleceniodawca nigdy nie doceni?
Jak to ma sie do cen i czasochłonnego montazu i czy w koncu jest na to popyt? Ilu procentowo klientów sie na to zgadza w sakli np. roku?
Oczywiście na mysli mam ślub i wesele filmowane na 2 kamery od początku do końca i pełnym montazu liniowym. Operatorzy nie filmują na gotowo cigiem lecz mają komunikator który pozwala na przechodzenie pomiedzy wykonywanymi ujęciami i w ten sposób nie powstają tzw. "dziury" a ujęcia sa stabilne i wyszukane.
pozdrawiam wszystki operatorów młodych i starej daty
prosze o przemyslane wypowiedzi a nie przekrzykiwanie sie na wzajem kto ma racje. dziekuje


niedziela, 18 maja 2003, 21:12
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 425
Post 
Właściwie to sam odpowiedziałeś na swoje pytanie.
Jedna czy dwie kamery. A może trzy. Wszystko zależy od filozofii realizacji materiału. Przy dobrej współpracy operatorów można uzyskać efekt, który pozwoli zaoszczędzić dużo czasu przy montażu. Traktując czysto teoretycznie Twoje pytanie należy odpowiedzieć, że napewno dwie kamery. Tylko to niestety teoria. Kto zapłaci za pracę dwóch operatorów ? Myślę, że zleceniodawców tak naprawdę nie obchodzi ilu bedzie realizować ich zlecenie. Liczy się efekt końcowy. Od Ciebie i Twojej inwencji zależy jak to zrealizujesz. Można pracując jedną kamerą, w montażu uzyskać efekt pracy wielokamerowej. Wszystko zależy od umiejętności i doświadczenia. Tylko, że taka realizacji wymaga później wiele pracy przy montażu.
Niejako mimo chodem poruszyłeś sprawę długości filmu z wesela. Moim zdaniem film po montażu nie powinien być dłuższy jak 1,5 - 2 godzin. ale właśnie zaraz odezwą się koledzy z południa kraju, którzy powiedzą, że (gdzieś na forum to czytałem) bez 5 - 6 godzin filmu nie dostali by więcej roboty. Ja dorzucę od siebie, że np. nie wyobrażam sobie filmu ze ślubu i wesela bez np. kazania. I teraz, jak to wszystko pogodzić. Stosuję taką metodę: oddaję cały powstały materiał bez montażu, który w moim przypadku trwa ok. 4-5 godzin (i zapewniam, że nie jest to zbiór ścinków), który zawiera te wszystkie dłużyzny jak kazanie, życzenia itp. Wychodzę z założenia, że w przyszłości młodzi mogą chcieć wrócić do takiego momentu ich uroczystości, którego nie będzie w montażu. I właśnie doszedłem do tego co jest końcowym efektem pracy. Powstały na weselu materiał jest następnie przemontowany, tak aby efek końcowy zawierał się w podanym wcześnie czasie. Pisałem, że w trakcie ślubu i wesela powstaje ok. 4-5 godzin materiału. Tak dużo, aby właśnie w montażu uzyskać efekt pracy wielokamerowej.
I to chyba tyle. Chętnie poznam zdania innych kolegów.

_________________
hi-rek


niedziela, 18 maja 2003, 23:55
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
Każdy ma swoje racje, odnośnie wielu kamer tak najlepiej 2-3 zwłaszcza na ceremonii w kościele ewentualnie na tzw oczepinach. Teraz koszt realizacji jeśli 2- 3 kamery na całym weselu to podział zysku na 4 częsci.
Jeśli realizują dobrzy operatorzy to każdy sam zarobi wiele więcej.Jeśli przypadkowi to tego typu realizacja w zasadzie nie odbiega od realizacji jednokamerowej/oczywiście doświadczonego operatora i montażysty/Wniosek prosty jeśli klient ma takowe życzenie i pokrywa koszt to do wspólpracy biorę doświadczonych kolegów/cena jak za dwa lub odpowiednio trzy wesela bo któryś z nas rezygnuje z indywidualnego wesela. Doświadczony operator /mający również duże doświadczenie weselne/ oraz fachowiec montażysta / może to być jedna osoba/ przeważnie lepiej zrealizują reportaż weselny niż pseudo artyści z kilkoma kamerami/ przeważnie kamerkami/ i na nic tu komunikatory i inne nowości techniczne. Ja mam opracowane oba sposoby realizacji i tylko zasobność kieszeni klienta ma wpływ na ich realizację. Jeśli kogoś interesują szczegóły to proszę o pytania, chętnie wyjaśnię jak to robię ale liczę też że pytający podzieli się swoimi doświadczeniami.

Do kol. Hirka - kazanie jest generalnie moim zdaniem zbędne bo nic do realizacji nie wnosi, księża smęcą o trudnościach piętrzących się przed młodymi małżonkami i jedno jest podobne do drugiego/kazanie/ czasami ksiądz z rodziny wysili się i powie coś naprawdę interesującego ale o takich sytuacjach wiem wcześniej i postępuję zgodnie z życzeniem klientów.Lepiej pokazać 2 tańce na weselu bo zainteresuje to więcej osób.Taśma z całym materiałem dla klienta w/g mnie robi b.dużo złego. Zawsze znajdzie się ktoś kto stwierdzi że materiał został żle zmontowany bo pominięto to co/ on tak uważa/ było b. ważne. Ja jestem autorem filmu i ja decyduję co jest ważne. Klient płaci mi za gotowy produkt a nie za " skamerowanie" wesela .
Pozdrawiam i zachęcam do dalszej wymiany poglądów i doświadczeń.

_________________
xxx


poniedziałek, 19 maja 2003, 08:11
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 425
Post 
Witku, mimo wszystko będę bronił swoich racji. Masz rację, że kazanie bardzo często jest jednym wielkim bełkotem, a jeżeli pracuje się w którymś z kościołów "seryjnie" to na dodatek takie samo. Ale jednocześnie - i to potwierdza moja praktyka - jedyne w swoim rodzaju dla młodej pary. I z tego względu je filmuję. Chyba mnie źle zrozumiałeś co do montażu. Kazania tam nie ma, właśnie z powodów, o których pisałeś.
Co do przekazywania materiałów, z których powstał film. Oczywiście niebezpieczeństwo, o którym piszesz istnieje. Natomiast zawsze przy uzgadnianiu sposobu realizacji filmu uprzedzam zleceniodawcę, że montaż jest moim subiektywnym spojrzeniem na imprezę i proszę o wskazanie osób lub zdarzeń, na których szczególnie im zależy. Jak do tej pory to się sprawdza.
Zwrot materiałów załatwia mi możliwość pominięcia wszelkich dłużyzn, całkowicie zbędnych w montażu, jak właśnie kazanie, życzenia czy "świetne" zabawy i przyśpiewki wymyślane przez zespół lub gości. Poza tym dzięki temu klient ma również zarchiwizowane te osoby i zdarzenia, które "nie zmieściły się" w montażu.
To na razie chyba tyle - pozdrowienia.

_________________
hi-rek


poniedziałek, 19 maja 2003, 13:05
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
Zgadzam się co do kazań , miałem też kilka takich przypadków iż tego samego dnia realizowałem dwa śluby w kościele/ oba w innych/ i kazania były w 90% identyczne, dlarego staram się przekonać klientów aby ich nie rejestrować. Natomiast co do oddawania klientowi całego materiału to mam swoje zdanie i nie zamierzam go zmieniać, ja jestem autorem i takie jest moje w miarę obiektywne przedstawienie danej imprezy, jeśli ktoś uzasadni iż brak mu jakichś istotnych elementów to zawsze jestem gotów swoją pracę poprawić/ jeszcze nie miałem takiego przypadku/ Ja mam zasadę wszystko uzgadniać przed realizacją mam coś w rodzaju scenariusza w różnych wariantach/ oczywiście jest tam miejsce na uwzlędnienie sugestii klienta /szczegółowo ustalam wszystkie sytuacje, wpisuje je do scenariusza, następnie klient akceptuje go swoim podpisem i sprawa załatwiona. Klient jest wspóltwórca filmu z imprezy i to też jest b.istotne. Takie i inne metody realizacyjne wypracowałem przez ponad 16 lat działalności na "niwie twórczości weselnej". Co wcale nie oznacza że są one wzorcowe i dlatego stale staram się wzbogacać swoje doświadczenia, również przez dyskusję na różnych forach. Pozdrawiam.

_________________
xxx


poniedziałek, 19 maja 2003, 14:43
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 425
Post 
Myślę, Witku, że różnimy się podejściem do filozofii realizacji tego typu filmów. Co oczywiście nie oznacza, że Twoja jest gorsza czy też zła. Każdy ma prawo, jak słusznie zauważasz, do swojego zdania.
Moja filozofia skłania się ku temu, że taki film powinien być porządnie zrealizowanym dokumentem z tych uroczystości. Oczywiście poprzez montaż można troszkę "artystycznie poszaleć". Tego często przecież klienci od nas oczekują. Ale bez przesady. Bo też, jak gdzieś wcześniej zauważyłeś, z czym się również całkowicie zgadzam, to my powinniśmy, w pewnym sensie, kształtować gusty i wyznaczać kanony tego typu filmów. I właśnie z tak przyjętej filozofii wynika to, że oddaję materiały. Montaż z samego sensu tego słowa dąży do pewnych skrótów, co ciągnie za sobą konieczność rezygnacji z pewnych fragmentów. Fragmenty te mogą mieć znaczenie, może nie koniecznie na drugi dzień po imprezie, ale być może kiedyś będą młodzi chcieli posłuchać co do nich mówił ksiądz, kto im składał życzenia, jak ciocia "pięknie śpiewała" lub jeszcze coś innego, co nie znalazło się w filmie montowanym, bo było poprostu beznadziejne. Oddając materiały nie pozbywam ludzi szansy zobaczenia tego, odświerzenia wspomnień.
Rozpisałem się na temat sprawy dla mnie drugorzędnej. Podstawą, rzeczą za co przede wszystkim biorę pieniądze jest film montowany, bo dopiero to uważam za uczciwie wykonaną pracę. I masz rację, że oddawanie filmu bez montażu jako swojej podstawowej usługi jest tylko "kamerowaniem". I raczej nie chciałbym słyszeć opinii, że ktoś jest tak genialny, że "kręci od razu na gotowo". Nie uwierzę !

_________________
hi-rek


poniedziałek, 19 maja 2003, 16:53
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 425
Post 
I jeszcze jedno - może autor tego tematu zabrałby również głos.

_________________
hi-rek


poniedziałek, 19 maja 2003, 16:55
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
"Moja filozofia skłania się ku temu, że taki film powinien być porządnie zrealizowanym dokumentem z tych uroczystości. Oczywiście poprzez montaż można troszkę "artystycznie poszaleć". Tego często przecież klienci od nas oczekują. Ale bez przesady. Bo też, jak gdzieś wcześniej zauważyłeś, z czym się również całkowicie zgadzam, to my powinniśmy, w pewnym sensie, kształtować gusty i wyznaczać kanony tego typu filmów."
Kol. Hirek takie jest również moje zdanie na temat filmów z uroczystości rodzinnych i bardzo się cieszę że chociaż my dwaj mamy takie zdanie.
Myślę że i inni koledzy mają zbliżone lub identyczne poglądy, gorzej z realizacją tych poglądów w praktyce, u / moim zdaniem/ 80% lub nawet więcej "profesjonalistów "wykonujących usługowe wideofilmowanie. Przecież zarejestrowanie całości danej uroczystości nie jest filmem dokumentalnym, może być co najwyżej lepszym lub gorszym materiałem wyjściowym. Tworzeniem filmów dokumentalnych bez scenariusza i scenopisu mogą zajmować się tylko geniusze a o takich realizatorów jest b. trudno. A "artystyczne " machanie kamerą i pompowanie transfokatorem oraz wszelakie /wielokrotnie idiotyczne/ animacje raczej nie dodają tym realizacjom uroku i profesjonalizmu.

Odnośnie materiału wyjściowego dla klienta to " czego oczy nie widzą to sercu nie żal"

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji wszystkich którzy mają podobne jak równiez diametralnie inne poglądy na temat usługowego wideofilmowania.

_________________
xxx


poniedziałek, 19 maja 2003, 17:55
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 425
Post 
"czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal" - no cóż można i tak.
Reszta bez komentarza. Ja również serdecznie zapraszam do dyskusji "w tym temacie".

_________________
hi-rek


wtorek, 20 maja 2003, 08:07
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
:D Jak to miło spotkać Kolegów, którzy poważnie myślą o "zwykłych weselach". Witku dlaczego mnie nie zawołałeś na to forum, no dobra nic sie nie stało.My z tym problemem montażu zmagamy się już od 93 roku i cały czas mamy kamerujących konkurentów, którzy dyktują ceny, więc utrudniają nam życie. Potencjalni klienci nie interesują się jak coś jest zrobione a jak wygląda. Nikt nie uwzględnia i nie chce przyjmować do wiadomości ile kosztuje czasu dobry przemyślany montaż. Nie będę się już rozpisywał na temat naszych metod, Witek je już zna, a kto chce je poznać zapraszam na forum FOTONU. Jeśli chodzi o " materiał roboczy" ,nasi klienci nigdy go nie dostają, za żadne pieniądze. Czasami bowiem na takim materiale są nagrane różne "robocze pomoce", o których klient nie musi wiedzieć a tym bardziej, nieporządane byłoby aby jakaś konkurencja je oglądała, poza tym nie nadaje się to do oglądania jako takiego. Zresztą chyba każdy ma prawo do swoich "sekretów". Dawid Coperfield nigdy nie opowiadał jak robi, że wagony znikają. Naszym naczelnym zobowiązaniem jest to aby klient był maksymalnie zadowolony i od 93 roku nigdy nie nakręcaliśmy imprezy o charakterze jednorazowym (jak ślub) jedną kamerą, chociaż była taka pokusa poparta większym finansem, bo każda kamera na inną imprezę w tym samym czasie. Generalnie finansowo gorzej stoimy od kamerujących, ale mamy pewne zasady np m. in. takie, że nie podejmujemy się treści pornograficznych, chociaż to podreperowałoby nasz budżet niewątpliwie, (mieliśmy takie propozycje). Owszem nie wszyscy do nas idą to oczywiste, ale tylko ze względu na kasę. Jeżeli ktoś ma na wydanie minimum tysiąc pięćset na film, idzie w ciemno. Któryś z kolegów pytał, czy jest dużo propozycji na wielokamerowe filmowanie- odpowiadam: nie przyjmujemy innego wariantu. Chyba, że chodzi o filmowanie sytuacji inscenizowanych. Jeżeli macie jakieś obiekcje do tego co tu piszę, służę- po podaniu adresu wyślę jakiś kawałek albo w całości materiał przez nas zrealizowany.
Jedną kamerą też można zasymulować zaistnienie więcej kamer, ale nie na "żywych jednorazowych scenach", i jest to spora "gimnastyka" dla operatora i montażysty. Cieszę się że nie jesteśmy sami z takimi problemami i zarówno Witka jak i Hi rek'a interesują te zagadnienia od dawna przecież stosowane, ale na płaszczyźnie weselno- komunijno- studniówkowej jeszcze w powijakach. A można to pomału zmieniać a jest tu wielkie spustoszenie poczynione przez niedzielnych filmowców. Pozdrawiam


wtorek, 20 maja 2003, 16:04
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 2 kamery
Dziekuje za wszystkie opinie pomimo, ze troszke zbaczacie na inny tor.
Do tematu: A czy nie jest faktem, ze przecietny klient w zasadzie tak naprawde nie czuje róznicy pomiedzy 1 a 2 kamerami.
Moze dlatego, ze został narzucony przez wiele lat przez tzw. "wideofilmowców" zwyczaj ze na weselu powinna byc 1 kamera i tak jest dobrze. Klienci przeciez wogóle nie maja swiadomosci na czym polega róznica i wybieraja realizacje 1 kamerowa?
Dziekuje za opinie.


środa, 21 maja 2003, 07:58
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
Klient nie interesuje się czy realizacja odbywa się jedną czy też dwoma kamerami bo jeśli nie widać różnicy tak jak kol. G.P. napisał / nie czuje/ to na jaką ch. aż dwie.
Po pierwsze trzeba wykazać zalety dwu lub więcej kamer./ wcale ich nie ma dużo zwłaszcza dla klienta, dla realizatorów łatwiejsza praca/
Po drugie więcej zamieszania na weselu i więcej osób przy stole oraz więcej kasy dla realizatorów./ klient ze względów finansowych zadowala się w większoścu przypadków kamerą VHS lub S-VHS/
Po trzecie nawet 5 kamer / amatorskich kamerek/ w rękach domorosłych fachowców oprócz zamieszania i szpanu/ są klienci którym czasem na tym też zależy/ nic do realizacji nie wnosi oprócz haosu i rozchwianych ujęć.
Proszę kolegów mających odmienne zdanie o argumenty.

_________________
xxx


środa, 21 maja 2003, 09:42
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 425
Post 
Masz rację zboczyliśmy nie co z tematu. I to chyba moja pierwsza odpowiedź to spowodowała.
Czy klient nie czuje różnicy, myślę, że częściej nie wie tak naprawdę czego chce. Wie tylko, że chce mieć film z wesela. Natomiast czy będzie on zrealizowany jedną czy więcej kamerami tak naprawdę jest to mu bez znaczenia. Dopiero wykazanie różnicy między tymi realizacjami może wpłynąć na jego opinię. Wiem także, że konsekwentne działanie przynosi rezultaty. Ja swoją przygodę z kamerą rozpocząłem w 89 roku. I od razu były to filmy montowane. Rzecz jasna, że jak teraz wspomnę swoje początkowe poczynania to troszkę mnie to bawi, ale już wtedy one "odstawały" od tego co można było spotkać na rynku. Jedyne co mnie tłumaczy to możliwości techniczne jakie wtedy były (Amiga, genlock, 2 magnetowidy, Panasonic MS-1). Dlaczego napisałem o konsekwencji. Moje ceny były zawsze wyższe od tych jakie były na rynku. Ale wyznawałem i nadal wyznaję zasadę, że lepszy produkt powinien być droższy. Przyznaję, że były okresy totalnej bryndzy, dziś raczej nie narzekam na brak pracy. Dlaczego o tym wszystkim napisałem. Działam w raczej niewielkiej miejscowości i niestety nie mam możliwości podjęcia pracy wspólnie z drugim operatorem kamery (osoba by się znalazła, ale o możliwości współpracy decyduje także sprzęt). Przez lata wypracowałem sobie metody realizacji filmu dający efekt pracy wielokamerowej. Wymagało to wielu prób i wymaga dużej aktywności w trakcie imprezy, ale efekt końcowy jest chyba zadawalający, bo przy ponad 50% wyższej cenie za usługę nie narzekam, jak pisałem, na brak pracy.
Gdybym miał możliwość realizacji imprez większą ilością kamer to bym to robił. Myślę, że konsekwentne działanie - z czasem - przyniosłoby porządane skutki.

_________________
hi-rek


środa, 21 maja 2003, 09:50
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
Moi Drodzy w zasadzie może i zboczyliśmy nieco z tematu, ale nie sądzę aby była to dygresja całkowita, temat wszak dotyczył ilości kamer (1 czy 2) i z pewnym rozpyleniem na drobniejsze podtematy nie powinno być większego problemu, a wręcz przeciwnie. Witek ma rację co do określenia jako łatwiejszy- wariant wielokamerowy, lecz nie do końca z tą łatwością tak jest. Co prawda posiadamy więcej ujęć z różnych stron i tu jest większa swoboda w manewrowaniu całymi scenami zaopatrzonymi w większy wybór ujęć, lecz okupione jest to ogromem pracy w właściwym doborze otrzymanych ujęć, potrzebne większe przestrzenie "gigabajtowe" więcej kaset więcej sprzętu i ludzi, a także więcej czasu tak drogocennego nie wspominając już o intensywniejszym zużywaniu sprzętu. Lecz jeśli chodzi o udowadnianie klientowi wyższości jednej metody nad drugą, nie ma to znaczenia jeśli klient nie jest tym zainteresowany. W wyniku końcowym filmu chodzi bowiem o to aby "maskować" ilość kamer, (przeciwność do symulacji wielokamerowej przy pracy jedną kamerą) Widz ma nie zastanawiać się ile tam było kamer, on ma mieć akcję "wyłożoną na srebrnej tacy" i ta akcja ma go wchłonąć bez reszty i to jest nasze zadanie. Przerabiamy ten temat od 93 roku jak już wspomniałem z żelazną konsekwencją narażając się na niedofinansowanie, aby rozpowszechnić tę metodę na płaszczyźnie "najniższego pułapu" ślubno weselnego. Ten kto skosztował (klient) obejżenia materiału i zrezygnował zeń ze względu na koszt, nigdy nie był pocieszony wariantem jednokamerowym z mikrofonem na kamerze, kwitując słowami cytuję: "nie dla psa kiełbasa", są ważniejsze wydatki, meble, samochód ect. ect.
Jeśli chodzi o to "zamieszanie", o którym wspomniał ktoś z Was to nieprawda, całe weselisko czy inna impreza jest "zamieszaniem", jeśli ktoś nie chce zamieszania to nie organizuje tej imprezy. A tu tyle narodu samochodów nadużywających klaksony i tańce przy głośnej muzyce... w tym zamieszaniu ilość kamer nie ma znaczenia zwłaszcza, że zdarza się wielu gości z dodatkowymi sprzętami rejestrującymi. Tak więc nie chodzi tu o wprowadzanie dodatkowego zamieszania, a praca na więcej niż jednego operatora naprawdę nie jest aż taka prosta gdy w grę wchodzi harmonijna współpraca. Trzeba naprawdę ćwiczyć praktycznie a i to cały czas zdarza się nowa sytuacja do opanowania. Większa Ilość kamer owszem pomaga nam, a celem nie jest szpan, bo cóż tu szpanować, ale ogarnięcie przestrzeni akcji, Hi-rku choćbyś nie wiem jak skakał z kamerą wokół akcji (jednorazowej) nie jesteś w stanie jej opanować tak jak dwuch lub więcej zgranych operatorów, którzy to robią "bezszelestnie" i dyskretnie całkiem spokojnie bez zamieszania. Oczywiście nie bierzemy pod uwagę tych co im przeszkadza więcej gęb do wyżywienia bo u takich raczej ze zrozumiałych względów nie możemy bywać. Pozdrawiam


środa, 21 maja 2003, 13:50
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
"W wyniku końcowym filmu chodzi bowiem o to aby "maskować" ilość kamer, (przeciwność do symulacji wielokamerowej przy pracy jedną kamerą)//tego nie pojmuje?//. Widz ma nie zastanawiać się ile tam było kamer, on ma mieć akcję "wyłożoną na srebrnej tacy" i ta akcja ma go wchłonąć bez reszty i to jest nasze zadanie." // Tak to właśnie o to chodzi.//
Kol PROF to chyba nie tak lub tzw. uproszczone wyjaśnienie.
Prawidłowy montaż to nie "maskowanie" lub symulacja wielu kamer tylko zrealizowanie/ w tym wypadku zmontowanie/ reportażu z danej imprezy /właściwie to raczej nawiązanie do tej formy/zgodnie z zasadami a w tych zasadach nie ma mowy o takich sposobach
Forma w jakiej realizuje się wesela to bardzo szeroki temat ,ja staram się aby nawiązywała do formy reportażu.
Realizowałem różne tematy przy pomocy nawet 4 kamer i zgadzam się z Profartem iż wymaga to wiele większego nakładu pracy zwłaszcza przy montażu ale jednocześnie odciąża operatora-głownego realizatora. Pracy operatorskiej jest generalnie tyle samo ale realizują tą pracę 2,3 czy nawet 4 osoby.
Główną przeszkodą ograniczającą realizację wesel systemem wielokamerowym są pieniądze. Należy zainwestować w kilka tej samej klasy kamer/ jakość obrazu powinna być identyczna/, zatrudnić operatorów, dobrego montażystę, sprzęt jest drogi często treba go zmieniać i bardzo długo się amortyzuje.
Firmy parające się tą działalnością są przeważnie jednoosobowe, ze zleceniami różnie bywa, klienci b.często biedni.
Większość "profesjonalistów" pracuje na sprzęcie amatorskim na dodatek S-VHS a nawet VHS.
Bardzo wielu prowadzi działalność na czarno bez rejestracji i płacenia podatków nie inwestują więc w sprzęt nie mówiąc o podnoszeniu swych umiejętności.
Sądzę iż za kilka lat jeśli poprawi się sytuacja gospodarcza kraju i całego społeczeństwa, pojawią się naprawde profesjonalne firmy realizujące usługi video, realizacje wielokamerowe staną się tym czym teraz są realizacje profesjonalnym sprzętem cyfrowym. / nie namiastkami tego sprzętu/ czyli wciąż będzie ich mało.

_________________
xxx


środa, 21 maja 2003, 15:14
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Stwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 193 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 13  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL