Teraz jest czwartek, 22 października 2020, 00:37




Stwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 193 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 13  Następna strona
 Wesele - 1 czy 2 kamery 
Autor Wiadomość
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 426
Post 
O "symulacji wielokamerowej przy pracy jedno kamerowej" napiszę nie co inaczej. Moim celem nie jest pokazanie w filmie, że realizowało go więcej niż jeden operator lecz osiągnięcie efektu, który zapewni mu właściwy dramatyzm i dynamikę. Na pewno nie osiągnę poziomu jaki można uzyskać pracując wieloma kamerami, ale z powodów, o których pisałem wcześniej, i o których pisał Witek jest to nie możliwe lub nie opłacalne.
Piszesz PROFAR-cie o "skakaniu wokół akcji (jednorazowej)". Nie wyorażam sobie takiej sytuacji, sytuacji, w której bym się ośmieszał. Zapewniam, że właściwy efekt końcowy można uzyskać w inny sposób niż nerwowe zachowania polegające na "skakaniu wokół akcji". Chcę Ci zwrócić uwagę, że wesele nie trawa tyle co jeden taniec, tylko nie co dłużej. Działania w przemyślany sposób pozwalają zgromadzić taką ilość matriału, który pozwoli na późniejszy właściwy montaż. Zdażyło mi się realizować raz czy dwa razy wesele dwoma kamerami i przyznaję, że gdyby nie powody, o których pisałem wcześniej tylko w ten sposób bym je realizował.

_________________
hi-rek


środa, 21 maja 2003, 16:28
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
"Moim celem nie jest pokazanie w filmie, że realizowało go więcej niż jeden operator lecz osiągnięcie efektu, który zapewni mu właściwy dramatyzm i dynamikę."
No właśnie o to chodzi kol. Profart, w prawidłowo zmontowanym filmie/ czy to jest właściwe określenie tego co robimy na weselach?/ widz nie zastanawia się gdzie stały kamery i ile ich było tylko śledzi to co ogląda na ekranie. Użycie kilku kamer jest bardzo nęcące ale jeśli jest słabo przemyślane to tylko dodaje pracy montażyście i /wielokrotnie to zaobserwowałem / i powoduje zawroty głowy u widzów.
Oczywiście ja również opowiadam się za realizacjami minimum 2 kamerowymi ale w obecnych czasach brak mi na to środków/finansowo/
Lepiej mieć i pracować jedną dobrą kamerą niż nawet trzema gorszymi.
Twierdzę rownież iż w wielu przypadkach jest to tylko przerost formy nad treścią.


środa, 21 maja 2003, 17:08
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
Nie Gość tylko Witek , znów mnie nie zalogował mój PC, dlaczego.?

_________________
xxx


środa, 21 maja 2003, 17:12
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
Na wstępie chciałem wyjaśnić to co Witek nie zrozumiał, może nieprecyzyjnie się wyraziłem. Maskowanie w tym pojęciu polega na tym aby nie było "zgrzytów" montażowych, które zwracałyby rażąco uwagę na fakt wielu kamer, czyli przeskok z lewej do prawej strony tej samej sytuacji powodujący zachwianie orientacji przestrzennej widza, unikanie wzajemnego pokazywania się operatorów, (czasem bywa nieuniknione) i można się ratować przebitką ale dobrze gdy uzasadnioną. Unikanie by nie następowały po sobie ujęcia tego samego planu z niewielkim odchyleniem kąta patrzenia i różnicą transfokacji ujęć z poszczególnych kamer i wszystkich "manewrów" montażowych zdradzających w sposób niezgrabny kilka kamer, scena mimo, że składa się z wielu ujęć ma się oglądać jak jeden monolityczny spektakl i przejścia -cięcia bądź przenikania mają być po prostu niezauważalne i służebne treści, więc "zamaskowane" niejako... niczym dźwięki w muzyce, które nie każdy stara się wyławiać, w przyjemności słuchania ich sumy. Owszem można przestawić swoją uwagę na wyławianie ujęć, ale montaż powinien niejako samoczynnie spychać uwagę w ację jako całość. Dobrze gdy ujęcia są ustawione tak, że każde ich przeorganizowanie powoduje zgrzyt, wtedy można powiedzieć o montażu doskonałym do którego nieliczni dochodzą, sam widzę, że po każdym montażu coś by można poprawiać, ale czasem trzeba sobie odpuścić bo to nie te koszty i szkoda czasem cennego czasu, za który nikt nie zapłaci. Ale generalnie nie należy sobie odpuszczać zanatto aby nie zejść na psy i w miarę możności, dobrze gdy podstawowe zasady wejdą w krew i montażu dokonuje się szybciej at hoc. Jak z pisaniem, gdy wygląd liter jest już w podświadomości. Jest w tym wszystkim jednak poważna bolączka o której wspomnieliście, mianowicie nieopłacalność takiej produkcji na "najniższej półce twórczości filmowej". Obecnie mamy sezon komunijny i w sumie przewinęło się już sporo dzieciaczków przed naszymi obiektywami i jest tu większa możliwość pokrycia tych kosztów ze względu na dużą liczbę zainteresowanych, ale uwierzcie, że już siły nas opadają na kumulowaniu ich w kierunku antypiractwa, które nas bije po kieszeni i za cholere nie ma sposobu aby to ukrócić. A wystarczyłoby zrozumienie i akceptacja ze strony rodziców i koszty po rozłożeniu na wszystkich można by zminimalizować w stosunku do jednostki i wszyscy byliby zadowoleni. Jest to doskonały przykład, gdzie można ambitniej realizować
A tu czasem trzeba rezygnować z "superprodukcji" albo dać sobie spokój wogóle i wtedy lukę natychmiast wypełnia ktoś kamerujący, któremu wystarczy, że 20% zainteresowanych odbierze kasety nadające się w sumie do kosza. Ale przepraszam znów zszedłem z tematu.
Użycie kilku kamer tak nas nęci, że stało się "chorobliwe", bo posmakowaliśmy już ogromu możliwości z ich zastosowania, gdybym miał iść z jedną kamerą na akcję czułbym się jakby mnie gdzieś wysłano pod warunkiem, że mam tam "zaskakać" na jednej nodze. I nie dlatego, że bym nie mógł zaskakać, ale nauczyliśmy się jakby kroczyć na dwuch nogach, ale to tylko nasze subiektywne odczucie, przynajmniej moje. Przerost formy nad treścią ? Owszem masz rację Witku, ale jak zwykle nie do końca. Nieraz ta forma mnie tak umęczy, że mam jej dość, ale w takim sensie, że wogóle nie chce mi się tego robić ze zmęczenia, a jednocześnie nie wyobrażam sobie aby to robić inaczej. Po prostu nauczyłem się pływać pod prąd. I jeszcze jedno wyjaśnienie odnośnie symulowania wielu kamer... jedną.
Zdarzają się takie sytuacje również w telewizji i "ciepią" mi się na oczy jako zgrzyt, gdy widzę choćby wywiad z prezydentem z przebitką słuchającego go redaktora zrobioną w późniejszym terminie, albo jakieś ujęcia uzupełniające od tyłu gdzie ruch gestów lub warg się nie zgadza z czasem rzeczywistym z powodu niedoboru ujęć. Lepszy nadmiar niż niedobór. Powiecie że to szczegół... ale mnie razi. No za bardzo się rozpisałem sory na razie pozdrawiam.


środa, 21 maja 2003, 21:25
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
To wszystko co na początku kol. napisałeś to właśnie są zasady montażu nic ująć nic dodać.

"Zdarzają się takie sytuacje również w telewizji i "ciepią" mi się na oczy jako zgrzyt, gdy widzę choćby wywiad z prezydentem z przebitką słuchającego go redaktora zrobioną w późniejszym terminie, albo jakieś ujęcia uzupełniające od tyłu gdzie ruch gestów lub warg się nie zgadza z czasem rzeczywistym z powodu niedoboru ujęć. Lepszy nadmiar niż niedobór. "

Tu sprawa wygląda inaczej, przeważnie taki wywiad który jest z zasady realizowany w takiej formie aby robił wrażenie "na żywo" tak naprawdę emitowany jest z puszki/to taka specyficzna nazwa// tak m.in. realizowany był Teleexpres ,zegar miał świadczyć o jego "żywości"/ / czyli z taśmy. Błędy są wychwycone przy przeglądaniu nagrania przed decyzją o emisji i trzeba robić dodatkowy montaż. Doświadczony realizator zawsze robi zapasowe przebitki tak na wszelki przypadek ale nie zawsze jest w stanie przewidzieć w którym miejscu będą potrzebne no i nie zawsze realizator jest doświadczony./ jeszcze złośliwość rzeczy martwych i nie tylko, oraz pośpiech/ Jeśli jest do wyboru wyemitować lub nie i jest to ważny materiał to co można zrobić.
Spróbuj przerwać nagranie z Vipem w trakcie rozmowy / zależy z jakim oczywiście/. Taki gość życzy sobie zobaczyć program przed emisją i po wychwyceniu błędu lub niezręcznej wypowiedzi mówi "zróbcie coś panowie tak nie może być" a ekipa już na innym planie i czasu na powtórkę brak. Realizowałem wiele takich wywiadów i to z prawdziwymi Vipami . Ale tym razem to ja się rozpisałem na oboczny temat chociaż sądze że nawet takie doświadczenia też się mogą komuś przydać.
Kol. Profart ma zacięcie do poważnych realizacji, radzę popróbować współpracy z jakąś lokalną stacją lub chociaż TV kablową.

_________________
xxx


środa, 21 maja 2003, 22:39
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 426
Post 
Podziwiam Cię PROFAR-cie za konsekwencję jaką prezentujesz w swoich wypowiedziach. Gratuluję ! Myślę, że Twoja, cz też Wasz praca "się broni". Tylko ... no właśnie czy warto jest być tak nieugiętym w zasadach postępowania jeżeli nie daje to właściwego poziomu satysfakcji finansowej i własnej.
Zasady pracy z kamerą i montażu znasz. To czy nie warto byłoby zastanowić się przy produkcjach "najniższej półki twórczości filmowej" (to cytat z Twojej wypowiedzi, ja tak nie uważam) nad zmianą sposobu realizacji do poziomu przez Ciebie akceptowalnego. Wybacz ale w tej konsekwencji (nie chcę pisać - uporze) zaczynam dostrzegać to co napisał Witek - że jest to przerost formy nad treścią.
Myślę, że kiedy przestałaby mnie zabawa w robienie filmów bawić zacząłbym zastanawiać się nad zmianą zajęcia. W tym co piszesz momentami pobrzmiewa nuta znudzenia - a to może być jedna z pierwszych oznak zniechęcenia.
Co do końcowej treści Twojej wypowiedzi to taki zgrzyty są raczej świadectwem niechlujności operatora kamery i montażysty, a może przede wszystkim montażysty, a nie pracy jedną kamerą. Co do wywiadu z takimi osobistościami jak prezydent - wybranie się na niego z jedną kamerą jest co najmniej nieporozumieniem. No chyba, że odbywa się w warunkach niespodziewanych, "polowych".

_________________
hi-rek


środa, 21 maja 2003, 22:57
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
Ten wywiad to był tylko 1 drobny przykład, gdyby opisywać wszystkie przykłady to brakłoby miejsca na forum a większość czytających by to znudziło no i ten czas, którego wiecznie brakuje zwłaszcza na pisanie. Pozdrawiam


czwartek, 22 maja 2003, 07:11
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
Acha do Witka, próbowałem współpracy, ale warunek był dyspozycyjność ale finansowo za tę dyspozycyjność nie byłem usatysfakcjonowany, przecież nie odejdę od ołtarza mojego klienta bo w tym momencie kablówka coś chce. Błędne koło uzależnione jak większość spraw od cholernych pieniędzy "choroby dzisiejszych zwariowanych czasów". Nigdy nie byłem i nie jestem dobrym ekonomem, oraz zauważyłem, że ekonomia gwałci zawsze te zasady o których wcześniej pisaliśmy


czwartek, 22 maja 2003, 07:29
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
ech tym razem mnie się wylogował, skubany komp


czwartek, 22 maja 2003, 07:32
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
Kol. Hirek -wywiady z Vipami robi się 3 kamerami/ podłączonymi do miksera/ ale to niczego nie załatwia, wywiad jest realizowany na jedną taśmę i tylko dla bezpieczeństwa robi się przebitki, założeniem jest że materiał nie jest montowany w sposób klasyczny / taśmy z kamer/

Kol. Profart zawsze bywają wpadki ale ostatnio w TV -/ wszystkich/ jest ich coraz więcej, przyczyny są różne : niedouczeni i nowatorscy realizatorzy /fachowcom trzeba więcej płacić/ , kompresja etatów, zatrudnianie ludzi bez przygotowania - generalnie kryzys finansów we wszystkich telewizjach w Polsce.

Kol. Profart . Ja od wielu lat tak ustawiam pracę aby mieć soboty/ w maju niedziele/ wolne. Sa na to różne sposoby, częściej muszę pracować w niedziele i święta/ . Coś za coś. Jeśli się coś lubi i przynosi to dodatkowe dochody to trzeba jakoś sobie z tym radzić.

_________________
xxx


czwartek, 22 maja 2003, 07:58
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 2 kamery za i przeciw
Dziękuję za wszystkie opinie.

Podzielmy temat na dwie kategorie : realizacjia i koszty

Z waszych wypowiedzi wynika, że to co dla filmujących na jedną
kamere z przesówanymi ujęciami jest "umiejętną realizacją" bez zamiesznia to dla drugich
filmujących dwoma kamerami jest to profanacja etyki zawodu.

Akurat podzielam zdanie tych co realizują na dwie kamery.
Podam przykład i uzasadnię dlaczego jest ta realizacjia cikawsza: wyobrażmy sobie, ze mamy akcję
ślubu, jesteśmy w kościele. Sytuacja wymaga realizacji pieśni,którą śpiewają młodzi, rodzicę,
może ksiądz i pytanie co zrobi nazwijmy to "jedno kamerówka" : filmowanie ciągiem tak aby zachować
fonie, wizja zaczyna np. od młodych zaraz przemieszcza sie na wiernych np. rodziców i jedzie do
końca ciągiem. W miedzy czasie każde przemieszczenie pomiedzy sekwencjami musi zapełnić różnymi
jak to koledzy pisza wstawkami np. ołtarzem, figurkami świętych lub najczęsciej UJECIAMI PRZESUNIETYMI Z INNE
CZESCI ŚLUBU. Problem sie zaczyna wtedy kiedy słychać, ze ludzie spiwaja a przesuniety obraz jest
np. z kazania (podczas którego nie powinno sie chodzic po kosciele).
Teraz dwie kamery: pierwsza na prezbiterium a druga przy zgromadzonych wiernych. Jest pięśn :
Zaczyna się od księdza PRZENIKANIEM na Wiernych PRZENIKANIEM na Młodą Pare PRZENIKANIEM na rodziców
i tak do końca sekwencji. Widać wszystki w przeciągu kilku minut i WIDAĆ ZE WSZYSCY ŚPIEWAJĄ (lub nie kiedy nie spiewają).
Rozumiem, ze cudów niema i jednokamerówka się nie rozdwoji. Ale czy przesówanie ujęć w czasie nie
jest czyms sztucznym lub profanacją zawodu. Ogląda sie to lepiej ale nie prawde! Podzielam natomiast wasze zdanie
ze wszystko zalezy od sposobu ralizacji. Teraz przykład czysto techniczny z zycia wzięty idący po stronie
realizacji na dwie kamery: dwa przykłady pierwszy - akcja wesele para młoda wyjeżdza do fotografa,
na wiejskim weselu jest tak ze w tym momencie wchodzi na sale para zastępcza. I co robi jednokamerowic?
Zadaje sobie pytanie co będzie cikawsze i ważniejsze: czy jechać z młodą parą za sesję fotograficzna
i tam wykonywać ujęcia np. do klipu czy tez zostać na miejscu i zarejstrowac to co sie dzieje na miejscu przeciez
młodych niema i z pewnościa beda ciekaw oglądajac nagranie to zobaczyc. Przykład drugi: porwanie
Pani Młodej za miasto i wykupienie. Najpierw porywa sie Panią Młoda,a potem Pan Młody szuka
w koncu znajduje i ceremoniał wykupienia. Co robi jednokamerowiec? Albo jedno albo drugie i
z pewnościa nic tu nie przesunie kiedy akcja jest rozrzucona w odległości kilku kilometrów.
Jeszcze raz podkreślam NIC NIE PRZESUNIE BO POPROSTU TEGO FIZYCZNIE NIE UJMIE! Co robią dwie kamery
udawadniać nie muszę. To tyle od stony technicznej.

Patrząc od strony kosztów / ekonomicznej to JEDNOKAMEROWCY SĄ TANSI. To logiczne jeden operator
jedna kamera, (...) " mniej miejsca na dysku" ... to wszysto prawda.
Pytanie tylko czy gra nie jest warta swieczki: po pierwsze nie wszystkich stać (umówmy sie) płacic
podwójnie, a po drugie brak świadomości, że wideofilmowanie to przezytek i teraz liczy sie dobra
produkcja za która trzeba wiecej zapłacic. Z szacunkiem dla WIDEOFILMUJACYCH pracujacych
po południu, na czarno, dorywczo i dla tych nie naczarno jedną kamerą. Społeczenstwo niewie na czym polega róznica i o co
chodzi. Sądze, ze spory odsetek zamawiajacych usługe rejestracji jest w stanie zapłacic wiecej czasem podwójnie
tylko nikt ich nie uswiadamia, ze mozna zrobic to lepiej ale za wieksze pieniązki. Ludzie niemają wyboru
bo mówi sie im (sam chodziłem od zakładu do zakładu i pytałem sie) ze ROBI SIE TO NA JEDNA KAMERE.
Nikt nie był w stanie zrobic realizacje na dwie kamery z pełnym montażem nawet za wiecej niz podwójna
cene! TRAGEDIA!

PYTANIE Z INNE BECZKI: ale nie dla jednokamerowców bo im nic oprócz jednej kamery nie potrzeba:
Co śądzicie o KRANIE FILMOWYM na duzych weselach ? Przerost formy nad trescia czy elegancka estetyka
a moze nikt z was tego nie uzywa?
Pytam bo jestem posiadaczem takiego użądzenia i realizacjia jest zblizona momentami do produkcji
telewizyjnych (chodzi mi o stobilne , czyste ujęcia ) i chetnie wymienie sie pogladami. Dodam ze zrealizowałem na tym patencie około
25 wesel. Dla negujacych pomysł dodam ze tylko wybrane partie zabaw weselnych sa tym sposobem realizowane
a NIE PRZEZ CAŁY CZAS. Realizacja polega na tym ze w odpowiednim czasie w odpowiednim
miejscu nalezy byc z odpowiednim sprzetem i odpowiednim pomysłem. Odpowiednie znaczy wzgledne
dla jednych to bedzie jednokamerowa rejestracja z pprzesówanymi ujeciami dla drugin KRAN na weselu.
TO oczywiscie przykłady skarajne i moze prawda lezy po srodku.
Pozdrawiam wszystkich realizatorów jedno i dwu kamerowych z całym szacuknkiem i przepraszam
sronniczosc.
jeszcze raz dziekuje i ponowniw zapraszam do dalszej pogawedki a napewno sie jeszcze odezwie


czwartek, 22 maja 2003, 17:22
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: poniedziałek, 17 marca 2003, 22:34
Posty: 426
Post 
Gregory Peek - czytałem Twoją wypowiedź dwa razy i ciągle nie wiem co o niej sądzić. "Przesówanie ujęć" - co to jest ? Czy chodzi Ci o panoramę ? Z tego co napisałeś wnioskuję, że nie montujesz filmu. Wymieniasz tyle szczegółów filmu, że aż zastanawiam się ile on trwa.
Jako "jednokamerowiec", z pewnym jednak doświadczeniem, nie do końca rozumiem potrzeby wykorzystywania w filmie tego np. jak ludzie śpiewaja w kościele (no chyba, że jest to jakaś szczególna okazja lub pieśń). Pracując jedną kamerą i wiedząc jaki ma być efekt końcowy, można i w kościel i w trakcie wesela "nazbierać" tyle ujęć aby pozwoliły zrobić w miarę poprawnie zmontowany film.
Co do sytuacji, które opisałeś. Montaż - to kwestia wyboru. Jeżeli wiesz co chcesz osiągnąć w filmie, to nie będziesz miał wątpliwości co wybrać. W sytuacjach koniecznych (młody w jednym końcu miasta, młoda w drugim i u obojga dzieje się coś bardzo istotnego) - nie ma wyjścia bierzesz drugiego operatora z kamerą. W końcu wziąłeś zlecenie realizacji filmu i nie ma nic na usprawiedliwienie.
Co do kranu kamerowego - to nie zły bajer. A przy okazji jaki masz statyw ?

_________________
hi-rek


czwartek, 22 maja 2003, 23:14
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: sobota, 29 marca 2003, 22:52
Posty: 757
Post 
"Zaczyna się od księdza PRZENIKANIEM na Wiernych PRZENIKANIEM na Młodą Pare PRZENIKANIEM na rodziców "
Kol. GP co Ty tak z tym przenikaniem, mnie kiedyś uczono że przenikanie w zasadzie służy do symulacji upływu czasu. Ale to nie istotne, przecież można przejść na ostro.
Tak to jest jeden z argumentów przemawiających za 2lub 3 kamerami, dyskusyjnym jest czy jest to potrzebne do nagrania pieśni . Tych kamer ja potrzebowałem do pokazania jak ojciec przełyka ślinę w czasie gdy córka składa przysięgę małżeńską/ ujęcie 2-3 sek/ lub matka wyciera oczy gdy syn nakłada obrączkę /już/ synowej .Generalnie brakuje czasem 2 -giej kamery aby pokazać dramaturgię w ważnych momentach ceremonii/ jest tych momentów 3 może 5 na całym weselu/ wtedy jest to niezbędne/można sobie z tym poradzić jedną kamerą ale trzeba mieć doświadczenie.
Przy ustalaniu scenariusza uroczystości uzgadniam ważne elementy które muszą być zarejestrowane, czasem pewne wymagają korekcji czasowej.
Wszystko da się wcześniej ustalić a czasami trzeba zdać się na wyczucie i doświadczenie realizatora.
Zamiast kranu wolałbym latającą kamerę na wysięgniku, może nawet wózek.Przerost formy nad treścią / a koszt?/
Kolegom wielokamerowcom doradzam dobre poznanie warsztatu operatorskiego aby mogli we właściwy sposób zastosować te kamery.
Mimo wszystko jestem za realizacjami wielokamerowymi pod warunkiem godziwej zapłaty za wykonaną pracę.

"Nikt nie był w stanie zrobic realizacje na dwie kamery z pełnym montażem nawet za wiecej niz podwójna
cene!"

Kolego gdzie kolega działa ja robię to w każdym momencie gdy klient tego sobie życzy i to profesjonalnymi kamerami z dżwiękowcem włącznie
/cena minimum podwójna/Jak narazie miałem takich zamówień dokładnie 12 na ponad 500 wesel zrealizowanych przez 16 lat. /te 12 w ciągu 5 ostatnich lat/
Pozdrawiam.

_________________
xxx


piątek, 23 maja 2003, 00:09
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
Tym kranem na weselu to G.P. zaskoczył mnie przyznam szczerze. Mamy tylko wózek i 6m toru swojskiej roboty, ale nigdy nie tachaliśmy tego na wesela. To byłaby gruba przesada. Mam wrażenie że G.P żyje marzeniami o pracy na planie Matrixa. Ale co warte byłoby życie bez marzeń? Większość wynalazków urodziło się z marzeń. Przesuwanie kamery to wydaje mi się, że masz na myśli: my to nazywamy "ujęcia na brudno", które można skutecznie eliminować "systmem dwukamerowym" i owszem.
Jeśli chodzi o "ustalanie scenariusza" (to dla Witka) to my nigdy tego nie robimy w przypadku ślubów i wesel, bo to jest życie. Czasem nas pytają jak to czy tamto mają robić, bo my tyle wesel już widzieliśmy i coś możemy doradzić ,ale zawsze odpowiadamy, że nas interesuje żeby nie zwracali na nas uwagi i nie patrzyli w kamery nawet gdy znajdują się daleko od nich a podczas przysięgi, żeby nie myśleli jak wypadną w kadrze, ale żeby raczej myśleli o wspólnym życiu, które ich czeka i podczas przysięgi patrzyli sobie głęboko w oczy a nie na wielebnego ani na kamery i to jedyne wskazówki "scenariusza". Wy róbcie swoje a my swoje. W systemie dwu i trzy kamerowym, mamy za to doskonałe warunki aby z tego naturalnego "scenariusza" nakreślonego przez spontan i samo życie- wyłowić co najciekawsze nawet to jak ktoś ociera łzę, dobrze jeśli niepostrzeżenie uda się sfilmować. Zbliżenia staramy się wykonywać na dłuższej ogniskowej, aby nie proszyć uwagi. Dwie kamery zawsze skuteczniej "usypiają czujność" filmowanych bo nigdy nie wiedzą gdzie jest "na czysto" i przywykają do ich obecności jak... zupełnie tak samo jak filmowane dzikie zwierzęta "na planach" Nationale Geographic, gdzie często ekipa musi je przyzwyczaić do swojej obecności. Z początku każdy robi uwagi, że Marsjanie, czy ubowcy (to przez te komunikatory) ale potem jak sie już tym znudzą to przechodzą do porządku dziennego. W tym systemie wyławiania nigdy nie staramy się nikogo kompromitować, a wręcz unikamy czegoś takiego, czyli nie filmujemy nikogo usypiającego z nosem w kotlecie, bo to nie ten temat i szkoda nam takich, gdy się zdarzą. Myślę,że wyłożyłem kolejną porcję argumentów zastosowania kilku kamer. Powiecie przecież da się to zrobić jedną i owszem ale dużo mniej a w poszukiwaniu i wyławianiu tych sytuacji często zaniedbywane są stabilność ujęć i podstawowe zasady manewru ujęciowego. Na razie wystarczy pozdrawiam


piątek, 23 maja 2003, 15:03
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
dwie profesjonalne kamery na jednym weselu albo zbliżenia na długiej ogniskowej napewno bardzo ciekawe zwłaszcza w kościele mała kamerką bez statywy no chyba ze wózek kamerowy abo kran komu wciskaćie ten kit.
nagranie bez ustalenia przebiegu czyli wszystko na żywioł a potem zlepek rozkołysanych ujeć przedzielonych animkami to chyba o tym mówicie, szpenezy, fantaści-teoretycy.


piątek, 23 maja 2003, 15:38
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Stwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 193 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 13  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL