Teraz jest czwartek, 22 października 2020, 00:13




Stwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 126 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona
 Cena za sam montaż? 
Autor Wiadomość
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec

Dołączył: środa, 30 kwietnia 2003, 08:27
Posty: 294
Post 
Równiez montowałem ostatnio wesele filmowane przez jakiefoś gościa weselnego kamerka minDV. Jakość materiału tragiczna, balans bieli tragiczny, ujęcia źle wykadrowane i cięte w najmniej odpowiednim momencie w środku zdania, filmownie pod światło np młodzi na tle okna - wszystko czarne bo ekspozycja na automacie itp., nie miałem do tego nawet żadnych zdjęć. Nie wiedziałem co z tym zrobić bo nijak nie dało sie tego porawić. Troche to o"odszumiłem", pokleiłem w jakąś sensowną całość, dałem ładną czołówke, kilka tandetnych przejść, kawałek z filtrem "old film", na zakończenie podsumowanie w sephii - generalnie itak końcowy efekt dla mnie był nie do zaakceptowania z powodu koszmarnej jakości.
Wziąłem za to pare groszy jako rekompensate "za starcone nerwy". Młodzi byli zachwycenii, matka młodego piała z zachwutu.

Pomyslałem że nie ma sie co przejmować tak nagranymi weselami... My patrzymy na to z technicznego punktu widzenia zwracając uwagę na poprawnośc ujęć, prawidłowe prowadzeni kamery, kadrowanie, jakość obrazu itp. a akcja i bohaterowie sa nieistotni. Inaczej odbierają to zainteresowani. Oni podniecają się każdym ujęciem na którym są widoczni, gdzie ciocia Jadzia podskakuję w rytm Rock'n Rolla a wujek Stefan wypija kolejnego brudzia z ojcem pana młodego. I oni nie zwracają specjalnej uwagi na jakośc filmu ponieważ nawet nie podejrzewaja ze to samo mogłoby byc sfilmowane o wiele lepiej gdyby tylko robił to fachowiec.


wtorek, 12 października 2004, 09:48
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
W obu ostatnich postach dostałeś Ar- Vi odpowiedź i ocenę swojego pomysłu o wysłaniu obojętnie kogo z kamerą na wesele.
Montaż to wtórna sprawa, podstawą są jednak kamerzyści.
"" oni nie zwracają specjalnej uwagi na jakośc filmu ponieważ nawet nie podejrzewaja ze to samo mogłoby byc sfilmowane o wiele lepiej gdyby tylko robił to fachowiec."" To jest efekt niskiego poziomu wiekszości wideofilmowców, oni powoduja że mało kto ma pojęcie jak wygląda poprawnie zrobione nagranie weselne. Ulega to powolnej zmianie, bogatsi klienci biorą filmowców mających pojęcie o pracy, potem pokazują takie nagranie i to podwyższa poziom oczekiwań klientów.
Bywa że ludzie spokojnie oczekują na zakończenie montażu nawet miesiąc bo wiedzą że dostaną coś na odpowiednim poziomie. Bez specjalnych ceregieli płacą też dość wysoką cenę. Na ten dobry rezultat końcowy pracują montażysta i kamerzysta, jednak kamerzysta ma więcej udziału w dobrze zrobionym filmie i dlatego za jego pracę trzeba zapłacić więcej.


wtorek, 12 października 2004, 10:44
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: wtorek, 1 lipca 2003, 09:22
Posty: 662
Lokalizacja: 3miasto
Post 
Ja też nie podjąłbym się montażu materiału nagranego przez kogoś innego niż ja sam, w ciemno. Fakt, że po dobrym kamerzyście to niewiele trzeba poprawiać, bo właściwie to wystarczy tylko dokleić czołówkę i napisy końcowe, ale... ilu takich kamerzystów macie... tym bardziej w ciemno.

Najczęściej niestety nagrany materiał jest niewiele warty i jakikolwiek montaż nic nie pomoże.

Jak sam se nie pościelesz to na pewno się nie wyśpisz...


środa, 13 października 2004, 23:05
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
montaż i filmowanie to dwie różne sprawy które muszą w końcowej fazie się zgrać. osobiście miałem kilka amatorskich filmów do montażu i żeby tchnąć w nie ducha musiał wypruć z siebie flaki, też podzielam zdanie że materiał musimy wcześniej ocenić przed podjęciem się montażu.
moim zdaniem realizacja filmu może mieć różne oblicza, przykład studniówka trzy różne firmy realizowały film praktycznie z tej samej imprezy ale efekt końcowy był bardzo rozbieżny. pracochłonność była bardzo rozbieżna, na jednym filmie nie było praktycznie nic ponad standartowe ujęcia a na innym niesamowita harmonia i ład połączony z dynamiką co dawało wrażenie ogromnej przepaści pomiędzy tymi filmami, dopracowanie szczegółów zarówno po stronie filmowca jak i montażysty co zapadało na długo w pamięci. ja stawiam znak = jeżeli po obu stronach są profesjonaliści, a przewagę na stronę montażysty w przypadku amatora filmowca.

apel - dość tandety made in ch... , chcesz pamiątkę angażuj
profesjonalistów a nie tandzieciazy którzy nie wiedzą co to jest film a o montażu jeszcze nie słyszeli!!!

pozdrawiam wszystkich filmowców którzy dają zadowolenie klientom.

FStyl


czwartek, 14 października 2004, 15:57
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
A ja uważam że dobry kamerzysta jest jednocześnie montażystą bo montaż zaczyna się przy filmowaniu. Montażysta przy dobrym kamerzyście ma bardzo mało pracy a przy kiepskim dużo więcej. Ale z dobrego materiału nawet poczatkujący montażysta zrobi dobry film , natomiast ze skopanego nagrania nawet super montażysta niewiele zrobi. Dwie trzecie pracy i kasy kamerzysta , jedna trzecia montażysta. Wszystko w odniesieniu do wesel.


czwartek, 14 października 2004, 18:13
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
Dzięki za wypowiedzi, szczególnie podzielam te Krissa, Matrixa i
F-Styl. Pozdrawiam


czwartek, 14 października 2004, 18:28
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
thorg napisał(a):
wybaczcie ze sie wtrace do dyskusji
Wlasnie jakis czas temu mialem taki przypadek ze podjalem sie montazu filmu z wesele ktory byl nagrywany przez wujka mlodego na kamerze cyfrowej minidv. Jakas tania wersja malej cyfrowej kamery. Zlecenie bylo wyslane z miasta oddalonego ode mnie o 700 km :] Troche zaluje ze sie podjalem tego montazu !! Oprocz tragicznej jakosci obrazu, urwane ciekawe wypowiedzi, bieganie z kamera, zle wykadrowane zdjecvia itp itd. w Koncu poprosilem o zdjecia ktore roblil im fachowiec w tym miescie . Dostalem na CD w bardzo dobrej jakosci. I szczerze mowiac gdyby nie te zdjecia to film byl by nie do obejzenia (przynajmniej dla mnie) !! z 3h materialo zrobilem 40 min film za ktory nie wzialem ani grosza. pewnie co niektorzy napisza ze slaby ze mnie fachura bo da sie poprawic dzwiek i obraz. Robilem wszystko co moglem, jednak koncowy efekt mnie nie zadowolil, dlatego zrezygnowalem z naleznosci. Nie umieszczalem tez loga firmy ani adresu bo kicha :] Uwazam ze zanim wezmiecie sie za montaz takiego materialu obejzcie go dokladnie czy jest wart tych wszystkich nerwow :] Oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego ze film moze byc tez nagrany przyzwoicie czego wam zycze :]
A wracajac do sprawy odeslalem film zmontowany na dvd i vhs i o dziwo dostalem tel ze film sie bardzo podobal :]
Cena powinna byc ustalana indywidualnie w zaleznosci od jakosci materialu. Zgodze sie z tym ze jesli nagrywa to osoba ktora zna sie na rzeczy ma dobra kamere to wykonala 60-80 % pracy. W moim przypadku nie bylo by cennika aby wycenic ten material :]

pozdrawiam
thorg

Anonymous napisał(a):
W obu ostatnich postach dostałeś Ar- Vi odpowiedź i ocenę swojego pomysłu o wysłaniu obojętnie kogo z kamerą na wesele.
Montaż to wtórna sprawa, podstawą są jednak kamerzyści.
"" oni nie zwracają specjalnej uwagi na jakośc filmu ponieważ nawet nie podejrzewaja ze to samo mogłoby byc sfilmowane o wiele lepiej gdyby tylko robił to fachowiec."" To jest efekt niskiego poziomu wiekszości wideofilmowców, oni powoduja że mało kto ma pojęcie jak wygląda poprawnie zrobione nagranie weselne. Ulega to powolnej zmianie, bogatsi klienci biorą filmowców mających pojęcie o pracy, potem pokazują takie nagranie i to podwyższa poziom oczekiwań klientów.
Bywa że ludzie spokojnie oczekują na zakończenie montażu nawet miesiąc bo wiedzą że dostaną coś na odpowiednim poziomie. Bez specjalnych ceregieli płacą też dość wysoką cenę. Na ten dobry rezultat końcowy pracują montażysta i kamerzysta, jednak kamerzysta ma więcej udziału w dobrze zrobionym filmie i dlatego za jego pracę trzeba zapłacić więcej.


Ato co wyżej to pryszcz, czy z tym się nie zgadzasz


czwartek, 14 października 2004, 18:45
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
Oczywiście podzielam również poglądy Thorga, natomiast nie we wszystkich kwestiach zgadzam się z Anonymousem.
Sugestia, że ja wysłałbym obojętnie kogo na wesele jest bzdurą i oczywista nadinterpretacja mojej wypowiedzi - jest obraźliwa. Oto moja wypowiedź :"Poza tym jeśli dać komuś kamerę do ręki i wytłumaczyć jak się filmuje, to jeśli ma bardzo dobrą automatykę może coś sfilmować- oczywiście zrobi dużo błędów, z których ie będzie sobie zdawał sprawy, ale sfilmuje". Czy ja napisałem, że wysłałbym obojętnie kogo filmować wesele?. Nie pisałem o weselu, tylko miałem na myśli bylejakie filmowanie czegokolwiek, jeśli wie gdzie jest przycisk Start/Stop i Zoom to jest w stanie np sfilmować pieska w parku, może beznadziejnie, ale jednak, natomiast jeśli nie ma pojęcia o programach do edycji video, to w Adobe Premiere nie zmontuje nic, nawet byle jak. To i tylko to chciałem napisać, więc może dość tych insynuacji

"bogatsi klienci biorą filmowców mających pojęcie o pracy, potem pokazują takie nagranie i to podwyższa poziom oczekiwań klientów". Nie zgadzam się z tezą, że to, czy ktoś jest bogaty, czy biedny decyduje o dobrym lub złym guście, ta granica przebiega inaczej.
Jeśli klient, który nie zajmuje się zarobkowo wideofilmowaniem powierza mi do montażu film np. z podróży po świecie, to ja staram się go zmontować najlepiej jak potrafię, i znając mankamenty i niedociągnięcia filmu źródłowego nie robię sobie z niego reklamówki.Nie jestem również zdołowany, że nie jest to mój wymarzony film. ważne, że podoba się klientowi i da się oglądać. Zupełnie inaczej traktuję sytuację, jeśli ktoś, kto trudni się zarobkowo wideorejestracją, a nie ma pojęcia o montażu chce powierzać mi swoje wypociny, i to za byle jakie pieniądze. Ja szanuję zarówno siebie, jak i swoje umiejętności montażowe, tak więc mam swoją cenę. Gościu, który filmował wesela VHS-em za 1000 zł chciał mi dać za montaż 300zł - dla mnie to było nie do przyjęcia i tyle chciałem w swoich postach napisać.


czwartek, 14 października 2004, 21:45
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
<<<Gościu, który filmował wesela VHS-em za 1000 zł chciał mi dać za montaż 300zł - dla mnie to było nie do przyjęcia i tyle chciałem w swoich postach napisać>>> z tego wniosek że istotna jest cena kamery a nie wartość materiału. Nawet VHS można zrobić dobre zdjęcia (trochę gorsze technicznie).
<<<natomiast jeśli nie ma pojęcia o programach do edycji video, to w Adobe Premiere nie zmontuje nic, nawet byle jak>>> moze nie zmontuje ale mając dobry materiał coś mu zawsze wyjdzie w jakimś prostym edytorze.
<<<"bogatsi klienci biorą filmowców mających pojęcie o pracy, potem pokazują takie nagranie i to podwyższa poziom oczekiwań klientów". Nie zgadzam się z tezą, że to, czy ktoś jest bogaty, czy biedny decyduje o dobrym lub złym guście, ta granica przebiega inaczej. >>>
Dobry filmowiec zna wartość swojej pracy i bierze nieraz kilkakrotnie więcej niż zwykły kręcioł,. Więc nawet jak mają gust i pojęcie to przewaznie brak im kasy.
A jaki to dobry filmowiec i montażysta babrze się montażami nagrań kompletnych amatorów, przecież szkoda czasu, sprzetu i zawracania d--y.(Przynajmniej mnie bo robię coś innego lub coś co lubię.)
No chyba ze jest to firma Artystyczno- Videofilmowa.


czwartek, 14 października 2004, 22:30
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
Przepraszam, że nie doczytałem wszystkich wypowiedzi na ten temat, ale mimo to chciałem zamieścić mój pogląd pod Wasz osąd. Otóż jak niektórym wiadomo, nie uznaję innego stylu produkcji (ślubno-weselnych) jak opcję wielokamerową i taką też stosuję. Montaż jest w związku z tym prawdziwym wyzwaniem, ponieważ powstaje sporo kombinacji, których mnogość nastręcza dodatkowe problemy nawet z samym ich wyborem a raczej kreacją ostatecznych scen. Tak jak koledzy pisali można by to wycenić upraszczając -50 na 50- z opcją jednokamerową rzecz jasna. Opcja jednokamerowa wg. mnie w przypadku "jednorazowych wydarzeń" takie jak śluby i wesela to czysta porażka, która jest szeroko stosowana ze względu na ograniczanie kosztów produkcji. Jeżeli mam pomysł na przedstawienie tematu jakim jest np. ślub i wesele, a technicznie jestem ograniczony i nie jestem w stanie tego uczynić ze względu na brak kamer, to jest już z góry porażką i lepiej mi się do tego nie zabierać. Podsumowując: montaż po jednej kamerze w przypadku rejestrowania "wydarzeń jednorazowych", to nie montaż to tylko uporządkowanie ujęć. Pozdrawiam

_________________
Pro- FART
Nie cofaj się przed wysiłkiem, każdy wysiłek przynosi owoc, łatwiej jest powiedzieć, co się myśli, niż wykonać co się mówi.


czwartek, 14 października 2004, 23:38
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
Kolejny artysta a czy Ty wiesz że większość filmówv fabularnych kiedyś i nawet teraz robi się przy pomocy jednej kamery.


czwartek, 14 października 2004, 23:50
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
Bardzo interesujący wywód. Wczytałem się w niego z najwyższą uwagą. Widać w nim majstersztyk i kunszt, rzekłbym poezji filmu. Mam jednak pytanie które swą treścią nieznacznie odbiegnie od tematu, a nad którym zastanawiam się już od dłuższego czasu. Co znaczy skrót PROFART ??


czwartek, 14 października 2004, 23:55
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
Gościu nie przeczytałeś dokładnie co napisałem i porównujesz film fabularny do rejestracji JEDNORAZOWEJ wesela, więc widzę że nie mamy o czym pisać. W filmie fabularnym mogę sobie kreować dowolnie sceny owszem nawet przy pomocy jednej kamery, ale za to z możliwością powtarzania w nieskończoność sceny, aż osiągnie kształt jaki mam zaplanowany.

_________________
Pro- FART
Nie cofaj się przed wysiłkiem, każdy wysiłek przynosi owoc, łatwiej jest powiedzieć, co się myśli, niż wykonać co się mówi.


czwartek, 14 października 2004, 23:56
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył: środa, 23 kwietnia 2003, 11:08
Posty: 206
Lokalizacja: Małopolska
Post 
Odpowiadam kol Koziełło, skrót ten oznacza "Dla Szczęścia"- wymyślony został w 1993 r. Jego brzmienie jest wbrew pozorom dwuznaczne ale drugie znaczenie to dla mnie szczegół. Pozdrawiam

_________________
Pro- FART
Nie cofaj się przed wysiłkiem, każdy wysiłek przynosi owoc, łatwiej jest powiedzieć, co się myśli, niż wykonać co się mówi.


piątek, 15 października 2004, 00:01
Zobacz profil
Aktywny bywalec
Aktywny bywalec
Post 
Czuję się dotknięty takimi insynuacjami. Dość klarownie i wyraźnie się przedstawiłem. Nazywam się Koziełło przez dwa ł. Rozumiem, że była to tylko drobna niezręczność z Pana strony. Czyż tak ??


piątek, 15 października 2004, 00:01
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Stwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 126 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL