16 kwietnia 2024, 10:52
Autor: Mikołaj Konkiewicz
czytano: 454 razy

ISS na tle tarczy słonecznej na filmie 35 mm

ISS na tle tarczy słonecznej na filmie 35 mm

Astrofotografia to wyjątkowo trudna technicznie dziedzina fotografii, ale Jason De Freitas postanowił podnieść poprzeczkę i dodatkowo skomplikować sprawę - Postawił sobie za cel uchwycić tranzyt Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na tle tarczy słonecznej na taśmie filmu światłoczułego małoobrazkowego. I udało mu się to. Co więcej, stał się oficjalnie pierwszą osobą na świecie, której się to udało.


Jak udało się fotografowi zarejestrować tranzyt Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na filmie 35 mm?

To nie pierwsze osiągnięcie Jasona De Freitasa tego rodzaju. Dotychczas zasłynął jako osoba, której jako pierwszej udało się zarejestrować tranzyt Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na tle Księżyca. Teraz postanowił jednak dokonać tego samego z najbliższą nam gwiazdą. Aby wykonać te przełomowe fotografie Jason De Freitas postanowił chwycić za jedną z najlepszych lustrzanek jednoobiektywowych formatu małoobrazkowego, jakie kiedykolwiek powstały - czyli Nikona F5. 
 
"Ponieważ tranzyt Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na tle Słońca trwał krócej niż sekundę, to użyłem aparatu Nikon F5, który umożliwia rejestrowanie z bardzo dużą prędkością w trybie seryjnym" wyjaśnia autor zdjęć. Model ten wykorzystuje akumulator MN-30, który pozwala na rejestrowanie z prędkością do 8 kl./s. Chociaż obecnie w towarzystwie aparatów bezlusterkowych z migawkami elektronicznymi wynik ten może nie wydawać się szczególnie spektakularny (przypomnijmy, że niektóre aparaty rejestrują nawet z prędkością do 120 kl./s), to jednak w przypadku aparatów na film światłoczuły jest to rezultat naprawdę trudny do przebicia. 
 
 
Nikon F5
 
Aby uzyskać dokładne ujęcie Słońca De Greitas użył 8-calowego teleskopu Celestron Edge HD o ogniskowej 2000 mm. Sięgnął także po filtr słoneczny Celestron Eclipsmart, który blokuje dużą ilość światła, co pozwala na pracę przez teleskop ze Słońcem. Po wykonaniu kilku ekspozycji testowych fotograf odkrył, że potrzebuje czułości ISO 1600, aby uzyskać wystarczająco krótki czas naświetlania wynoszący zaledwie 1/2000 s. Pozwoliło to na uniknięcie rozmycia ruchu. Niestety fotograf musiał pójść przy tym na pewien kompromis, który skutkował dość dużym ziarnem. De Greitas wybrał do tego projektu film światłoczuły małoobrazkowy Kodak P3200. Zdecydował się na ten materiał, gdyż wcześniej udawało mu się uzyskiwać dobre wyniki przy wywoływaniu z ISO 1600. 
 
Uchwycenie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na tle Słońca wymaga bardzo precyzyjnego zaplanowania ujęć. De Freitas musiał wybrać się w precyzyjnie określone miejsce na obszarze przybrzeżnym Nowej Południowej Walii w Australii. W znalezieniu właściwej lokalizacji pomogła mu witryna Transit Finder, która daje odpowiednie informacje na temat tego, gdzie możliwe jest uchwycenie tranzytów Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Witryna jest w stanie przewidywać tranzyty na tle Słońca i Księżyca z około miesięcznym wyprzedzeniem, chociaż dokładność danych wzrasta wraz ze zbliżającym się terminem przelotu. Możliwość wykonania zdjęć z tranzytu zdarza się stosunkowo często, jednakże znalezienie takiego, który będzie dostępny w miarę blisko, a nie na drugim końcu świata, nie jest już takie łatwe. Zgranie tego terminu, lokalizacji i czasu, gdy po prostu będzie mogło się rzeczywiście to sfotografować (w szczególności w dzień), wymaga nieco cierpliwości i elastyczności. Na szczęście fotografowi udało się wszystko odpowiednio zaplanować. 
 
 
Tranzyt Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na tle Słońca zarejestrowany na filmie światłoczułym formatu 35 mm / fot. Jason De Freitas 
 
Jest jeszcze jedna trudność podczas fotografowania tranzytu na tle Słońca w porównaniu do Księżyca. Podczas gdy przy fotografowaniu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w nocy, po prostu widać ją na niebie gołym okiem, to w trakcie fotografowania w dzień staje się ona niewidoczna. Wtedy trzeba polegać jedynie na wskazaniach ww. aplikacji. Przelot na tle Słońca trwa 0,98 sekundy, stąd trzeba być naprawdę ultra precyzyjnym. W dodatku astrofotograf wykorzystujący tradycyjną fotografię ma jeszcze jedno ograniczenie - zaledwie 36 ekspozycji w danym filmie. Fotografowanie z szybkością 8 kl./s oznacza, że okienko czasowe na uchwycenie tego tranzytu wynosiło zaledwie 4,5 sekundy. De Greitas chciał rozpocząć fotografowanie 1,5 s przed przewidywanym tranzytem, aby zapewnić sobie "nieco" czasu przed i po przelocie. Cóż, trzeba przyznać, że wszystko wydaje się wręcz surrealistyczne. 
 
Na szczęście, chociaż to brzmi naprawdę karkołomnie, fotografowi wszystko się udało. Połączył osiem ekspozycji w jedno złożone ujęcie, które pokazuje tranzyt Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na tle Słońca. I to przy użyciu fotografii światłoczułej. Zaskakujące jest przy tym to, że chociaż stacja znajduje się na orbicie już od ponad dwudziestu lat, dopiero teraz udało się komuś zarejestrować ją na filmie światłoczułym. Fotograf bardzo pokornie podchodzi do swojego pierwszeństwa - zdaje sobie sprawę, że to może być nieco arbitralne nadanie tytułu, ale jego badania wskazują, że wcześniej nikt nie donosił, aby udała mu się ta sztuka. Tak czy inaczej gratulujemy wyczynu, który wymagał naprawdę wiele zapału i precyzji. 
 


www.swiatobrazu.pl