16 kwietnia 2010, 10:45
Autor: Edmund Ławicki
czytano: 8668 razy

Fotografa przygody z prawem – Akredytacja a informacja prasowa

Fotografa przygody z prawem – Akredytacja a informacja prasowa

Panowie J.B. i H.R uważani byli przez znajomych za dobrych przyjaciół. Jeden – znakomity i uznany fotograf, drugi - społecznik, organizator imprez kulturalnych. Ich pasje znakomicie ze sobą współgrały – będący fotografem J.B. był autorem wielu efektownych fotoreportaży z imprez i wydarzeń organizowanych przez swego przyjaciela. Nie bez znaczenia dla dalszego biegu sprawy miał fakt, iż J.B. prowadził stronę internetową, na której te i inne relacje umieszczał. Ten błogi przyjacielski stan trwałby zapewne do dzisiaj, gdyby nie niewinna, lekko złośliwa uwaga fotografa, dotycząca jakości i znaczenia organizowanego przez H.R. kolejnego festiwalu w mieście W. - którego pełną nazwę bez trudu odgadniecie, jeśli wspomnę, że miasto to i jego mieszkańcy lubiani są powszechnie w całej Polsce.

Uwaga, mająca charakter przyjacielskiego żartu nie została dobrze przyjęta przez znajdującego się akurat w organizacyjnym amoku H.R. Dzielnie milcząc zniósł dowcipy, nie wdając się w żadne dysputy. Kiedy jednak do organizatorów dotarł wniosek o akredytację fotografa J.B. - jego przyjaciel postanowił skorzystać z okazji - używając w tym celu żarciku, polegającego na wysłaniu do J.B. odmowy przyznania akredytacji. Były ku temu stosowne podstawy – regulamin imprezy przewidywał bowiem, że liczba akredytacji jest ograniczona. Miał oczywiście nadzieję, że wkrótce  z przyjacielem będą się razem z tego żartu śmiali – zaplanował sobie, że decyzję zmieniającą wyśle za tydzień i wtedy też zadzwoni, wyjaśniając o co chodzi. Nie zdążył.

Jak to czasami bywa z niewinnymi żarcikami, te wymienione pomiędzy przyjaciółmi nagle przestały nimi być. J.B. poczuł się bowiem okrutnie dotknięty – nie mieściło mu się w głowie że jemu, znakomitemu przecież i cieszącemu się powszechnym poważaniem artyście odmawia się akredytacji. Fakt, iż pod pismem z odmową podpisał się jego przyjaciel (teraz już nazywany przez J.B. tym p... c...) dopełnił czary goryczy.

Fotograf wytoczył ciężkie działa. W skardze do sądu administracyjnego w W., którą złożył niezwłocznie po otrzymaniu decyzji o odmowie akredytacji zażądał stwierdzenia jej nieważności lub uchylenia. A ponieważ poczuł się jednocześnie wydawcą i dziennikarzem (serwis internetowy) podniósł, iż odmowa udzielenia mu akredytacji stanowi tak naprawdę odmowę udzielenia informacji prasowej - i tę uczynił przedmiotem skargi, jednocześnie skarżąc także niezachowanie wymogów formy tej odmowy.

Wykonał w ten sposób kawał porządnej roboty – z której efektów dziś wszyscy możemy korzystać. Zmusił bowiem Sąd do ustalenia - cytuję z postanowienia - czym jest "akredytacja dziennikarska", i w jakiej relacji pojęcie to pozostaje wobec pojęcia "informacji prasowej".

Jak stwierdził Sąd, odrzucając skargę J.B., akredytacja dziennikarska nie została objęta definicją legalną ani w ustawie - Prawo prasowe, ani też w żadnym innym powszechnie obowiązującym akcie prawnym, regulującym szeroko pojęte prawo mediów. Akredytacja dziennikarska należy jednak do pojęć powszechnie używanych nie tylko w środowisku mediów, ale i w języku potocznym. Dlatego należy przyjąć rozumienie tego terminu w ujęciu, w jakim funkcjonuje w języku potocznym.

Według "Uniwersalnego słownika języka polskiego" pod redakcją prof. Stanisława Dubisza (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003, tom 1, s. 36), akredytacja to udzielenie dziennikarzowi zgody na przekazywanie korespondencji z imprez publicznych, zjazdów, obrad, itp. "Wielki słownik wyrazów obcych" pod redakcją Mirosława Bańki (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003, s. 29) do powyższej definicji "akredytacji" dodaje jedynie, że udzielana zgoda ma charakter oficjalny.

Tak określona akredytacja dziennikarska to nic innego, jak zgoda organizatora imprezy, uprawniająca do udziału w niej na ściśle określonych warunkach, co do zasady szerszych od uprawnień publiczności. W szczególności akredytacja daje prawo do wstępu na imprezę poza wydzielone dla publiczności miejsca, a tym samym umożliwia dziennikarzom bezpośrednie zapoznanie się z jej przebiegiem, łącznie z możliwością jej utrwalania. Przyjmuje się, że akredytacja dziennikarska dzieli się, zależnie od rodzaju wykonywanego dziennikarstwa, na prasową, radiową telewizyjną, czy fotograficzną. Katalog ten nie jest zamknięty i przewiduje się akredytacje łączne. Natomiast zgoda na wstęp na imprezę może przybrać fizyczną postać identyfikatora, legitymacji czy innego rodzaju dokumentu, przy czym o udzielanej formie akredytacji decyduje w całości organizator imprezy, poświęcając najczęściej temu zagadnieniu odrębne postanowienia w regulaminie imprezy.

Informacja prasowa została natomiast zdeifiniowana w art. 4 ust. 1 prawa prasowego, jako udzielana prasie przez przedsiębiorców i podmioty nienależące do sektora finansów publicznych oraz niedziałających w celu osiągnięcia zysku, informacja o ich działalności, o ile na podstawie odrębnych przepisów nie jest objęta tajemnicą lub nie narusza prywatności.

Z dalszego brzmienia art. 4 wynika ponadto, że tego rodzaju informacja udzielana jest na wniosek i to wniosek skonkretyzowany, tzn. wniosek ze ścisłym oznaczeniem zakresu żądanej informacji prasowej. Nie ulega wątpliwości, że informacja prasowa dotyczy sfery faktów (podobnie jest w przypadku informacji publicznej).

I choć J.B. precyzując skargę podał, że jej przedmiotem czyni odmowę udzielenia mu informacji prasowej i niezachowanie wymogów formy tej odmowy, to ze sprawy wprost wynikało, że jego wniosek nie dotyczył udzielenia informacji prasowej, lecz udzielenia akredytacji na udział w imprezie. Tak więc postawiony w skardze zarzut dotyczy odmowy udzielenia akredytacji dziennikarskiej, czyli - jak już wspomniałem powyżej cytując postanowienie Sądu, niewyrażenia zgody przez organizatora imprezy na kwalifikowany udział w niej skarżącego.

Sąd w dalszej części uzasadnienia podniósł, iż "akredytacja" jest pojęciem odmiennym od pojęcia "informacja prasowa", co jednocześnie oznacza, że odmowa udzielenia akredytacji nie jest tożsama z odmową udzielenia informacji prasowej. Wniosek o udzielenie akredytacji jest przejawem zainteresowania prasy i chęcią wzięcia przez nią udziału w organizowanej imprezie masowej. Tymczasem wniosek o udzielenie informacji prasowej zmierza bezpośrednio do uzyskania informacji o faktach i zdarzeniach, dotyczących działalności podmiotu zobowiązanego do jej udzielenia. O ile informacja prasowa udzielana wnioskodawcy przybiera formę szczegółowej pisemnej bądź ustnej odpowiedzi i jest reakcją podmiotu zobowiązanego na skierowany do niego skonkretyzowany wniosek podmiotu uprawnionego, a więc jest opisem zdarzeń, opisem faktów, wytworzonym przez udzielającego informację, o tyle akredytacja jest zgodą organizatora na bezpośredni udział w imprezie, która daje możliwość uczestniczenia w niej na warunkach uprzywilejowanych. Ujmując tę kwestię z drugiej strony, jeśli wniosek o udzielenie informacji prasowej jest wnioskiem dotyczącym sfery faktów, to wniosek o udzielenie akredytacji na udział w imprezie, która ma się dopiero odbyć (jak to miało miejsce w omawianej sprawie), z istoty rzeczy nie będzie dotyczył sfery faktów.

Istnieje jeszcze jedna podstawowa różnica pomiędzy akredytacją i informacją prasową – stwierdził Sąd. Informacji prasowej nadano reżim regulacji ustawowej, realizując tym samym przyznane każdemu (w tym także prasie) konstytucyjne prawo pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej). Realizacja dyrektywy konstytucyjnej przybrała więc szczegółową formę w ustawie - Prawo prasowe, a jednym z jej elementów jest przyznana prawu do informacji prasowej ochrona sądowa (art. 4 ust. 4 ustawy prawo prasowe).

W odróżnieniu od informacji prasowej kwestia akredytacji nie została uregulowana przez prawo, tak co do samego jej pojęcia, jak i co do kwestii szczegółowych. Toteż zagadnienia dotyczące akredytacji są regulowane najczęściej poprzez odrębne postanowienia zamieszczone w regulaminach imprez bądź w komunikatach, czy informacjach kierowanych do mediów.

Stając w obliczu tej argumentacji Sąd uznał, iż nie jest  uprawniony do kontrolowania odmowy udzielenia akredytacji ani z mocy ustawy - Prawo prasowe, ani z mocy ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, ani też z mocy innych ustaw.

J.B. nie uzyskał więc sądowej satysfakcji i stracił przyjaciela. Nie widuje się go już na imprezach organizowanych przez H.R. Za to my, dzięki ich przyjacielskiej wymianie uszczypliwości zyskaliśmy obszerną wykładnię prawną dotyczącą akredytacji – istotną zarówno dla fotografów, jak i dla organizatorów imprez.
 



www.swiatobrazu.pl