15 sierpnia 2011, 08:00
Autor: Jakub Kaźmierczyk
czytano: 8203 razy

Jak powstało to zdjęcie?

Jak powstało to zdjęcie?

Fotografia ślubna to trudny orzech do zgryzienia. Autorzy prześcigają się w pomysłach na sposób wykonania zdjęć, metody ich obróbki czy miejsce sesji. Pary młode są coraz bardziej wymagające – i dobrze! Mamy większe pole do popisu. Tematem dzisiejszego odcinka cyklu „Jak powstało to zdjęcie” jest oryginalna fotografia nowożeńców.

Fotografię, którą widzicie, wykonałem podczas jednej z sesji ślubnych. Ola i Tomek to młoda i energiczna para, dlatego prócz wykonania typowo romantycznych zdjęć, chciałem uchwycić ich w bardziej dynamicznych sytuacjach. Pomysł na zdjęcie pojawił się spontanicznie, gdy przejeżdżaliśmy obok wielkiego  Audi, w którym siedzieli panowie spod ciemnej gwiazdy. Dlaczego by nie zrobić czegoś innego niż tylko przytulanie i pocałunki? – pomyślałem. Tak właśnie zrodziła się idea zdjęcia, na którym panna młoda ma być zabójczynią, chowającą dość nieudolnie swojego męża do bagażnika. Zabrakło tylko porządnego pistoletu i kilku litrów krwi.

Sesję robiliśmy na zaporze w Pilchowicach, o godzinie 20, kiedy słońce zmierzało ku zachodowi. Jako że zdjęcie było robione pod światło, musiałem doświetlić pierwszy plan. W przeciwnym wypadku, przy poprawnym naświetleniu nieba, Ola i samochód tonęliby w smolistej czerni. Ewentualnie sytuacja mogłaby wyglądać odwrotnie. Ustawiając światło na pierwszy plan, mogłem naświetlić go w poprawny sposób, całkowicie pozbawiając się szczegółów z drugiego planu. Różnica w jasności była tak potężna, że bez wykonania tego zabiegu zdjęcie byłoby nie do uratowania. Poza tym, do osiągnięcia odpowiedniej dynamiki potrzebne było doświetlenie pierwszego planu lampą błyskową.

 

jak powstało to zdjęcie

Fot. Jakub Kaźmierczyk


Za oświetlenie pierwszego planu posłużyła lampa Quantuum R+600 Dual Power. Jak sugeruje jej nazwa, dysponuje mocą 600 WS. Za modyfikator posłużył srebrny beauty dish w rozmiarze 42 cm. Lampa ustawiona była na statywie na wysokości około 200 cm, z prawej strony (patrząc z pozycji fotografa). Skierowałem ją dość mocno ku dołowi, żeby oświetlić również dół kadru, w tym nogi Oli, co mogło okazać się problemem w wypadku tak małego beauty dish’a. Na ten rodzaj modyfikatora zdecydowałem się ze względu na dwa czynniki. Przede wszystkim, moim zadaniem było zaznaczenie dynamiki sceny, którą zdecydowanie lepiej wydobywa stosunkowo twarde światło, generowane przez beauty dish. Poza tym, modyfikator ten pochłania stosunkowo mało światła, w porównaniu do np. softbox’ów, więc nie ogranicza mocy lampy. Ta ustawiona była na 3/4 swojej mocy, czyli 450 WS. Taka moc wystarczyła do "przebicia" słońca, więc zarówno pierwszy, jak i drugi plan są poprawnie naświetlone. Światło kontrowe to oczywiście zachodzące słońce, które mimo dość niskiego położenia świeciło bardzo mocno, stąd stosunkowo duża moc użytej lampy. Ponieważ zachodziło ono dopiero za drzewa, a nie linię horyzontu, jego temperatura barwowa nie była znacząco obniżona, więc nie pojawiły się diametralne różnice kolorystyczne między oświetleniem głównym, a kontrowym.
 

Przy pracy z silnym oświetleniem zastanym (słońce) i błyskowym, często powstaje problem doboru parametrów ekspozycji. Nie możemy polegać na automatycznych ustawieniach, gdyż nie uwzględniają one studyjnej lampy błyskowej. Aby zrobić podobne zdjęcie, trzeba sięgnąć po specyfikację aparatu i sprawdzić jaki ma najkrótszy czas synchronizacji (możecie znaleźć określenie x-sync). W moim wypadku jest to 1/160 s. Jeśli zrobiłbym zdjęcie z krótszym czasem przy wykorzystaniu lampy błyskowej, tylko część klatki byłaby doświetlona tą lampą. Zatem przy doborze parametrów ekspozycji za priorytet przybrałem czas otwarcia migawki 1/160 s. Następnie dobrałem czułość ISO. Aby uniknąć bardzo mocnego domykania przysłony, zastosowałem ISO 50, co pozwoliło mi na otwarcie przysłony o jedną działkę w stosunku do ISO 100. Ostatnią rzeczą jaka pozostała do ustawienia była przysłona. Lampę od razu ustawiłem na pełną moc. Następnie regulacją przysłony dobrałem odpowiednie parametry do ekspozycji drugiego planu. Po ustaleniu, że będzie to przysłona f/7.1, zabrałem się za regulację mocy lampy. Po dwóch zdjęciach zdecydowałem, że będzie ona oscylować w okolicach 450 WS. Dzięki takim parametrom uzyskałem poprawne naświetlenie zarówno drugiego, jak i pierwszego planu.

Podsumowując, parametry prezentowały się następująco: 1/160 s, f/7.1, ISO 50, 450 WS. Za wyzwolenie lampy odpowiadał wyzwalacz radiowy Yongnuo Rf-602, który cenię sobie za niezawodność i niską cenę. Wyzwalanie lamp za pomocą bezprzewodowych systemów jest przede wszystkim bardzo wygodne, ale również dużo bezpieczniejsze. Gdy mamy połączone ze sobą aparat i lampę, istnieje ryzyko szarpnięcia kabla, co może skutkować zrobieniem krzywdy osobie stojącej w pobliżu albo zniszczeniem lampy. Istnieje jeszcze jedna wada takiego systemu. Jeśli w lampie powstanie zbyt duże napięcie, może spalić nasz aparat. Polecam zatem systemy, w których aparat nie będzie miał fizycznej styczności z lampą studyjną.


Zdjęcie wykonałem aparatem o pełnoklatkowej matrycy oraz ultra szerokim obiektywie o ogniskowej 17 mm. Nie jest to typowa ogniskowa do fotografowania postaci, natomiast znakomicie sprawdza się przy podkreśleniu dynamiki sceny. Poza tym, zależało mi na ujęciu w kadrze Tomka, a raczej jego nóg wystających z bagażnika. Wszystkie te czynniki, czyli odpowiednio dobrana ekspozycja, mocna lampa z beauty dish’em  i szeroki kąt złożyły się na taką fotografię.

 

 jak powstało to zdjęcie

 

1.    Słońce odpowiadające za oświetlenie kontrowe
2.    Samochód
3.    Nogi Pana Młodego wystające z auta
4.    Panna Młoda
5.    Srebrny beauty dish 42 cm
6.    Małoobrazkowa lustrzanka cyfrowa z ultra szerokim obiektywem

[kn_advert]



www.swiatobrazu.pl