24 czerwca 2013, 20:10
Autor: Jarosław Zachwieja
czytano: 37561 razy

Jaki tablet dla fotografa?

Jaki tablet dla fotografa?

Tablety podbijają serca kolejnych osób. Teoretycznie są tu urządzenia łączące cechy smartfonów i komputerów i według niektórych takie świnki morskie, co to ani świnkami nie są, ani tym bardziej morskimi. W rzeczywistości jednak pole ich zastosowania jest całkiem szerokie i w wielu sytuacjach mogą nam służyć nieocenioną pomocą. Wielu fotografów również być może zadaje sobie pytanie „czy tablet może być dla mnie przydatny”? Odpowiedź brzmi „tak” – warto jedynie wiedzieć, do czego może się przydać i jakie cechy sprzęt taki powinien posiadać. I o tym wszystkim traktować będzie poniższy artykuł.


Strona 1

Do czego może się przydać fotografowi tablet? Nie tablet piórkowy, zwany również graficznym niesłychanie przydatny przy obróbce zdjęć na komputerze stacjonarnym, lecz tablet multimedialny taki jak iPad czy Google Nexus. Nawet jeśli w przerwie między sesjami nie lubi on surfować w Internecie, czytać książek, oglądać filmów, ani też grać w Angry Birds (czy inny będący obecnie na topie hit elektronicznej rozrywki) – albo przynajmniej nie chce wykorzystywać w tym celu tabletu – to istnieje wiele sfer działalności związanej z naszą pasją, w której urządzenie takie może się okazać przydatne. Jesteście ciekawi, co mam na myśli? Jeśli tak, to zapraszam do lektury.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Niektórzy twierdzą, że tablety zrewolucjonizowały rynek elektroniki użytkowej. Inni, że tylko wprowadziły masę zamieszania, a cała idea jest mocno przereklamowana. Jak jest naprawdę – o tym powinien zdecydować każdy z osobna. Jedno jest pewne: te płaskie, poręczne i gotowe do działania w każdej chwili urządzenia można zobaczyć coraz częściej i w najdziwniejszych miejscach. (Fot. Motorola)

 

Sam tablet to bardziej idea niż innowacyjny produkt – dość duże w porównaniu ze smartfonem urządzenie, bo o przekątnej obrazu od siedmiu do dziesięciu cali, a jednak działające w oparciu o analogiczny interfejs (ekran dotykowy plus minimalna zazwyczaj liczba przycisków fizycznych) i najczęściej dedykowany dla urządzeń mobilnych system operacyjny. Tym ostatnim jest najczęściej Android (stosowany coraz częściej nawet w aparatach cyfrowych) i oczywiście iOS w przypadku urządzeń marki Apple, choć zdarzają się też modele pracujące na systemie Windows – mobilnym lub stacjonarnym (szczególnie popularna jest w tym względzie najnowsza "ósemka"). Cechą charakterystyczną tabletu jest błyskawiczna gotowość do pracy, ponieważ podobnie jak smartfon, najczęściej nie wyłącza się go, tylko wprowadza w stan uśpienia. A jednak mimo to wytrzymuje on na jednym ładowaniu znacznie dłużej niż większość notebooków. No i zajmuje znacznie mniej miejsca od nich.

Do czego może przydać się takie urządzenie fotografowi? Obszarów zastosowania jest mnóstwo, ponieważ nowoczesny fotograf jest człowiekiem, który (czy tego chce, czy nie) regularnie korzysta z rozmaitych zdobyczy technologii. Wiele zależy oczywiście od rodzaju fotografii, którą uprawiamy i jedni znajdą dla siebie więcej zastosowań, a inni mniej. Każdy jednak – zaryzykuję w tym momencie takie stwierdzenie – odkryje dla tabletu jakąś użyteczną rolę związaną z fotografią. Samo zastosowanie nie musi się zresztą ograniczać tylko do działalności stricte fotograficznej – w końcu fotograf też jest człowiekiem (choć osoba patrząca na nas z boku może odnieść czasem zgoła inne wrażenie) i może chcieć też wykorzystać swój nabytek do takich samych celów, co inni ludzie. My jednak w tym tekście skupimy się na tej stricte dotyczącej naszego małego poletka działalności.

[kn_advert]

Pomoc podczas sesji

Czy podczas sesji potrzebujemy czegoś poza aparatem, jego akcesoriami i własnym mózgiem? Nie? Jeśli tak, to po co przed sesją tak często robimy rozmaite notatki, sprawdzamy godziny wschodu i zachodu słońca oraz prognozę pogody na najbliższe godziny? Po co nam przyklejone do wewnętrznej strony torby wydrukowane i zalaminowane tabelki z odległościami hiperfokalnymi naszego ulubionego szkła oraz rozmaite inne użyteczne informacje?
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Photo Tools Pro – podstawowe narzędzie każdego fotografa korzystającego z tabletu z systemem Android. Jego najczęściej wykorzystywaną funkcją jest oczywiście kalkulator głębi ostrości, lecz ograniczenie się wyłącznie do tego narzędzia byłoby mocnym zmarnowaniem potencjału tej aplikacji. (Fot. HCPL)

 

No właśnie... Buszując po otchłaniach Internetu niejednokrotnie natrafialiśmy na masę przydatnych narzędzi fotograficznych. Kalkulatory głębi ostrości, przewodniki dla fotografów krajobrazowych i inne. Większość tych narzędzi ma swoje odpowiedniki mobilne dla smartfonów i tabletów, a niektóre występują wyłącznie w tej postaci – z powodu ograniczeń technologicznych. Wyobraźmy sobie np. ręczny światłomierz pracujący w oparciu o czujnik światła padającego i/lub aparat wbudowany w tablet. Przydatne? W pewnych sytuacjach na pewno.

Większość z narzędzi, o których mowa w tym rozdziale, to aplikacje dostępne z poziomu obecnej w prawie każdym modelu tabletu platformie marketowej (w przypadku systemu Android jest to najczęściej Sklep Play lub Amazon Appstore, zaś w przypadku iOS jest to oczywiście sklep Apple AppStore). Najczęściej też są to narzędzia darmowe, dostępne w ramach licencji Adware (darmowe, ale podczas korzystania z nich wyświetlane są na ekranie banery reklamowe) lub bez porównania tańsze od ich odpowiedników na komputery stacjonarne i notebooki. Dotyczy to nawet tak wielozadaniowych "kombajnów" jak Photo Tools na Androida (darmowa wersja z reklamami i pozbawiona ich edycja Pro za niecałe trzy dolary) czy PhotoBuddy na iOS (dwa dolary bez jednego centa).
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa poradnik kupującego tablet dla fotografa
The Photographer’s Ephemeris – dostępny dla systemów iOS, Android oraz dla komputerów stacjonarnych niezbędnik fotografa-podróżnika. Pozwala skutecznie zaplanować przebieg sesji krajobrazowej w danym miejscu, znaleźć interesujący punkt widzenia i porę dnia, o której dane miejsce będzie optymalnie oświetlone. A wszystko to w oparciu o system map i zdjęć satelitarnych udostępnianych przez Google. (Fot. Crookneck Consulting LLC)

 

Należy natomiast pamiętać, że wiele z tych użytecznych narzędzi do prawidłowego działania wymaga połączenia z Internetem. Dopóki znajdujemy się w zasięgu jakiejś darmowej sieci bezprzewodowej lub mamy wykupiony u naszego dostawcy komórkowego abonament na nieograniczony dostęp do danych to problemu nie ma. Gorzej, gdy za transfer ten płacimy w zależności od ilości pobranych bajtów – a już zupełnie źle może być wówczas, gdy robimy to za granicą korzystając z łącza telefonii komórkowej i usługi roamingu. Warto się więc pilnować, aby nie kosztowało nas to więcej, niż jest warte.

 

Zdalne sterowanie aparatem

Większość nowych cyfrówek – zarówno tych prostych, jak i bardziej zaawansowanych – wyposażonych jest w moduły łączności bezprzewodowej Wi-Fi. Dla tych aparatów producenci prawie zawsze opracowują specjalne aplikacje umożliwiające współpracę takiego aparatu z urządzeniami mobilnymi, a więc smartfonami i właśnie tabletami. Wiele z takich narzędzi dysponuje bardzo interesującymi funkcjami, takimi jak bezprzewodowe przesyłanie zdjęć, wyświetlanie ich na ekranie tabletu i przesyłanie do galerii internetowych (o czym piszę więcej na następnej stronie) oraz przede wszystkim możliwość zdalnego sterowania aparatem i wykonywania zdjęć.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Helicon Remote – program do zdalnego sterowania aparatami Canon i Nikon podłączonymi do tabletu za pomocą złącza USB. Jego rozbudowana funkcjonalność czyni to narzędzie bardzo przydatnym w pracy studyjnej. (Fot. Helicon Soft Ltd.) 

 

Nie trzeba zresztą w tym celu mieć ani aparatu wyposażonego w funkcję Wi-Fi, ani odpowiedniego firmowego software’u. Istnieją narzędzia opracowane przez niezależnych programistów służące do zdalnej obsługi w ten sposób wielu modeli aparatów podłączonych do tabletu za pośrednictwem kabla USB, modułu Bluetooth, a nawet przez Internet – jeśli tylko cyfrówka jest podłączona do jakiegoś komputera z odpowiednim oprogramowaniem. Możliwości i zalety takiego rozwiązania w pewnych sytuacjach (głównie podczas fotografowania dzikich zwierząt) są po prostu bezcenne.

 

 

Strona 2

Najwięcej możliwości mają ci, którzy pragną wykorzystać tablet jako urządzenie do zarządzania, obróbki i prezentacji zdjęć. Łatwo zresztą jest sobie wyobrazić taki obrazek: zawodowy fotograf umawia się z potencjalnym klientem w przytulnej kawiarni i gdy przychodzi do wstępnej prezentacji portfolio (z obowiązkowym zaproszeniem do studia w celu obejrzenia tych samych zdjęć w postaci wielkoformatowych wydruków) podaje klientowi swój tablet z uruchomionym programem-albumem. Brzmi jak motyw z filmu? A przecież takie sceny można coraz częściej zobaczyć na żywo w co bardziej popularnych lokalach na terenie każdego większego miasta.

[kn_advert]

Przeglądanie zdjęć

Wyjątkowo łatwa obsługa tabletu za pomocą interfejsu dotykowego czyni z niego idealne narzędzie do oglądania zdjęć swoich i cudzych. Niezależnie od tego, czy chcemy się pochwalić rodzinie i znajomym zdjęciami z wakacji, zdobyć przychylność potencjalnego klienta z wypchanym portfelem, czy też podczas warsztatów fotograficznych zapytać prowadzącego, jakie popełniamy błędy, tablet idealnie nadaje się do tego celu. Nie trzeba wyjmować z plecaka notebooka i czekać, aż się włączy ani też prosić gości o przejście do pomieszczenia, w którym stoi komputer.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Tak może wyglądać prezentacja zdjęć z wakacji podczas nieformalnego lub biznesowego spotkania. Trudno chyba wyobrazić sobie coś bardziej naturalnego. (Fot. Sony)

 

Atutami takiej formy oglądania zdjęć jest szybkość, łatwość, natychmiastowy dostęp do wszystkich przygotowanych fotografii i wszechstronność – cechy będące mocnymi stronami popularnych technologii mobilnych. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać nie aż tak atrakcyjne, jak wszyscy twierdzą (w końcu do tej pory jakoś się bez tego żyło, nie?), lecz już przy pierwszej próbie staje się jasne, że takie narzędzie otwiera przed nami naprawdę spore możliwości.

 

Publikacja w Internecie i korzystanie z usług sieciowych

Żyjemy w czasach globalnych – bardziej nawet, niż chyba śniło się Marshallowi McLuhanowi, gdy ten tworzył swoją koncepcję globalnej wioski. Normalne jest, że gdy jesteśmy na wakacjach, lub gdy właśnie realizujemy jakiś ciekawy fotograficzny projekt, to zdjęciami nie zechcemy pochwalić się po powrocie do domu, lecz w miarę możliwości od razu. Dlatego też tak wielu z nas jeździ wszędzie z notebookami, które niestety częściej wypada uznać nie za urządzenia przenośne, lecz raczej "przewoźne" – ponieważ są duże, ciężkie i wymagają bardzo regularnego doładowywania baterii.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa poradnik kupującego tablet dla fotografa poradnik kupującego tablet dla fotografa
Korzystasz z serwisu hostingowego lub popularnej galerii internetowej? Jeśli tak, to najprawdopodobniej twórcy zadbali już o to, abyś przesiadając się na tablet mógł korzystać ze wszystkich funkcji danej usługi przy użyciu dedykowanej aplikacji. Na zdjęciu powyżej zrzuty ekranu oficjalnego klienta Imgur dla Androida. (Fot. Imgur)

 

Z drugiej strony w przypadku tabletów sprawa jest prosta: jeśli tylko zdjęcia znajdują się w jego pamięci (lub mogą się znaleźć), a sam tablet ma połączenie z Internetem, to w ciągu kilku chwil możemy zdjęcia te wysłać komuś e-mailem, powiesić na naszej facebookowej tablicy, czy wrzucić do galerii internetowej. Słowem – zrobić to samo, co robimy przy użycia komputera osobistego, lecz szybciej i często również wygodniej.

Osobna sprawa to synchronizacja danych pomiędzy naszymi urządzeniami mobilnymi i stacjonarnymi. Tu z pomocą przychodzą rozmaite usługi oparte na dyskach sieciowych, tzw. chmurze i innych podobnych innowacjach. Nie musimy więc podłączać tabletu do komputera jeśli chcemy przejrzeć na większym monitorze nasze zdjęcia czy je obrobić. Wystarczy, że załadujemy je np. do naszego konta Dropbox, a po naszym powrocie do domu i włączeniu komputera stacjonarnego same trafią one na jego dysk twardy. Nie ma więc obawy, że podział czynności pomiędzy różnymi komputerami spowoduje rozdrobnienie kluczowych dla nas danych.

 

Edycja zdjęć

"No dobrze" – spyta ktoś – "ale czy na tablecie da się też zdjęcia obrabiać? Tak abym tuż po sesji zdjęciowej mógł siąść gdzieś sobie wygodnie, przejrzeć wykonane aparatem zdjęcia, wybrać najlepsze z nich, wywołać RAW-y i zrobić z nimi to, co normalnie robię na PC lub Macu?". Tak, jest to możliwe. Odpowiednie oprogramowanie już istnieje, jest dostępne i trzeba przyznać, że kosztuje jednak nieco mniej, niż to, z którego korzystamy na komputerach stacjonarnych. "Nieco", to znaczy o jedno lub dwa zera mniej.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Tablet Google Nexus 10 to konstrukcja, która pod względem parametrów technicznych mogłaby zawstydzić niejedną graficzną stację roboczą. Wydajny czterordzeniowy procesor Cortex-A15, dwa gigabajty pamięci operacyjnej i przede wszystkim wyświetlacz o rozdzielczości WQXGA - a wszystko to zamknięte w płaskiej obudowie o wymiarach 26×18 cm. (Fot. Google)

 

Aplikacji do edycji zdjęć jest obecnie na tablety cała dzika masa – z Photoshopem Touch firmy Adobe na czele. Nieco gorzej z odczytem plików RAW, ale i tu jest co znaleźć. Ciągle jeszcze jednak jest to rynek dość młody i przez to rozwiązania zaproponowane przez twórców nie muszą przypaść do gustu wszystkim, a inne narzędzia miewają zgoła dziwaczne ograniczenia (wspomniany Photoshop Touch na przykład nie obsługuje zdjęć o rozdzielczości typowej dla aparatów dostępnych powszechnie w sprzedaży już trzy lub cztery lata temu). Jednak da się znaleźć interesujące nas narzędzia. Dla systemu Android godny wypróbowania jest na przykład Photo Mate Professional wraz z dodatkiem do odczytu plików RAW lub tania samodzielna aplikacja wywołująca cyfrowe negatywy tegoż samego producenta – Raw Decoder. I tu docieramy wreszcie do głównej przewagi tabletu nad smartfonem w pracy fotografa. O ile bowiem jeszcze korzystanie z "fotograficznych niezbędników" jest na tym ostatnim bezproblemowe (a nawet bardzo wygodne), a wysyłanie zdjęć do galerii internetowej i ich przeglądanie w miarę możliwe, o tyle edycja zdjęć na ekranie o przekątnej poniżej pięciu cali w najlepszym razie wiąże się ze sporym ryzykiem. Ja osobiście uważam, że coś takiego ma mniej więcej tyle samo sensu, co picie miodu przez słomkę – może i da się, ale po co?

Tymczasem edycja zdjęć i ich katalogowanie na tablecie wyposażonym w oprogramowanie zaprojektowane z myślą o interfejsie dotykowym (jest to ważne, ponieważ niestety do wielu programistów ciągle jeszcze najwyraźniej nie dociera, że urządzenie o zupełnie innym sposobie sterowania wymaga kompletnie odmiennego podejścia do ergonomii – inaczej wszyscy użytkownicy będą marudzić, że "nie ma jak mysz i klawiatura, a dotyk jest do niczego" i trudno będzie odmówić im racji) może być czystą przyjemnością. O ile oczywiście tablet dysponuje odpowiednią mocą obliczeniową i wystarczającą ilością pamięci operacyjnej, do czego jeszcze wrócimy w ostatnim rozdziale.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Moduł RAW Decoder dla aplikacji Photo Mate Professional do złudzenia przypomina układ narzędzi znany z Lightrooma czy ACR. Użytkownicy sprawdzonych rozwiązań poczują się tutaj jak u siebie. (Fot. TS Systems)

 

Ciągle jeszcze niezbyt jasną dla wszystkich zaletą tabletów w porównaniu z klasycznymi notebookami jest też znacznie lepsza jakość obrazu wyświetlanego przez tą pierwszą grupę urządzeń. Do konstruowania notebooków ciągle jeszcze wykorzystuje się w lwiej części przypadków panele typu TN/TN+, które poza tym, że są tanie nie mają praktycznie żadnych zalet. Tymczasem w wielu tabletach normą są ekrany oparte na matrycach IPS o rozdzielczości często przekraczającej tę spotykaną w popularnych modelach monitorów. Ekrany o przekątnej 10 cali i rozdzielczości 1920×1200 pikseli to już właściwie norma – nie mówiąc już o takich rozwiązaniach, jak stosowane w tabletach Apple iPad trzeciej i czwartej generacji wyświetlacze Retina o rozdzielczości 2048×1536 pikseli (w przypadku tabletów androidowych również da się znaleźć modele o takich parametrach wyświetlanego obrazu, a nawet lepsze, takie jak Google Nexus 10 – rozdzielczość 2560×1600 pikseli). I wbrew pozorom to właśnie dla fotografów rozdzielczość taka ma najwięcej sensu – ponieważ dzięki temu ekran tabletu może wyświetlić trzymegapikselowy obraz bez konieczności jego skalowania z widocznością szczegółów na poziomie oferowanym przez druk o rozdzielczości 300 dpi.

 

 

Strona 3

Jeżeli wyjeżdżamy gdzieś z aparatem na dłużej, to możliwości są dwie: albo bierzemy ze sobą worek kart pamięci, albo dość szybko przestaniemy robić zdjęcia. Alternatywą byłoby wzięcie jakiegoś przenośnego dysku twardego, gdyby tylko producenci kilka lat temu nie zmówili się i nie zaprzestali rozwijania idei fotobanków. A przecież wystarczyłaby zwykła obudowa na dysk 2,5 cala z własnym zasilaniem i czytnikiem kart pamięci... No ale jak się nie ma, co się lubi, a notebooka nie mamy zamiaru zabierać ze sobą to może tablet też mógłby się przydać? Ano mógłby – choć pod pewnymi warunkami.

[kn_advert]

Przenoszenie zdjęć z aparatu do pamięci tabletu

Oczywiście żeby móc wykorzystać tablet do archiwizacji i zarządzania zdjęciami trzeba mieć możliwość zgrania ich z karty pamięci aparatu do pamięci wewnętrznej urządzenia lub od razu na jakiś podłączony do niego nośnik. Projektanci tabletów pozwalają zrealizować to zadanie na kilka sposobów – choć nie zawsze jest to ich pierwotnym zamiarem.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Jedną z zalet popularnych iPadów firmy Apple jest ogromna ilość rozmaitych akcesoriów – w tym przydatnych dla fotografów, takich jak czytniki kart pamięci. Takie dodatki bardzo ułatwiają wykonywanie kopii zgromadzonych zdjęć. (Fot. gillyberlin)

 

Pierwszym (wygodnym choć często wolnym i obarczonym rozmaitymi ograniczeniami – np. nie zawsze da się w ten sposób przenieść pliki RAW) jest oczywiście bezprzewodowa transmisja danych w przypadku cyfrówek wyposażonych w moduł Wi-Fi. Jeżeli tablet wyposażony jest w złącze USB typu Host (czyli pozwalające na podłączanie do niego aparatów cyfrowych, zewnętrznych czytników kart, dysków przenośnych i innych typu urządzeń – nazywane również On-The-Go), to możliwe jest podłączenie do niego aparatu lub zewnętrznego czytnika kart pamięci i sprawne przeniesienie zdjęć. I wreszcie jeśli sam tablet wyposażony jest w odpowiedni czytnik kart pamięci (istnieje całkiem sporo modeli z wbudowanymi czytnikami kart SecureDigital), to cała operacja jest bezproblemowa.

Gdy zdjęcia są już w pamięci tabletu, to wówczas możemy zrobić z nimi co chcemy – przejrzeć, wybrać najlepsze, skasować nieudane, inne poddać edycji, wysłać do chmury itd. Nie powinniśmy tylko robić jednej rzeczy: pozostawiać ich w samym tablecie. Wewnętrzna pamięć, jaką dysponują te urządzenia waha się obecnie od 8 do 64 GB, przy czym sporo miejsca zajmują aplikacje i inne dane. Jest to więc nie mało, ale na pewno nie wystarcza na zdjęcia – chyba, że chcemy na bieżąco dokonać selekcji i zostawić najbardziej udane. To też jest jakaś metoda i niektórzy fotografowie mogą ją z powodzeniem praktykować. Większość z nas jednak zechce przechowywać zdjęcia przeniesione z karty pamięci aparatu do pamięci tabletu jedynie przez krótki czas, robiąc z niego coś w rodzaju stacji przeładunkowej. A dokąd? O tym już w następnym rozdziale.

 

Archiwizacja zbiorów

Jak już wspomnieliśmy, tablet o odpowiedniej funkcjonalności można wykorzystać w charakterze urządzenia archiwizującego, choć niezbyt dosłownie – z uwagi na jego ograniczoną pojemność. Może jednak służyć jako narzędzie, dzięki któremu przekażemy zdjęcia dalej. Gdzie? Tu już panuje spora dowolność: może być to inna karta pamięci (jeżeli ktoś ma więcej nośników flash, to może chcieć wykorzystać połowę z nich na backupy), przenośny dysk twardy, dysk pracujący w sieci lokalnej (częsta sytuacja w pracy studyjnej) oraz oczywiście do chmury, czyli dysku internetowego. Każde z takich rozwiązań ma swoje wady i zalety, dlatego warto dobrze się zastanowić wybierając opcję dla siebie.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa

Rynek akcesoriów dla tabletów ciągle się rozwija i wiele z nowych pomysłów może w szczególności zainteresować fotografów. Przykładem tego jest ten oto pendrive wyposażony w dwa złącza USB. Jedno – zwyczajne – służy do podłączenia urządzenia do komputera stacjonarnego lub notebooka. Drugie – typu microUSB – można bez potrzeby stosowania dodatkowych adapterów podłączyć do tabletu ze złączem typu OTG.  Takie rozwiązanie bardzo ułatwia wykonywanie kopii ważnych danych, w tym również zdjęć. (Fot. Platinet)

 

Kopiowanie bezpośrednie na inną kartę pamięci lub dysk twardy to rozwiązanie najszybsze, co przy ilościach danych z jakimi mamy w takich przypadkach do czynienia jest kwestią niebagatelną. Wymagany jest jednak do tego tablet z czytnikiem kart lub złączem USB typu Host i odpowiedni dysk twardy (zazwyczaj z własnym zasilaniem bateryjnym lub sieciowym, ponieważ tablet prawie na pewno nie dostarczy na złączu prądu o odpowiednim natężeniu. Jeżeli tablet ma obydwie te rzeczy, czyli i czytnik i złącze USB Host, to można pokusić się o rozwiązanie najszybsze, czyli bezpośrednie kopiowanie danych, podczas którego tablet będzie tylko pełnił rolę sterownika.

Nieco wolniej jest w przypadku transferu danych po sieci lokalnej, choć w warunkach studyjnych jest to zazwyczaj prędkość nadal akceptowalna. Najgorzej jest w przypadku przenoszenia zdjęć do chmury lub na zdalny serwer, ponieważ w takim wypadku ogranicza nas wydajność łącza internetowego – zazwyczaj zbyt wolnego do tego typu zastosowań, choć w wypadku tzw. wyższej konieczności może być to jedyna dostępna metoda. Wiedzą o tym doskonale fotoreporterzy wysyłający zrealizowany przez siebie materiał zdjęciowy na serwery FTP macierzystych redakcji. Warto zauważyć, że do tego ostatniego zadania tablet również znakomicie się nadaje.

 

Jaki powinien być idealny tablet dla fotografa?

Nie mam zamiaru w tym rozdziale wskazywać konkretnych modeli, które Was – fotografów pragnących zakupić tego typu sprzęt – powinny zainteresować. Po pierwsze chciałbym uniknąć zarzutów o stronniczość (co mi się zapewne nie uda, ponieważ już samo wspomnienie, że tablet może być czymś użytecznym wywołuje u niektórych uczucie pewności, że wypowiadający te słowa delikwent siedzi w kieszeni Apple, Samsunga, czy innego potentata). Po drugie rynek ten jest niesłychanie dynamiczny i ciągle się zmienia – nowe modele pojawiają się praktycznie z miesiąca na miesiąc i nikt nie zagwarantuje, że w przyszłym tygodniu nie pojawi się coś, na czym spokojnie można byłoby przylepić certyfikat "The Best Product for Photographer". Po trzecie wreszcie, ciągle jeszcze uważam, że czegoś takiego jak idealny tablet dla fotografa mimo wszystko nie ma – jest wiele naprawdę znakomitych urządzeń, ale żadne nie odpowiada jeszcze w 100% naszym specyficznym potrzebom.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Tablet z systemem operacyjnym Windows 8 – propozycja dla osób niechcących przyzwyczajać się do ograniczeń i wymagań narzucanych przez mobilne systemy operacyjne. (Fot. Lenovo)

 

Co nie znaczy, że nie warto się tabletami zainteresować. Sam jestem użytkownikiem takowego i bardzo go sobie chwalę zarówno jako fotograf, dziennikarz, jak i zwyczajny użytkownik, choć z całą pewnością są rzeczy, które bym w nim zmienił i przede wszystkim rozbudował. Dla każdego zresztą istotne mogą być nieco inne cechy – jedne mniej, a inne bardziej ważne. Dlatego właśnie ten rozdział jest zestawieniem cech, na które moim zdaniem warto zwrócić uwagę, gdy myśli się o zakupie tabletu jako akcesorium fotograficznego.

Ekran – przekątna, rozdzielczość i technologia

Dla fotografa obraz jest sprawą pierwszorzędną, dlatego też tablet dla fotografa musi w tym zakresie spełniać odpowiednie wymogi. Podstawa to ekran wykonany w technologii IPS. Osobiście do naszych zastosowań zalecałbym interesowanie się tabletami o przekątnej wyświetlacza nie mniejszej niż 9 cali, choć jeśli ktoś się uprze, aby mieć naprawdę mały sprzęt, który zmieści mu się nawet w kieszeni... Ważniejsza jest rozdzielczość, która nie powinna być mniejsza niż 1920×1200 pikseli (no dobrze, FullHD czyli 1920×1080 pikseli też nie będzie źle, choć z doświadczenia mogę powiedzieć, że przy ekranie o proporcjach 16:9 nie pracuje się już tak wygodnie), a w przypadku tabletów 7-calowych nie mniejsza niż 1280×800 pikseli. Oczywiście im więcej, tym lepiej, przy czym obwiązuje nas tutaj zasada "sky is the limit", a więc brak górnej granicy. Oczywiście granicę tę może wyznaczyć (i najczęściej wyznacza) nasz portfel.

Procesor i ilość pamięci operacyjnej

Obróbka grafiki –a zwłaszcza edycja wielomegapikselowych zdjęć – wymaga dużej mocy obliczeniowej i sporej ilości pamięci RAM. To samo zresztą dotyczy komfortowej pracy w wielu innych aplikacjach. Jeżeli dodamy do tego konieczność płynnego przetwarzania dużych ilości grafiki wyświetlanej na ekranie, to nic dziwnego, że obecnie kupującym tablet zaleca się wybór wyłącznie jednostek czterordzeniowych o pamięci operacyjnej nie mniejszej niż 1 GB, a najlepiej dwukrotnie pojemniejszej.

Warto przy tym pamiętać, że nie wszystkie procesory oparte na architekturze ARM (najczęściej stosowana w tabletach i innych urządzeniach mobilnych) są sobie równe – stąd biorą się tak duże różnice wydajnościowe i cenowe pomiędzy na pozór podobnymi konstrukcjami. Jest to jednak już temat na zupełnie inny i znacznie bardziej specjalistyczny artykuł o charakterze technologicznym.

Ilość wbudowanej pamięci flash

Dla fotografa wbudowanej pamięci dyskowej w tablecie nigdy nie ma za wiele. Za rozsądne minimum wypada uznać 16 GB, choć z całą pewnością nie jest to ilość, która pozwoliłaby na zrobienie z takim sprzętem wszystkiego bez martwienia się o to, czy przypadkiem nie zabraknie nam miejsca. Obecność czytnika kart też nie jest dla nas rozwiązaniem – zbyt często będziemy chcieli go wykorzystać do kopiowania danych z aparatu. O ile więc przeciętny użytkownik tabletu z ośmioma gigabajtami pamięci wewnętrznej i czytnikiem kart microSD nie musi się tym problemem specjalnie przejmować, o tyle fotografa to raczej nie urządzi.

Czytnik kart pamięci

Bardzo często tablety wyposażane są w czytniki kart pamięci – to dobrze. Najczęściej jest to jednak urządzenie na karty formatu microSD – to źle. Jednak i na to jest rozwiązanie: jest nim zaopatrzenie się do aparatu w odpowiednio wydajne (Class 6 lub wyżej) karty pamięci microSD z adapterem do "dużego" SecureDigital. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby to nasz tablet dysponował czytnikiem SD, ale to już niestety jest dość rzadkie zjawisko.

Oczywiście jeśli nasz aparat korzysta z kart innego formatu (np. CompactFlash) to już problem jest większy. W zasadzie nie mamy co liczyć na producentów tabletów. Pozostaje nam tylko zewnętrzny czytnik kart współpracujący z tabletem poprzez złącze USB OTG lub inne sposoby transferu danych.

Złącze USB typu On-The-Go (OTG)

Jest to jedna z tych funkcji spotykanych w tabletach i innych urządzeniach przenośnych, która dla niewielkiej grupy użytkowników jest wręcz bezcenna, natomiast dla reszty mogłaby nie istnieć. Gniazdo USB typu OTG lub też mówiąc inaczej pracujące w trybie Host, to – jak już wspominaliśmy wcześniej – takie złącze, do którego można podłączyć inne urządzenia takie jak pendrive, dysk przenośny, czytnik kart, klawiaturę i wiele innych peryferiów. Brzmi znajomo i banalnie? Nic dziwnego – tak funkcjonują złącza USB w komputerach osobistych i laptopach. Jednak w urządzeniach mobilnych nie jest tak zawsze.
 

poradnik kupującego tablet dla fotografa
Logo USB On-The-Go pojawia się do opakowaniu i/lub w dokumentacji większości urządzeń zgodnych z tym standardem. Warto jednak pamiętać, że jego brak nie przesądza jeszcze o niczym - warto uważnie przestudiować specyfikację techniczną interesującego nas modelu. (Rys. usb.org)

 

Złącze USB OTG to jedna z tych funkcji, które tablet fotografa koniecznie powinien mieć. Inaczej możemy zapomnieć o komfortowym przenoszeniu większych ilości danych pomiędzy aparatem, tabletem i naszymi podręcznymi magazynami danych.

Moduł łączności komórkowej (3G)

Wbrew powszechnej opinii nie każdy tablet musi mieć moduł 3G, żeby być użytecznym. Naprawdę nie każdy. Prawdą jest, że możliwość podłączenia się do sieci komórkowej w sytuacji, gdy nie mamy dostępu do żadnej sieci Wi-Fi jest bardzo przydatna, ale bądźmy szczerzy: nie zawsze to łącze internetowe jest nam potrzebne 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Poza tym istnieje wiele innych możliwości uzyskania dostępu do sieci komórkowej – np. zewnętrzny modem USB (tablet musi go obsługiwać) czy użycie telefonu bądź smartfona jako punktu dostępowego (w tym przypadku to urządzenie musi udostępniać taką możliwość). Podsumowując: złącze 3G to również dla fotografa cenna, a nawet bardzo cenna funkcja. Jednak jej brak nie powinien z góry dyskwalifikować urządzenia jako nienadającego się do naszych zastosowań. Tutaj każdy musi zastanowić się sam nad tym, co mu jest naprawdę potrzebne.

W czym tkwi problem? Ano w tym, że z nie do końca wiadomych powodów tablety z modułami 3G są droższe od swoich odpowiedników typu "Wi-Fi only" znacznie bardziej, niż by na to wskazywały uwarunkowania technologiczne. Często też naprawdę ciekawe tablety są pozbawione tego elementu i z tego powodu dla osób zainteresowanych zakupem takiego urządzenia odpadają już w przedbiegach. A niesłusznie. Choć dla wielu z nas taka możliwość będzie rzeczywiście czymś obowiązkowym.

 

Tablet dla fotografa? Ależ tak!

Czy zatem fotografowie niebędący jednocześnie fanatykami technologii mobilnych i nowych gadżetów powinni sobie zawracać głowę tabletami? Jak najbardziej. Są to urządzenia o dużym potencjale i w wielu sytuacjach bardzo dla nas przydatne. Niestety, jak już wspomniałem wcześniej, nie sposób jest obecnie wskazać konkretny model tabletu spełniającego wszystkie potrzeby fotografów, a wiele z bardziej zaawansowanych urządzeń odznacza się cenami, które wypadałoby określić mianem "podatku od nowości". Jednak cierpliwy poszukiwacz bez problemu może też znaleźć coś dla siebie w rozsądnych granicach cenowych. Warto więc się rozglądać.

Niżej podpisany niedawno trafił właśnie na model, który choć nie idealny, to jednak całkiem nieźle spełnia wymagania użytkownika zwykłego i użytkownika-fotografa. Jeśli pozwoli na to czas być może już niebawem uda mi się napisać krótką recenzję i przeprowadzić test praktyczny tego sprzętu jako przykładowego tabletu potencjalnie atrakcyjnego dla fotografa (a przy okazji dziennikarza, ponieważ i w tej roli jest on przeze mnie używany). Krótką – ponieważ nie jest to główny profil zainteresowania naszego serwisu – ale pozwalającą chyba każdemu z Was odpowiedzieć sobie na pytanie "czy ja mogę potrzebować tabletu"? Do usłyszenia zatem.

 

 



www.swiatobrazu.pl