6 marca 2008, 12:53
Autor: Anna Cymer
czytano: 3529 razy

Kobiety piękne i senne

Kobiety piękne i senne

W Dzień Kobiet, 8 marca, odbędzie się wernisaż wystawy fotografii Edyty Pilichowskiej pt. Moje sny śnią. Pokazane zostaną pięknie sfotografowane kobiety, otoczone aurą tajemnicy i niedopowiedzenia. Autorka w wysmakowany estetycznie sposób buduje klimat zdjęć, przez co stają się one jakby nierealną scenerią baśniowych zdarzeń.

Przedstawione emocje,  intymne i delikatne, mówią nam wiele o kobiecie dzisiaj, o kobiecie zawsze. O jej tęsknotach i znakach zapytania, z jakimi musi się zmierzyć. O chwilach, które pragnie poznać i zatrzymać.


fot. Edyta Pilichowska

Edyta Pilichowska pisze:
Wystawa jest rodzajem podsumowania ostatnich 4 lat pracy twórczej i zarazem syntezą stylu, który ostatecznie wyklarowałam podczas poszukiwań twórczych.
W domu mojej babci wisiał portret ślubny dziadków – typowe ślubne monidło powojennych czasów. Patrzyłam na nie i frapowało mnie swoją naiwnością i szczerością wyrazu. Takie portrety miłości bez zadęcia, naiwne i ufne, były kiedyś w każdym domu. Rodzinne skarby. Zachowujące jeszcze styl przedwojennych pocztówek z paniami podciągającymi pończoszki, podbarwianych policzków i sepiowanych portretów.
Na zdjęciach znajdują się zarówno modele autorskiej bielizny, jak i projektowanej na zlecenia. W latach 2003–2007 powstawały portrety dziewczyn w kolorowych, haftowanych przeze mnie beretach, ubranych w pończoszki, otulonych etolami z futerka. Zmysłowy świat budzących się namiętności jak w filmie „Kochanek”. Serie zdjęć z tamtych lat noszą tytuły „Z pamiętnika Panny Lulu”, „Motyle Anais” (od Anais Nin – pisarki), „Nocne życie motyli – hotel chwilowej miłości”.
Do zdjęć pozowały znajome, ale w gruncie rzeczy wszystkie portrety stanowią tak naprawdę zbiorowy autoportret. Nadawałam im formę i styl „monidełek”, starych pocztówek. Z czasem zaczęłam nadawać im styl bardziej surowy i bardziej precyzyjny, ale bez narzuconej maniery. Idę za głosem w sobie. Nigdy nie wiem, dokąd dojdę.


fot. Edyta Pilichowska

Serie „Faun i Grzeszne opowieści” oraz „Z pamiętnika Panny Lulu” gościły w Belgii w latach 2005 i 2006. Serie „Zielnik” oraz „Grzeszne opowieści” były pokazywane w maju 2007 roku podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie.

W dzieciństwie chciałam tańczyć, więc na bierzmowaniu przyjęłam imię Salome – kobiety, która wytańczyła biodrami głowę Jana Chrzciciela. Pewniej i lepiej czułam się w świecie bajek i baśni – więc Calineczki i Alicje zapełniają moje obrazy. Dobro wygrywa, a zło okazuje się tylko próbą dla czystego serca. Pragnęłam żyć w pięknym świecie, który można zbudować z marzeń, więc śniłam na jawie. Kobiety o czułych sercach i namiętnych biodrach.
Z sercem na dłoni.
Buduję moje sny od podstaw, a potem wcielam je w życie – w obrazach. Gdzie wszystko jest możliwe, a dobro ma miejsce dla siebie. Piękno i dobro.
Pragnę wiary w sens tworzenia. Dla radości istnienia, dla daru obdarowań. Miejsc, gdzie ludzie mogą być ludźmi. A kobieta kobietą. Gdzie jest miejsce na wiarę, gdzie wiara nas nie zabija, a Bóg nie ożywia, aby zabić raz jeszcze. Miejsc dalekich od XXI w. Od tego, co FASHION i od KARIERY.

Wystawę dedykuję Wojtkowi Pilichowskiemu.

Edyta Pilichowska – absolwentka Studium Fotografii na ASP w Poznaniu, oraz Wydziału Tkaniny i Ubioru – Kolegium Mody na ASP w Łodzi. Pracuje jako projektantka odzieży, fotograf i grafik. Członek Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego, jest autorką wielu wystaw indywidualnych i zbiorowych, oraz laureatką konkursów fotograficznych i projektowania odzieży.

Kuratorki wystawy: Jagna Olejnikowska, Jolanta Rycerska



www.swiatobrazu.pl