11 października 2019, 07:44
Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl
czytano: 3909 razy

Makrofotografia uratowała życie Matta Doogue’a - poznaj jego historię

Makrofotografia uratowała życie Matta Doogue’a - poznaj jego historię

Fotografia to pasja, która pozwala na radzenie sobie z problemami. Makrofotograf Matt Doogue postanowił podzielić się swoją historią związaną z tym medium i opowiedzieć, jak makrofotografia uratowała go w chwilach największej słabości.

Makrofotografia potrafi ratować życie

Jak zdradził na łamach portalu PetaPixel, w wieku dwudziestu kilku lat przeżył poważne załamanie psychiczne. Zdarzenie to było dla niego niespodziewane i niekontrolowane, mimo iż jak sam przyznaje, jego kondycja psychiczna nie była najlepsza już od kilku lat. Jako że nagle stracił kontrolę nad swoim życiem, postanowił się ratować. [kn_free]
 
Z pomocą przyszedł lekarz, który dokonał odpowiedniej diagnozy. Matt Doogue otrzymał leki antydepresyjne i rozpoczął terapię. Sesje i leki nie przyniosły jednak spodziewanych rezultatów, gdyż mężczyzna potrzebował czegoś, co wypełniłoby mu czas i pochłonęło jego myśli. Postanowił sięgnąć po aparat. 
 
Wujek jego żony, który był od wielu lat fotografem sprzedał mu leciwy aparat Sony Alpha 100. Matt Doogue zaczął fotografować wszystko to, co go otacza. Im dłużej wykonywał zdjęcia, tym zaczynał coraz lepiej się czuć. Początkujący fotograf próbował swoich sił w każdej dziedzinie fotografii, ale tym co go najbardziej pociągało była makrofotografia. 
 
Jak zdradza Matt Doogue zawsze interesował się światem przyrody. Niestety pod wpływem presji rówieśniczej porzucił te zainteresowania i przywdział maskę. Jak sam przyznaje jej noszenie przez wiele lat i uciekania od własnego ja było jednym z powodów jego późniejszych kłopotów z psychiką. Fotografia była więc okazją do ponownego odkrycia dziecięcej pasji, tym razem jednak bez jej pochopnego odrzucania, ale wręcz przeciwnie - wraz z pełnym w niej zanurzeniem. 
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
Z czasem udało mu się zrobić postępy i odkryć nowe oblicze przyrody. Jak przyznaje fotograf, gdy przebywa na zewnątrz w terenie z aparatem czuje się dużo lepiej. Spacerowanie z aparatem i wykonywanie zdjęć jest niezwykle relaksujące. W przypadku Matta okazało się antidotum.
 
Jak przyznaje fotograf, gdy patrzy przez obiektyw, dostaje się do świata, który niewiele osób może oglądać. Opuszcza tym samym świat pełen pędu do doskonałości w mediach społecznościowych, fałszywych relacji, wojen, zmartwień i stresów. Świat mikro jest od tego wolny. Według Matta (i z pewnością nie tylko według niego) świat maleńkich owadów jest pełen kolorów, romansów, detali i cudów. To bezpośrednia konfrontacja z matką naturą.
 
Po kilku miesiącach fotograf powrócił do pracy, a znajomi komentowali, jak terapia z aparatem go odmieniła. Matt Doogue zwraca jednak uwagę, że nie stał się wcale przez fotografię nowym człowiekiem, lecz że wreszcie po latach odnalazł siebie. Dzięki niej czuł, że nie musi już udawać czy poddawać się czyjejś presji. Odzyskał także pewność siebie. 
 
Przez kolejne lata makrofotograf zdobywał doświadczenie i rozwijał warsztat. Jego zdjęcia były publikowane w czasopismach, udawało mu się wygrywać konkursy. Został nawet zaproszony do BBC, a jego galeria została opublikowana we włoskiej edycji National Geographic. 
 
Dla Matta Doogue’a jest to niezwykła historia - od myśli samobójczych do publikacji w najważniejszych czasopismach. Przyznaje jednak, że nie jest w pełni wolny od kłopotów. Wciąż zdarzają mu się trudne chwile, jednakże teraz wie, że może po prostu sięgnąć po aparat i ruszyć w teren. 
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
makrofotografia
 
fot. Matt Doogue
 
 
 


www.swiatobrazu.pl