10 września 2013, 06:03
Autor: Jarosław Zachwieja
czytano: 9910 razy

Olympus OM-D E-M1 – najmocniejszy korpus Mikro Cztery Trzecie i pomost między lustrzankami a bezlusterkowcami

Olympus OM-D E-M1 – najmocniejszy korpus Mikro Cztery Trzecie i pomost między lustrzankami a bezlusterkowcami

Gdy firma Olympus przedstawiła światu model bezlusterkowca PEN E-P5 stało się jasne, że pojawienie się nowego modelu z topowej linii OM-D stanie się tylko kwestią czasu. Zbyt wiele nowych funkcji topowego PEN-a aż prosiło się o przeniesienie do następcy OM-D E-M5. Wiadomo też było, że nastąpi to raczej prędzej niż później. I stało się – dzisiaj właśnie Olympus zaprezentował nowy aparat oznaczony nieco przekornie, bo OM-D E-M1. Czyżby przełom i początek czegoś zupełnie nowego? Mamy odwagę przypuszczać, że tak.

Aparat

Firma Olympus niewątpliwie ma ambicje konkurować swoimi konstrukcjami bezlusterkowymi nie tylko z innymi producentami tego typu aparatów, ale też przypuścić szturm na świat lustrzanek formatu APS-C i Full Frame. Czy jej się to uda, to już zupełnie inna sprawa, ale patrząc na zapowiedź nowego OM-D E-M1 trudno nie odczuwać szacunku i podziwu do tych planów już teraz. A oczekiwania były przecież spore i umiejętnie podkręcane przez samego producenta.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Olympus OM-D E-M1 – widok z przodu

 

Olympus OM-D E-M1 ma być w założeniu odpowiedzią na problem właścicieli zaawansowanych lustrzanek, którzy rozbudowane możliwości, doskonałą ergonomię, zaawansowaną funkcjonalność i wysoką jakość obrazu przypłacają koniecznością dźwigania dużych i ciężkich aparatów i obiektywów. Lustrzanki cyfrowe często są po prostu zbyt duże, by mieć je zawsze przy sobie. OM-D E-M1 jest bardziej kompaktowy i podobnie jak jego poprzednik doskonale sprawdzi się w wielu sytuacjach. Ma też łączyć w sobie niewielkie rozmiary systemu Mikro Cztery Trzecie z jakością obrazu właściwą dla lustrzanek cyfrowych. Osiągnięto to przez umieszczenie w tym małym korpusie funkcji do tej pory niespotykanych jednocześnie w aparatach tego typu.

[kn_advert]

Jakie to funkcje? Przede wszystkim – co producent podkreśla najbardziej – zupełnie nowy rodzaj autofocusu, noszący nieco egzaltowaną nazwę Podwójny Fast AF. Jest to konstrukcja hybrydowa, łącząca cechy technologii pomiaru kontrastu (która w najnowszych korpusach cyfrowych Olympusa należy do najszybszych tego typu mechanizmów spotykanych w aparatach bezlusterkowych)oraz detekcji fazy. Co prawda wielu producentów wprowadziło już wcześniej tego typu rozwiązania, jednak bardzo niewielu udało się uzyskać w tym zakresie dobre rezultaty. Przedstawiciele Olympusa twierdzą, że w przypadku ich najnowszego "dziecka" będzie inaczej – zwłaszcza, że produkt ten ma stanowić swego rodzaju pomost pomiędzy systemem bezlusterkowym Mikro Cztery Trzecie oraz lustrzankowym Cztery Trzecie. Jak? Otóż w zależności od podłączonego do aparatu typu obiektywu (konstrukcje z mocowaniem Cztery Trzecie można podłączyć do nowego OM-D za pomocą dedykowanego adaptera) korpus ma automatycznie wybrać najbardziej odpowiedni system pomiaru ostrości. Nowy autofocus ma oferować 37 punktów pomiaru w trybie detekcji fazy oraz 81 stref pomiaru ostrości w trybie detekcji kontrastu. Co ciekawe, o ile w trybie ostrzenia pojedynczego ostrość ma być ustawiana w oparciu o detekcję kontrastu lub fazy, o tyle w trybie ciągłym obydwa te systemy mają pracować jednocześnie.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Olympus OM-D E-M1 – widok z tyłu.

 

To jednak nie wszystko. Olympus OM-D E-M1 ma również nową matrycę i przetwornik obrazu. Sensor Live MOS nie wygląda wprawdzie na nowy, ponieważ charakteryzuje się taką samą rozdzielczością, co poprzednik – 16 megapikseli (to akurat bardzo dobra wiadomość!), ale producent zapewnia, że jest to konstrukcja mająca zapewnić najlepszą jakość rejestrowanego obrazu spośród wszystkich wyprodukowanych pod tą marką aparatów konsumenckich. Prawdziwą nowością jest natomiast procesor TruePic siódmej generacji – wydajniejszy i wyposażony w nową wersję technologii Drobnych Szczegółów (Fine Detail Processing), która w pierwszej wersji wprowadzona została w aparatach E-5 i OM-D E-M5 i miała za zadanie wyeliminować efekt mory. Jest to ważne, ponieważ nowa matryca zastosowana w tym aparacie nie jest wyposażona w filtr dolnoprzepustowy (AA) – kolejny pozytywny przejaw nowej mody wśród producentów aparatu.

Przede wszystkim jednak TruePic VII ma być bardzo wydajny, co powinno ucieszyć wszystkich, którzy okazjonalnie narzekali na opóźnienia wyświetlania obrazu na ekranie LCD lub w wizjerze podczas pracy z niektórymi trybami artystycznymi. Tutaj ma czegoś takiego już nie być. A jak bardzo wydajny jest nowy procesor? Producent nie ujawnia tego wprost, ale sam fakt, że aparat ma oferować podgląd na żywo działania nowego trybu pracy aparatu – trybu HDR – w zależności od jego ustawień robi dość mocne wrażenie. Sam tryb HDR jest bardzo ważnym elementem nowego aparatu – do tego stopnia, że przygotowano na jego przycisk specjalne miejsce w górnej części zaprojektowanego w dużej mierze od zera korpusu.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Olympus OM-D E-M1 – widok z góry.

 

Korpus – kolejna rzecz godna uwagi, czego zresztą chyba można się spodziewać po następcy OM-D E-M5 (kto wymyślił takie następstwo numeracji i dlaczego? bezustannie nas to fascynuje). W tym przypadku można chyba śmiało powiedzieć, że projektanci poszli na całość. Forma z pewnością spodoba się miłośnikom agresywnych, kanciastych kształtów, o ile tylko będą w stanie oni zaakceptować fakt, że nowy OM-D ma zupełnie "lustrzankowy" uchwyt (grip), mimo iż nie ma zbyt wielkich rozmiarów. Do tego, podobnie jak w poprzedniku producent pomyślał o opcjonalnym uchwycie pionowym pełniącym również rolę zasobnika na baterię – ale o nim później. Sam korpus wydaje się jeszcze bardziej wypełniony przyciskami, niż w przypadku pierwszego modelu z rodziny OM-D, podobnie jak on jest wykonany z magnezu i solidnie uszczelniony, a producent gwarantuje poprawną pracę aparatu w niskiej temperaturze (do -10 st. C). Nadal brak jest wbudowanej lampy błyskowej – jest za to stopka i (niespodzianka) złącze PC-Sync. Obydwa pokrętła sterujące zmodyfikowano nieco i można podejrzewać, że używać się ich będzie znacznie wygodniej, niż w niezłym pod tym względem, choć nie doskonałym modelu E-M5.

W aparacie zastosowano oczywiście sporo rozwiązań wprowadzonych po raz pierwszy w Olympusie PEN E-P5. Jest to np. dźwignia przełączająca działanie pokręteł sterujących (autorski interfejs o nazwie 2×2 Dual Control), co w połączeniu z bogatymi możliwościami programowania działania przycisków aparatu umożliwia "wyciągnięcie" wszystkiego, co jest fotografowi potrzebne z menu na korpus. Powstrzymano się przy tym przed kolejną, tym razem niezbyt pozytywną "modą" – projektowaniem aparatu, który (w teorii, bo w praktyce się to po prostu nie sprawdza) miałoby się dać obsłużyć w całości tylko jedną ręką. No i oczywiście zadbano o nowy wizjer elektroniczny – sądząc po parametrach (rozdzielczość 2,36 mln punktów, powiększenie 1,48x, krycie kadru 100%, opóźnienie 29 ms) jest to konstrukcja analogiczna do zastosowanej w zaprezentowanym wraz z modelem E-P5 wizjerem VF-4. Czyli, naszym skromnym zdaniem, bezkonkurencyjnie najlepszy i najszybszy wizjer EVF spotykany obecnie w aparatach cyfrowych.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Olympus OM-D E-M1 i jego wodoodporność.

 

Ogólnie korpus sprawia wrażenie niesłychanie ergonomicznego pomimo swoich niewielkich rozmiarów (choć nieco większych, niż w przypadku modelu OM-D E-M5). To jednak dobrze wróży wszystkim, którzy zechcą skorzystać z większych i cięższych szkieł – aparat nadal jest mały i lekki, lecz przy tym wygodny i stabilny. A jeśli już mowa o stabilności, to nie mogło również w tym aparacie zabraknąć sprawdzonego w Olympusie OM-D E-M5 i udoskonalonego w modelu PEN E-P5 pięcioosiowego systemu stabilizacji obrazu. Jak dobrze on działa? Już na podstawie doświadczeń z najnowszym PEN-em możemy powiedzieć, że bardzo dobrze, tym bardziej, że korzystać z niego można również podczas filmowania i planowania kompozycji.

Nie zapomniano też o module Wi-Fi i całym systemie jego obsługi, który w modelu PEN E-P5 został tak dobrze przyjęty. Dzięki niemu można w łatwy i szybki sposób skomunikować aparat ze smartfonem i umieścić wybrane zdjęcia na stronach internetowych oraz portalach społecznościowych. Smartfona możemy używać również jako pilota zdalnego sterowania, by nie dotykać aparatu podczas fotografowania z długim czasem ekspozycji. Parowanie odbywa się za pomocą kodu QR. Na ekranie smartfona możemy śledzić obraz Live View wyświetlany na ekranie aparatu – nawet w przypadku tak zaawansowanych funkcji, jak efekt Live Bulb. Za pomocą ekranu telefonu ustawimy też ostrość i zdalnie wyzwolimy migawkę w trybach P, A, S, M.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Aparat z gripem do zdjęć pionowych i odchylonym wyświetlaczem.

 

Pozostałe, niespotykane w modelach innych producentów, funkcje aparatu obejmują znane ze starszych modeli Olympusów narzędzia, choć niektóre w udoskonalonej wersji. Jest więc tryb fotostory umożliwiający kreowanie historii zdjęciami w oparciu o 3 schematy, jest 12 filtrów artystycznych (w tym zupełnie nowa wersja dioramy do zdjęć portretowych), jest tryb automatycznego tworzenia filmów time-lapse. Jest wspomniany przed chwilą Live Bulb, czyli tryb długiego naświetlania z aktualizacją podglądu w czasie rzeczywistym. Są też takie funkcje jak peaking, czyli asystent manualnej regulacji ostrości i tryb seryjny działający z prędkością 10 kl./s. Pojawią się też zupełnie nowe, ciekawe funkcje, takie jak Kreator Kolorów – innowacyjne narzędzie kontroli kolorystyki wykonywanych zdjęć.

 

 

Akcesoria, optyka i usługi dodatkowe

Sam aparat to jednak nie wszystko. Ważne są też akcesoria, które będą wraz z nim dostępne, nowy obiektyw oraz całkiem bogaty zestaw ofert promocyjnych, w jakich będzie można go nabyć. Wszystko po to, aby dostępny od połowy października Olympus OM-D E-M1 znalazł jak najwięcej nabywców mimo niewątpliwie wysokiej ceny. Jak wysokiej? Prawie 1400 dolarów na rynku amerykańskim za sam korpus. Niestety w tym temacie tradycja "cen z kosmosu" zaczęta na dobre w przypadku modelu PEN E-P5 ma się bardzo dobrze.

[kn_advert]

Nowe obiektywy

Niewątpliwą gwiazdą całego systemu Mikro Cztery Trzecie będzie natomiast nowe szkło marki Olympus – pierwsze należące do nowej serii PRO. Mowa o jasnym zoomie typu standard M.ZUIKO DIGITAL 12-40mm 1:2.8, który będzie można nabyć samodzielnie oraz oczywiście w komplecie z nowym korpusem. Jest to obiektyw uszczelniony i podobnie jak aparat odporny na działanie mrozu, wyposażony w bardzo ciekawy system przełączania się pomiędzy automatycznym i manualnym systemem ustawiania ostrości.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Aparat Olympus OM-D E-M1 z obiektywem M.ZUIKO DIGITAL 12-40mm 1:2.8.

 

Innym nowym obiektywem "dla rodziny" jest jasny zoom długi, czyli M.ZUIKO DIGITAL ED 40-150mm 1:2.8, idealny do robienia profesjonalnych zdjęć poruszających się obiektów. Jak można się domyślać, obydwa te szkła stworzą doskonale uzupełniającą się parę.

 

Inne akcesoria

Jak zwykle w przypadku topowych korpusów Olympusa, nabywca może liczyć na dostęp do bogatego wyposażenia dodatkowego. Są to:

Adapter MMF-3 pozwalający podłączyć do OM-D E-M1 obiektywy z rodziny Cztery Trzecie. Jest on uszczelniony, a co najważniejsze dostępny za darmo dla nabywców nowego korpusu korzystających wcześniej z lustrzanek systemu Cztery Trzecie. Jego wartość nominalna wynosi 200 euro, a dostępny będzie w specjalnej ofercie do końca listopada 2013 roku.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Obiektyw systemu Cztery Trzecie podłączony do Olympusa OM-D E-M1 za pośrednictwem adaptera MMF-3.

 

Systemowa torba PEN (CBG-10) z bardzo miłym akcentem ozdobnym w postaci bagnetu systemowego wtłoczonego w pokrywę.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Torba CBD-10 z boczną sakwą.

 

Pokrowiec (CS-42) zapewniający ochronę i szybki dostęp do aparatu oraz obiektywów.

Pikowany pokrowiec (CS-43) oraz pasek (CSS-P118) który można bez obaw prać.

Obudowa podwodna (PT-EP11) wyposażona w wymienny port, pozwalająca zejść z aparatem na głębokość 45 metrów.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Obudowa podwodna PT-EP11

 

Pionowy uchwyt HLD-7 pełniący również rolę dodatkowego źródła zasilania.

 

Oferty specjalne

Nabywca Olympusa OM-D E-M1 będzie miał też możliwość skorzystania z ciekawych ofert specjalnych. Przede wszystkim jeśli używał już aparatów należących do E-Systemu, to kupując nowego OM-D przed końcem listopada, może dostać w prezencie adapter MMF-3. Jeśli natomiast zarejestruje się jako nabywca przed rozpoczęciem sprzedaży zaplanowanej na początek października, to jako dodatkowy prezent otrzyma grip HLD-7.
 

Olympus OM-D E-M1 PEN bezlusterkowiec nowość premiera Mikro Cztery Trzecie Micro Four Thirds korpus
Aparat Olympus OM-D E-M1 z gripem do zdjęć pionowych i dodatkowym uchwytem na rękę.

 

Dodatkową kuszącą ofertą jest nowy system opieki Serwis Plus oferujący takie usługi, jak szybka naprawa sprzętu, osobisty odbiór czy specjalna infolinia. Ciekawie również brzmi możliwość bezpłatnego wydłużenia gwarancji na ten aparat. Więcej szczegółów na ten temat znajduje się na stronie internetowej https://myolympus.olympus-consumer.com/ 

 

Źródło: Olympus Polska

 

 



www.swiatobrazu.pl