12 sierpnia 2014, 10:35
Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl
czytano: 10856 razy

Podstawą jest dobre zdjęcie - rozmowa z Anną Owczarz-Dadan, mistrzynią cyfrowej edycji obrazu

Podstawą jest dobre zdjęcie - rozmowa z Anną Owczarz-Dadan, mistrzynią cyfrowej edycji obrazu

"Generalnie wyznaję zasadę, że warto przyłożyć się do stworzenia dobrego zdjęcia, a nie zrobić coś kiepskiego z założeniem, że później się to poprawi". Zapraszamy do lektury rozmowy z Anną Owczarz-Dadan - mistrzynią cyfrowej edycji obrazu, autorką 33 książek poświęconych grafice komputerowej i fotografii cyfrowej. Anna Owczarz-Dadan na co dzień prowadzi studio grafiki i edycji fotografii, w wolnych chwilach zajmuje się retuszem fotografii oraz tworzeniem projektów reklamowych.

SwiatObrazu: Jest Pani autorką 33 książek poświęconych grafice komputerowej i fotografii cyfrowej, które również zostały wydane poza Polską, jak rozpoczęła się Pani przygoda z cyfrową edycją obrazów?

Anna Owczarz-Dadan: Moja przygoda z grafiką zaczęła się dawno temu, a precyzyjniej jakieś 18-19 lat temu. Na początku trudno było mówić o cyfrowej edycji obrazów, ponieważ programy takie jak PSP czy PS były jeszcze w powijakach. Lightroom nie istniał, a fotografia cyfrowa była nowością. Pamiętam swój pierwszy aparat cyfrowy, którego pamięć pozwalała zrobić kilka zdjęć... Jestem z pokolenia osób, które dorastały w czasach, w których nie każdy w domu miał komputer stacjonarny, a Internet był egzotyką — że już o laptopie nie wspomnę.

Na początku był program PSP — pamiętam jedną ze swoich pierwszych książek poświęconych tej tematyce, w dodatku wygraną w jakimś konkursie. Była to książka wydawnictwa Helion — wtedy nawet nie przypuszczałam, że kiedyś będę z nimi współpracować i że napiszę jakąś książkę. Pierwszą wersją Photoshopa, której zaczęłam się uczyć, była chyba 3 czy 4. Niewiele można było za jego pomocą zrobić, ale nawet to sprawiało niesamowitą radość i niezmiernie mnie ciekawiło. Tak więc, krótko mówiąc, mogę powiedzieć, że miałam szczęście dorastać wraz z Photoshopem i fotografią cyfrową od samego początku, gdy tylko do świadomości ludzi w Polsce dotarło, że coś takiego w ogóle istnieje. To oczywiście miało swoje plusy i minusy. Mogłam obserwować narodziny i rozwój aplikacji niemalże od samego początku, ale zdobywanie informacji na temat poszczególnych funkcji było bardzo utrudnione. Na początku więc uczyłam się programu.

Zawsze to powtarzam: Nie jestem artystą grafikiem. Zajmuję się raczej grafiką użytkową. Zawsze byłam ciekawa, jak powstają takie rzeczy, jak np. reklamy, etykiety, layouty stron itp. Chciałam się tego nauczyć i dlatego głównie pod tym kątem chciałam zdobyć wiedzę na temat tego, jak działają PSP i PS. Później, gdy wkroczyła era fotografii cyfrowej, a Photoshop rozwinął się na tyle, że w końcu "dało się w nim coś zrobić", zobaczyłam nowe możliwości i zaczęłam uczyć się edycji, która niesamowicie mnie fascynowała. Teraz już przywykłam, ale wtedy to, co można było zrobić ze zdjęciem, to było dla mnie jak magia. Bardzo zazdroszczę osobom, które po raz pierwszy stykają się z edycją zdjęć, bo widzę w nich ten zachwyt, radość i ekscytację, które kiedyś i mi towarzyszyły, a to bardzo fajne uczucie.

SO: Jakie znaczenie ma obecnie cyfrowa edycja w fotografii?

A.O-D: Duże, a chwilami myślę, że za duże. Chociaż to zależy od tego, jaki jest powód edytowania obrazu: czy jest nim nasza próżność, konieczność ocalenia zdjęcia, czy też mówimy o kreowaniu nowej rzeczywistości. Ja wprawdzie lubię upiększać rzeczywistość, ale jestem zwolenniczką podejścia: przede wszystkim dobre zdjęcie, a obróbka jeśli zachodzi taka konieczność lub jeśli chcemy za jej pomocą oddać to, co chcieliśmy przekazać za pomocą zdjęcia, a co nie do końca wyszło lub wyszło trochę inaczej niż to, co odbieraliśmy wszystkim zmysłami, nie tylko wzrokiem. Nie lubię nieszczerości w fotografii i przekłamywania za jej pomocą rzeczywistości, bo upiększanie nie musi oznaczać przekłamywania. Kreacja rzeczywistości za pomocą edycji jest ok w sytuacji, gdy z góry zakładamy, że samo zdjęcie będzie jedynie bazą do stworzenia jakiegoś obrazu, przekazania jakiejś idei.

Dla mnie przykładem nieszczerości jest np. nadmierne edytowanie zdjęć pokazujących jakieś miejsca, dzięki czemu otrzymujemy obraz przyjemny dla oka, ale bardzo sztuczny i nieprawdziwy. Po prostu to, co widzimy na zdjęciu, nie istnieje. Naprawdę pomiędzy hotelem a plażą jest autostrada, ale ją wytniemy, żeby było ładnie. To jest fałsz. Nie do tego powinna służyć edycja. Inne przykłady: edycja wyglądu — temat rzeka. Ludzie przestają być podobni do siebie samych, a czasami wręcz przestają przypominać ludzi.

Moim obowiązkiem jest pokazać, jak można coś takiego zrobić w programie takim jak Photoshop (jak coś usunąć, wygładzić, powiększyć, zmontować itp.), ponieważ moją rolą jest pokazać możliwości, jakie daje aplikacja, ale to już Czytelnik wykorzystuje je tak, jak uważa za stosowne.

[kn_advert]

Zdaję sobie sprawę z tego, że w niektórych sytuacjach edycja polegająca na tworzeniu różnych efektów może całkowicie odmienić charakter zdjęcia i to właśnie jest naszym celem. Wszystko zależy, czy mówimy o edycji mającej na celu poprawienie wyglądui zdjęcia, czy jest to edycja artystyczna, której założeniem jest kreacja nowej rzeczywistości — to dwie różne rzeczy.

W swoich książkach (m.in. Zaklęcia Photoshopa) pokazuję przeróżne efekty, np. jak stworzyć scenę po deszczu (mokre budynki, kałuże), padający śnieg, efekt filtra gwiazdka, chmury o dowolnym kształcie, jak zamienić okulary korekcyjne w przeciwsłoneczne i całe mnóstwo innych. I mimo to, że na co dzień nie edytuję wszystkich zdjęć, zmieniając ich charakter lub właściwości elementów na nich widocznych, to lubię takie triki i lubię pokazywać innym, jak coś takiego zrobić. Chcę, żeby potrafili to zrobić. Umiejętność tworzenia takich efektów, nawet jeśli nieczęsto mamy możliwość wykorzystania ich przy edycji fotografii (bo realizujemy akurat zlecenia nie wymagające tego typu zdolności), jest przydatna przy innych projektach — np. w grafice użytkowej. Warto wiedzieć, jak coś takiego zrobić i umieć tę wiedzę przekuć na efekty w innych projektach. Ja osobiście uwielbiam i takie efekty i projekty.

Ponadto edycja często po prostu pozwala zachować jakieś zdjęcie. Gdyby nie ona, prawdopodobnie zmuszeni bylibyśmy do jego skasowania, bo jest kiepskie, ale przedstawia coś niesamowitego i dzięki edycji możemy je ocalić.

 


SO:  Jaką rolę odgrywa cyfrowa edycja obrazu u Pani podczas fotografowania?

A.O-D: W tej chwili fotografuję już tylko hobbystycznie. Przyznam się szczerze, że swoich "prywatnych" zdjęć praktycznie nie poprawiam. Nie dlatego, że są idealne, ale dlatego, że po prostu zwykle nie mam już na to czasu lub po prostu nie chcę. Czasami dodaję jakieś filtry dla pokreślenia nastroju, klimatu. Jeśli chodzi o inne zdjęcia, głównie poprawiam błędy i techniczne niedoskonałości powstałe podczas fotografowania — ostrość, szumy, kolorystyka itp.

Czasami — jeśli klient tego oczekuje — zmieniam kolorystykę obiektów i wykonuję inne tego typu zabiegi pozwalające np. zaoszczędzić czas w terenie, albo zmienić coś, o czym ktoś zapomniał, np. dołożyć czy poprawić makijaż. Są to zazwyczaj efekty, jakie można byłoby uzyskać, wykonując kolejne zdjęcia (np. przebrać modelkę z czerwonej sukienki w zieloną i zrobić nowe zdjęcie), ale zabierają czas, a szybciej można to zrobić w programie graficznym, albo po prostu ktoś zmienił koncepcję i nie ma już możliwości powtórzenia sesji.

Generalnie wyznaję zasadę, że warto przyłożyć się do stworzenia dobrego zdjęcia, a nie zrobić coś kiepskiego z założeniem, że później się to poprawi.

SO: Czy będąc mistrzynią obróbki cyfrowej może sobie Pani pozwolić na większą swobodę podczas fotografowania?

A.O-D: To miłe słowa, ale bez przesady. Tak jak powiedziałam, podstawą jest dobre zdjęcie. Zazwyczaj pracuję na zdjęciach wykonanych przez innych fotografów. Jakość materiału, który dostaję, ma ogromny wpływ na to, co mogę później zrobić z obrazem, bo wbrew pozorom nie wszystko da się poprawić, a jeśli nawet, to trwałoby to zbyt długo. Jasne, że im więcej mamy doświadczenia w edycji, tym większa istnieje pokusa, żeby zrobić takie sobie zdjęcie, a najwyżej później sie to poprawi. Ale unikam tego typu podejścia, bo później takie podejście zazwyczaj się mści.

 


SO: Gdzie leży granica w cyfrowym przetwarzaniu zdjęć? Wiele zdjęć jest krytykowana za obróbkę cyfrową, czy słusznie?

A.O-D: Tak, bo po pierwsze są osoby, które nie mają pojęcia o edycji, brak im doświadczenia, przeczytały książkę i myślą, że są pro. Brakuje wyczucia i nie widzą tej granicy, po przekroczeniu której zaczyna się obciach. Wiem, wiele osób wykonujących ten zawód się na mnie obrazi, bo powie, że klient tak chciał. Niby tak. Ale to tak jak w architekturze: nie zaprojektuję klientowi dworku polskiego o powierzchni 70 m2 i po jednym oknie od frontu z każdej strony kolumienki, bo to obciach (widziałam ostatnio dworek polski- bliźniak...). A są architekci, którzy to zrobią, bo klient ma takie oczekiwania i płaci. Nie krytykuję tego, ludzie są różni, mają kredyty itp. Najbardziej przerażające są dla mnie niektóre retusze portretów, zwłaszcza polityków, gwiazd i celebrytów — dobrze, że takie zdjęcia są podpisywane, bo często trudno się zorientować, kto to jest (chociaż akurat jeśli chodzi o celebrytów, to żyjemy w takich czasach, że i podpis nie pomoże). I taki retusz — moim zdaniem — jest zły. Ludzie w pewnym wieku mają zmarszczki, czasami kilka kg nadwagi. Tak już jest. Chcą wyglądać ładniej, to prawda, i to też jest ok. Ale retusz powinien być delikatny, poprawić odrobinę wygląd, a nie zmieniać go w takim stopniu, że tworzymy zupełnie inną postać lub woskową kukłę. W swoich książkach pokazuję, jak to zmienić. Na tym polega m.in. moja praca, ale zawsze proszę Czytelników, aby zachowali umiar. Pokazuję możliwości, a co ktoś z nimi zrobi i w jakim stopniu wykorzysta daną technikę, to już jego sprawa. Kiedyś w magazynie PSD pokazałam edycję wyglądu postaci — bardzo przerysowaną, żeby pokazać właśnie, co można zrobić w Photoshopie. Na jej koniec modelka wyglądała jak plastikowa lalka. Tego nie robimy.

Kolejna rzecz, która wkurza mnie w edycji, to brak staranności. Widziałam już w swoim życiu całe mnóstwo wyretuszowanych zdjęć, na których ktoś miał trzy ręce, 4 palce (nie mówię o żadnych schorzeniach), brak części ciała, bo grafik się spieszył. I to nie małe firmy graficzne popełniły takie błędy, ale osoby czy firmy, które pracowały na zlecenie wielkich międzynarodowych koncernów. Jak to się dzieje, że takie zdjęcia trafiają do kampanii reklamowej i nikt tego nie dostrzega? Tak, wkurza mnie fuszerka w każdej dziedzinie. Niechlujność, pośpiech i ignorancja są moim zdaniem znakiem naszych czasów, a Ci, którzy mają większe oczekiwania wobec siebie i innych, są często krytykowani i mówi się o nich, że "gwiazdorzą" — tak jest w różnych dziedzinach, nie tylko fotografii czy grafice.

 

SO: Edycja zdjęć to rzemiosło, czy sztuka?

A.O-D: Jak w każdej dziedzinie, są rzemieślnicy i artyści.


SO: Jest Pani pasjonatką cyfrowej edycji obrazu, ale również znakomitym pedagogiem. Niektórzy artyści są bardzo niechętni, aby uczyć innych, dzielić się wiedzą. Co Panią skłoniło do napisania pierwszej książki?

Przypadek. Tak naprawdę nigdy tego nie planowałam. Tzn. będąc bardzo młodą osobą chciałam pisać książki, ale raczej poradniki z innych dziedzin, które mnie interesują lub powieści, ale nigdy nie przypuszczałam, że napiszę książkę z kategorii grafika, bo grafika była "tylko" hobby. Nie myślałam, że będę to robić zawodowo. W końcu — trochę za namową — zgłosiłam się do mojego pierwszego wydawcy. On akurat szukał kogoś, kto napisze książkę o Photoshopie i tak to się zaczęło. Później było wydawnictwo Helion, z którym współpracuję już ponad 10 lat. A jeśli chodzi o dzielenie się wiedzą, ja nie mam z tym problemów. Wiedzą trzeba się dzielić. Inaczej jest bezużyteczna. Ja też cały czas się uczę. Również od innych. Nie widzę w tym niczego złego. Źle, gdy ludzie w pewnym momencie życia przestają się uczyć i rozwijać. Podobno to, co się nie rozwija, w pewnym momencie umiera. I coś w tym jest...


SO: Czy są jakieś błędy, które notorycznie powtarzają się u miłośników fotografii, którzy retuszują swoje zdjęcia?

A.O-D: Notorycznie raczej nie. Ale tak jak mówiłam, niektóre osoby mają skłonność do przesady i nie znają umiaru. Podczas retuszowania obrazu ważne jest także, aby robić przerwy — odchodzić od monitora i oceniać po czasie — jeśli oczywiście jest taka możliwość. Nabieramy wówczas dystansu. Wszystko jedno, czy to retusz, czy tworzenie projektu graficznego. Mi też często zdarza się taka sytuacja — czy podczas retuszu, czy tworzenia jakiegoś projektu, że myślę, że jest super, a za pół godziny wracam do monitora i myślę sobie "rany, co to ma być?" Myślę, że wiele osób bardzo wymagających wobec siebie doświadcza tego uczucia. Tak samo jest w innych twórczych dziedzinach, czy to jest pisanie książki, czy malowanie. Na szczęście podczas edycji dużo możemy poprawić —musimy tylko pamiętać o tworzeniu wersji backupowych.

SO: Czy posiada Pani ulubione narzędzie, technikę, czy efekt który wykorzystuje Pani w swojej pracy?

A.O-D: Ostatnio podczas dnia Photoshopa na FB zapytała mnie o to jedna z Czytelniczek. Ulubione to może za dużo powiedziane, ale najbardziej lubię okno Camera Raw (zwłaszcza, że zostało w końcu umieszczone w menu Filtry — co jest bardzo fajne), filtry do rozmywania, tryby mieszania warstw i warstwy dopasowania. Nie wyobrażam sobie pracy bez masek. A jeśli chodzi o efekty, to spośród tych które zyskały już swoją nazwę, lubię np. efekty Ortona i Dragana, no i oczywiście cały szereg efektów specjalnych, które nie zmieniają esencji fotografii, a jedynie podkreślają wyjątkowość sceny, np. promienie przebijające przez drzewo, cyfrowy bokeh i coś, co nazwałam w jednej ze swoich książek efektem Hollywood beauty (polega to m.in. na podniesieniu kontrastu przy edycji wyglądu postaci z użyciem narzędzi Rozjaśnianie, Ściemnij, maski gradientów, krzywych i trybów mieszania).


SO: Największe wyzwanie, z którym musiała się Pani zmierzyć podczas cyfrowej edycji zdjęć?

A.O-D: Tak na prawdę to trudno jest mi sobie przypomnieć jakiś "problem", z którego rozwiązaniem byłby bardzo duży problem. Może miałam szczęście.


SO: Co może Pani poradzić naszym Czytelnikom, którzy poddają swoje fotografie obróbce?

A.O-D:  1. Staraj się robić jak najlepsze zdjęcia

2. Nie przesadzaj z retuszem. Więcej nie znaczy lepiej.

3. Jeśli to możliwe, pracuj na plikach Raw.

4. Nie wygładzaj nadmiernie zmarszczek i skóry oraz staraj się zachować jej teksturę

5. Dbaj o detale. Szczegóły są bardzo ważne. Nie licz na to, że inni nie zauważą fuszerki.

6. Gdy edytujesz zdjęcie za pomocą narzędzi czy filtrów, staraj się ustawiać ich niewielką intensywność. Lepiej kilka razy ponowić użycie na jakimś obszarze, niż przesadzić.

7. Wykorzystuj obiekty inteligentne i warstwy dopasowania, bo dzięki nim możemy szybko zmienić ustawienia różnych opcji.

8. Pamiętaj o tworzeniu kopii zapasowej. Zawsze pracuj na kopii obrazu, oryginał zachowaj ad acta.

9. Podczas pracy nad obrazem rób przerwy i dopiero po nich oceniaj efekty.

10. Jeśli edytujesz wygląd postaci, zainwestuj w dobry tablet, min. średniej wielkości, i poznaj wszystkie jego możliwości.

11. Nigdy nie przestawaj się uczyć, m.in. oglądając projekty innych. Jeśli myślisz, że wiesz już wszystko, to tak Ci się tylko wydaje.

SO: Dziękujemy za rozmowę.

 

 

 

 

Anna Owczarz-Dadan jest autorką m.in. książek

 

Photoshop CC PL. Szkoła efektu

 

Zaklęcia Photoshopa. Edycja zdjęć

 

 



www.swiatobrazu.pl