7 października 2007, 13:22
Autor: Anna Cymer
czytano: 3105 razy

Reklamy wbrew Konstytucji

Reklamy wbrew Konstytucji

Nie ma co ukrywać – popularyzacja i rozpowszechnienie się fotografii spowodowało, że dziś żyjemy w społeczeństwie obrazkowym. Mniej lub bardziej barwne ilustracje otaczają nas absolutnie wszędzie. Może to przeszkadzać, a czasem wręcz szkodzić zdrowiu i życiu.

Przyznam, że nie wiem, czy ten problem w takim samym stopniu dotyczy innych miast jak Warszawy, ale jako urodzona i wychowana w stolicy, każde zaburzenie estetyki mojego miasta bardzo przezywam. Od kilku miesięcy (właściwie trwa to już dłużej, ale dopiero od niedawna zaczęło się o tym mówić) jedną ze spraw, o których mówi się i pisze są bannery reklamowe. Oczywiście do reklam umieszczanych w najdziwniejszych nawet miejscach zapewne już przywykliśmy; część osób to drażni, inni po prostu nie zwracają na to uwagi. Jednak na banner, który pokrywa cały budynek trudno nie zwrócić uwagi. 

Nie jest to sprawa nowa – pamiętam jak kilka lat temu cała Polska dyskutowała nad słusznością lub nie „zapakowania” w gigantyczną reklamę Kościoła Mariackiego w Krakowie. To był wstrząs estetyczny, zobaczyć jeden z najważniejszych polskich zabytków, o dodatkowej ogromnej wartości symbolicznej, zawinięty w płachtę wielkości Rynku, na której – o ile dobrze pamiętam – przedstawiony był pies, bernardyn. Polacy podzielili się na dwie grupy: jedni mówili, że to zbrodnia, że niech reklamy będą w sklepach, gazetach, telewizji, ale pewnych „świętości” nie należy nimi kalać; drudzy używali argumentu ekonomicznego: dzięki temu bernardynowi wielkości wieżowca kościół miał pieniądze na gruntowny remont i dziś wygląda sporo lepiej. Nie da się chyba jednoznacznie powiedzieć, która strona ma rację, ale pierwsze pytanie, jakie mi się na ten temat nasuwa, to czy każdy sposób zarabiania pieniędzy jest dobry?

Od kilku miesięcy mamy problem nieco inny – bannery zaczęły pożerać ludzi – dosłownie. Bo płachta reklamowa zawieszona na zabytku (co zresztą jest praktykowane do dziś) wzbudza dyskusje o wartościach. Taka sama reklama na biurowcu na nikim nie robi wrażenia, ale zapakowanie w pokrytą grubą warstwą farby „powierzchnię reklamową” (i w nocy podświetloną silnymi halogenami!) domy mieszkalne – to już problem z innej bajki. Kilka dni temu w jednym z interwencyjnych programów w telewizji pokazano materiał na temat człowieka, którego dom (w sercu Warszawy) od wielu miesięcy jest właśnie owinięty potężną reklamą. Gdy kamera pokazała, jak obecnie wygląda widok z okna mieszkańców tego domu, każdemu chyba przeszły ciarki po plecach. Świat za mgłą, bez koloru, prawie nie przepuszczający światła – to widok potworny i to widok, który jest codziennością tych ludzi. Jednego kamera nie była w stanie pokazać – na ile taki banner przepuszcza powietrze...
 


Zdjęcie ze strony http://www.reklama-na-budynkach.waw.pl/

Jeden z mieszkańców postanowił się bronić – wyciął w bannerze roletę, tzn. gdy wychodzi z domu roleta jest spuszczona, dzięki czemu reklama z ulicy wygląda jak nowa; jednak gdy lokator jest w domu, za pomocą wszytych suwaków roletę zwija i otwiera sobie widok na świat. Oburzenie szefowej wspólnoty mieszkaniowej (a to ponoć dla właśnie dobra wspólnoty ta reklama wisi), groźby procesu za zniszczenie mienia – wszystko to nie jest straszne człowiekowi, których chce tylko mieć powietrze i światło we własnym mieszkaniu. Które – nota bene – zapewnia im Konstytucja, wśród najbardziej podstawowych praw człowieka i swobód obywatelskich.
Aspekty prawne tej sprawy są tematem na osobna rozprawę, kruczki, które umożliwiają agencjom wieszanie bannerów, prawo, które do zawieszenia reklamy wymaga zwykłej większości głosów członków wspólnoty (bez rozróżniania na tych, którym reklama okna zasłoni, a którym nie), nieprzystawalność do tego zapisów Konstytucji.
Miejmy nadzieję, że cała ta opisana tu pobieżnie sytuacja jest tylko przejściowa, że jest jakąś formą zachłyśnięcia się wolnym rynkiem, hossą gospodarczą itp. i że za jakiś czas wszystko to znormalnieje.
[ Wspomniany tu mieszkaniec warszawskiego Placu Konstytucji założył stronę internetową na temat bannerów na budynkach mieszkalnych, warto zajrzeć: http://www.reklama-na-budynkach.waw.pl ]



www.swiatobrazu.pl