6 maja 2007, 23:29
Autor: Anna Cymer
czytano: 6480 razy

Sąsiedzi zza miedzy i ich fotografia

Sąsiedzi zza miedzy i ich fotografia

Bardzo chwalebna (choć dość nowa) tradycja Miesiąca Fotografii w Krakowie, czyli zapraszanie do udziału w przeglądzie zdjęć kraju - gościa, w tym roku daje nam szansę zobaczenia fotografii niemieckiej.

Co wiemy o fotografii niemieckiej? A co wiemy o francuskiej, szwedzkiej, włoskiej? Zawsze za mało. W najlepszym przypadku daje się wymienić jedno – dwa nazwiska, te najsławniejsze, może skojarzyć z tymi nazwiskami kilka zdjęć. Zazwyczaj to wszystko. I tak na hasło: Francja wymienimy Cartier-Bressona, z Japonii Nobuyoshi Arakiego. Jednak to pojedyncze postacie, wybitne, bez znaczącego jednak wpływu na całą fotografię w danym kraju.
I choćby z tego powodu godnym odnotowania jest pomysł organizatorów Miesiąca Fotografii w Krakowie, którzy na każdą edycję festiwalu zapraszają kraj-gościa. W ubiegłym roku były to Węgry (swoją drogą ciekawym doświadczeniem było porównanie, jak świat widzi naród o historii i sytuacji bardzo podobnej do naszej), w tym – Niemcy.

A przy okazji oglądania niemieckich zdjęć warto pomyśleć o ciekawym precedensie, który wiąże się właśnie z fotografią zza Odry. Tym ewenementem jest działalność Bernda i Hilli Becherów, małżeństwa fotografów. Od początku lat 60. po dziś dzień z zadziwiającą konsekwencją pracują oni według stworzonej prawie pół wieku temu koncepcji i dokumentują świat według wtedy założonego planu. Ponadto jednak – co w tych rozważaniach jest chyba ważniejsze – od dziesiątek lat są wykładowcami na Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie. I ta właśnie ich działalność – można tak bez przesady powiedzieć – ukształtowała współczesną niemiecką fotografię. Grono uczniów Becherów i także ich późniejsza działalność nie mają precedensu w dziejach fotografii na świecie.

Thomas Ruff, Thomas Struth, Andreas Gursky, Candida Höfer, Axel Hütte – a to tylko ci najbardziej znani studenci pary z Düsseldorfu – wszyscy od swoich mistrzów przejęli chłodny, konceptualny sposób fotografowania. Nie dodają do zdjęć odautorskiego komentarza, nie narzucają ich odbioru. Na ich zdjęciach zazwyczaj „nic się nie dzieje”, są proste, czytelne, uporządkowane. Chciałoby się powiedzieć: doskonale odpowiadają niemieckiej zasadzie „Ordnung muss sein”. I mimo że każdy z uczniów poszedł swoją drogą i znalazł własny język, wszystkie te wyżej wymienione cechy świetnie do każdego z nich pasują.
Pół wieku dokumentowania kamerą wielkoformatową silosów, wież ciśnień i zbiorników na wodę (Becherowie nic ponadto nie fotografowali!) – taka benedyktyńska wręcz praca musi wynikać z głęboko przemyślanej idei i ściśle określonego poglądu na świat. I to właśnie tę ideę głównie zaczerpnęli od swoich nauczycieli fotografowie, z którymi dziś najsilniej kojarzy się niemiecka fotografia, których nazwiska wymienia się zawsze przy okazji mówienia o niej. W skrócie można wręcz powiedzieć: nie ma współczesnej niemieckiej fotografii bez pary Bernd i Hilla Becher i bez grupy ich uczniów z Düsseldorfu.

Podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie będzie można zobaczyć ogromną, zbiorową wystawę prezentującą współczesną fotografię niemiecką. Dzięki temu da się zweryfikować, na ile tradycja „szkoły düsseldorfskiej” jest nadal u naszych zachodnich sąsiadów żywa. A poza tym, w cyklu prezentacji filmowych, zostaną pokazane dokumenty na temat każdego ze znanych uczniów oraz na temat samych mistrzów Becher.
Warto mieć rozeznanie, jak potężny wpływ na sztukę może mieć niewielka grupa twórców. I jeszcze bardziej warto zobaczyć, jak artyści mogą kształtować swoją własną drogę, będąc jednocześnie pod przemożnym wpływem swoich nauczycieli – że to wcale nie stoi w sprzeczności. 

Zdjęcia niemieckich mistrzów fotografii można zobaczyć na stronie Intytutu Goethe`go: www.goethe.de

Zapraszam do lektury relacji z otwarcia programu niemieckiego podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie, które odbyło się 4 maja w Bunkrze Sztuki.


fot. Dominik Maciaszek, SwiatObrazu.pl

fot. Dominik Maciaszek, SwiatObrazu.pl
 



www.swiatobrazu.pl