16 października 2008, 15:44
Autor: Jacek Bonecki
czytano: 68174 razy

Sony FX7: test kamery

Sony FX7: test kamery

Kamera Sony FX7 to model, który jest pomostem pomiędzy sprzętem konsumenckim a profesjonalnym. Z założenia dedykowany jest zaawansowanym amatorom, ale często wykorzystywany przez zawodowców.

Z wyglądu kamera jest podobna do bardzo popularnej profesjonalnej PD 170, jednak zapisuje już obraz w formacie Full HDV 1080i lub w formacie DV. Rejestruje obraz na kasecie MiniDV. Jest to rozwiązanie bardzo popularne, tanie i dobre dla tradycjonalistów przywiązanych do taśmy. Wadą tego rozwiązania jest… sama taśma. Jej delikatność, wrażliwość na uszkodzenie mechaniczne, temperaturę… czy skomplikowany mechanizm w kamerze. Ale też nie ma co tragizować. Trzeba mieć dużego pecha, by coś się stało. Jeśli coś się stanie, to raczej z powodu kiepskiej jakości taśmy, jej zużycia bądź brudnych głowic lub też z powodu niewłaściwej eksploatacji. Ale to inny temat.
Kolejna wada takiego rozwiązania to konieczność wgrywania materiału do komputera, by wykonać montaż, bo chyba już mało kto montuje na zestawie liniowym. W tym względzie jestem gorącym fanem zapisu na dyskach lub kartach pamięci. Ale ta kamera jest na taśmę i nie ma co „gdybać”.


Obudowa
Kamera jest wykonana z szarego materiału, dobrze znanego z innych produktów Sony. Jest to plastik odporny na zarysowanie, lekki i wytrzymały. Niewielki upadek nie szkodzi kamerze, ale oczywiście nie jest to pancerna konstrukcja i nie należy nią rzucać. Do szczelności kamery nie można mieć zastrzeżeń. Wielokrotnie – wbrew zaleceniom – używałem podczas deszczu kamery bez pokrowca ochronnego i nic się nie działo. Choć, podkreślam, nie jest ona wodoodporna i należy ją chronić przed deszczem. Widać jednak, że producent pomyślał o zapasie szczelności.


Obiektyw
20-krotny zoom Carl Zeiss® Vario-Sonnar® T* – o tej klasie obiektywu nie trzeba wspominać. Najważniejsze, że nie jest tak, jak bezmyślnie o kamerze plotkują osoby pozornie wtajemniczone, że to tylko brand. Że Zeiss użycza firmie Sony nazwy, a szkła są nie wiadomo jakie. Otóż wszystkie kamery Sony posiadają szkła Zeissa, te prawdziwe i oryginalne, a nie te, co tylko leżą w szufladzie obok prawdziwych zeissów. Zresztą wystarczy popatrzeć na parametry obrazu, by zauważyć, że to dobrej klasy obiektyw. Powłoki T* spisują się doskonale podczas pracy pod światło, również praca na pełnej dziurze^ jest bez zarzutu. Szeroki kąt w obiektywie uważam za wystarczający, za to zakres długich ogniskowych jest wyśmienity. W przeliczeniu na mały obrazek w trybie 16:9, ogniskowa obiektywu wynosi 37,4–748 mm. W połączeniu z płynnym transfokatorem i sprawnym AF powoduje to, że można naprawdę pięknie inscenizować ujęcia.
Obiektyw został wyposażony w pierścienie manualne zooma i ostrości. Spełniają one swoje zadanie, ale raczej nie jest to kamera stworzona do pracy manualnej, zresztą – szczerze mówiąc – sytuacje, kiedy to jest konieczne, naprawdę zdarzają się rzadko. W pełni ufam automatyce. Pod wieloma względami radzi sobie znacznie lepiej od moich manualnych zdolności. Wyjątek stanowi tzw. pierścień przesłony, a w zasadzie pokrętło. O ile sam pomiar ekspozycji działa dobrze, to jednak jest to dziedzina, gdzie warto mieć pełną kontrolę nad przesłoną. Owszem, jest przycisk blokady ekspozycji, ale samo posługiwanie się tym pokrętełkiem jest kłopotliwe. Nic nie zastąpi tradycyjnego pierścienia przesłony pod palcem na obiektywie.
 


Miłym akcentem jest pomysłowe kompendium na obiektyw, z klapką zakrywającą szkło. To naprawdę dobry i wygodny patent. Warto również wspomnieć o nasadce szerokokątnej. Znacząco poszerza ona kąt widzenia kamery i nie ogranicza nam pracy transfokatorem czy użyciem innych ogniskowych.

Jest przy tym lekka i ma niewielkie rozmiary, a mocowanie – na wygodny bagnet. Co ważne – nasadka czy też konwerter nie psuje za bardzo jakości obrazu. Pamiętać jednak należy, że z nasadką szerokokątną lepiej nie kręcić na „długiej lufie”^. Bardzo dobrym rozwiązaniem są zdublowane przyciski transfokatora i przycisk start. Ułatwia to obsługę kamery podczas niekonwencjonalnych ujęć. Istotne przy tym jest, to że przycisk zoomu pracuje bardzo czule i miękko. Precyzyjnie można dozować pracę transfokatora tak pod względem szybkości, jak i zakresu wartości zmiany ogniskowej. Mówiąc ogólnie – zoom pracuje bez szarpnięć, bez bezwładności, łatwo go wyhamować czy wystartować. Naciskamy mocniej przycisk – zoomujemy szybciej, zwalniamy nacisk – zoomowanie zwalnia. Płynność pracy transfokatora zależy tylko od naszych umiejętności i delikatności palców, a nie od stopnia sprawności kamery. Spokojnie możemy prowadzić transfokację na ujęciu, jak w profesjonalnej kamerze. Jeśli coś nie wychodzi, to tylko z naszej winy. A teraz proszę to zrobić w kamerach konkurencji, które mają podobną cenę.

 
^ pełna dziura – w slangu operatorskim całkowicie otwarta przeslona
^ długa lufa – potocznie: długa ogniskowa obiektywu

 

Obudowa, Obiektyw

Wizjer i monitor, Serce i dusza


Wizjer i monitor
Kamera wyposażona jest w wizjer okularowy o wystarczającej rozdzielczości, zakończony zgrabną muszlą oczną. Co ważne, muszla jest takich rozmiarów, że nie wbija się w oko, tylko opiera się o oczodół. To drobiazg, na który mało kto zwraca uwagę, jednak ma poważne znaczenie w przypadku kręcenia z ręki, a także ze względu na nasze bezpieczeństwo. Wizjer jest kolorowy i ma dobrą rozdzielczość. Ustawianie ostrości na oko nie stanowi problemu, również wykonywanie przeostrzeń jest możliwe. Niby nic takiego, ale u konkurencji różnie z tym bywa. Kamera również posiada wyświetlacz LCD o przekątnej 3,5 cala. Jego rozdzielczość, wierność odtwarzania koloru i kontrastu powoduje, że jest bardzo przydatny do oceny obrazu. Bez pudła można ocenić wartość balansu bieli, ekspozycji, kontrastu tylko „na oko”. Jeśli widzimy, że jest OK, to możemy być pewni, że tak jest. Słowem, monitor nas nie oszukuje, nie upiększa nam rzeczywistości. Również jego umiejscowienie na kamerze w pewnych sytuacjach może nam służyć jako podgląd do kadrowania.


Serce i dusza
Fx 7 został wyposażony w matrycę 3ClearVid CMOS 1/4". Nie będę się rozpisywał, co to jest, co znaczy, czym jest CMOS itd. (Pełne dane techniczne: http://www.sony.pl/product/hdd-hdv/hdr-fx7e#pageType=TechnicalSpecs). Z praktycznego punktu widzenia różnica polega na tym, że obraz z takiej matrycy, w moim subiektywnym odczuciu, jest bardziej plastyczny i mniej… video. Całe zastępy operatorów dokonywały ekwilibrystyki, by popsuć obraz z kamer video z przetwornikiem CCD, by zgubić cukierkową i płaską charakterystykę obrazu. Oczywiście w porównaniu do plastyki obrazu taśmy filmowej. Obraz z przetwornika CMOS nie razi już przesyconą barwą, ma w sobie dużo dynamiki, jest plastyczny i klarowny. Niestety, minimalna praca od oświetlenia 4 lux to w wielu przypadkach trochę za mało. Praca kamerą w pomieszczeniach bez dobrego oświetlenia jest kłopotliwa. Oczywiście jeszcze kilka lat temu nikt by się tym nie przejmował, ale obecnie czujemy się mocno rozpieszczani. Wystarczy powiedzieć, że młodsza siostra FX 1000 pracuje już od 1 luxa.
Automatyczny balans bieli dobrze sobie radzi w większości sytuacji. Jedynie podczas pracy w sztucznym oświetleniu ma tendencje do lekkiego zażółcania obrazu. Odnoszę wrażenie, że to taka maniera, takie przesadne oddawanie klimatu oświetlania żarówką. Mnie to odrobinę przeszkadza, inni są zadowoleni. Co kto lubi. Oczywiście, zawsze można balans ustawić manualnie.
 


 Plusem, w mojej opinii, jest to, że kiedy mamy przeeksponowany materiał o jedną przesłonę, a czasem nawet o więcej... to podczas montażu bez straty jakości możemy podciągnąć obraz. Jest to o tyle ważne, że podczas rejestrowania dużych kontrastów często zmuszeni jesteśmy do ratowania szczegółów w światłach kosztem ciemnych partii obrazu. Wtedy na stole montażowym trochę szczegółów w cieniach możemy odzyskać bez dramatycznych szumów. I to mi się podoba. Zwłaszcza kiedy robimy „reporterkę” w plenerze, podróży, gdzie nie za bardzo mamy kontrolę nad oświetleniem i kontrastem.


Ergonomia, styl pracy, Praca AF, Dźwięk



Ergonomia, styl pracy
Kamera, mimo iż jest stosunkowo lekka, jest bardzo stabilna w pracy i zarazem poręczna. Dobrze leży w dłoni, dobrze siedzi na statywie i nie trzeba kombinować, by móc przyjąć stabilną pozycję. Wszystko jest intuicyjne i na miejscu. Być może to kwestia przyzwyczajenia, bo wcześniej przez kilka lat pracowałem kamerą PD 170. Pewne jest to, że dzięki bardzo dobrej stabilizacji optycznej obrazu nawet na długiej ogniskowej można z ręki zrobić nietrzęsące się i niebujające ujęcie. Pracuję często kamerą Panasonic HVX200 i w tym przypadku Sony daje olbrzymią przewagę. Wspomniane wcześniej pokrętło przesłony, to standard w tej klasie kamer i, niestety, wada. Pomysł ów jest średnio wygodny. Układ automatyki ekspozycji działa dobrze, ale jest wiele sytuacji, gdzie stosowanie przesłony manualnej jest konieczne i wcale nie wynika z niedoskonałości systemu. Otóż przy panoramach czy jazdach, kiedy zmienia się ekspozycja planu zdjęciowego, automatyka czujnie koryguje różnice, ale my akurat chcemy stałej wartości przesłony.


 
Praca AF
System autofokus w tej klasie kamer Sony uważam za bardzo dobry. Darzę go wielkim zaufaniem i bardzo pomaga mi w pracy. To nie tylko kwestia, że pracuje szybko, praktycznie niezauważalnie. To także kwestia tego, że nie pływa, jest stabilny, nie gubi się w światłach czy w cieniach. W czasie panoramy nie przeskakuje z planu na plan. Naprawdę potrafi więcej niż przeciętny operator. Oczywiście ważne jest, by poznać charakter jego pracy, jego zadyszki czy ułomności, by móc go w sposób świadomy kontrolować. Ale, proszę mi wierzyć na słowo w 90 procentach, nie ma czego kontrolować. Dla konserwatystów i fanów ręcznego prowadzenia ostrości dobrym rozwiązaniem jest funkcja push focus. Dzięki niej za jednym naciśnięciem guzika mamy automatycznie ustawioną ostrość w trybie manualnym. Ale to właściwie już standard w tego typu sprzęcie.



Dźwięk
Tak wyposażeni możemy stawić czoła nawet bardzo wymagającym wyzwaniom operatorskim. Oczywiście sprawą nie mniej ważną jest dźwięk. Standardowo kamera wyposażona jest w mikrofon stereo, ale służyć może on, co najwyżej, jako mikrofon efektowy. Jeśli chcemy nagrywać dźwięk bardziej wyspecjalizowany, to do dyspozycji mamy gniazdo: mały jack stereo. Co ważne, gniazdo to jest wyposażone w gwintowaną końcówkę, więc wtyk możemy wkręcić i nie martwić się, że wypadnie. Nie jest to gniazdo typowo profesjonalne tak jak gniazda XLR, ale jest od niego mniejsze i również za jego pośrednictwem można podpiąć profesjonalne mikrofony czy nawet mikser. Szkoda że jest wejście tylko na jeden mikrofon. Oczywiście ważne jest wtedy sterowanie dźwiękiem, bo w takich sytuacjach zdanie się na automatyczny zapis poziomu nagrywania jest błędem. Niestety, w kamerze nie ma wyrzuconych na zewnątrz, na obudowę, przycisków sterujących. Są one dostępne tylko z pozycji meny i obsługiwane za pomocą uniwersalnego pokrętła. A to dość niewygodny sposób.
Generalnie menu kamery jest czytelne i proste w obsłudze. Ale co jak co, to jednak „pokrętła dźwięku” wzorem kamer profi powinny być wyprowadzone niezależnie na obudowę.
Mówiąc ogólnie, to tak, jakbyśmy mieli obsługę przesłony z pozycji menu. Trudna sprawa.

A skoro jesteśmy przy ustawieniach kamery, to możemy sobie wprowadzić kilka swoich ustawień osobistych. Także dobrym dodatkiem jest możliwość wykonywania i zapisywania na karcie memory stick zdjęć w rozdzielczości ... pikseli. Zdjęcia zapisywane są w formacie JPG i mogą być wykonywane równolegle z zapisem obrazu video na taśmie. Jakość zdjęć nie oszałamia, ale kamera, to nie aparat, a pralka, to nie wibrator. Choć pozornie mogłoby się wydawać, że wzajemnie się te produkty uzupełniają.


Akcesoria, Podsumowanie


Akcesoria: statyw, baterie, oświetlenie, …
Dostępne akcesoria to FX7 w sposób dość znakomity powiększają możliwości kamery. Wspomniana nasadka szerokokątna, sungun, baterie o dużej pojemności czy statyw.

Akumulator NP.-F970 (http://www.Sony.pl/product/cac-batteries---chargers/np-f970) to niewielki, ważący zaledwie 220 g, ale niezbędny gadżet. Z taką baterią kamera będzie pracować intensywnie kilka godzin. Dwie takie bateria załatwią nam kilka dni zasilania bez konieczności doładowywania podczas pieszych czy rowerowych wędrówek.

Statyw VCT-1170RM jest lekki, ale stabilny. Wyposażony w głowicę olejową, pozwala płynnie i bez zacięć wykonywać panoramy pionowe i poziome. Co ważne, wyposażony jest w głowicę kulową i poziomicę, tak więc wykonanie panoramy bez walącego się horyzontu to żaden problem. Według mnie, idealnie pasuje do tej kamery i stanowi kompromis pomiędzy stabilnością, masą, mobilnością i ceną. http://www.sony.pl/product/cac-tripods/vct-1170rm
Statyw również wyposażony jest w szwenk ze zdalnym sterowaniem podłączonym do kamery za pośrednictwem łącza lanc. W ten sposób lewą ręką przy rączce od statywu możemy obsłużyć start i stop kamery, a także transfokator. Dla wielu będzie to znaczne udogodnienie.
 


Lampa bateryjna HVL-20DW2 dwupalnikowa o mocy 10/20w, co ciekawe, zasilana takimi samymi bateriami co kamera. Lampki te ważą tyle co nic, mocowane są w standardowe sanki w kamerze i zapewniają wystarczającą ilość światła do zaświecenia pierwszego planu, np. podczas wywiadu. http://www.sony.pl/product/cac-flashes---lights/hvl-20dw2



Osłona ekranu LCD SH-L32W to bardzo praktyczny element w realizacji materiałów filmowych podczas silnej ekspozycji słonecznej w dzień. Ogromnie podnosi komfort pracy i pomaga właściwie ocenić parametry pracy kamery.
http://www.sony.pl/product/cac-other-accessories/sh-l32w


Podsumowanie:
Dla kogo jest to kamera?
W założeniu, jest to kamera dla zaawansowanego amatora. To idealna kamera dla tych, którzy chcą mieć coś poważniejszego w ręce niż malutką skrzyneczkę, jaką jest amatorska kamerka. FX 7 leży doskonale w rękach, przy odpowiednim trzymaniu można z niej prowadzić stabilny obraz podobnie jak z kamery naramiennej. Doskonała praca automatyki i zdublowane wszystkie funkcje manualne, w miarę łatwo dostępne z pozycji przycisków na obudowie, powodują, że praca kamerą jest szybka i komfortowa, a efekty tej pracy na obrazie bardzo dobre. Zadowalają nawet bardzo restrykcyjne działy kontroli obrazu w telewizjach. Z tego też powodu tej kamery używają również zawodowi operatorzy telewizyjni. Wszędzie tam, gdzie praca dużą kamerą jest trudna, albo tam, gdzie zabranie jej jest kłopotliwe (np. samolot), tego typu podróżna kamera jest strzałem w dziesiątkę, a nie kosztuje tyle, co profesjonalne kamery (ewentualna jej utrata nie będzie tak bolesna).
Oczywiście w stosunku do kamer profesjonalnych FX 7 ma mniejsze możliwości pracy z dźwiękiem oraz szereg innych aspektów, które powodują, że kamery są profesjonalne nie tylko z nazwy i ceny, ale także z powodu jakości obrazu, możliwości pracy z peryferiami czy w końcu trwałości. Jednak w przypadku FX 7 w 80 proc. może zaspokoić potrzeby reportera. A jeśli chodzi o trwałość? Jako osoba testująca cynicznie, pozwoliłem sobie na brak jakiejkolwiek taryfy ulgowej, powiem nawet ze wstydem – na pewną niechlujność. W poczuciu mojej misji testowej, kamera przeszła naprawdę tortury. Nigdy bym swojej prywatnej kamery tak nie traktował, jednak chciałem coś sobie i firmie Sony udowodnić. W efekcie kamera przechodziła przez wiele rąk, taplała się w błocie, deszczu, toczyła po chodniku. Te męki trwały dosyć długo w czasie, ale efekty są dla mnie pozytywne. Kamera wciąż działa.
Jak widać, kamera została zaprojektowana z dużym zapasem trwałości i możliwości pracy. Skoro radzi sobie w warunkach skrajnych, tym bardziej w rękach zawodowca pracującego może już nie dla TV, ale mającego biznes wideorejestracji. Dla nich ta kamera jest idealnym rozwiązaniem. Duże możliwości za rozsądną cenę. Kolejna grupa, której mogę polecić tę kamerę, to podróżnicy. Zabranie tej 1,5-kilogramowej kamery nie stanowi żadnego problemu. Mieści się w każdej torbie lub plecaku. Doskonała stabilizacja obrazu pozwala pracować bez statywu, lekkie i pojemne baterie pozwalają na bardzo długi okres pracy. Jakość obrazu emisyjna i to w dodatku HD. Tony Halik byłby szczęśliwy.
 


Zdjęcia kamery
 

 

 

  

 

 

 

 


Film testowy

 

Film testowy

Poniżej pozwoliłem sobie dołączyć film. Zdjęcia zostały nakręcone kamerą z ręki przy wszystkich nastawieniach automatycznych. Czyli AF, automatyka ekspozycji, automatyka balansu bieli, włączona stabilizacja obrazu. Jak widać, obraz się nie trzęsie, nie pływa. Szybko zbliżający się samochód, nawet na maksymalnej ogniskowej, nie powoduje rozjechania się ostrości. Po wyjechaniu pojazdu z kadru, ostrość błyskawicznie przenosi się na tło, niemal niezauważalnie. Również widać, że ostrość nie przechodzi z planu na plan. Automatyka ekspozycji równo trzyma obraz i nie widać rozbłysków ani ściemnień podczas ruchu kamery czy motywu. Nawet najechanie samochodu na kamerę i przesłonięcie obrazu nie zakłóca stabilnej pracy wszystkich parametrów. Również można ocenić, jak radzi sobie kamera z rejestracją dużego kontrastu: ciemną drogą w lesie rozświetloną plamami słońca, a w obrazie zapisane są wszystkie szczegóły. Nawet zaświecenie lampami samochodu bezpośrednio w obiektyw FX7 nie powoduje negatywnych reakcji. Dobra, stabilna praca, dla mnie 5.



www.swiatobrazu.pl