Warsztat fotograficzny to ciągle solidny tor przeszkód - rozmawiamy z wykładowcami Fotoedukacji

Warsztat fotograficzny to ciągle solidny tor przeszkód - rozmawiamy z wykładowcami Fotoedukacji

Katowicka szkoła fotograficzna Fotoedukacja, która od prawie 20 lat rozwija umiejętności miłośników fotografii, przygotowała nową ofertę na kolejny rok: kursy, roczne studium, plenery fotograficzne oraz kierunek kształcenia zawodowego - Technika fotografii i multimediów. Czego i jak uczą w Fotoedukacji, zapytaliśmy wykładowców: Beatę Mendrek i Witolda Cichockiego. Zapraszamy do lektury.



Beata Mendrek w Fotoedukacji uczy podstaw kompozycji obrazu

SwiatObrazu.pl: Jest Pani "czynną" fotografką, artystką, wystawia Pani swoje zdjęcia na wystawach. Co spowodowało, że zdecydowała się Pani uczyć fotografii?

Beata Mendrek: Fotografia to mój zawód i pasja. Łączę te dwa aspekty czynnie realizując projekty fotograficzne, autorskie i zbiorowe. Od 2008 roku jestem członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików co daje mi możliwości współpracy z artystami i twórcami bardzo różnych dziedzin fotografii. Oprócz tego sama jestem organizatorem i kuratorem wystaw fotograficznych artystów oraz naszych studentów i absolwentów. To bardzo ważne, by ludzie wchodzący na drogę fotografii mieli również możliwość pokazania i stworzenia własnej, wizualnej wypowiedzi na nurtujące nas pytania. 

Bardzo lubię kontakt z ludźmi, dla których fotografia czy plastyka w ogóle jest, czy będzie wielką pasją. Rozmowy na tej płaszczyźnie są bardzo rozwijające i kształtujące każdego twórcę. Szkoła, kursy, warsztaty fotograficzne to niezwykle dobry i twórczy czas. I to właśnie ten czas, to że można przekazać wiedzę, doświadczenia i swoje obserwacje innym, powoduje, że bardzo lubię "uczyć" fotografii. Tak naprawdę, to dobry nauczyciel wskazuje drogę. Pokazuje wiele rozwiązań i możliwości. Uczy patrzenia nie tylko przez obiektyw, ale w ogóle, patrzenia na otaczający świat i wszystko co nas spotyka. A to, co warto rejestrować, fotografować....to już decyzja każdego, indywidualna.

SO: Już prawie od dekady wykłada Pani w szkole Fotoedukacji. Czy zmieniło się coś w Pani podejściu do nauczania, i czy widzi Pani zmiany u studentów i uczestników kursów na przestrzeni tych lat?

B.M.: W FOTOEDUKACJI uczę od 2009 roku. Od tamtego czasu na pewno zmieniły się możliwości techniczne z uwagi na stale rozwijający się postęp technologiczny całego asortymentu fotograficznego, ale nie tylko, multimediów w ogóle. To ułatwia pracę każdego fotografa - wykładowcy czy studentów, ale pasja pozostaje taka sama. 

W moim podejściu do nauczania na pewno, po tylu latach, jest więcej doświadczenia, więcej pewności. Więcej kreatywnych pomysłów rozwijających standardowe tematy wzbogacone dodatkowo doświadczeniami i realizacjami poprzednich grup, roczników czy indywidualnych studentów. 

Każda grupa jest traktowana jako kolejna, nowa i świeża grupa, ale tak naprawdę, to każdego słuchacza trzeba rozpatrywać osobno.  Każdy jest inny i każdy ma w sobie coś innego na co warto zwrócić uwagę. Najsilniejsza zmiana to pewnie ta wywołana dużą dostępnością "fotografii" dla każdego. Dziś fotografia jest już trochę mniej magiczna, studenci już na starcie więcej wiedzą, ale nie przeszkadza to, by zaszczepiać w nich wiedzę z historii fotografii czy fotografii klasycznej - do dziś jak wchodzą do ciemni fotograficznej wychodzą z niej z wielkim uśmiechem na twarzy. 
Jeśli ktoś uczciwie i szczerze traktuje fotografię, to zawsze będzie się uczył i słuchał z zaciekawieniem.

SO: Co sprawia największą trudność początkującym adeptom fotografii?

B.M.: Z doświadczenia wiem, że na początku studenci dzielą się na dwie grupy: na tych co już "wszystko" wiedzą i na tych, którzy pokornie i cichutko słuchają w przeświadczeniu, że "nic" nie wiedzą. Te podziały bardzo szybko się zacierają, bo okazuje się, że do tego " wszystko" jeszcze wiele ciekawych tematów można dodać, a do tego "nic" systematycznie dokładamy kolejne aspekty i buduje się dobra całość. 

Na początku trochę za mało wierzą w swoje umiejętności albo mają "słomiany zapał", ale w konsekwencji zawsze dochodzimy do celu. Wszystko zależy od poziomu zainteresowania, chęci dowiedzenia się i doświadczenia czegoś więcej. Kiedy opanują aspekty techniczne - studio fotograficzne, ciemnię, komputery, kiedy opanują teoretyczne zagadnienia technologiczne, kompozycyjne czy estetyczne, zaczynają pewniej i bardziej indywidualnie podchodzić do własnej fotografii. I o to właśnie chodzi. 

SO: Czy fotografia to rzemiosło czy sztuka?

B.M.: Fotografia to i rzemiosło i sztuka. Nie ma nic niewłaściwego w traktowaniu tej dziedziny dwojako. Doskonałe rzemiosło daje inne wrażenia, inne doznania estetyczne i inaczej działa na odbiorcę. Jest to jednak bardzo poważne traktowanie fotografii. Rzemiosło jest wynikiem wrażliwości i przede wszystkim doskonałych umiejętności fotografa. Dlatego też warto uczyć się fotografii po to, by umieć posługiwać się świadomie sprzętem fotograficznym, by umieć go odpowiednio dobrać i wykorzystać wszystko, co technologia nam dziś udostępnia. Nie wystarczy kupić aparat opierając się tylko na opiniach "internetowych ekspertów".  Doskonałe rzemiosło bardzo często przeradza się w sztukę, czyli tam, gdzie nie wystarczy już tylko piękne odwzorowanie rzeczywistości ale tam, gdzie dochodzą do głosu emocje, przemyślenia, spostrzeżenia i uczucia autora. Gdzie autor może za pomocą fotografii coś "powiedzieć" odbiorcom. Gdzie może sam dla siebie podsumować lub przekazać coś dalej, wyjątkowo, indywidualnie, we własnym stylu... autorsko.

SO: Do jakiego stopnia można nauczyć się fotografować, a od którego momentu niezbędna jest własna wizja, własne pomysły?

B.M.: Uczyć fotografii można uczyć się całe życie. Najpierw musimy nauczyć się "języka fotografii". Musimy poznać alfabet by móc samodzielnie składać słowa i zdania. Dopiero, kiedy to potrafimy zaczynamy pisać całymi zdaniami wykorzystując epitety, przenośnie, onomatopeje. Tak samo jest z fotografią. Po rzetelnym usystematyzowaniu podstaw fotografii, technicznie i teoretycznie, zaczynamy myśleć jak to wykorzystać. Co zrobić z wiadomościami, ciekawostkami i inspiracjami zasłyszanymi np. w szkole. Co zrobić by nasza fotografia nie była banalna, nudna, odtwórcza. Jak to zrobić by była autorska i niebanalna. Wtedy wszyscy fotografujący z prawdziwą pasją zaczynają szukać jeszcze bardziej realizując swoje wizje, swoje pomysły. Ale najlepiej zaczynać od początku, od podstaw.

Witold Cichocki w Fotoedukacji uczy podstaw fotografii cyfrowej

SwiatObrazu.pl: W otaczającej nas rzeczywistości, gdzie prawie każdy posiada aparat fotograficzny chociażby w telefonie, a dostępne w aparatach technologia pozwalą już wykonać naprawdę przyzwoite ujęcie praktycznie bez żadnej wiedzy chociażby o eksplozji, czy kompozycji często spotykamy się z przekonaniem, że fotografia to łatwa sztuka. Po co zatem jej uczyć?

Witold Cichocki: Może historia się powtarza, przeszło sto lat temu gdy George Eastman przekazał w ręce rzesz amatorów tani i prosty w obsłudze aparat typu "Box" a obróbkę zdjęć na masową skalę wykonywały laboratoria fotograficzne, ozdobione reklamą "Ty naciśnij na spust a my wykonamy za ciebie resztę" pojawiły się podobne obawy. Oczywiście zmieniły się narzędzia i poszerzyły możliwości, choć fotografowanie taką kamerą było niewiele trudniejsze od obsługi aparatu w dzisiejszym smartfonie. Dawne wątpliwości stały się jednak nieuzasadnione, dzisiejsi dokumentaliści bardzo cenią zbiory fotografii amatorskiej z przełomu XIX i XX stulecia, nic więc złego się nie stało, ugruntowała się tylko funkcja i znaczenie fotografii. Pomijając odniesienia historyczne, wraz ze zjawiskiem masowości i cyfryzacji pojawiły się oczywiście problemy związane z dostępnością olbrzymich zbiorów, manipulacją obrazem, archiwizacją itd., ułatwienia zdefiniowały zupełnie nowe obawy. Istotnie, o fotografii mówi się, że jest "medium mechanicznym" a obraz fizyczną reprodukcją rzeczywistości – często wystarczy jednak fotograficznego nowicjusza oczarowanego możliwościami automatycznej kamery w nowym smartfonie zapytać o to "czemu zrobił zdjęcie, o czym mówi, jaki jest jego przekaz, czy realizuje pojedyncze zdjęcie czy zestaw", "co jest najważniejszym motywem przeładowanego treścią obrazu" by ujrzeć sparaliżowaną twarz i usłyszeć, że nie spodziewał się takich pytań…

W porównaniu z tradycyjną fotografią srebrową "cyfra" poszerzyła znacząco jej zastosowanie. Na początku systemy automatyki skutecznie ułatwiają start pozbawiony rozczarowań, które tak często zniechęcały amatorów przed laty. Wystarczy przeczytać kilka stron uproszczonej instrukcji obsługi i obrazki pojawiają się na kolorowym wyświetlaczu, jednak dalej jest… kilkaset kolejnych stron, które ujawniają możliwości, niewyobrażalne kilkadziesiąt lat temu, chcemy wykorzystać jeszcze kilka z nich, nieco później wszystkie, jeszcze później stwierdzimy, że to była ślepa uliczka, że trochę jest tego za dużo – gubimy się. Jednak ten spory podręcznik niewiele nam powie o problemach, producent niechętnie o nich wspomina a warsztat fotograficzny to ciągle solidny tor przeszkód: automatyka ekspozycji wykazuje błędy, system AF nie zawsze działa prawidłowo, automatyka balansu bieli obniża nasycenie jednobarwnych scen, później kolejne wyzwania: jak obrobić zdjęcie, jak je wydrukować, może oprawić – ale jak? Do tego te wymienne obiektywy, oświetlenie – wątpliwości twórcze i problemy techniczne narastają w zawrotnym tempie. Solidny kurs lub podjęcie nauki w szkole staje się więc zupełnie naturalną koleją rzeczy.

Nie zmienia to faktu, że na potrzeby dokumentowania rodzinnych wydarzeń, spotkań towarzyskich, kroniki z wyjazdów turystycznych wystarczy kupić dobry kompakt lub smartfon a podstawowe, niezbędne wiadomości zapewnią nam dostępne podręczniki lub publikacje w czasopismach, nic w tym złego!

SO: Wykłada Pan podstawy fotografii, od czego Pan zaczynana? Czym są w podstawy w fotografii cyfrowej?

W.C.: Zajęcia zaczynamy od dosłownego tłumaczenia słowa FOTOGRAFIA, jego połowa znaczy: światło - to budulec obrazu tego medium, niezależnie czy zapisanego na materiale srebrowym, czy matrycy krzemowej. Po świetle pora na wyjaśnienie anatomicznych mechanizmów widzenia i proces tworzenia kolorów, nie miejmy złudzeń – jest to ciągle niedościgniony wzorzec dla techniki fotograficznej. Poznając problemy widzenia, poznamy wiele problemów fotograficznego zapisu obrazu – czy także wersji cyfrowej? Zdecydowanie tak! Dużą część materiału zajmuje omówienie optyki fotograficznej, cyfryzacja wymaga szerszego omówienia tego zagadnienia, programy graficzne pozwalają przecież korygować większość ciągle widocznych błędów optycznych, jednak najpierw trzeba zrozumieć skąd one się biorą i jak wyglądają, choć to banalne – trzeba wiedzieć gdzie ich szukać. Słuchacze sami testują swoje obiektywy i korygują błędy a ja… oceniam.

SO: Czy postawy fotografii to tylko teoria, czy też praktyka? Jak wyglądają Pana zajęcia w Fotoedukacji?

W.C.: Na początek odrobina porządku, zwłaszcza dla zainteresowanych fotograficzną edukacją: wybór rozpoczynamy od orientacji w programie nauczania, oszczędzi to zaskoczenia! Radzę tak postępować przy wyborze każdej placówki i szczebla nauczania, różnice są spore tak jak oblicza fotografii. Przedmiot "podstawy fotografii" to mój udział między wieloma innymi na kierunku fototechnik (fotografia i multimedia), potocznie określany jak i kilka innych jako teoretyczny, oczywiście jest również sporo zajęć typowo praktycznych. Kolejne wyjaśnienie: obowiązuje nas realizacja podstawy programowej i przygotowanie do egzaminu zawodowego, który każdy słuchacz chce zdać z pozytywnym wynikiem, oznacza to, że niewiele mamy miejsca na improwizację.

Teoria i praktyka to według mnie podział bardzo iluzoryczny, pozostańmy jednak przy określeniu teoria, przy każdym zagadnieniu widzę bezpośrednie lub pośrednie wykorzystanie praktyczne, na zdecydowaną większość zagadnień słuchacze wykonują ćwiczenia… praktyczne, nawet jak maja one charakter doświadczenia jednak widoczne są właśnie w praktyce. Narzędzie pracy fotografa czyli kamera, obojętne czy otworkowa czy cyfrowa to fizyka (teoria?) w czystej postaci - nie chcemy o niej myśleć, tylko nad obrazem który tworzymy i tak powinno być! Jednak by tak się stało musimy to narzędzie i jego obsługę poznać na tyle dobrze by stało się to rutyną, dla mnie to logiczna kolejność.

Oczywiście nie każde zagadnienie dotyczy pracy z aparatem lub obiektywem, wiele odnosi się do obróbki obrazu i co bardzo ważne: interpretacji przyczyn błędów, których ciągle sporo czyha na fotografa.

Pozostaje otwarty problem ile tej "teorii" jest potrzebne, dzisiaj uczymy się na skróty, błędy rozwiązujemy w indeksie instrukcji obsługi: "obraz za ciemny / zastosować korektę ekspozycji +", ja jako nastolatek sięgałem po książkę "Fotografia – technika i technologia" i czytałem kilkanaście stron na temat ekspozycji, nigdy jednak zrozumienie mechanizmu zjawiska nie wydało się problemem lub zbędnym ciężarem.

SO: Jak weryfikuje Pan przekazaną wiedzę swoim uczniom?

W.C.: Szkoła dla dorosłych ma swoją specyfikę, tu spotykają się naprawdę entuzjaści fotografii pozbawieni fałszywej lub naciąganej motywacji. W takich okolicznościach na klasówki lub sprawdziany po prostu szkoda czasu, oceniam na bieżąco wykonane ćwiczenia a na koniec każdego semestru słuchacze piszą test sprawdzający.

 

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl






Oceny artykułu: 0% 0% ocen: 0

Sprawdź inne artykuły z kategorii: Kursy fotografii



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

Palamedes Swallowtail (Papilio palamedes) Robotnica W zanurzeniu .... .... Rusałka osetnik Zakazany owoc..