Zdjęcie odbieramy tylko jednym zmysłem - o fotografii kulinarnej rozmawiamy z Kasią Fiszer

Zdjęcie odbieramy tylko jednym zmysłem - o fotografii kulinarnej rozmawiamy z Kasią Fiszer

W październiku w Trójmiejskiej Szkole Fotografii rozpocznie się nauka w Szkole Policealnej Wieczorowej i Zaocznej oraz Studium Fotografii Artystycznej. Tymczasem w redakcji SwiaTobrazu.pl mieliśmy okazję poznać kolejnego wykładowcę Trójmiejskiej Szkoły Fotografii, a co więcej jej absolwentkę. Zapraszamy do lektury interesującej rozmowy.



Swiatobrazu.pl: Jest Pani fotografką kulinarną, Pani zdjęcia publikowane są w serwisach internetowych i w wydawnictwach. Fotografowanie jedzenia stało się ostatnio ogromnie popularne i modne, serwisy społecznościowe są wręcz zalane zdjęciami – nierzadko naprawdę wysokiej jakości – posiłków i rozmaitych potraw. Wydaje się, że każdy może dziś zrobić za pomocą telefonu dobre zdjęcie jedzenia. Czy w tej sytuacji jest jeszcze miejsce na rynku dla profesjonalnych fotografów kulinarnych? W jaki sposób pozyskała Pani pierwszych klientów?
 
Kasia Fiszer: To prawda, że fotografowanie jedzenia stało się ostatnio bardzo popularne i często nawet zupełnie amatorskie zdjęcia wykonane telefonem mogą być całkiem niezłe. Inżynierowie, specjaliści od nowych technologii stają na głowach, żeby ułatwić użytkownikom fotografowanie bez znajomości ustawień aparatu. Ale nawet gdy wystarczy tylko wcisnąć przycisk, to i tak wciąż trzeba pamiętać o wielu czynnikach, które nie "zrobią się same", jak choćby kompozycja czy odpowiednie oświetlenie. Na szczęście jest jeszcze na rynku miejsce dla profesjonalistów, choćby ze względu na wyżej wymienione czynniki, ale także dlatego, że zdjęcie zrobione telefonem dobrze wygląda tylko na ekranie telefonu. Z reguły rozdzielczość, głębia i plastyka obrazu nie są na tyle dobre, aby przetrwać próbę większego ekranu, lub choćby druku. Choć pewnie jest trudniej niż w czasach, gdy fotografowaniem jedzenia nie zajmowali się właściwie wszyscy. 
 
Pierwszych klientów pozyskałam z ogłoszenia. Wysłałam swoją aplikację, bez większej wiary w sukces i okazało się, że moje portfolio było najlepszym ze zgłoszonych. To zlecenie było dla mnie prawdziwym skokiem na głęboką wodę, wiele się na nim nauczyłam, ale ostatecznie obie strony były zadowolone, a ja zyskałam pewność siebie. 
 
Trójmiejska Szkoła Fotografii  Kasia Fiszer
Fot. Kasia Fiszer
 
SO: Na łamach serwisu SwiatObrazu.pl niejednokrotnie prezentowaliśmy projekty fotografii kulinarnej i kulisy ich powstawania. Istnieje szereg technik pomagających uzyskać atrakcyjne zdjęcia żywności; sztuczny dym czy sztuczny lód to wierzchołek góry lodowej dostępnych technik. Można dojść do wniosku, że potrawa "na żywo" nigdy nie dorówna fotografii. Możemy nawet pokusić się o porównanie takich stylizacji z retuszowanymi modelkami na okładkach magazynów mody – wiemy, że nie wyglądają tak w rzeczywistości. Jak daleko można się posunąć w stylizacji na potrzeby fotografii kulinarnej?
 
K.F.: Nie do końca jest tak, że potrawa na żywo nigdy nie dorówna tej ze zdjęcia. Owszem, są drastyczne przykłady, które pokazują produkt, który nijak ma się do rzeczywistości, ale w większości przypadków fotografie są po prostu bardzo precyzyjnie retuszowane z szacunku do odbiorcy. Bo nikomu nie podobałby się na zdjęciu batonik z lekko popękaną czy odgniecioną polewą czekoladową, natomiast w "prawdziwym" odbiorze nawet byśmy tego nie zauważyli. Bo czulibyśmy zapach, smak i przede wszystkim chęć jak najszybszego wgryzienia się w produkt.
 
Zdjęcie odbieramy tylko jednym zmysłem i w związku z tym jest on o wiele bardziej wyostrzony. I naszym zadaniem jako fotografów jest o niego zadbać. W swojej pracy bardzo rzadko stosuję sztuczki mające na celu "oszukanie" odbiorcy (dotychczas był to tylko sztuczny lód w napojach oraz sztuczna masa lodowa - ze względów technicznych - czyli nietrwałości tych produktów). Czasem też zdarzyło mi się "podkręcić" kolor np. pomidorów do ładnej czerwieni, ale tylko ze względu na to, że nie udało mi się kupić takich o odpowiedniej (naturalnej) barwie, o co, zimą szczególnie, jest dość trudno. Produkty są prawdziwe, choć owszem, starannie wyselekcjonowane i poddane nieprzesadnemu retuszowi. 
 
Trójmiejska Szkoła Fotografii  Kasia Fiszer
Fot. Kasia Fiszer
 
SO: Jakie potrawy czy produkty są najtrudniejsze do sfotografowania?
 
K.F.: Chyba takie o burej kolorystyce i nieatrakcyjnej konsystencji jak np. bigos czy owsianka. Ale na wszystko jest metoda. Kiedyś udało mi się zrobić całkiem udane zdjęcie bigosu prezentując go w odpowiednim naczyniu, a do owsianki zastosowałabym atrakcyjne dodatki, np. kawałki owoców lub orzechy. Duże znaczenie ma też szerokość kadru i kąt widzenia. Zarówno pierwszy jak i drugi produkt fotografowałabym raczej od góry.
 
SO: Uczy Pani również w Trójmiejskiej Szkole Fotografii, którą, co ciekawe, sama Pani ukończyła. Proszę opowiedzieć nam tę historię.
 
K.F.: Do Trójmiejskiej Szkoły Fotografii trafiłam ze względu na to, że uczy się tam technik historycznych i można spędzać sporo czasu w ciemni. Początkowo myślałam, że to będzie moją ścieżką kariery, uwielbiałam fotografię analogową, a cyfrową miałam w lekkiej pogardzie. W trakcie nauki okazało się, że nie taka cyfra straszna i wszystko wynikało z tego, że nie umiałam wykorzystać w pełni potencjału mojego aparatu (który był całkiem amatorski, ale i tak o dużo większych możliwościach niż sądziłam). Nagle odkryłam uroki studia i zaczęłam (zamiast w ciemni) tam spędzać długie godziny pracując nad dopracowywaniem kompozycji martwych natur. Ponieważ lubię gotować, a z ciastem łatwiej dograć terminy niż z modelką, zaczęłam brać swoje wyroby do studia i tak się chyba zaczęło...
 
Trójmiejska Szkoła Fotografii  Kasia Fiszer
Fot. Kasia Fiszer
 
SO: Na co kładzie Pani największy nacisk podczas nauki fotografii produktowej w TSF?
 
K.F.: Na umiejętność praktycznego wykorzystania zdobytej wiedzy. Nie tylko podczas wykonywania zdjęć, ale również podczas kontaktu z klientem i wykonywania zleceń. Podobno też czepiam się szczegółów:). Ale większość słuchaczy jest mi wdzięczna za to, że pokazuję im na ich zdjęciach rzeczy, których sami nie zauważyli, a które można łatwo poprawić i tym samym uczynić ich zdjęcia lepszymi. Staram się też rozbudzać w nich kreatywność i włączać nieszablonowe myślenie.  
 
SO: Na co w pierwszej kolejności powinno się zwrócić uwagę podczas fotografowania jedzenia? A czego nigdy nie powinno się robić? Prosimy o kilka wskazówek dla naszych Czytelników.
 
K.F.: Nie ma chyba takich sztywnych reguł. Jedzenie jest takim samym obiektem do fotografowania jak architektura czy akt. Potrzeba wyczucia, umiejętności złapania odpowiedniego światła i kadru. Warto się zastanowić z jakiej perspektywy chcemy fotografować - raczej naturalne jest to, że np. pizzę sfotografujemy od góry, a tort z boku. Ale są odstępstwa od tych reguł, gdy np. na pizzy piętrzą się liście rukoli i płatki parmezanu i chcemy pokazać przechodzące przez nie światło. Podstawową regułą jest to, że nie należy myśleć szablonowo. 
 
I na koniec, trochę przewrotnie - fotografując nie do celów komercyjnych - pamiętajmy, że największą przyjemnością jest jednak jedzenie potrawy. Nie spędzajmy nad nią z aparatem długich minut podczas gdy ona stygnie i traci aromat. Szczególnie, gdy przy tej uczcie dla zmysłów nie jesteśmy sami;)
 
Dziękujemy.
 
W Trójmiejskiej Szkole Fotografii trwa nabór do Szkoły Policealnej Wieczorowej i Zaocznej oraz Studium Fotografii Artystycznej
 
Trójmiejska Szkoła Fotografii  Kasia Fiszer
Fot. Kasia Fiszer
 
Trójmiejska Szkoła Fotografii  Kasia Fiszer
Fot. Kasia Fiszer
 
Trójmiejska Szkoła Fotografii  Kasia Fiszer
Fot. Kasia Fiszer
 
 

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl



Najnowsze fotografie

Opuszczony młodzik Utopiony w stawie Krogulec Krogulec Trasa Zamkowa Most Długi Katedra Szczecin