Fotografia musi być autentyczna – rozmawiamy z Małgorzatą Bardoń z Trójmiejskiej Szkoły Fotografii

Fotografia musi być autentyczna – rozmawiamy z Małgorzatą Bardoń z Trójmiejskiej Szkoły Fotografii

W Trójmiejskiej Szkole Fotografii trwa nabór do Szkoły Policealnej Wieczorowej i Zaocznej oraz Studium Fotografii Artystycznej. W redakcji mieliśmy przyjemność rozmawiać o współczesnej fotografii, metodach nauki i nadchodzącym roku akademickim ze znakomitą fotografką i zastępcą dyrektora TSF Małgorzatą Bardoń. Zapraszamy do lektury.




SwiatObrazu.pl: Od finansistki do fotografki to niezwykle odważny wybór ścieżki zawodowej. Niewiele osób ma odwagę porzucić "pewny" zawód na rzecz niepewnej przyszłości twórcy. Jak podjęła Pani tę decyzję? 

Małgorzata Bardoń: Od zawsze interesowałam się sztuką, malarstwem, już jako dziecko wywoływałam z tatą w domowej ciemni zdjęcia. Wybór studiów ekonomicznych w tamtym okresie mojego życia był świetnym wyborem; w dzisiejszym życiu pozwala mi twardo stąpać po ziemi i ułatwia wiele codziennych spraw, które dzieją się w firmie. Tak jak wspomniałam, fotografia towarzyszyła mi, odkąd pamiętam, to nie było nic wielkiego, ot takie zwykłe pstrykanie, jakiś ładny krajobraz, klasyczne landszafty.

Dopiero przed trzydziestką zrozumiałam, że cyferki w tabelkach ładne nie są, a ja chciałabym coś tworzyć, wyrazić siebie poprzez obraz. Najpierw zajęłam się stylizacją i któregoś dnia po sesji stwierdziłam, że tak naprawdę na tej sesji to ja ustawiłam światło, ustawiłam modelkę, zrobiłam stylizację, wybrałam kadr, a pod zdjęciem jako autor podpisze się fotograf.

Potem zaczęłam pracę w biurze TSF, a w tak artystycznym środowisku po prostu nie można nie robić zdjęć.

SO: W redakcji ze zdziwieniem, czasem nawet lekkim przerażeniem, patrzymy na niektóre zdjęcia mody odzwierciedlające zasadę: czym dziwniej, tym lepiej. Jako fotografka zajmuje się Pani fotografią mody i portretem. Jak ocenia Pani współczesną polską fotografię mody? 

M.B.: Coraz lepiej, mamy całkiem sporo utalentowanych fotografów. Bardzo lubię fotografię Sonii Szóstak; jej zdjęcia są kobiece, ciepłe, często możemy je oglądać na łamach polskiej edycji "Vouge'a". Z drugiej strony mamy fotografie Zuzy Krajewskiej – mojej ulubionej fotografki.

Czy dzisiejsza fotografia jest dziwna? Mamy klasycznych twórców tworzących zgodnie z kanonem, pokazujących piękno człowieka, wzorujących się na klasykach takich jak Irving Penn, Richard Avedon czy Peter Lindbergh. Zawsze mieliśmy twórców szukających, tworzących inaczej niż klasyka, chociażby Erwin Blumenfeld, Guy Bourdin czy David LaChapelle. Fotografia jak każda dziedzina sztuki wizualnej ma swoje trendy, okresy, poszukiwania. Nie skreślałabym udziwnień, niech każdy z nas idzie swoją drogą, niech tworzy tak, jak czuje. Fotografia musi być autentyczna, wypływająca z nas, tworzona tak, jak czujemy, wówczas trafi do odbiorców.

Niedawno ogromne kontrowersje wywołała okładka i cover story autorstwa Juergena Tellera w pierwszej edycji polskiego "Vouge'a". Uważam, że sesja była świetna chociażby dlatego, że tak dużo ludzi o niej rozmawiało – sztuka musi poruszać, jeżeli jest niemrawa, nie jest sztuką. Odrębną kwestię stanowią natomiast zdjęcia, których dziwność nie wynika z takiej, a nie innej wizji fotografa, a jedynie z niekompetencji, braków warsztatowych czy niechlujstwa. Takich zdjęć również nie lubię.

SO: Czy absolwenci Trójmiejskiej Szkoły Fotografii dysponują umiejętnościami pozwalającymi zaistnieć na rynku fotografii mody? 

M.B.: Na szkolnych zajęciach oprócz wykładów nasi słuchacze mają dużo praktyki. Tak naprawdę nauka fotografii człowieka (i nie tylko ona) składa się głównie z praktyki, bo tylko ona daje możliwość doświadczenia różnych sytuacji zdjęciowych i "bezkarnego" poćwiczenia w szkole. Mamy zajęcia poświęcone portretowi w studio i w plenerze, jest fotografia mody w studio i w plenerze. W TSF mamy kilku wykładowców prowadzących zajęcia z fotografii człowieka, więc słuchacze mogą poznać różne podejścia do tego zagadnienia.

Szkolne zajęcia szczególnie na drugim roku są skonstruowane jako projekty, słuchacze muszą na przykład stworzyć fotografie do wymyślonej kampanii brzydkich zegarków, mając do dyspozycji profesjonalne modelki, profesjonalnie do sesji przygotowane. Zdjęcia oczywiście powstają pod okiem prowadzącego, a oceny z projektu to taki odbiór ich pracy w warunkach rynkowych, kiedy to zamiast wykładowcy oceniałby je klient.

W szkole mamy także studio, z którego słuchacze mogą korzystać w nieograniczonych ilościach, tylko od nich zależy więc, ile czasu poświęcą swojej pasji, tak aby potem móc zamienić ją w źródło utrzymania. Muszą jednak pamiętać, że fotografia nie znosi dróg na skróty, żeby być artystą, najpierw trzeba być dobrym rzemieślnikiem.

Trójmiejska Szkoła Fotografii Małgorzata Bardoń szkoła fotografii

Fot. Małgorzata Bardoń

SO: Od czego zaczyna Pani naukę wykonywania portretu, czego na początku musi się nauczyć przyszły portrecista? 

M.B.: Na pierwszych zajęciach z portretu zaczynamy od analizowania swoich twarzy. Zazwyczaj siadam przed grupą, pokazuję na swojej twarzy, jakie mam defekty i jak je ukryć, jakie są moje atuty i jak można je pokazać. Potem robimy to samo z resztą grupy. Zajęcia te uczą przede wszystkim, że każdy człowiek jest inny, że nie można mieć lamp w studio wbetonowanych na stałe w podłogę, że dziesięć centymetrów w prawo czy w lewo robi różnicę, a przede wszystkim uczą tego, że praca modela nie jest łatwa, że musimy umieć z nim rozmawiać, tak aby przede wszystkim czuł się naturalnie w naszej obecności i wiedział, czego od niego chcemy. Komunikacja z modelem jest tu nieodzowna. Annie Leibovitz powiedziała kiedyś, że ona zakochuje się na chwilę w swoich modelach, może dlatego jej zdjęcia nie są nieme.

Trójmiejska Szkoła Fotografii Małgorzata Bardoń szkoła fotografii

Fot. Małgorzata Bardoń

SO: Uczy Pani fotografowania w studiu. Dla wielu miłośników fotografii studio wydaje się zbyt trudne, zbyt skomplikowane i nie podejmują prób nauki. Czy każda osoba pragnąca wykonywać znakomite portrety powinna posiadać umiejętność studyjnego fotografowania? Jak przebiega nauka fotografowania w studiu w Trójmiejskiej Szkole Fotografii? 

M.B.: Fotografia jest jedna, ale ma kilka oblicz, każdy z nas tworzy, jak lubi. Umiejętność pracy w studio ułatwia wiele rzeczy. W studio mamy kontrolę nad wszystkim, nad kierunkiem, mocą czy rodzajem światła, możemy wybrać miękkie światło softboxa czy ostrzejsze światło beauty disha, dobrać jego ustawienie czy natężenie do nastroju zdjęcia, jaki chcemy uzyskać. W studio też możemy ławo operować światłem i cieniem. Dla mnie praca w studio jest bardzo naturalna, widzę światło, często nie zastanawiam się nawet, jak je ustawić, po prostu to robię, ale taka umiejętność wymagała setek godzin spędzonych w studio.

W TSF zaczynamy od początku, czyli uczymy jak obsłużyć lampy, do czego służy światłomierz, jaki efekt dają poszczególne końcówki modelujące światło, tak aby każdy nasz słuchacz nie bał się sam wejść do studia (co prawda zawsze w szkole jest pomocna dłoń, ale od początku uczymy słuchaczy samodzielności). Potem przychodzi czas na fotografię przedmiotów, packshot i zaraz potem, prawie równolegle, na fotografię człowieka. Zaczynamy od pracy z modelką, stosunkowo prostych zadań w zakresie portretu czy mody katalogowej. Wraz z upływem czasu i rozwojem umiejętności słuchaczy oraz ich obycia w studio pojawiają się bardziej skomplikowane tematy i zagadnienia. "Ulubionym" chyba tematem wszystkich słuchaczy jest sfotografowanie modela/modelki na białym tle w dowolnej stylizacji. To wydawałoby się proste zadanie przysparza najwięcej trudności – potem już jest łatwiej.

Oczywiście trzeba też pamiętać, że fotografia człowieka to tylko jeden z elementów nauki w szkole. Oprócz niej słuchacze poznają język fotografii, obróbkę zdjęć, uczą się fotografii reklamowej, dokumentalnej, krajobrazowej czy artystycznej, nie wspominając o bardziej tradycyjnych zagadnieniach, takich jak fotografia srebrowa. Wszystkie te elementy stanowią spójną całość i wzmacniają się wzajemnie w czasie nauki.

Trójmiejska Szkoła Fotografii Małgorzata Bardoń szkoła fotografii

Fot. Małgorzata Bardoń

SO: Kolejnym obszarem Pani zainteresowań jest fotografia dokumentalna. Czy w dobie wykonywania zdjęć telefonem i zalewu obrazami serwisów społecznościowych ten gatunek jest jeszcze potrzebny? Wiemy skądinąd, że fotoreporterzy masowo tracą etaty w czołowych gazetach. Czy zawód fotoreportera będzie istniał nadal? Czego obecnie mogą spodziewać się studenci w Pracowni Dokumentu i Reportażu Trójmiejskiej Szkoły Fotografii?

M.B.: O to należałoby przede wszystkim zapytać prowadzącego tę pracownię Eugeniusza Nurzyńskiego. Osobiście myślę jednak, że wspomniany kryzys w fotografii dokumentalnej czy fotoreportażu jest chwilowy. Rozmawiając ze znajomymi fotografami, zauważamy, że nadal mamy, jako ludzie, potrzebę oglądania zdjęć i potrzebę tworzenia. Zapewne wcześniej czy później pojawi się czasopismo takie jak "Life" czy inny reportażowy tytuł, który zabłyśnie pośród wszechobecnego zalewu fotografii smarfonowej i zaistnieje właśnie dzięki odwołaniu się do dobrej fotografii, przemyślanego ujęcia tematu. Bardzo bym sobie tego życzyła. Koniecznie w wersji papierowej, oglądanie zdjęć w internecie to nie to samo. Na szczęście drukuje się jeszcze albumy, np. Salgado, Nachtweya, to zupełnie inny świat.

Lubię dokumentować to, co przemija, to, czego nie będzie już za dziesięć lat, to jest taki mój swoisty pamiętnik, tylko na kliszy.

SO: Wykorzystuje Pani również swoje ekonomiczne wykształcenie, pełniąc funkcję zastępcy dyrektora w Trójmiejskiej Szkole Fotografii. Co znajdziemy w ofercie szkoły na rok 2018/2019?

M.B.: Staramy się, aby nasza oferta była zgodna z obowiązującymi trendami, mamy doskonałą kadrę, są to osoby kierunkowo wykształcone, z pasją i doświadczeniem, a przede wszystkim, co ważne, chcące i lubiące uczyć. Rok szkolny 2018/2019 to przede wszystkim dwuletnia szkoła zaoczna skierowana do osób, które mogą wygospodarować na naukę co drugi weekend, oraz szkoła wieczorowa, czyli bardzo intensywny tok nauczania, obejmujące różne zagadnienia od fotografii srebrowej i technik szlachetnych po fotografię żywności (publikowane niedawno u Państwa zdjęcia naszego, w tym roku już, absolwenta Bogdana Wańkowicza), akt kobiecy w studio z naszym dyrektorem, a przede wszystkim autorem podręcznika "Fotografia obnażona" Radosławem Brzozowskim, fotografia reklamowa, reporterska, artystyczna czy omawiana już fotografia człowieka. Oprócz stałej kadry na zajęcia do szkoły przyjeżdżają wykładowcy z Zielonej Góry czy Łodzi. W szkole uczymy również fotografii ślubnej, gdzie oprócz praktycznych rad słuchacze eksperymentują na "żywej" parze młodej. Jak już zresztą wspomniałam, staramy się uczyć każdego zagadnienia w sposób praktyczny i możliwie odzwierciedlający realia panujące w świecie poza szkołą.

Mamy też krótsze formy nauczania, roczne Studium Fotografii Artystycznej, skierowane do osób, które nie są jeszcze pewne, czy chcą fotografii poświęcić się równie mocno, co osoby wybierające dwuletnią szkołę, a chciałyby rozwinąć swoje umiejętności, pasje i poszerzyć fotograficzne horyzonty. Jest roczne studium fotografii zaczynające się w marcu, skierowane do osób, które nie chcą zmagać się z egzaminami, zaliczeniami, a pragną przede wszystkim rozwinąć się w fotografii w sposób bardziej amatorski. Tu także jest mnóstwo zajęć praktycznych i świetna atmosfera. To znakomita oferta dla tych, którzy chcieliby się rozfotografować, a niekoniecznie zajmować się tematami artystycznymi czy zawodowymi.

Oczywiście mamy także krótkie kursy: nasz bestsellerowy kurs fotografii dla początkujących odbywający się kilka razy w roku czy krótki kurs portretu, mamy też kursy modnej ostatnio fotografii kulinarnej z Kasią Fiszer z Food and Light studio, prywatnie naszą absolwentką i wykładowcą, czy Olkiem Iwaszkiewiczem, przygotowaliśmy kurs aktu z mistrzem Radosławem Brzozowskim. Mamy również ofertę unikatową na skalę nie tylko Polski, ale i Europy, czyli kompleksowe kursy z historycznych i szlachetnych technik fotografii, takich jak cyjanotypia, guma chromianowa, papier solny, albumina, ambrotypia, fotografia srebrowa, technika olejna, pigment czy sucha płyta żelatynowa; kursy te są prowadzone po polsku i angielsku i sukcesywnie rośnie liczba uczestniczących w nich obcokrajowców, których niejednokrotnie jest więcej niż Polaków.

SO: Czy Pani zdaniem systematyczne fotograficzne kształcenie ma przewagę nad uczestnictwem w okazjonalnych kursach i spotkaniach? 

M.B.: Nauka w szkole narzuca uczestnikowi pewien rytm, wykład, ćwiczenia, zadanie, ocena, na bieżąco też słuchacz konfrontuje się z wykładowcą i na bieżąco może swoje błędy korygować. Program szkoły to spójna, przemyślana całość, a nie zbiór umiejętności dość przypadkowych i nie zawsze tą całość tworzących. Dostęp do szkolnych pracowni daje też niesamowitą możliwość rozwoju, nasi słuchacze zawsze mogą z nami przedyskutować swoje pomysły czy po prostu zapytać, jak coś zrobić, i chętnie z tego korzystają, a my widzimy efekty. Poza tym poznanie nowych osób, zżycie się z nimi przez dwa lata szkoły czy rok studium to również znakomita okazja na zdobycie przyjaciół, i to bliskich, bo takich, z którymi dzielimy pasje.

Czy kursy są złe? Niekoniecznie. Musimy pamiętać tylko o tym, aby poziom kursu dostosować do swoich umiejętności. Często spotykamy się z praktyką pójścia na kurs, np. aktu czy portretu, bez umiejętności obsłużenia swojego aparatu. Czy uczestnik skorzysta z takiego kursu? Nie sądzę. Częściej się sfrustruje i zniechęci, ponieważ prowadzący nie będzie mógł poświęcić dostatecznie dużo czasu na pokazanie w aparacie na przykład korekcji ekspozycji. Nawet jeśli kurs taki nie okaże się zniechęcający, istnieje ryzyko, że jedyną rzeczywistą umiejętnością, jako uczestnik z niego wyniesie, będzie powielanie pokazanych na warsztacie kadrów bez względu na to, czy na przykład są korzystne dla danego modela, bez głębszego zrozumienia.

Oczywiście, zbierając odpowiednią liczbę mądrze dobranych kursów i warsztatów, możemy samodzielnie stworzyć sobie program szkoły, tyle tylko, że zazwyczaj okaże się to rozwiązaniem o wiele droższym niż kilka lat nauki, a mimo to mniej kompletnym.

Jeżeli jednak mamy już umiejętności i chcielibyśmy się rozwinąć w danej dziedzinie, to udział w średnio zaawansowanym lub zaawansowanym kursie jest jak najbardziej wskazany, czynią to zresztą również doświadczeni zawodowcy, traktując taki warsztat jako element ciągłego rozwoju. Sama często i chętnie korzystam ze spotkań z innymi fotografami, zwykła rozmowa jest bardzo inspirująca i pokazuje nam nowe spojrzenie na dany temat.

SO: Jakie najbliższe wydarzenia zaplanowane są w Trójmiejskiej Szkole Fotografii? 

M.B.: Już ósmego września zapraszamy na nasz Dzień Otwarty – jak co roku przygotowaliśmy próbkę naszej pracy, czyli otwarte warsztaty dla wszystkich chętnych. Kasia Fiszer zdradzi, jak dobrze sfotografować lody, Radosław Brzozowski zrobi z uczestnikami zielniki w technice cyjanotypii, Eugeniusz Nurzyński będzie zdradzał tajniki fotografii otworkowej, Rafał Malko pokaże, jak pracuje fotoreporter, a ja poprowadzę warsztat portretu.

Kolejne wydarzenie to plener skierowany do naszych słuchaczy i absolwentów, we wrześniu wyjeżdżamy na weekendowy plener do uroczego zakątka Warmii i tam będziemy fotografować ze znakomitym portrecistą Wiktorem Franko, który zdradzi nam tajniki dobrego portretu, i z doktorem habilitowanym Witoldem Jurkiewiczem, który poprowadzi warsztat z fotografii inscenizowanej. Mam nadzieję, że wzorem zeszłorocznego pleneru (gdzie prowadzącymi byli Andrzej Świetlik i Voodica) będzie on pełen inspiracji, twórczych rozmów i przede wszystkim dobrej fotografii.

 

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl






Oceny artykułu: 100% 0% ocen: 2

Sprawdź inne artykuły z kategorii: Kurs fotografii



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


avatar Andrzej Rokosz Z tego wywiadu zapamiętam jako ważne, określenie fotografii użyte przez fotografkę, a podkreślone w tytule wywiadu, że fotografia (tak jak każde dzieło zresztą)powinna być autentyczna. Szkoda tylko, że autentyczność, jakże często jest utożsamiana z wiernością dokumentalną. 2018.09.07 14:21, Andrzej Rokosz # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

... Czerwone Kule Apokalipsa... Choinka... Róża Hallstatt Gospodyni....