Wacom One - test praktyczny

Wacom One - test praktyczny

Już od dłuższego czasu podczas edycji zdjęć w cyfrowej ciemni korzystam z tabletu graficznego. W związku z tym ucieszyła mnie wiadomość, iż do redakcji SwiatObrazu.pl trafi table Wacom One. W szczególności iż model ten jest wyposażony w ekran o przekątnej 13,3’’ i rozdzielczości 1920x1080 pikseli, który duplikuje zawartość monitora komputera, umożliwiając bezpośrednie poruszanie się rysikiem po edytowanym w oprogramowaniu graficznym obrazie. Zaintrygowało mnie, jak taka obsługa wpłynie na moją pracę z fotografiami.



Wacom One można uznać za budżetową konstrukcję, chociażby ze względu na to, iż jego cena wynosi około 1 600 złotych - dla porównania: to równowartość profesjonalnego modelu Wacom Intuos Pro M, pozbawionego ekranu. Można by się spodziewać, że taka konstrukcja wymagała pójścia na pewne kompromisy, przyzwyczajony jednak do jakości prezentowanej przez firmę Wacom zdziwiłbym się gdyby te obawy się ziściły.

Analizując wady i zalety tego tabletu trzeba wziąć także pod uwagę fakt, iż jest to obecnie najtańszy model tego producenta wykorzystujący własny ekran. Kolejny pod względem ceny tablet z tej kategorii czyli Wacom Cintiq 16 jest już o około 1 000 złotych droższy. Czy zatem Wacom One jest w stanie zaoferować komfortową pracę? Czy jego jakość pozwala na skuteczną edycję fotografii? Jakie jeszcze możliwości daje ten model? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziesz w niniejszym teście.

 

Wacom One - test praktyczny

Charakterystyka Wacom One

Tablet graficzny Wacom One działa na podobnej zasadzie jak tradycyjne urządzenia tego typu, z tym, że wyposażono go w wyświetlacz LCD o przekątnej 13,3’’, proporcjach 16:9 i rozdzielczości Full HD. Dzięki temu zawartość ekranu komputera jest duplikowana tak, aby trafić wprost pod końcówkę obsługującego go piórka. Na podkreślenie zasługuje natomiast szeroki zakres kątów widzenia (170 stopni (85/85)H / 170 stopni (85/85)V), który zapewnia bardzo wygodną pracę, gdy tablet znajduje się na biurku.

W przypadku tego modelu w zestawie znajduje się proste piórko nie wymagające dodatkowych baterii. Wacom One wraz z tym piórem obsługuje 4096 poziomów nacisku, i choć na rynku są modele oferujące dwukrotnie wyższą wartość, to z własnego doświadczenia wiem, że w szczególności w pracy fotografów i retuszerów rezultat ten jest wystarczający. Rozpoznawanie pochylenia pióra wynosi 60 stopni, a jego rozdzielczość 0.01mm/punkt (2540 lpi). Te parametry można podsumować tak jak czułość pióra - to są wartości umożliwiające bez problemu skuteczną pracę.

Wacom One oferuje przestrzeń roboczą zbliżoną do kartki formatu A4 (dokładnie 294x166 mm). Urządzenie obsługuje przestrzeń barwną NTSC 72% (CIE1931) i 8-bitową głębię kolorów.

Na uwagę zasługuje deklaracja producenta, że urządzenie to może być przechowywane w temperaturach w zakresie od -10 do 60 stopni C. Dla wszystkich mobilnych Twórców to duża zaleta, gdyż często podróżując ze sprzętem są najczęściej zmuszeni do pamiętania o zabraniu sprzętu z samochodu do ciepłego miejsca czy zachowaniu szczególnej ostrożności podczas nadawania go w transporcie. Z Wacom One nie będzie być takich problemów. Poza tym waga urządzenia wynosząca 1 kg pozwala traktować tablet jako mobilne urządzenie. Nie kryje się w tym żaden haczyk pod postacią konieczności zabrania ze sobą np. ciężkiego zasilacza - akcesoria niezbędne do jego poprawnego działania są bardzo lekkie (obejmują piórko i okablowanie).

Urządzenie komunikuje się z komputerem za pośrednictwem złącza USB-A i HDMI. Trzeba więc pamiętać, iż w przypadku chęci podłączenia go do np. komputerów Apple lub laptopów wyposażonych jedynie w złącza USB-C należy dokupić odpowiednie przejściówki. Poza tym urządzenie działa bezproblemowo z komputerami z systemami Windows (od 7 wzwyż) i macOS (10.13 lub nowszy).

Wacom One może współpracować z urządzeniami mobilnymi, pozwalając na pracę na dużym ekranie z tabletami i smartfonami, ale  tylko z tymi wyposażonymi w system Android (i to tylko z wybranymi, o czym będzie mowa w dalszej części testu). Dla entuzjastów sprzętu Apple będzie to minus, niemniej jest to tylko dodatek do funkcjonalności tabletu graficznego. Nieco uprzedzając - to tak naprawdę jeden z niewielu mankamentów tego sprzętu. Zamiast zdradzać szczegóły, zapraszam jednak do dalszej lektury testu.

Zawartość zestawu i pierwsze wrażenie

Jak już wspomniałem mam ogromne zaufanie do sprzętu Wacom - to producent, którego można z czystym sumieniem, w ciemno polecać każdemu artyście, który potrzebuje tabletu graficznego. Trochę obawiałem się, czy model Wacom One nie zaburzy tego przekonania. Wynikało to z troski o to, czy producent nie będzie chciał przypadkiem "upchnąć" zbyt dużej funkcjonalności w tym urządzeniu - to przeniosłoby się niewątpliwie na jakość (jak mawiają praktycy, coś co jest do wszystkiego, najczęściej jest do niczego). Z drugiej strony obawiałem się, iż kontratakując ostatnio agresywną konkurencję ze strony chińskich producentów, takich jak np. Huion, Wacom będzie zmuszony do zrezygnowania z jakości na rzecz kuszenia użytkowników spektakularną, acz w praktyce niesprawdzającą się specyfikacją czy jakością wykonania. Na szczęście nic takiego się nie zdarzyło.

Wacom One prezentuje się naprawdę solidnie i został wykonany z materiałów przyjemnych w dotyku. Muszę przyznać, że oglądając go na zdjęciach niespecjalnie mnie przekonywał. Sam nie wiem dlaczego, ale jego wygląd wydawał mi się… staroświecki. Jednakże podobno o gustach się nie dyskutuje, a tablet graficzny nie ma wyglądać a skutecznie działać, tak więc można by na to przymknąć oko. Tutaj pojawia się miłe zaskoczenie  - wcale nie trzeba tego robić! Wacom One prezentuje się na biurku naprawdę dobrze. Design może nie mieć dla Was znaczenia, ale jednak przyjemniej pracuje się ze sprzętem, który wygląda estetycznie - nie lubię się do tego przyznawać, ale taki mam do tego stosunek.

Producent zastosował rozwiązania, ograniczające plątanie się całej instalacji, co u niektórych może wywołać skojarzenia z rozwiązaniami zastosowanymi w łączeniach aparatury medycznej. Dobrze jednak, że kable są spięte razem, gdyż dużo trudniej przez to je pogubić (chyba że wszystkie naraz) i łatwiej pamiętać o zabraniu wszystkiego w podróż. A propos podróżowania - warto podkreślić, iż w zestawie z tabletem znajduje się komplet różnych końcówek dostosowanych do wielu typów gniazdek stosowanych w różnych krajach.

Akcesoria dostarczane wraz z Wacom One obejmują oczywiście piórko. Jest ono estetycznie wykonane, przyjemne w dotyku i dobrze wyważone, ale na minus można zaliczyć brak przycisku na jego przeciwległym do rysika końcu. Taki przycisk jest często podczas pracy z tabletem wykorzystywany w intuicyjny sposób jak gumka w tradycyjnym ołówku. Z drugiej strony komu nie wystarczy takie piórko (a początkującym prawdopodobnie zapewni wszystko czego im potrzeba), może doposażyć sprzęt w inny model i bez przeszkód pracować z nim na Wacom One.

 

Wacom One - test praktyczny

Podłączanie i konfiguracja Wacom One

Producent chwali się prostotą konfiguracji urządzenia i chyba najprościej będzie oznajmić, iż mówi pełną prawdę. Wacom One wystarczy podłączyć odpowiednimi kablami do komputera, zainstalować sterowniki dostępne na stronie producenta i gotowe. Tutaj warto podkreślić bardzo przejrzystą stronę ze sterownikami Wacom. Często niestety spotykam się z sytuacją, iż dotarcie do sterowników na stronach producentów jest nie lada wyzwaniem, lecz w przypadku Wacom wszystko jest czytelne i od razu trafia się na potrzebne oprogramowanie.

Właściwie natychmiast po zainstalowaniu sterowników Wacom One pozwala na obsługę komputera. Oczywiście tak, jak w przypadku pozostałych sprzętów tego producenta, możliwe jest zainstalowanie dodatkowego oprogramowania, które pozwoli na szczegółowe sterowanie działaniem tabletu graficznego, ale swe podstawowe zadania Wacom One spełnia natychmiast po wstępnej instalacji. Nie ma konieczności konfigurowania czegokolwiek, niezależnie od stosowanego oprogramowania. Tablet od razu pozwolił mi na pracę w np. w Photoshopie. Oczywiście może zdarzyć się konieczność przeprowadzenia kalibracji piórka, w przypadku gdyby ujawniła się rozbieżność pomiędzy wskazaniami rysika a wyświetlaniem kursora. Proces ten jest jednak bardzo szybki i można go przeprowadzić krok po kroku za pomocą oprogramowania Wacom (instalowanego wraz ze sterownikami).

Po łatwej wstępnej konfiguracji warto także zwrócić uwagę na ustawienia wyświetlania. Oprogramowanie pozwala na dostosowanie jasności, kontrastu czy kolorystyki ekranu (w tym temperatury barwowej). Dzięki temu można dopasować wyświetlanie do własnych oczekiwań. Warto pamiętać, że ekran oferuje proporcje 16:9, stąd dla optymalnej pracy należy go parować z komputerami obsługującymi takie proporcje ekranu.

Wacom One posiada otwierane podpórki, które umożliwiają ustawienie go pod kątem, tak aby zwiększyć własny komfort podczas pracy. Są one wykonane w estetyczny sposób i zapewniają właściwą stabilność oraz podporę dla ręki.

Wacom One - test praktyczny

To co najbardziej wyróżnia Wacom One czyli ekran

To co najbardziej wyróżnia Wacom One i jednocześnie budziło moje największe zainteresowanie to oczywiście ekran. Udostępnienie wyświetlacza w znacznym stopniu zmienia doświadczenie pracy z tabletem. Teoretycznie taka obsługa pozwala na jeszcze bardziej intuicyjną pracę - wszak ma się wrażenie bezpośredniego pisania po ekranie, a efekty pracy pojawiają się od razu pod rysikiem piórka tak jak podczas pisania czy rysowania tradycyjnymi narzędziami. W przypadku korzystania z tabletu graficznego pozbawionego ekranu powstaje pewien dyskomfort, spowodowany koniecznością kreślenia po jego powierzchni i jednoczesnym spoglądaniem na wyświetlacz komputera. Oczywiście można się do tego przyzwyczaić, lecz początkowo wymaga to nieco wprawy. Co więcej taka praca nie każdego przekonuje. Obsługa na bazująca na wbudowanym w tablet graficzny ekran może od tych problemów uwolnić.

Przyznam jednak, że paradoksalnie byłem sceptycznie nastawiony do ekranu zintegrowanego z tabletem graficznym. Obawiałem się, czy w szczególności w przypadku tańszych konstrukcji nie będzie to ciekawy, acz jednak tylko gadżet. Przecież tradycyjne tablety graficzne Wacom zapewniały mi na tyle przyjemną i skuteczną pracę, że taki dodatek jawił się nieco jak ekstrawagancja. Tym bardziej z niecierpliwością wyczekiwałem możliwości popracowania z Wacom One.

Nie przeciągając - po prostu od razu polubiłem tworzenie z Wacom One. Wynika to ze specyfiki samego tabletu graficznego z wyświetlaczem i możliwości bezpośredniego rysowania po ekranie, ale również z jakości tego modelu. Przede wszystkim nie doświadczyłem żadnych opóźnień podczas sterowania oprogramowaniem. Każda operacja na wyświetlaczu Wacom One odbywała się tak, jakbym pracował bezpośrednio z komputerem, do którego był podłączony. Warto przy tym pamiętać, że płynność malowania pędzlem itp. jest uzależniona także od prędkości działania komputera. Niemniej wszystko odbywało się dokładnie tak samo jak na komputerze.

Zastosowany w Wacom One monitor jest bardzo dobrej jakości. Nie pozwala on oczywiście na docelową ocenę fotografii, ale jako pomocniczy ekran oferuje dużo więcej, niż można by tego oczekiwać. Wyświetlane kolory są naturalnie odwzorowane i wolne od przesadnej jaskrawości czy przekłamań. Cóż - trzeba przyznać, że nawet w przypadku niektórych prostych ekranów oferowanych przez laptopy będzie je przewyższał jakością. Sytuacja taka ma miejsce na przykład w przypadku pracy wykonywanej przez początkujących użytkowników, którzy jeszcze nie dostrzegają potrzeby nabycia dodatkowego monitora (ta potrzeba akurat prędzej czy później się pojawi) lub tworzą treści publikowane jedynie w sieci.

Zresztą dobrym zobrazowaniem jakości Wacom One jest konstatacja, że jego ekran oferuje większą rozdzielczość niż MacBook Air pierwszej generacji, którego całkiem skutecznie wykorzystywałem do edycji zdjęć w podróży. Jestem pewien, że na wielu początkujących użytkownikach ten ultrabook Apple zrobiłby wrażenie pod względem wyświetlanego obrazu, a dla mnie Wacom One oferuje obraz jeszcze przyjemniejszy (porównanie to jest o tyle ciekawe, że obydwa urządzenia oferują niemal taką samą przekątną).

Na minus Wacom One należy jednak zaliczyć jasność ekranu. W słoneczne popołudnie musiałem zasłonić rolety - w przeciwnym wypadku skuteczna praca byłaby znacznie utrudniona. Ale po opuszczeniu nawet nieszczególnie grubych rolet jest już w porządku, a generalnie, Wacom One nadrabia tę niedogodność swoimi plusami.

 

Wacom One - test praktyczny

Ergonomia pracy

Jak wspomniałem wcześniej, praca z Wacom One to czysta przyjemność. Tablet można postawić pod kątem zapewniającym wygodne oparcie dla dłoni. Warto pochwalić fakt, iż ręka nie ześlizguje się z górnej powierzchni urządzenia, gdy jest oparta podczas rysowania po ekranie. Jednocześnie nie przykleja się do tej powierzchni w nieprzyjemny sposób. Jest to zasługa, jak to określa producent "naturalnego tarcia powierzchownego". Warto o tym pamiętać, gdyż możecie wyobrażać sobie pracę z Wacom One tak jak tabletami multimedialnymi. Otóż tamte urządzenia często mają ekrany ukryte pod szkłem, co powoduje różnicę w komforcie pracy w porównaniu z Wacom One.

Ogólnie z perspektywy fotografa i pracy w cyfrowej ciemni bardzo dobrze operuje się rysikiem po powierzchni roboczej urządzenia. Na ile specyfika Wacom One pozwala na płynną i komfortową pracę z perspektywy ilustratora, trzeba by zapytać tego typu specjalistę, ale dla zastosowań fotograficznych urządzenie dostaje ode mnie zielone światło. Podobnie dla działań z pogranicza fotografii i grafiki. Ekran tabletu zapewnia odpowiedni opór i przyczepność. Matowa powierzchnia nie błyszczy się i jest wolna od refleksów. Nie odznaczają się na niej odciski palców czy dłoni, które niewątpliwie utrudniałyby pracę z obrazami. Pod tym względem można po prostu skupić się na edycji i nie martwić się takimi problemami.

Wcześniej w teście wspominałem także o tym, że nóżki tabletu zapewniają mu stabilność. Nie zmienia się to także nawet podczas wykonywania zamaszystych ruchów po ekranie. Podstawki zostały odpowiednio zaprojektowane - urządzenie się w żaden sposób nie kołysze, nie da się również odczuć jakichkolwiek poluzowań, które mogłyby go wprawiać nawet w delikatne drgania. Wacom One dodatkowo posiada gumowe podkładki, które zapobiegają jego przesuwaniu się po powierzchni blatu.

Wacom One - test praktyczny

Jednym z brakujących elementów w tym tablecie są funkcje dotykowe. Zdaję sobie sprawę, iż podniosłoby to cenę samego urządzenia, ale ogranicza to płynność i intuicyjność pracy w oprogramowaniu graficznym. Można co prawda doposażyć się w  pilot Express Remote, ale urządzenie to kosztuje około 450 złotych. Jest możliwe też inne rozwiązanie - podłączenie do komputera dodatkowo tabletu graficznego Wacom Intuos Pro (na zdjęciu Wacom Intuos wersja CTH-480). Urządzenie to pozwala na nawigację w oprogramowaniu graficznym za pomocą gestów dotykowych, stając się świetnym uzupełnieniem Wacom One.

Jak przebiega praca na ekranie tabletu graficznego w cyfrowej ciemni?

Tablet graficzny z zaimplementowanym ekranem daje niemal takie same możliwości jak w przypadku tradycyjnych tego typu urządzeń. Tablety graficzne pozwalają na bardzo precyzyjne rysowanie w obszarze zdjęć, co przekłada się na tworzenie niezwykle precyzyjnych masek, łatwiejsze stemplowanie czy tworzenie korekt punktowych. Dodatkowo rysik znacznie ułatwia zaznaczanie czy np. rysowanie krzywych w opcjach dopasowania. Poza tym, jak już wcześniej wspominałem, ogólnie praca z tego typu sprzętem jest bardziej ergonomiczna i intuicyjna. Warto też podkreślić bardziej naturalne ułożenie nadgarstka, co przekłada się na mniejsze obciążenie dłoni w ciągu długotrwałej pracy w cyfrowej ciemni (i nie tylko).

Wacom One - test praktyczny

W przypadku dostępności ekranu wszystko to staje się jeszcze bardziej intuicyjne i wygodne, gdyż zmiany pojawiają się bezpośrednio pod końcówką piórka. Pisząc najprościej - przekłada się na to możliwość dosłownego pochylenia się nad ekranem i spojrzenia naprawdę z bliska na to, jak porusza się końcówka piórka. W przypadku tradycyjnych tabletów pozbawionych ekranów jest to niemożliwe ze względu na konieczność obserwowania ekranu zamiast wskaźnika.

Nie da się ukryć, iż Wacom One najbardziej docenią graficy i ilustratorzy. Operacje wykonywane w cyfrowej ciemni nie wymagają aż takiej precyzji poruszania pędzlem jak w przypadku rysowania czy malowania w programie graficznym. Z drugiej strony fotografowie często wykraczają poza swoje natywne medium, eksperymentując z projektowaniem graficznym, fotomontażem czy grafiką. W przypadku tych autorów, którzy zainteresowani są wychodzeniem poza ramy fotografii i dodawaniem do zdjęć także elementów czysto graficznych czy wręcz malowania po ich powierzchni, Wacom One będzie bardzo ciekawą propozycją. Znam co prawda grafików, którzy skutecznie - także profesjonalnie i zawodowo - pracują w oparciu o tradycyjne tablety graficzne, lecz jestem pewien, że takie możliwości jakie daje Wacom One z pewnością przypadłyby im do gustu. Zwłaszcza, że jest to ekonomicznym substytutem profesjonalnych, graficznych stacji roboczych wykorzystywanych w dużych agencjach czy studiach projektowych.

Więcej informacji na temat pracy z tabletem graficznym w cyfrowej ciemni znajdziecie w jednym z naszych testów, dotyczącym tabletu graficznego Wacom Intuos Pro M. Zachęcam do zapoznania z tym materiałem także dlatego, iż pomimo faktu, że tablet ten nie posiada zintegrowanego ekranu, jest profesjonalną alternatywą dla Wacom One.

Wacom One - test praktyczny

Podłącz tablet graficzny do smartfona

Jedną z najciekawszych funkcji Wacom One jest możliwość podłączenia go do smartfona i uzyskania bardzo wydajnej mobilnej cyfrowej ciemni. W obliczu coraz większej wydajności urządzeń mobilnych i dostępności profesjonalnego oprogramowania graficznego to nie tylko gadżet o dużym znaczeniu marketingowym, ale całkiem praktyczna funkcja, która może przydać się nawet zaawansowanym amatorom.

Tutaj jednak pojawia się pewien zgrzyt. Okazuje się, że Wacom One jest obecnie kompatybilny z ograniczoną liczbą urządzeń mobilnych - wybranymi modelami Huwaei i Samsunga (pełna lista dostępna jest na stronie producenta). Nie będę ukrywał mojego rozczarowania - szkoda, że na tej dość skromnej liście nie znalazły się urządzenia Apple. Z drugiej jednak strony - jeśli spełnione są warunki kompatybilności, Wacom One daje wiele ciekawych możliwości.

Przede wszystkim poprzez zdublowanie ekranu urządzenia mobilnego i zaprezentowanie go na wyświetlaczu o przekątnej 13,3’’ można dużo łatwiej i precyzyjniej pracować z fotografiami zgromadzonymi na urządzeniu mobilnym. Zarówno dla tych, którzy bardzo poważnie podchodzą do prowadzenia konta na Instagramie, jak i osób wspierających się fotografowaniem urządzeniem mobilnym w podróży, otwiera to możliwość wykonania korekt, które bez tabletu graficznego byłyby uciążliwe. Należy przede wszystkim do nich precyzyjne usuwanie elementów czy retuszowania portretów.

Aby podłączyć urządzenie mobilne do Wacom One konieczne jest użycie dodatkowego adaptera. Gdy uda się skomunikować urządzenia (kiedy masz już zapewnioną zgodność i wszystkie akcesoria, konfiguracja przebiega równie bezproblemowo jak w przypadku komputerów), to możesz porzucić kłopotliwe edytowanie zdjęć za pośrednictwem gestów, które najczęściej kończyło się mało precyzyjnymi efektami lub odłożeniem edycji do czasu możliwości skorzystania z komputera. Z Wacom One możesz natychmiastowo wykonać pełną korektę fotografii i udostępnić ją dalej, bez konieczności przenoszenia do pamięci PC.

Wacom One - test praktyczny

Oczywiście nie bez znaczenia podczas takiej pracy jest większa ilość dostępnego na ekranie miejsca. Co ciekawe interfejs smartfona dostosowuje się do tabletu, tak że nie jest to proste przeniesienie zawartości ekranu 1:1, jak ma to czasami miejsce w Smart TV czy projektorach multimedialnych. Wacom One umożliwi przy tym wykorzystanie pełni potencjału Waszych ulubionych fotograficznych aplikacji mobilnych, takich jak VSCO czy pochodzących z pakietu Adobe.

Wacom One - nie tylko samą fotografią fotograf żyje

Wacom One to urządzenie, które na pewno spodoba się grafikom i ilustratorom - a w czasie testu przekonałem się na własnej skórze, iż przyda się także fotografom. Praca fotografa z komputerem dalece wykracza poza spędzanie czasu w cyfrowej ciemni. Jako że Wacom One pozwala na tworzenie odręcznych notatek czy ręcznego pisania, daje wiele ciekawych dodatkowych możliwości.

Przykładowo tworzenie odręcznych notatek pozwala na łatwe szkicowanie i omawianie projektów wystaw. Dzięki temu na bieżąco opracowywana koncepcja czy stworzona mapa pojęć może być współdzielona na innych ekranach bądź szybko udostępniana innym uczestnikom projektu. Oczywiście podobną funkcjonalność może dać tradycyjny tablet graficzny, ale w przypadku tego z wbudowanym ekranem dzielenie się pomysłami i praca w grupie staje się bardziej wygodna i intuicyjna (nie ma konieczności spoglądania na ekran laptopa, można patrzeć na wyświetlacz tabletu płasko ułożony na stole niczym kartka papieru). W szczególności Wacom One zwiększa efektywność pracy grupowej, gdy do dyspozycji pozostaje smartfon.

Odręczne notatki przydają się także podczas zapisywania pomysłów na obróbkę fotografii. W artykule Mistrz ciemni zdradza sekrety obróbki sławnych fotografii możecie zobaczyć, jak robili to profesjonalni laboranci kultowej agencji Magnum. W podobny sposób możecie traktować Wasze projekty, a tablet graficzny umożliwi ich nanoszenie. Wacom One ma jeszcze tę jedną niewątpliwą zaletę, że w przeciwieństwie do tradycyjnych tabletów graficznych umożliwia wygodne rozłożenie się na kanapie bądź w fotelu niczym z urządzeniem mobilnym. Dzięki temu uniezależnicie się od pozycji laptopa, który może stać sobie gdzieś z boku. Nie twierdzę, że jest to dobra metoda pracy podczas docelowej, zaawansowanej obróbki, ale z pewnością stwarza bardzo komfortowe warunki do obmyślania i notowania koncepcji w obszarze zdjęć.

To tylko przykładowe zastosowania Wacom One. W ich przypadku teoretyczne założenia pokryły się z praktyką. Wacom One świetnie radził sobie z obsługą urządzeń mobilnych i dodatkowych aplikacji. Precyzja pracy tego urządzenia pozwalała na skuteczne odręczne pisanie czy szkicowanie. Odnoszę się tutaj rzecz jasna do pracy z perspektywy fotografa, którzy z pewnością będą zadowoleni z możliwości tego urządzenia.

Podsumowanie

Testowane przez siebie produkty dzielę na dwie zasadnicze kategorie - takie, z którymi po zakończeniu prób żegnam się bez większego wrażenia i takie, z którymi trudno się rozstać. Wacom One zdecydowanie należy do tej drugiej. Tablet miło mnie zaskoczył, a wszelkie obawy o to, że może być rozczarowującym, przesadnie budżetowym i nieco zabawkowym urządzeniem okazały się niepotrzebne. Pomimo, że jest to podstawowy model z wbudowanym ekranem, to wciąż oferuje całkiem sporo. Zanim jednak przejdę do pochwał, warto jeszcze raz poświęcić nieco miejsca minusom (tego miejsca nie potrzeba zbyt wiele).

Tak naprawdę rozczarowują tylko trzy rzeczy - ubogość dołączonego w zestawie piórka i ograniczona kompatybilność w zakresie współpracy z urządzeniami mobilnymi. Można oczywiście dokupić inne piórko, ale szkoda, że to dołączone w zestawie jest tak skąpe. Zgodziłbym się na brak "gumki", ale drugi przycisk funkcyjny pod kciukiem jest dla mnie absolutnym minimum. Bez tego takie piórko będzie zaledwie półśrodkiem podczas pracy z tabletem graficznym. Choć z drugiej strony może jestem zbyt surowy, bo do jego precyzji i działania nie można mieć zastrzeżeń.

Co do kompatybilności z urządzeniami mobilnymi można by uznać, iż jestem nieco zafiksowany na punkcie sprzętu Apple, ale jednak każdy chyba przyzna, iż lista kompatybilnych urządzeń z systemem Android sama w sobie wygląda zaskakująco skromnie. Możemy jednak mieć nadzieję, że w niedalekiej przyszłości to się zmieni. Z drugiej strony - jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem któregoś z wybranych urządzeń mobilnych, to Wacom One otworzy przed Tobą naprawdę znakomite możliwości.

Lista plusów jest za to naprawdę długa - począwszy od wykonania sprzętu, po jego bezproblemową pracę, zarówno podczas podłączania, jak i wykonywania wszystkich operacji. Jest to po prostu sprzęt, który pozwala skupić się na twórczej pracy, unikając przy tym drażniących mankamentów. Pod tym względem Wacom broni się jako producent najlepszego w tej branży sprzętu.

Pozostaje więc pytanie - dla kogo to jest urządzenie i czy wbudowany ekran rzeczywiście potrzebny jest w cyfrowej ciemni?

Osobiście uważam, iż fotografowie, których praca w cyfrowej ciemni obejmuje tylko podstawowe korekty, spokojnie obejdą się bez dodatkowego wyświetlacza. Dla nich w pełni satysfakcjonujące będą np. modele z serii Wacom Intuosi Intuos Pro. Jednakże jeśli należysz do fotografów, którzy lubią romansować z innymi mediami, takimi jak np. grafika, to możliwość bezpośredniego rysowania, malowania i pisania po ekranie wzniesie natychmiast Twoją pracę na wyższy poziom.

Sam eksperymentuję z fotomontażem, grafiką czy pracuję z projektami graficznymi, stąd w ostatecznym rozrachunku Wacom One bardzo mi pomagał. Umiejętności fotografa ułatwiają poruszanie się w tych dziedzinach, a Wacom One dodatkowo daje narzędzie, które będzie wspierało w takich zabiegach. Nie jest to oczywiście urządzenie, które można polecać profesjonalistom jako docelowy sprzęt. Jest to raczej urządzenie dla początkujących artystów wizualnych lub zaawansowanych amatorów. Sam czuję, że z czasem potrzebowałbym bardziej wydajnego modelu Wacom z wbudowanym ekranem. Niemniej sprzęt ten narobił mi apetytu na tego typu urządzenia i myślę, że docelowo jedno z nich stanie się stałym elementem mojej pracowni.

 

Ocena końcowa (w skali 1-6):

Olympus M.ZUIKO DIGITAL ED 25mm 1:1.2 PRO test obiektywu test praktyczny sample zdjęcia przykładowe M.ZUIKO Pro Mikro Cztery Trzecie

BARDZO DOBRY

Zalety:
  • znakomita jakość wykonania 
  • stabilne nóżki umożliwiające ustawienie tabletu pod kątem
  • możliwość przechowywania nawet w ekstremalnych temperaturach
  • mobilna konstrukcja
  • możliwość podłączenia do urządzeń mobilnych
  • prosta konfiguracja
  • wysoka jakość wyświetlanego obrazu
  • płynna i ergonomiczna praca
Wady:
  • standardowe piórko z małą liczbą przycisków dodatkowych
  • krótka lista kompatybilnych urządzeń mobilnych 

 
 

 

 

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl






Oceny artykułu: 100% 0% ocen: 1

Sprawdź inne artykuły z kategorii: Tablet graficzny



Komentarze Użytkowników

Niezalogowanych Użytkowników prosimy o zalogowanie się przed dodaniem komentarza.


Domyślny avatar Czy w czasie pracy można opierać dłoń na ekranie, czy też są potrzebne specjalne izolacyjne "rękawiczki"? 2020.04.30 11:17, wujot58 # 


Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów SwiatObrazu.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.



Najnowsze fotografie

DSCN7491 (2) Soczysta zieleń Rozmaite barwy jesieni Wata cukrowa wiosną Światełko serca grudnia DSCN8294 (10) Kropelkowo