3 czerwca 2011, 15:28
Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl
czytano: 9860 razy

Wywiad z Tomaszem Tomaszewskim - fragment książki "Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii"

Wywiad z Tomaszem Tomaszewskim - fragment książki "Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii"

Tomasz Tomaszewski - fotograf, pedagog, zajmujący się fotografią prasową, opowiada o tym, czym jest dla niego fotografia i w jaki sposób jego zdjęcia pomogły innym ludziom.

Przedstawiamy fragment wywiadu, który ukazał się w rekomendowanej przez serwis SwiatObrazu.pl książce "Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii".



Hanna Maria Giza: Można fotografią uczynić wiele dobrego, można też uczynić wiele zła. Fotografowanie to też misja. Czy był pan w stanie pomóc swoją fotografią choć jednemu człowiekowi?
Tomasz Tomaszewski:
Owszem, i to wielokrotnie. Pewnego razu jedno moje zdjęcie odmieniło życie człowieka, a właściwie nawet całej wioski. W fotoreportażu o Salwadorze pokazałem zdjęcie mężczyzny, który stracił nogi, bo wszedł na minę przeciwpiechotną. Był rybakiem. Jego żona codziennie wynosiła go z łódki i niosła na plecach jakieś 200–300 metrów do domu przy brzegu jeziora, nad którym łowił. Otóż bogata kobieta w Stanach Zjednoczonych zobaczyła to zdjęcie, bardzo się przejęła i chciała mu kupić wózek. Skontaktowałem się z nim, a on zapytał, czy zamiast wózka mógłby dostać motor do swojej łódki. Wysłaliśmy mu nie mały, tylko ogromny motor do łodzi i dzięki niemu mógł penetrować jezioro w takich miejscach, które dawniej dla niego i dla reszty wieśniaków były niedostępne. W ciągu dwóch lat ten jeden silnik zmienił kompletnie życie wioski. Po pierwsze, jej mieszkańcy przestali być głodni, bo zaczęli łowić więcej ryb, a po drugie, zaczęli te ryby sprzedawać. Zarobili tak dużo pieniędzy, że kupili sobie drugi silnik do drugiej łódki. W ten sposób stali się bardzo znaną wioską rybacką nad gigantycznym jeziorem, w którym było mnóstwo ryb, nigdy niewyławianych, bo tam po prostu nikt nie miał urządzeń pozwalających na to, żeby odpłynąć od brzegu na dwa kilometry. Zawsze  łowili przy brzegu i ryby o tym wiedziały, a więc niechętnie tam przypływały.
Opublikowałem materiał o Cyganach wraz ze zdjęciem pięknej tańczącej kobiety, która desperacko usiłowała wejść w świat show-biznesu.

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii Tomasz Tomaszewski
Fot. Tomasz Tomaszewski

 

HMG: Widziałam to zdjęcie. Ta dziewczyna tańczy między stolikami kawiarnianego ogródka, na ulicy – i jest samym tańcem!
TT:
Tak. Piękna, bardzo utalentowana młoda dziewczyna, która ogromnie się spieszyła, żeby zrobić jakąś karierę, bo póki Cyganka jest młoda i z nikim niezwiązana, może to zrobić, ale kiedy już będzie miała swojego życiowego partnera, on natychmiast tego zakaże. Na podstawie tego zdjęcia zaangażował ją menedżer jakiegoś zespołu i w tej chwili jest bardzo popularną artystką.
Opowiem pani historię o pewnym chłopcu z Centrum Zdrowia Dziecka, który obsesyjnie zakochany był w rowerku. Ale rowerek był państwowy, szpitalny. On się ciągle bał, że ktoś mu go zabierze, nie chciał się z nim rozstawać i stawiał go przy swoim łóżku. Sfotografowałem chłopca i rowerek, i pokazałem te zdjęcia swojej córce, a ona, nic nikomu nie mówiąc, kupiła rowerek i razem zawieźliśmy go do szpitala. To zresztą smutna historia, bo chłopiec ma, jak słyszałem, rodziców, ale nigdy go nie odwiedzają, choć jest już w tym szpitalu półtora roku. Ale z tego, co wiem, zaczął wracać do zdrowia, ponieważ po raz pierwszy w życiu dostał coś na własność. Ma swój rower. Trzyma go teraz na korytarzu i wiadomo, że on jest jego. Nikt się nawet nie śmie do tego roweru zbliżyć. Niby drobna rzecz, a jednak daje, przynajmniej mnie, ogromną satysfakcję.
Ja fotografuję dlatego, żeby nauczyć się czegoś o sobie i o świecie, w którym żyję. Zbieram informacje o tym, jak zachowują się inni, co robią, czego nienawidzą, jakie się dla nich liczą wartości. Potem opisuję to wszystko językiem wizualnym i przekazuję innym ludziom, wierząc, że będzie to miało wpływ na ich refleksje. Na tym właściwie polega moja historia.



www.swiatobrazu.pl