Kurs fotografii online dla początkujących - Światło w fotografii - Oświetlenie ciągłe

Kurs fotografii online dla początkujących - Światło w fotografii - Oświetlenie ciągłe

Wiesz już, że światło w fotografii to element niezbędny do tego, aby powstało zdjęcie - Teraz nadszedł czas na przedstawienie zgrubnej systematyki wykorzystywanego światła. Kiedy robisz zdjęcie w plenerze, najczęściej korzystasz ze słonecznego oświetlenia - to światło zastane. Kiedy wspomagasz się w pomieszczeniu lampą błyskową, używasz światła błyskowego, które - co zrozumiałe, nie należy do kategorii światła zastanego - stanowi rodzaj światła wytworzonego. Jeszcze inny rodzaj światła dostarczają różnego rodzaju reflektory i doświetlacze - to jeden z rodzajów oświetlenia ciągłego.



 
 

Oświetlenie ciągłe - charakterystyka ogólna

 
Każdy z wymienionych rodzajów światła ma swoje charakterystyczne cechy, zalety i słabości. 

Naturalne światło zastane jest najpowszechniej wykorzystywanym rodzajem oświetlenia. Spotykamy się z nim w wielu skrajnych czasem przypadkach. Fot Dawid Petka

Bezpłatny kurs fotograficzny on-line: Zrozumieć fotografię - Wprowadzenie

 

Oświetlenie ciągłe

 

 

Spis treści:

 

Oświetlenie ciągłe - charakterystyka ogólna

Specyfika oświetlenia ciągłego – wady i zalety

 

 

Oświetlenie ciągłe - Rodzaje dostępnych lamp

 

 

Problemy z kolorami, kontrastem i cieniami

 

Najczęściej światło zastane wykorzystamy fotografując w dzień. To powoduje, że światło zastane jest najpowszechniej wykorzystywanym oświetleniem w fotografii. Mamy z nim do czynienia fotografując na świeżym powietrzu, w pomieszczeniach przy dziennym oświetleniu, także na koncertach, jeśli nie korzystamy z lamp błyskowych. Słowem – wszędzie tam, gdzie nie wprowadzamy dodatkowych źródeł światła. Światło zastane nie wymaga żadnych dodatkowych zabiegów ani kosztów, wystarczy wyjąć aparat i fotografować. Niestety, odbywa się to kosztem swobody i – często – wygody. Robiąc zdjęcia w świetle zastanym jesteśmy całkowicie uzależnieni od warunków atmosferycznych, pory dnia, itp. Mamy niewielkie możliwości modyfikowania światła, np. poprzez ustawienie fotografowanej osoby w cieniu. Największym problemem w przypadku światła zastanego jest kontrola kierunku światła. Pracując np. z oświetleniem studyjnym, mamy możliwość dokładnego ustawienia lamp. W przypadku światła zastanego najczęściej takiej możliwości nie mamy (zdarza się ona sporadycznie, gdy fotografujemy przy zastanym świetle sztucznym i mamy możliwość przesunięcia np. lampy). Jedyne co nam pozostaje, to odpowiednie ustawienie fotografowanego obiektu w stosunku do światła. Pośrednim rozwiązaniem jest użycie powierzchni odbijającej światło (np. tak zwanej blendy, będącej rodzajem ekranu mocno odbijającego światło) i skierowanie światła słonecznego w żądanym kierunku. W ten sposób możemy też rozjaśnić cienie w przypadku wystąpienia zbyt ostrego światła.

Ten kadr powstał przy użyciu światła zastanego odbitego jednocześnie za pomocą blendy. Blenda umieszczona blisko twarzy modelki spełniła funkcję głównego światła i pozwoliła uniknąć powstania niepożądanych cieni na twarzy. Fot. Dawid Petka

Jakie jeszcze problemy mogą nas spotkać, gdy będziemy fotografowali jedynie w świetle zastanym? Jest ich kilka, a najgroźniejsze to brak światła i jego nadmierna ilość. Z tym pierwszym przypadkiem będziemy mieli do czynienia w świetle zastanym naturalnym, np. wieczorem czy wczesnym porankiem, gdy słońce nie świeci "pełną mocą". Także w świetle zastanym sztucznym najczęściej okaże się, że jest ono nieco za słabe, by wykonać poprawną ekspozycję. Co wtedy robić? W dzisiejszych czasach – czasach aparatów cyfrowych – wystarczyć może zwiększenie czułości ISO. Być może konieczne okaże się mocniejsze otwarcie przysłony. Jeśli zawiedzie także coraz popularniejsza w aparatach stabilizacja, konieczne będzie użycie statywu. Pozwoli on na zarejestrowanie zdjęcia w trudnych warunkach przy dużej swobodzie – możemy obniżyć czułość i domknąć przysłonę do potrzebnej wartości. Długi czas naświetlania nie będzie przeszkodą, gdyż aparat będzie stał pewnie na statywie. Oczywiście jest możliwe zastosowanie światła błyskowego, umożliwiającego zrealizowanie ekspozycji z krótkimi czasami – o czym napiszemy już za chwilę.

Wykonanie zdjęcia ze statywu gwarantuje odpowiednią ostrość i możliwość ustalenia niskiej czułości ISO. Fot. Dawid Petka

Problemy występujące przy niedoborze światła wydają są zrozumiałe. Jednak zbyt duża ilość światła też może je powodować. Zdarza się czasami, że nasz aparat nie będzie miał np. wystarczająco szybkiej migawki do odpowiedniego ograniczenia ilości wpadającego światła. Co należy wtedy zrobić? Przede wszystkim należy maksymalnie obniżyć czułość ISO. Gdy to nie pomaga, konieczne okaże się mocne domknięcie przysłony. Co jednak przypadku, gdy chcemy zrobić zdjęcie z maksymalnie otwartą przysłoną? Jedynym rozwiązaniem jest użycie tzw. filtra neutralnego – nie robi on nic, prócz przyciemniania. Dzięki niemu możliwe stanie się wykonanie zdjęcia.

To zdjęcie posiada wyraźnie widoczny, duży przepalony obszar. Dla wybranej wartości przysłony nie było możliwe takie ustawienie migawki, by tego uniknąć. Można było mocniej domknąć przysłonę lub zastosować filtr neutralnie szary. Fot. Dawid Petka

Nasza rada:

Fotografując w świetle zastanym o niskim poziomie, użyj statywu. Jeśli masz możliwość, ustaw odpowiednio źródło światła, jeśli nie – odpowiednio ustaw fotografowany przedmiot.

Specyfika oświetlenia ciągłego – wady i zalety

Światło ciągłe i jego cechy charakterystyczne niekiedy trudno jest opisać, ponieważ… jest zbyt zwyczajne. Otacza nas na co dzień i raczej nie kojarzy się z fotografią, chyba że rozpatruje się je w kategoriach światła zastanego (np. podczas fotografowania domowej imprezy bez użycia lampy błyskowej). Wszystkie te rozważania nie przydają się jednak na wiele, gdy w grę wchodzi scena studyjna oświetlona tego typu światłem. A ponieważ zdecydowanej większości fotografów oświetlenie studyjne kojarzy się z lampami błyskowymi, toteż do oświetlenia ciągłego odnoszą się oni co najmniej podejrzliwie.

Oświetlenie ciągłe – jego źródło stanowi zarówno słońce, lampka nocna, jak i 1000-watowy halogen. Dlatego nie sposób jest ująć wszystkich wad i zalet tego rodzaju światła w prostym zestawieniu. Można natomiast spróbować określić dobre i złe strony światła ciągłego stosowanego w studyjnej fotografii produktowej w porównaniu z oświetleniem błyskowym. (Fot. Jason Pratt)

Fotografia produktów

 

 

zobacz szczegóły >>>

Czy rzeczywiście oświetlenie ciągłe powinno się w kategoriach fotograficznych traktować jako gorszą formę i rodzaj protezy dla "prawdziwego" oświetlenia? Cudzysłów użyty pod koniec ostatniego zdania wydaje się być wystarczającą odpowiedzią na to pytanie. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona, a światło ciągłe – podobnie jak błyskowe – ma zarówno swoje dobre, jak i złe strony. Aby umieć dobrze wykorzystać te pierwsze i uchronić się przed wpływem tych drugich musimy przede wszystkim wiedzieć, z czym mamy do czynienia.

Światło generowane przez oświetlenie ciągłe pada na fotografowaną scenę przez cały czas, od momentu włączenia do wyłączenia lamp. Błysk flesza przeciwnie – emitowany jest wyłącznie w momencie wykonania zdjęcia i trwa ułamek sekundy. Ta fundamentalna różnica w połączeniu z najrozmaitszymi uwarunkowaniami (technicznymi i nie tylko) sprawia, że z obydwoma rodzajami światła pracuje się zupełnie inaczej. Nie można jednak powiedzieć jednoznacznie, że któryś z tych typów oświetlenia jest pod każdym względem lepszy od drugiego. Oświetlenie ciągłe ma bowiem swoje zalety i wady. 

Zalety oświetlenia ciągłego

Niewątpliwie największą zaletą oświetlenia ciągłego w fotografii jest jego dostępność. To prawda: oświetlenie ciągłe w odróżnieniu od błyskowego jest dostępne dla wszystkich fotografów – nawet tych z najmniej zasobnymi portfelami. W tym momencie wielu z Was może chcieć zaprotestować: w końcu prawie każdy aparat ma wbudowany flesz, więc jak można powiedzieć, że to oświetlenie błyskowe jest tym gorzej dostępnym dla wielu fotografów? Niestety, lampa błyskowa wbudowana w aparat kompletnie nie nadaje się do naszych potrzeb, ponieważ emituje ona światło w bardzo niekorzystny dla fotografowanego obiektu sposób: z pojedynczego, prawie punktowego źródła zlokalizowanego na korpusie aparatu i do tego dokładnie na wprost, często bardzo blisko osi optycznej obiektywu. Ponadto (z dość oczywistych względów) manipulowanie położeniem takiego źródła światła jest niemożliwe – względem fotografującego zawsze pozostaje ono w tym samym miejscu. W efekcie obiekt oświetlony błyskiem wbudowanego w aparat flesza prezentuje się na zdjęciu w najlepszym wypadku nie najlepiej.

Najważniejszą zaletą użycia oświetlenia ciągłego jest możliwość łatwego przewidzenia wyglądu zdjęcia bez jego wykonania – poprzez przyjrzenie się scenie. W porównaniu z tym praca z lampą błyskową jest znacznie bardziej nieprzewidywalna i wymaga większego doświadczenia. (Fot. Jeff Hitchcock)

Zakup zewnętrznych lamp błyskowych wiąże się już z pewnymi wydatkami – od kilkuset złotych wzwyż ja jedną sztukę. Tymczasem do wykonywania na przykład całkiem udanych zdjęć produktowych drobnych przedmiotów w domowym studiu wystarczą nam w zupełności dwie lub cztery lampki biurowe. One zaś są właśnie przykładem tanich źródeł światła ciągłego.

Podstawowy zestaw przedmiotów użytych do zorganizowania całkiem pomysłowego studia domowego do drobnej fotografii produktowej. Jak widać całe oświetlenie stanowią cztery lampki biurowe. (Fot. Dawid Petka)

Cena to jednak nie wszystko. Światło ciągłe jest znacznie łatwiejsze do ustawiania dla mniej doświadczonego fotografa, niż błyskowe. Jest tak, ponieważ nie musimy wykonać zdjęcia, aby przekonać się, jakie efekty da przestawienie lampki o pół metra w lewo lub w prawo – wystarczy, że spojrzymy na scenę. Oczywiście kryje się w tym pewna pułapka: aparat rejestruje rzeczywistość nieco inaczej niż nasze oczy i musimy się nauczyć brać pod uwagę te różnice. Wszystko to zajmuje jednak znacznie mniej czasu, niż nauka przewidywania efektów użycia błysku w sytuacji, gdy nie można na szybko i bez wykonania zdjęcia podejrzeć rezultatów dokonanych zmian.

W przypadku wielu rodzajów oświetlenia ciągłego możliwa jest też do uzyskania w stosunkowo mało skomplikowany sposób płynna regulacja natężenia strumienia świetlnego każdej lampy z osobna. Ma to niebagatelne znaczenie zwłaszcza podczas kreatywnego modelowania sceny, ale też podczas prostego ustawiania świateł mającego na celu uzyskanie oświetlenia równomiernego.

Wady oświetlenia ciągłego

To były zalety, a jakie można wymienić wady oświetlenia ciągłego? Największą z pewnością jest niewielka (w porównaniu ze światłem błyskowym) moc strumienia świetlnego, wymuszająca w większości przypadków użycie statywu. Będzie to szczególnie konieczne w sytuacji, gdy dla uzyskania odpowiedniej głębi ostrości i wysokiej jakości obrazu zechcemy przymknąć przysłonę obiektywu i obniżyć czułość ISO aparatu do minimum – a więc praktycznie w każdym wypadku. Niestety, uzyskanie przy użyciu oświetlenia ciągłego strumienia światła, który pozwoliłby w takich warunkach fotografować z ręki jest bardzo trudne i wymagałoby użycia lamp o bardzo dużej wydajności. To zaś w wielu przypadkach oznacza bardzo wysoką cenę oraz duży pobór prądu i co za tym idzie wydzielanego przez lampy ciepła.

Statyw – absolutnie nieodzowny przyrząd podczas fotografowania przy świetle zastanym. Niestety niska moc wiązki świetlnej generowanej przez tego typu lampy (zwłaszcza w porównaniu z fleszem) uniemożliwia wykonywanie zdjęć z ręki. (Fot. Dawid Petka)

Wykonywanie zdjęć z ręki nie jest więc dobrym rozwiązaniem w przypadku wykorzystania "domowych" systemów światła ciągłego. Na pocieszenie warto jednak zauważyć, że niezależnie od mocy i rodzaju oświetlenia fotografując przedmioty i tak najlepsze efekty uzyskamy korzystając z pomocy statywu – zwłaszcza wówczas, gdy zależy nam na tym, aby wszystkie przedmioty były podobnie oświetlone i uchwycone na zdjęciu z takiej samej perspektywy. Solidny trójnóg i przewodowy wyzwalacz spustu migawki (czyli wężyk spustowy) są zatem najczęściej nieodzownymi elementami wyposażenia.

Pewne źródła światła nadają się lepiej do wykorzystania, a inne gorzej. Jeszcze inne nie nadają się wcale, albo też ich użycie wiąże się z dużym ryzykiem. Do tego ostatniego grona należą popularne świetlówki kompaktowe – nie tylko często nie oferują one odpowiedniego światła, ale też temperatura barwowa różnych egzemplarzy tego samego modelu może się poważnie różnić. Zwłaszcza, gdy jedna z lampek jest starsza i bardziej zużyta od innych. (Fot. David Pacey)

Kolejny problem to emisja ciepła, która w większości typów oświetlenia ciągłego jest spora i rośnie proporcjonalnie do mocy. Przodują w tym wszelkiego rodzaju halogeny, którym wręcz trzeba zapewnić dobrą wentylację, a filtry i dyfuzory wieszać w co najmniej półmetrowej odległości od żarnika, aby nie doprowadzić do zagrożenia pożarem. Niestety najchłodniejsze źródła światła ciągłego, czyli wszelkiego rodzaju świetlówki i lampy LED są jednocześnie najmniej nadającymi się do fotografii – choć istnieją od tej reguły wyjątki. Tyle jeśli chodzi o lampy o dużej mocy, jednak nawet zwyczajne żarówki mogą w tym względzie stanowić pewien problem. Dlatego też nawet korzystając ze zwykłych lampek biurowych nie wolno pod żadnym pozorem doprowadzić do tego, aby rozpraszacz lub filtr z materiału, plastiku, a zwłaszcza z papieru (np. kalka techniczna) stykał się bezpośrednio z żarówką.

Trzeci problem związany z oświetleniem ciągłym, sprowadza się do rozbieżności pomiędzy charakterystykami widma różnych źródeł światła. Mówiąc prościej, w odróżnieniu od lamp błyskowych każdy rodzaj lampy lub żarówki może świecić światłem o diametralnie różnej temperaturze barwowej. A ponieważ, jak już wiemy, mieszanie różnych rodzajów oświetlenia w obrębie jednej sceny jest niedopuszczalne, toteż rozwiązaniem w takim przypadku jest stosowanie źródeł światła wyłącznie tego samego rodzaju, a najlepiej również natężenia. Czyli na przykład jeżeli jako oświetlenie sceny stosujemy komplet czterech lampek biurowych, to do wszystkich wkręćmy jednakowe żarówki zwykłe lub halogenowe i to najlepiej kupione mniej więcej w tym samym czasie, ponieważ w miarę zużycia potrafią one delikatnie zmieniać natężenie i temperaturę barwową emitowanego światła.

Halogen – popularne zarówno w studiach amatorskich, jak i profesjonalnych źródło światła ciągłego. Jego największą wadą jest ogromna ilość generowanego ciepła, przez co pomieszczenia, w których pracuje kilka lamp halogenowych o większej mocy muszą być dobrze wentylowane. (Fot. Pat Pilon)

Istnieje też kilka pomniejszych wad oświetlenia ciągłego, które są związane bardziej z określonymi typami lamp, aniżeli z całą omawianą kategorią. W przypadku źródeł żarowych i halogenowych, których moc wiązki świetlnej można w wielu przypadkach dość precyzyjnie regulować (o czym wspominaliśmy przy okazji wymieniania zalet) może się też pojawić problem zmiany temperatury barwowej światła w miarę modyfikowania intensywności świecenia. Zmiany te w praktyce są na szczęście wyraźnie widoczne dopiero przy silnym zmniejszeniu jasności lampy, więc najczęściej nie ma z nimi problemu.

Warto też wiedzieć, że zdecydowana większość źródeł światła ciągłego zasilanych prądem sieciowym pulsuje zgodnie z częstotliwością zmian prądu w gniazdku, czyli około 50 Hz. To powoduje, że przy czasach naświetlania krótszych niż 1/50 sekundy wykonane przy takich samych ustawieniach ekspozycji mogą się nieco różnić od siebie pod względem jasności. Zjawisko to może być bardziej lub mniej widoczne w zależności od rodzaju źródła światła (niektóre typy lamp – zwłaszcza studyjnych – wyposażane są w różnego rodzaju stabilizatory napięcia, co w znacznym stopniu tłumi ten efekt) i całkowicie zanika przy czasach ekspozycji dłuższych niż 1/50 s.

 

Bardzo wiele lamp fluorescencyjnych migocze z częstotliwością prądu w sieci zasilającej. Nie stanowi to problemu, dopóki zdjęcia wykonujemy przy długich czasach naświetlania, ale już uzyskanie przewidywalnych efektów przy ekspozycjach krótszych niż 1/60 sekundy bywa kłopotliwe. Jest to jednak i tak nic w porównaniu, z problemami, jakie z popularnymi świetlówkami i jarzeniówkami mają filmowcy. (Fot. MIKI Yoshihito)

Duża różnica temperatur barwowych pomiędzy najpopularniejszymi źródłami światła ciągłego (żarówki i lampy halogenowe) oraz stosunkowo niewielka moc świecenia sprawiają, że studio, w którym wykonujemy zdjęcia musi być dobrze osłonięte przed światłem zewnętrznym – zwłaszcza słonecznym. O ile bowiem nawet przeciętna lampa błyskowa jest w stanie swoją mocą kompletnie przytłumić blask słoneczny wpadający przez otwarte okno, o tyle reflektor emitujący światło ciągłe musiałby się odznaczać bardzo dużą mocą, aby zapewnić taki sam efekt. To z kolei podczas pracy ze światłem ciągłym wymaga albo bardzo dobrze wyciemnionego studia (konieczne zasłony lub ciemne żaluzje w oknach – a jeszcze lepiej rolety), albo też należy poczekać z rozpoczęciem zdjęć do zmierzchu.

Oświetlenie ciągłe - Rodzaje dostępnych lamp

Przed chwilą  zasygnalizowany został problem lepszych i gorszych rodzajów oświetlenia. W większości przypadków rozróżnienie to dotyczy źródeł światła ciągłego, ponieważ jeśli chodzi o lampy błyskowe, to od wielu lat stosuje się w nich jeden rodzaj technologii – ksenonową lampę wyładowczą o charakterystyce widmowej emitowanego niemalże identycznej niezależnie od rodzaju lampy. W przypadku oświetlenia ciągłego mamy do czynienia z większą różnorodnością. Teraz przyjrzymy się pokrótce różnym rodzajom dostępnych nam lamp. Nie zdziwcie się, jeżeli stwierdzicie, że znajdujące się tutaj informacje nie do końca zgadzają się z tym, co mieliście okazję przeczytać wcześniej – po prostu tamte dane ogólne zostały tym razem uszczegółowione i wzbogacone o pewne aspekty ważne dla fotografów oraz o informacje dotyczące bardziej specjalistycznego sprzętu.

Trzy typy żarówek emitujących światło o podobnym natężeniu – trzy zupełnie różne temperatury barwowe owego "białego" światła oraz skrajnie zróżnicowane zużycie prądu i stopień generowania ciepła. A przecież to tylko trzy problemy spośród całej serii, z którymi liczyć musi się fotograf, a na które w codziennym życiu rzadko zwracamy uwagę. (Fot. Yerocus / Wikimedia Commons)

Każde źródło światła można opisać szeregiem cech, z których najważniejsze dla fotografa są: moc świecenia, współczynnik oddawania barw (wskaźnik CRI – opisuje, jak dobrze oddawane są barwy oświetlonych przedmiotów i wyraża się liczbą z zakresu 0-100, gdzie 0 oznacza światło idealnie monochromatyczne, a 100 to światło o widmie ciągłym), pobór prądu, wielkość powierzchni świecącej oraz ilość generowanego ciepła.

Żarówki tradycyjne

Najtańsze występujące w naszych domach źródło światła nadające się do wykonywania zdjęć. Typowy przedstawiciel oświetlenia, w którym światło generowane jest przez rozgrzany do wysokiej temperatury element – w tym wypadku włókno żarowe wykonane z wolframu. Ten sposób uzyskiwania światła, oparty na tzw. zjawisku emisji ciała doskonale czarnego zapewnia wiązkę świetlną o doskonałym współczynniku oddawania barw (CRI). Tak więc zdjęcie sceny oświetlonej światłem żarówek po odpowiednim ustawieniu balansu bieli (temp. barwowa 2800 K) będzie odznaczało się znakomitą wiernością odwzorowania barw.

Tradycyjne żarówki wolframowe odchodzą do lamusa, mimo iż ich użytkownicy bardzo niechętnie się z nimi rozstają. Również fotografowie potrafią dostrzec ich zalety. (Fot. Satoru Kikuchi)

To jednak chyba jedyna zaleta tego typu oświetlenia. Tradycyjna żarówka wolframowa odznacza się bowiem najniższą skutecznością świetlną spośród wszystkich omawianych źródeł światła – co oznacza, że generuje najsłabsze światło przy określonym zużyciu prądu. Jest to spowodowane dużymi stratami energii oraz niską emisją światła możliwą do osiągnięcia przy temperaturze pracy charakterystycznej dla tej technologii. Podczas fotografowania sceny oświetlonej żarówkami nawet z niewielkiej odległości niezbędne jest użycie większej liczby lampek (co najmniej czterech) i statywu. Ponadto na skutek sporej emisji ciepła konieczna jest ostrożność przy zmiękczaniu światła – dyfuzory powinny znajdować się w odległości co najmniej kilkunastu centymetrów od żarówek. Jeżeli jednak już zdecydujemy się na użycie tego źródła światła, to najlepiej zrobimy zaopatrując się w żarówki typu mlecznego, ponieważ zapewnią nam one nieco lepiej zmiękczone i rozproszone światło, niż te z przezroczystą bańką.

Warto też pamiętać, że zużycie prądu przez tradycyjne żarówki wolframowe nie należy do niskich, a ich żywotność jest dosyć marna. Szybko więc może się okazać, że niska cena pojedynczej "bańki" nie wynagradza nam innych kosztów pracy z tym rodzajem oświetlenia. Chyba, że fotografujemy naprawdę sporadycznie.

Lampy i żarówki halogenowe

Zasada działania popularnych halogenów nie różni się specjalnie od tej w tradycyjnych żarówkach. Istnieje jednak pewna bardzo istotna różnica: na skutek zastosowania wewnątrz bańki, oprócz gazu obojętnego, również pierwiastków z grupy fluorowców (tzw. halogenów – najczęściej jodu) możliwe było podniesienie temperatury żarnika do 3200 kelwinów, co nie tylko daje światło bardziej przypominające naturalne, ale też pozwala uzyskać około 2,5-krotnie wyższą skuteczność świetlną, aniżeli w przypadku tradycyjnych żarówek.

Halogen ma znacznie lepszą wydajność od tradycyjnej żarówki, a temperatura barwowa emitowanego światła jest wyższa, przez co lepiej nadaje się on na wyposażenie studia. Halogeny budowlane to najtańsze i najłatwiej dostępne dla fotoamatorów źródła światła ciągłego dużej mocy, a samą technologię od lat wykorzystuje się w fotografii i filmie. Na zdjęciu powyżej filmowa lampa halogenowa 2x1000 W. (Fot. Emilian Robert Vicol)

Podobnie jak tradycyjne żarówki, lampy halogenowe odznaczają się doskonałą wartością współczynnika CRI (wyższą nawet niż w przypadku żarówek wolframowych), a przy tym oferują znacznie wyższą moc świecenia. Szacuje się, że żarówka halogenowa typu "wkręcanego" pod względem intensywności emitowanego światła odpowiada tradycyjnej "starszej siostrze" o ok. 1,5-krotnie większym poborze prądu. Ponadto fotograf-amator o niewielkich zasobach finansowych może za stosunkowo niewielkie pieniądze nabyć w markecie budowlanym lampy halogenowe wraz ze stojakami o mocy kilkuset watów, zapewniając sobie tym samym całkiem dobry zestaw oświetleniowy do domowego studia (UWAGA: ze względu na dużą emisję ciepła takich lamp należy się z nimi obchodzić bardzo ostrożnie i nie włączać ich w pobliżu materiałów łatwopalnych, ani mebli!).

Żarówka halogenowa wyposażona w standardowy gwint E27 stanowi doskonały zamiennik tradycyjnej żarówki wolframowej – zarówno w codziennym życiu, jak i w domowym studiu fotograficznym. Nie jest również specjalnie droga i odznacza się całkiem dobrą żywotnością. (Fot. Osram)

Istnieją również fotograficzne, studyjne lampy halogenowe o mocy wynoszącej zazwyczaj od 500 do 2000 watów. Oferują one światło o znakomitych parametrach i są wyposażone w swoje własne systemy wentylacyjne oraz mocowania umożliwiające postawienie ich na statywach oświetleniowych i zamontowanie na nich akcesoriów studyjnych takich jak softboksy i inne przyrządy do modelowania strumienia świetlnego (wszystko w odległości zapewniającej bezpieczeństwo nam i wyposażeniu naszego studia. Często też zaopatrzone są one w pokrętło płynnej regulacji mocy świecenia. Lampy takie dostępne są w sklepach z akcesoriami do studiów fotograficznych w cenie kilkuset złotych. Niezależnie od rodzaju lampy należy pamiętać o jednym: żarniki halogenowe muszą pozostać włączone przez pewien czas, aby uzyskać nominalną moc świecenia i temperaturę barwową, dlatego też po ich uruchomieniu należy odczekać około 15 minut, zanim wykonamy pierwsze zdjęcia.

Ciekawostka: niektóre filmowe lampy halogenowe umożliwiają krótkotrwałe podniesienie temperatury żarnika i tym samym znaczne wzmocnienie wiązki świetlnej i jeszcze większe upodobnienie jej do światła naturalnego – technika ta nosi nazwę "przewoltowania". Odbywa się to jednak kosztem znacznego skrócenia żywotności samej lampy.

Kompaktowe lampy fluorescencyjne

Bardzo rozpowszechniony typ oświetlenia we współczesnych mieszkaniach – łatwo dostępny, stosunkowo niedrogi, trwały, charakteryzujący się bardzo niskim poborem prądu i niestety kompletnie nieprzydatny dla fotografa. Świetlówki kompaktowe (CFL) powstały w wyniku ukształtowania niewielkiej lampy świetlówkowej w formę przypominającą gabarytami tradycyjną żarówkę i wyposażenia jej w układ zapłonowy oraz tradycyjny gwint żarówkowy. Dzięki temu lampa taka możliwa jest do stosowania jako zamiennik tradycyjnej żarówki, lecz o ponad pięciokrotnie mniejszym zużyciu prądu w stosunku do generowanej mocy światła.

 

Świetlówki CFL swoją szaloną popularność zawdzięczają bardzo niskiemu poborowi prądu oraz wielu latom rozwoju, które doprowadziły do znacznego spadku cen. Niestety te najtańsze modele generują światło, które kiepsko sprawdza się nie tylko w praktyce fotograficznej, ale nawet w codziennym życiu. (Fot. KimManleyOrt)

W czym tkwi problem? Otóż lampy CFL należą do grona tzw. lamp wyładowczych, a więc świecących nie w wyniku rozgrzewania się pewnych jej elementów, lecz (w dużym skrócie) dzięki wyładowaniom elektrycznym wzbudzającym do świecenia specjalną substancję – luminofor. Niestety światło uzyskane w ten sposób nie odznacza się widmem ciągłym, a tym samym nie jest w stanie oddać równie dobrze wszystkich barw oświetlanych obiektów. Może się więc okazać, że oświetlony przy pomocy zestawu świetlówek kompaktowych kolorowy przedmiot na zdjęciu będzie wyglądał dosyć dziwnie – pewne barwy będą wytłumione, a inne wręcz przeciwnie, mocno przejaskrawione.

Największym problemem świetlówek kompaktowych jest jakość emitowanego przez nie światła – a zwłaszcza jego spektrum. Dwa podobne modele mogą oferować zupełnie różne parametry świecenia. Powyższa ilustracja ukazuje porównanie widm tradycyjnej żarówki (u góry) i taniej świetlówki kompaktowej (u dołu) uzyskanych przy użyciu pryzmatu. (Fot. Timwether / Wikimedia Commons)

Istnieją wprawdzie kompaktowe lampy fluorescencyjne nadające się do zastosowań fotograficznych o spektrum świetlnym zbliżonym do naturalnego, lecz zdobycie ich nie zawsze jest proste, a same lampy nie należą do najtańszych. Rozrzut w tej kwestii jest bardzo duży – współczynnik CRI lamp tego typu może się wahać od 50 do prawie 100, przy czym za nadające się do interesujących nas zastosowań modele odznaczają się współczynnikiem oddawania barw na poziomie większym niż 85 (w miarę możliwości 90 lub wyższym). Żarówki CFL spełniające określone wymagania najłatwiej znajdziemy w specjalistycznych sklepach z artykułami dla studiów foto i wideo.

 

Obecnie coraz więcej producentów oświetlenia podaje wśród informacji dostępnych na etykiecie swoich produktów również wartość współczynnika oddawania barw. Nabywając lampy do domowego studia, powinniśmy zwracać uwagę na ten aspekt. (Fot. Blueviper99 / Wikimedia Commons)

Jeżeli już uda nam się znaleźć świetlówki o wysokim współczynniku CRI, to musimy pamiętać o kilku kwestiach. Przede wszystkim lampy takie mogą się bardzo różnić pod względem barwy emitowanego światła, czyli cechy stanowiącej odpowiednik temperatury barwowej (dla ułatwienia jest ona na opakowaniu również podawana w kelwinach, choć nie ma to nic wspólnego z promieniowaniem ciała doskonale czarnego). Po drugie, własności świetlne takich lamp z czasem się mocno zmieniają. Dlatego też jeżeli już decydujemy się konstruować nasze domowe studio w oparciu o kompaktowe lampy fluorescencyjne, to powinniśmy pamiętać o tym, aby żarówki kupować w kompletach i koniecznie wszystkie tego samego typu i o takiej samej mocy. Inaczej nie uzyskamy satysfakcjonujących nas efektów.

 

Jak bezpiecznie zarabiać na

fotografii

 

 

zobacz szczegóły >>>

 

Świetlówki i panele świetlówkowe

Lampy fluorescencyjne mają, jak zapewne wszyscy wiemy, rozmaitą postać. Te kompaktowe opisane wcześniej to stosunkowo nowy wynalazek, jednak wszyscy znamy również starszą (nadal stosowaną i rozwijaną jego odmianę), czyli świetlówki długie, umieszczane w oprawach panelowych w które wbudowane są zapalniki. Mają one tę zaletę, że można je spotkać w każdym niemal pomieszczeniu biurowym, a w dodatku dają na tyle miękkie oświetlenie, że wielu fotografów organizujących swoje studia w wynajętych pomieszczeniach musiało się zastanawiać, czy przypadkiem nie wykorzystać takich lamp do mniej wymagających zleceń. Zapewne szybko przechodziło im po obejrzeniu pierwszych zdjęć.

Cechą charakterystyczną wszystkich świetlówek jest niska temperatura pracy – nie występuje więc ryzyko oparzenia się, pożaru, ani nawet uszkodzenia naciągniętego na nie dyfuzora. (Fot. Nolan Williamson)

Niestety z klasycznymi świetlówkami jest ten sam problem, co z ich udającymi żarówki kuzynami: większość dostępnych w sklepach modeli odznacza się bardzo złym odwzorowaniem barw – do tego stopnia złym, że odwiedzając markety budowlane w celu kupna farby do pomalowania pokoju każdy z nas powinien trzy razy sprawdzić, czy na pewno wybiera właściwą. W tego typu halach oświetlenie prawie zawsze stanowią tego typu świetlówki (są tanie, długowieczne i odznaczają się niskim poborem prądu), przez co nasza percepcja barw bywa mocno zakłócona. Łatwo sobie wyobrazić, o ile więcej problemów może mieć z tym aparat.

Świetlówki stosowane do oświetlania pomieszczeń nie nadają się do zastosowań fotograficznych. Jakość emitowanego przez nie światła bywa nawet gorsza, niż w przypadku ich kompaktowych kuzynów. (Fot. Toshihiro Oimatsu)

Mimo to o panelach świetlówkowych wspominamy tu nieprzypadkowo. W handlu dostępne są bardzo przyzwoitej jakości i oferujące światło poprawne pod względem ciągłości widma (współczynnik CRI na poziomie 98-99) panele przeznaczone dla studiów fotograficznych i filmowych. Panele takie doskonale sprawdzają się w fotografii produktowej ze względu na swoje liczne pozytywne cechy: ich powierzchnia świecąca jest bardzo duża i stosunkowo równomierna – świetlówki mają długość około pół metra i rozmieszczone są obok siebie w odległości kilku centymetrów. Układ taki po delikatnym nawet zmiękczeniu (temperatura pracujących świetlówek jest bardzo niska i dyfuzor może wręcz ich nawet dotykać) zapewnia równomierną powierzchnię świecącą o wymiarach nawet 0,5×0,5 m lub mniejszą (w zależności od potrzeb, możliwości lokalowych oraz finansowych).

W tańszych wersjach takich paneli regulacja jasności światła nie występuje lub przybiera formę skokową (można po prostu wyłączyć część świetlówek), lecz w bardziej zaawansowanych stosowane są skomplikowane układy elektroniczne pozwalające płynnie dopasować intensywność światła. Co równie ważne, panele takie pomimo swoich rozmiarów są płaskie i można je bez problemu umocować nawet na lekkich statywach oświetleniowych.

Jarzeniówki, rtęciówki i lampy sodowe

Tę kategorię umieszczamy tutaj tylko w jednym celu: abyście wiedzieli, po co w żadnym wypadku nie należy sięgać kompletując wyposażenie domowego studia do fotografii produktowej. Mieszczą się w niej wszystkie lampy wyładowcze o spektrum świetlnym zawężonym na tyle, że uzyskanie przy ich pomocy jakiegokolwiek przyzwoitego odwzorowania barw jest po prostu niemożliwe. I tak w przypadku wysokoprężnej lampy sodowej (powszechnie stosowana do oświetlania ulic po zmroku i w hodowli roślin) widmo ograniczone jest praktycznie wyłącznie do odcinka o barwach czerwonej i pomarańczowej.

Świat oświetlony lampą sodową jest niemal całkowicie monochromatyczny, a wszystkie barwy inne niż czerwona, pomarańczowa i żółta są bardzo mocno wytłumione. Między innymi dlatego w pewnych miejscach po zmroku tak trudno jest wykonać udane zdjęcie. (Fot. Swisstack / Wikimedia Commons)

Jeszcze bardziej monochromatyczne światło dają lampy jarzeniowe: czerwone neonówki, zielone argonówki, lub żółte lampy helowe i niebieskie rtęciowe. Poprzez mieszanie w ich wnętrzu wymienionych (oraz innych) gazów uzyskuje się barwy pośrednie, jednak niemożliwe jest uzyskanie w ten sposób prawdziwie białego światła o pełnym spektrum.

To samo, choć na nieco mniejszą skalę dotyczy wysokociśnieniowych lamp rtęciowych, zwanych potocznie (i nieco niepoprawnie) żarówkami rtęciowymi lub rtęciówkami. Ich "białe" światło składa się z sześciu fragmentów widma, pomiędzy którymi występują wyraźne luki – zwłaszcza w obszarach barwy niebieskiej, zielonej, fioletowej i pośrednich.

Lampy i żarówki LED

Na sam koniec pozostawiliśmy sobie dosyć kłopotliwą kategorię. Żarówki i lampy LED, oparte na świecących diodach półprzewodnikowych to stosunkowo nowy wynalazek, mimo iż sama technologia znajduje się w użyciu od kilkudziesięciu lat. Udało się jednak inżynierom skonstruować bardzo jasno świecące układy diod półprzewodnikowych dające światło zbliżone do białego – głównie poprzez zestawianie ze sobą ogromnej liczby LED-ów barwnych. Niestety pomimo ogromnej żywotności tego typu lamp i ich bardzo niskiemu apetytowi na prąd, ciągle jeszcze jest z nimi problem związany głównie z wysoką ceną oraz przeciętnym odwzorowaniem barw w większości modeli dostępnych w sprzedaży detalicznej.

Lampy LED podbijają rynek konsumencki. Są coraz tańsze, praktycznie się nie zużywają, a ich niewiarygodnie niskie zużycie prądu pozwala zaoszczędzić tyle pieniędzy, że zwrot kosztów zakupu to kwestia kilkunastu miesięcy. Ich ciągle poprawiająca się charakterystyka świetlna czyni z nich obiecujące narzędzie dla fotografów. (Fot. Orcho / Wikimedia Commons)

Trudna jest też ocena spektrum świetlnego lamp opartych na technologii LED. Używana powszechnie do tego celu skala CRI w przypadku diod półprzewodnikowych zupełnie się nie sprawdza, szczególnie w zastosowaniach filmowych. Wiele z lamp odznaczających się wysokim bardzo wskaźnikiem CRI mierzonym według tradycyjnych kryteriów w praktyce kinematograficznej daje na planie bardzo złe oświetlenie. Jest to jednak związane z niedopasowaniem samej metody pomiaru używanej do wyznaczenia współczynnika CRI z tą technologią – nie zaś z niedokładnością lamp LED.

Lampka do wideofilmowania oparta na ultra jasnych diodach LED oferuje światło doskonale reprodukujące barwy rejestrowanych przedmiotów. Póki co panele takie są jeszcze zbyt drogie, aby amatorzy mogli pozwolić sobie na nabycie ich w większych rozmiarach, ale przyszłość fotografii produktowej należy niewątpliwie również do tej technologii. (Fot. Jarosław Zachwieja)

Dlaczego więc taki "niepewny" typ oświetlenia miałby interesować fotografa? Ano dlatego, że już teraz istnieją doskonałej jakości panele świetlne oparte na ultrajasnych diodach LED opracowane z myślą o interesujących nas zastosowaniach i konstruowane przede wszystkim z myślą o filmowcach. Odznaczają się one bardzo wysoką wydajnością, możliwością regulowania jasności, łączenia w zestawy o różnych rozmiarach i kształtach, a przede wszystkim znakomitą jakością emitowanego światła. Do tego są oszczędne i praktycznie nie emitują ciepła. Ich największym problemem jest przede wszystkim wysoka cena, która jednak – jak zawsze w przypadku nowinek – zaczyna spadać do akceptowalnego poziomu.

Problemy z kolorami, kontrastem i cieniami

Mając już w naszym małym studiu komplet lamp i akcesoriów do nich (w żargonie fotografów i filmowców mówi się na to "park oświetleniowy") należy się już tylko nauczyć z nich korzystać. Oświetlenie ciągłe to bardzo wdzięczny obiekt do nauki, ponieważ jeszcze zanim wykonamy zdjęcie, możemy się przyjrzeć, czy wszystkie elementy fotografowanej sceny odpowiadają naszym wymaganiom.

Kluczowa kwestia to odpowiednie oświetlenie fotografowanej sceny. Nawet dysponując niewielkimi lampkami o małej mocy i bez możliwości regulowania natężenia światła można uzyskać bardzo ciekawe efekty. Oto przykład wykorzystania prostego "studia", którego konstrukcję zademonstrowaliśmy dwie strony wcześniej. (Fot. Dawid Petka)

Tak więc w pierwszej kolejności ustawiamy światła tak, aby przedmiot oświetlony był równomiernie, czyli aby z punku widzenia aparatu żaden jego element nie był wyraźnie jaśniejszy (obszary prześwietlone, czyli przepalone) ani ciemniejszy (obszary niedoświetlone lub zacienione) od całej reszty. To, czy cały przedmiot ogólnie wydaje się oświetlony mocno, czy też słabo nie ma w tym momencie znaczenia – pamiętajmy, że tego typu aspekty fotografii regulujemy ustawiając w aparacie odpowiednią ekspozycję. Ważny jest rozkład obszarów jasnych i ciemnych oraz różnice intensywności pomiędzy nimi w obrębie sceny.

A oto efekt pracy z tak "prymitywnym" i "nic nie wartym" oświetleniem. Przyznajcie – kto z Was nie byłby przekonany, że zdjęcie to wykonano w profesjonalnym studiu fotograficznym? (Fot. Dawid Petka)

Tutaj jednak należy zachować już pewną ostrożność: ludzki wzrok jest o wiele bardziej tolerancyjny w stosunku do tych różnic, aniżeli matryca aparatu. To więc, co nam będzie wydawać się lekkim cieniem, na zdjęciu może się okazać cieniem bardzo głębokim, a obszary bardzo jasne lub bardzo ciemne (ale nadal rozpoznawalne) po sfotografowaniu okażą się być plamami jaskrawej bieli lub smolistej czerni. Tak samo przy ocenie delikatnej gry świateł i cieni mającej za zadanie wykreować przestrzenny obraz fotografowanego przedmiotu zmuszeni będziemy wypatrywać bardzo subtelnych przejawów interesujących nas zjawisk.

Często drobne różnice w położeniu źródeł światła decydują o tym, czy przedmiot wygląda na nowy i w dobrym stanie, czy stary i zużyty. Dlatego też tak ważna jest cierpliwość i wypróbowywanie różnych ustawień światła i tła. Oraz oczywiście dokładne wyczyszczenie przedmiotu. (Fot. Dawid Petka)

Samo ustawianie ekspozycji to w dobie fotografii cyfrowej bardzo prosta sprawa. Fotografujemy zawsze (jeżeli tylko nasz aparat na to pozwala) w trybie manualnym. W aparacie unieruchomionym na statywie ustawiamy właściwy kadr oraz wartość przysłony zapewniającą pożądaną głębię ostrości (sprawdzenia tego ostatniego elementu dokonamy przy pomocy funkcji podglądu głębi ostrości lub w wypadku jej braku metodą doświadczalną – robiąc kolejne zdjęcia). Czułość ISO ustawiamy tak nisko, jak to tylko możliwe (najniższa fizyczna czułość matrycy w aparacie, czyli z reguły 100 lub 200 ISO; do sprawdzenia w instrukcji obsługi) i podnosimy tylko w razie konieczności – jeżeli sugerowany przez światłomierz czas ekspozycji wyniesie 5 sekund lub więcej – i nie bardziej niż do 800 ISO.


Uwaga!

Temat ekspozycji i jego szczegółowe omówienie pojawia się w dalszej częsci kursu - teraz wpominamy o niej ze względu na kontekst - kiedy już zagadnienia związane z ekspozycją nie będą dla Ciebie stanowiły problemu, możesz wrócić do tego fragmentu.


Ustalanie właściwego czasu naświetlania rozpoczynamy od wybrania wartości sugerowanej przez światłomierz. W zależności od jasności fotografowanego przedmiotu, jego rozmiarów w kadrze oraz jasności tła (które przecież nie zawsze musi być białe) ustawienie to może, ale nie musi być trafne. Dlatego też obserwujemy uważnie efekty naszych prób, a przede wszystkim wykres histogramu informujący nas o rozkładzie tonów w obrębie zdjęcia. W prawidłowej postaci powinien się on rozciągać na cały obszar pola i nie dotykać jego lewej strony oznaczającej obszary niedoświetlone. Prześwietlenia, czyli fragmenty stykające się z prawą stroną mogą być obecne, ponieważ przy fotografowaniu ciemnych przedmiotów jasne tło często ulega prześwietleniu – tym się nie martwmy. Nie przejmujmy się również, jeżeli zdjęcie wyda nam się nieco za jasne – dopóki w obszarze fotografowanego przedmiotu nie są widoczne prześwietlenia, to wszystko bez trudu skorygujemy w trakcie cyfrowej obróbki.

Oceniając ekspozycję zdjęcia produktowego nie przejmujmy się tym, jak naświetlone jest tło. Jeżeli zależy nam na jego wyglądzie, możemy je dodatkowo doświetlić, ale miejmy świadomość tego, że w przypadku ciemnych przedmiotów najczęściej wyjdzie nam ono wypalone. Szczegóły przedmiotu i jego ekspozycja są jednak znacznie ważniejsze. Autor powyższego zdjęcia zamiast tłem powinien się bardziej przejąć odblaskiem widocznym w górnej części korpusu. (Fot. Robert Couse-Baker)

I teraz najważniejsze: jeżeli dostrzegamy gdzieś obszary lokalnych prześwietleń lub miejsca niknące w cieniu, to oznacza to, że przedmiot nie jest oświetlony tak, jak moglibyśmy sobie tego życzyć. Oznacza to, że konieczna jest korekta oświetlenia. I tak jeżeli jakiś obszar jest zbyt ciemny, to znaczy, że przydałoby się w tym miejscu jakieś doświetlenie. Na początek spróbujmy to osiągnąć umieszczając obok jasny ekran odbijający światło – np. kartkę papieru. Jeżeli widzimy prześwietlenia, a światło nie jest w żaden sposób zmiękczone, to zacznijmy od tego – a więc umieśćmy przed lampami (pamiętając o zadbaniu o bezpieczną odległość, jeżeli źródło światła jest rozgrzane) ekran rozpraszający światło. Możemy też spróbować nieco odsunąć lampy od fotografowanego przedmiotu, co spowoduje wyrównanie oświetlenia, rozjaśnienie miejsc niedoświetlonych i przede wszystkim osłabienie prześwietleń. Pamiętajmy jednak, że wówczas niezbędne też będzie wydłużenie czasu ekspozycji, ponieważ efektem ubocznym oddalenia źródeł światła będzie osłabienie oświetlenia sceny.

Szkło, płyny i lód to trudne materiały do fotografowania. Wykonując im zdjęcia będziemy bezustannie walczyć z odblaskami i prześwietleniami. Niekiedy walka ta może przynieść gorsze efekty, niż dopuszczenie do powstania lokalnych prześwietleń, dlatego też zawsze należy uważnie obserwować efekt końcowy naszych starań. (Fot. Janet Ramsden)

Pamiętajmy, że im bliżej sceny znajdują się lampy oraz im mniej rozproszone jest ich światło, tym bardziej kontrastowe jest oświetlenie przedmiotu. W przypadku fotografii produktowej będziemy natomiast dążyć do jak najsilniejszego zmiękczenia oświetlenia – w pewnych przypadkach (przedmioty błyszczące i szklane) aż do granic absurdu. Jeżeli jednak wszystkie te operacje nie pomogą nam uporać się z problemem, to ostatnie, co nam pozostanie, to dodanie jednej lub więcej lamp w celu wyrównania oświetlenia sceny. Pamiętajmy tylko o tym, że takie działanie zmieni kompletnie natężenie światła w scenie i prawdopodobnie konieczna będzie korekta czasu naświetlania. Ponadto jeżeli postanowiliśmy zmiękczyć któreś ze źródeł światła za pomocą ekranu lub softboksu, to musimy to samo zrobić z pozostałymi lampami – umieszczenie przed reflektorem ekranu z jakiegokolwiek materiału może zmienić temperaturę barwową na tyle, że na zdjęciu pojawią się nam lokalne zafarby.

Gdy już jesteśmy zadowoleni z efektów naszej pracy (albo też wiemy, że jesteśmy tak blisko, iż ostateczne dopasowanie oświetlenia nie zmieni warunków w sposób diametralny), powinniśmy jeszcze zadbać o kolorystykę zdjęcia ustawiając balans bieli. Dokonujemy tego mierząc temperaturę barwową w oparciu o wzorzec. Jeżeli nasz aparat dysponuje manualnym trybem kontroli ekspozycji (a z takiego przecież korzystaliśmy), to prawie na pewno ma też wymagane funkcje do ustawiania balansu bieli. Jeżeli nie umiemy z nich skorzystać, zerknijmy do instrukcji obsługi – w zależności od producenta i modelu aparatu mogą występować w tej kwestii pewne rozbieżności. Jako wzorzec powinna posłużyć nam szara karta, a w przypadku jej braku arkusz z bloku rysunkowego lub technicznego.

Kolorystyka przedmiotu to efekt działania dwóch czynników: doboru oświetlenia (lamp) oraz balansu bieli. Błędne ustawienie tego ostatniego parametru można poprawić w programie graficznym, o ile tylko pamiętamy o zapisywaniu zdjęć w formacie RAW, ale lepiej dopilnować tego już podczas sesji. Zapominając o balansie bieli niweczymy nasze starania związane z oświetleniem sceny (Fot. Soe Lin)

Jeżeli nasza praca przyniosła oczekiwany efekt, a w kolejce do sfotografowania czeka więcej podobnych przedmiotów, to nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy przy tych samych ustawieniach zrobili całą serię zdjęć. Oszczędzi nam to dużo czasu, a wszystkie kadry powinny wyjść tak samo udane, jak pierwszy. Należy tylko uważać, aby w trakcie fotografowania nie przestawić aparatu, a zwłaszcza lamp.

Taki sposób postępowania prowadzi do uzyskania prostego i poprawnego równomiernego oświetlenia. Możemy na tym poprzestać, lecz równie dobrze może być to też dla nas punkt wyjścia dla dalszych eksperymentów z bardziej kreatywnym ustawianiem światła – np. kształtowaniem głębi zdjęcia przy pomocy światłocienia czy też dodawaniem do obrazu efektów świetlnych (choćby takich, jak ukazywanie fotografowanego przedmiotu na tle plam jasnego lub barwnego światła). Możliwości jest bardzo wiele.


W tej części szkolenia wykorzystano teksty i materiały wykonane na zlecenie swiatobrazu.pl. Ich autorami są: Dawid Petka, Jarosław Zachwieja


 

Abonament Zrozumieć fotografię

 

www.kursy.swiatobrazu.pl

 

Jeśli fotografowanie jest Twoją życiową pasją  - bez względu na to, czy jesteś początkującym, czy doświadczonym fotografem - nasze e-kursy dostępne w abonamencie zaspokoją Twój głód praktycznej wiedzy i wzmocnią Twoją kreatywność. W abonamencie otrzymujesz od razu na rok dostęp do osiemnastu e-kursów: 

 

Aparat fotograficzny w praktyce (bezpłatny) | Światło w fotografii Podstawy kompozycji w fotografii Fotografowanie przyrody | W kierunku lepszych zdjęć - wprowadzenie do fotografii cyfrowej | Cyfrowa obróbka zdjęć dla początkujących | Fotografowanie ruchu Fotografowanie produktów Fotografia studyjna dla początkujących Filmowanie aparatem cyfrowym | Cyfrowa ciemnia - Adobe Lightroom - Kurs rozszerzony | Fotograficzne błędy - sposoby eliminacji | E-szkoła portretu | Fotografia w praktyce - Akt | Trening fotograficzny | Fotograf i działalność gospodarcza | Wzory pism i umów dla fotografa z komentarzem | Jak bezpiecznie zarabiać na fotografii

 

Szczegóły i formularz zgłoszeniowy

 

 

Zobacz też:

 

Autor: Redakcja SwiatObrazu.pl



Najnowsze fotografie

Derwisze Był czerwiec... Dzisiejszy dzień ..... Zuzia W szaleństwie jest metoda Czerwony Kapturek